Witam,
Na wstępie chciałem się przywitać i pozdrowić wszystkich userów forum elektroda.pl
Posiadam wieżę Technics SC-EH760 (jakże znienawidzoną wg opinii krążących w sieci) od prawie 20 lat. Sprzęt jest w moim posiadaniu od momentu zakupu i nigdy nie był w naprawie. Przeszedł też kilka modyfikacji wykonanych przeze mnie - niektóre miały na celu doprowadzenie jej do "pierwotnego" stanu (np. naprawa zawieszeń głośników czy "uszczelnienie" kolumn) a niektóre subiektywną poprawę jakości dźwięku (wygłuszenie kolumn, wymiana starych kabli). Tak, wiem... Zaraz usłyszę, że ww sprzęt nie charakteryzuje się żadną wszelako pojętą jakością dźwięku i jest tylko super hiper mega świecidełkiem dla kogoś kto nie ma uszu i takie tam, bla bla blaaaaa... Chcę po prostu zaznaczyć, że takie odpowiedzi/posty będę zwyczajnie ignorował.
Do rzeczy... Jak powszechnie wiadomo oryginalne przednie kolumny od tego zestawu posiadają 3 osobne kable: jeden do HIGH 6Ω, drugi do MID 6Ω i trzeci do LOW 8Ω. Oto jak to wygląda wg instrukcji:

Kontynuując, kilka lat temu podłączyłem do wieży dwa pasywne subwoofery (jakiejś duńskiej firmy Lumatron). Identyczna impedancja 8Ω, taki sam rozmiar głośnika 17cm i praktycznie identyczny zakres przenoszonych częstotliwości jak dla głośnika "superniskotonowego" z kolumny Technicsa. Nie jestem jakimś specjalistą od audio i połączeń i nie chcąc obciążać bezpośrednio aplifiera z racji wieku sprzętu i wiadomych obaw metoda podłączenia była następująca... Kabel od subwoofera został po prostu złączony z kablem od głośnika "superniskotonowego" przy wejściu do kolumny Technicsa: plus do plusa a minus do minusa i tak dla obydwu przednich kolumn. Do tej pory nie mogę zapamiętać czy to połączenie szeregowe czy równoległe, bo mam z tym problem od dziecka a jedyne z czym mi się to kojarzy to z lampkami choinkowymi...
W każdym razie takie połączenie funkcjonuje już od dobrych kilku lat bez żadnych awarii. Celem natomiast tego zabiegu było uzupełnienie niskich tonów jako, że wieża musiała teraz działać na większym metrażu.
Kolejną modyfikacją wieży a raczej spontanicznym pomysłem było podłączenie dodatkowych kolumn. Pomysł zrodził się przypadkowo przy okazji kupna drugiej identycznej wieży "za grosze", która miała trafić gdzie indziej. Pierwotny pomysł jednak upadł a druga wieża została - no to pomyślałem sobie dlaczego by nie podłączyć dodatkowych dwóch głównych kolumn i dwóch satelit surround do istniejącego zestawu a wieżę zostawić na spare parts'y. Jak pomyślałem tak zrobiłem a metoda połączenia była identyczna jak wcześniej. Plus do plusa i minus do minusa bez bezpośredniego obciążania amplifiera. Tym razem celem tego zabiegu było stworzenie "dźwięku kwadrofonicznego z efektem surround" i naprawdę udało się osiągnąć super efekt.
Finalnie amplifier SA-EH760 "dźwiga" cztery duże kolumny (4x 240W RMS), dwa subwoofery (2x 120W RMS), cztery satelity surround (4x 60W RMS) i jedną satelitę centralną (1x 120W RMS). Moc jaką teoretycznie można obciążyć wszystkie podłączone głośniki to 1560W w RMS. Amplifier natomiast jest w stanie na fabryczne głośniki wg specyfikacji dać: 330W w RMS i 230W w DIN w trybie Pro Logic. Tutaj nasuwa mi się moje pierwsze pytanie - znamionowy pobór mocy amplifiera to 205W jednakże wg watomierza pobiera on teraz SPORO więcej watów przy naprawdę głośnym słuchaniu muzyki (80-90% maksymalnej głośności). Niejednokrotnie pobór mocy przekracza wtedy 350-360W. Niestety musicie mi uwierzyć na słowo - nie posiadam żadnego zdjęcia poboru watów bo przy każdym głośniejszym słuchaniu natychmiast uaktywniają się moi sąsiedzi. Przy fabrycznym zestawie pobór mocy (również 80-90% maksymalnej głośności) oscylował w okolicach 200-220W; po podłączeniu dodatkowych subwooferów w okolicy 290-300W a teraz mam wrażenie, że maksymalny pobór wywinduje do 400W.
Precyzując pytanie: w jaki do cholery sposób działa amplifier? Skoro pierwotnie pobiera teoretycznie 205W to jakim cudem teraz pobiera prawie 2x więcej? W jaki sposób moje połączenie wpłynęło na jego obciążenie? Nie wiem, rozumiem, że jest to jakiś uśredniony maksymalny pobór mocy analogiczny do poboru prądu w TV? Zależny od jasności obrazu i jego dynamiki? Tak samo jak przyjąć, że pobór mocy amplifiera jest zależny od skoku głośnika i wykorzystania procentowo wszystkich głośników jednocześnie? Gdzie leży granica jego wytrzymałości bo jest to dla mnie dziwne... Analizując sprawność zasilaczy komputerowych wynoszących maksymalnie 90-kilka % już wgl niczego nie rozumiem. Czy klasa H+ (którą pewnie Technics wymyślił sam sobie) to jakaś hybryda ze zwielokrotnieniem poboru mocy? Chciałbym jednocześnie ze swoich obserwacji zaznaczyć, że cały zestaw gra teraz sporo głośniej (o jakieś 60-70%) ale co dziwne: głośniki superniskotonowe jak i te w subwooferach nie mają już takiego skoku i mam wrażenie jakoby sobie odpoczywały a bas jest jednocześnie sporo mocniejszy...
Moje kolejne pytanie dotyczy drugiej pary kolumn które obydwie wyglądają tak (chodzi o środkowy głośnik):
Czy jest jakaś sprawdzona metoda aby to wyciągnąć? Raczej nie wpływa to pewnie na jakość dźwięku ale mimo tego, że jest to pod maskownicą i tego nie widzę to mnie to trochę irytuje. Odkurzacz nie działa, bo materiał z którego jest to wykonane to jakieś nałożone na siebie mikrowłókna, które pewnie przepuszczają powietrze. Głośnik oprócz tego, że jest przykręcony to jeszcze trzyma go na obrzeżach klej. Szpilka/igła i od zewnątrz? Czy rozklejenie i wypchnięcie od wewnątrz?
Mam nadzieję, że post choć długi i zawiły to jest w miarę zrozumiały. Pozdrawiam i czekam na sensowne odpowiedzi, które mam nadzieję, że zrozumiem...
Na wstępie chciałem się przywitać i pozdrowić wszystkich userów forum elektroda.pl
Posiadam wieżę Technics SC-EH760 (jakże znienawidzoną wg opinii krążących w sieci) od prawie 20 lat. Sprzęt jest w moim posiadaniu od momentu zakupu i nigdy nie był w naprawie. Przeszedł też kilka modyfikacji wykonanych przeze mnie - niektóre miały na celu doprowadzenie jej do "pierwotnego" stanu (np. naprawa zawieszeń głośników czy "uszczelnienie" kolumn) a niektóre subiektywną poprawę jakości dźwięku (wygłuszenie kolumn, wymiana starych kabli). Tak, wiem... Zaraz usłyszę, że ww sprzęt nie charakteryzuje się żadną wszelako pojętą jakością dźwięku i jest tylko super hiper mega świecidełkiem dla kogoś kto nie ma uszu i takie tam, bla bla blaaaaa... Chcę po prostu zaznaczyć, że takie odpowiedzi/posty będę zwyczajnie ignorował.
Do rzeczy... Jak powszechnie wiadomo oryginalne przednie kolumny od tego zestawu posiadają 3 osobne kable: jeden do HIGH 6Ω, drugi do MID 6Ω i trzeci do LOW 8Ω. Oto jak to wygląda wg instrukcji:
Kontynuując, kilka lat temu podłączyłem do wieży dwa pasywne subwoofery (jakiejś duńskiej firmy Lumatron). Identyczna impedancja 8Ω, taki sam rozmiar głośnika 17cm i praktycznie identyczny zakres przenoszonych częstotliwości jak dla głośnika "superniskotonowego" z kolumny Technicsa. Nie jestem jakimś specjalistą od audio i połączeń i nie chcąc obciążać bezpośrednio aplifiera z racji wieku sprzętu i wiadomych obaw metoda podłączenia była następująca... Kabel od subwoofera został po prostu złączony z kablem od głośnika "superniskotonowego" przy wejściu do kolumny Technicsa: plus do plusa a minus do minusa i tak dla obydwu przednich kolumn. Do tej pory nie mogę zapamiętać czy to połączenie szeregowe czy równoległe, bo mam z tym problem od dziecka a jedyne z czym mi się to kojarzy to z lampkami choinkowymi...
Kolejną modyfikacją wieży a raczej spontanicznym pomysłem było podłączenie dodatkowych kolumn. Pomysł zrodził się przypadkowo przy okazji kupna drugiej identycznej wieży "za grosze", która miała trafić gdzie indziej. Pierwotny pomysł jednak upadł a druga wieża została - no to pomyślałem sobie dlaczego by nie podłączyć dodatkowych dwóch głównych kolumn i dwóch satelit surround do istniejącego zestawu a wieżę zostawić na spare parts'y. Jak pomyślałem tak zrobiłem a metoda połączenia była identyczna jak wcześniej. Plus do plusa i minus do minusa bez bezpośredniego obciążania amplifiera. Tym razem celem tego zabiegu było stworzenie "dźwięku kwadrofonicznego z efektem surround" i naprawdę udało się osiągnąć super efekt.
Finalnie amplifier SA-EH760 "dźwiga" cztery duże kolumny (4x 240W RMS), dwa subwoofery (2x 120W RMS), cztery satelity surround (4x 60W RMS) i jedną satelitę centralną (1x 120W RMS). Moc jaką teoretycznie można obciążyć wszystkie podłączone głośniki to 1560W w RMS. Amplifier natomiast jest w stanie na fabryczne głośniki wg specyfikacji dać: 330W w RMS i 230W w DIN w trybie Pro Logic. Tutaj nasuwa mi się moje pierwsze pytanie - znamionowy pobór mocy amplifiera to 205W jednakże wg watomierza pobiera on teraz SPORO więcej watów przy naprawdę głośnym słuchaniu muzyki (80-90% maksymalnej głośności). Niejednokrotnie pobór mocy przekracza wtedy 350-360W. Niestety musicie mi uwierzyć na słowo - nie posiadam żadnego zdjęcia poboru watów bo przy każdym głośniejszym słuchaniu natychmiast uaktywniają się moi sąsiedzi. Przy fabrycznym zestawie pobór mocy (również 80-90% maksymalnej głośności) oscylował w okolicach 200-220W; po podłączeniu dodatkowych subwooferów w okolicy 290-300W a teraz mam wrażenie, że maksymalny pobór wywinduje do 400W.
Precyzując pytanie: w jaki do cholery sposób działa amplifier? Skoro pierwotnie pobiera teoretycznie 205W to jakim cudem teraz pobiera prawie 2x więcej? W jaki sposób moje połączenie wpłynęło na jego obciążenie? Nie wiem, rozumiem, że jest to jakiś uśredniony maksymalny pobór mocy analogiczny do poboru prądu w TV? Zależny od jasności obrazu i jego dynamiki? Tak samo jak przyjąć, że pobór mocy amplifiera jest zależny od skoku głośnika i wykorzystania procentowo wszystkich głośników jednocześnie? Gdzie leży granica jego wytrzymałości bo jest to dla mnie dziwne... Analizując sprawność zasilaczy komputerowych wynoszących maksymalnie 90-kilka % już wgl niczego nie rozumiem. Czy klasa H+ (którą pewnie Technics wymyślił sam sobie) to jakaś hybryda ze zwielokrotnieniem poboru mocy? Chciałbym jednocześnie ze swoich obserwacji zaznaczyć, że cały zestaw gra teraz sporo głośniej (o jakieś 60-70%) ale co dziwne: głośniki superniskotonowe jak i te w subwooferach nie mają już takiego skoku i mam wrażenie jakoby sobie odpoczywały a bas jest jednocześnie sporo mocniejszy...
Moje kolejne pytanie dotyczy drugiej pary kolumn które obydwie wyglądają tak (chodzi o środkowy głośnik):
Czy jest jakaś sprawdzona metoda aby to wyciągnąć? Raczej nie wpływa to pewnie na jakość dźwięku ale mimo tego, że jest to pod maskownicą i tego nie widzę to mnie to trochę irytuje. Odkurzacz nie działa, bo materiał z którego jest to wykonane to jakieś nałożone na siebie mikrowłókna, które pewnie przepuszczają powietrze. Głośnik oprócz tego, że jest przykręcony to jeszcze trzyma go na obrzeżach klej. Szpilka/igła i od zewnątrz? Czy rozklejenie i wypchnięcie od wewnątrz?
Mam nadzieję, że post choć długi i zawiły to jest w miarę zrozumiały. Pozdrawiam i czekam na sensowne odpowiedzi, które mam nadzieję, że zrozumiem...