Ostatnie głosowania nad regulacjami mogącymi ponoć doprowadzić do "cenzury" internetu (art. 11/13) wywołały dyskusje także na elektroda.pl.
Czy zastanawialiście się, jak szybko rozwinęła się cyfrowa komunikacja w ostatnich latach?
Załóżmy, że firma produkująca elementy elektroniczne, chce dotrzeć ze swoją ofertą i nowym produktem do swoich odbiorców. Jeszcze nie tak dawno, sposobem na zaprezentowanie swojej oferty było wysłanie drukowanego katalogu (co ciekawe niektóre firmy nadal posiadają takie katalogi). Z biegiem lat, zamiast opasłych katalogów można było wysyłać dyskietki, a później płyty CD, następnie DVD z interaktywnymi materiałami. Taka komunikacja nadal nie zapewniała skali i "transmisja" trwała długo.
Moim zdaniem dość ciekawym przełomem było wykorzystanie faksu używającego zwykłą linię telefoniczną i pozwalającego na wysłanie skanu kartki do dowolnego odbiorcy na świecie wyposażonego w faks. Niestety taka metoda nadal nie zapewniała skali i równoległego docierania do wielu odbiorców.
Niejako "następcą" faxu był modem, który pozwalał na połączenie dwóch komputerów z wykorzystaniem linii telefonicznej. W erze "przed internetem" można było skorzystać z BBS, czyli możliwości wdzwonienia się na "serwer" udostępniający poprzez Bulletin Board System zasoby w postaci plików, wymiany wiadomości itp.
Internet - rozwój dostępu do globalnej sieci mocno zmienił sposób dzielenia się cyfrową informacją. Zdecentralizowanie usług i wzajemna kompatybilność wiele ułatwiła. Faxy można było łatwo zastąpić pocztą elektroniczną, BBSy FTP. Coś obecnie oczywistego jak HTTP dostarczyło "katalog podzespołów online" dla naszej firmy. Można aktualizować dane na stronie WWW na bieżąco, łącznie z np. stanami magazynowymi, zmieniona informacja może dotrzeć natychmiastowo do odbiorcy.
Link - to wspomniany na początku "bohater" zamieszania wokół regulacji, które były głosowane i na obecną chwilę odrzucone. To właśnie link i DNS pozwolił na łatwe przekazanie adresu informacji, która może być dostępna dla osób na całym świecie. W międzyczasie pojawiły się sposoby na łatwiejsze przekazanie linku, np. kody QR lub serwisy skracające linki.
Pytanie, co myślicie o rewolucji dzielenia się cyfrową informacją, o jakich innych etapach rozwoju warto wspomnieć, czy próby ingerowania w mechanizmy, takie jak link mają sens?
Na koniec wspomnę jeszcze o telegazecie, którą kiedyś można było porównać do ubogiej wersji jednokierunkowego internetu. W kantorach wymieniających walutę zwykle znajdował się telewizor z dekoderem telegazety, który z migających "pikseli" na niewidocznej linii obrazu dekodował aktualne kursy walut.
Jaka będzie przyszłość dzielenia się cyfrową informacją?
Czy zastanawialiście się, jak szybko rozwinęła się cyfrowa komunikacja w ostatnich latach?
Załóżmy, że firma produkująca elementy elektroniczne, chce dotrzeć ze swoją ofertą i nowym produktem do swoich odbiorców. Jeszcze nie tak dawno, sposobem na zaprezentowanie swojej oferty było wysłanie drukowanego katalogu (co ciekawe niektóre firmy nadal posiadają takie katalogi). Z biegiem lat, zamiast opasłych katalogów można było wysyłać dyskietki, a później płyty CD, następnie DVD z interaktywnymi materiałami. Taka komunikacja nadal nie zapewniała skali i "transmisja" trwała długo.
Moim zdaniem dość ciekawym przełomem było wykorzystanie faksu używającego zwykłą linię telefoniczną i pozwalającego na wysłanie skanu kartki do dowolnego odbiorcy na świecie wyposażonego w faks. Niestety taka metoda nadal nie zapewniała skali i równoległego docierania do wielu odbiorców.
Niejako "następcą" faxu był modem, który pozwalał na połączenie dwóch komputerów z wykorzystaniem linii telefonicznej. W erze "przed internetem" można było skorzystać z BBS, czyli możliwości wdzwonienia się na "serwer" udostępniający poprzez Bulletin Board System zasoby w postaci plików, wymiany wiadomości itp.
Internet - rozwój dostępu do globalnej sieci mocno zmienił sposób dzielenia się cyfrową informacją. Zdecentralizowanie usług i wzajemna kompatybilność wiele ułatwiła. Faxy można było łatwo zastąpić pocztą elektroniczną, BBSy FTP. Coś obecnie oczywistego jak HTTP dostarczyło "katalog podzespołów online" dla naszej firmy. Można aktualizować dane na stronie WWW na bieżąco, łącznie z np. stanami magazynowymi, zmieniona informacja może dotrzeć natychmiastowo do odbiorcy.
Link - to wspomniany na początku "bohater" zamieszania wokół regulacji, które były głosowane i na obecną chwilę odrzucone. To właśnie link i DNS pozwolił na łatwe przekazanie adresu informacji, która może być dostępna dla osób na całym świecie. W międzyczasie pojawiły się sposoby na łatwiejsze przekazanie linku, np. kody QR lub serwisy skracające linki.
Pytanie, co myślicie o rewolucji dzielenia się cyfrową informacją, o jakich innych etapach rozwoju warto wspomnieć, czy próby ingerowania w mechanizmy, takie jak link mają sens?
Na koniec wspomnę jeszcze o telegazecie, którą kiedyś można było porównać do ubogiej wersji jednokierunkowego internetu. W kantorach wymieniających walutę zwykle znajdował się telewizor z dekoderem telegazety, który z migających "pikseli" na niewidocznej linii obrazu dekodował aktualne kursy walut.
Jaka będzie przyszłość dzielenia się cyfrową informacją?
Fajne? Ranking DIY
