Nie odnoszę się do kwestii religii, tylko scharakteryzowałem społeczeństwo. Najkrócej jak się dało. Ale uderz w stół. Jeśli napiszę "postaw krzyżyk", to tez od razu będziesz miał skojarzenia?
A skoro poruszyłeś temat, to pragnę zauważyć, że protopastą komunizmu o którym wspominasz jest właśnie nic innego jak ideologia chrześcijańska. Wszystkim po równo, bo wszyscy są równi (poza wybańcami), powszechna sprawiedliwość i szczęście. Wszelka nierówność jest nieakceptowalna, niezależnie od zasług (znowu poza wybranymi).
Nie bez powodu tak jest, bo to jest wzorzec który w historii ludzkości sprawdził się najlepiej. Precyzyjnie przemyślana koncepcja - złóż atrakcyjną ofertę masom (przeważającej większości), a reszta nie będzie miała wyboru. Żadna elitarna religia nie przetrwała długo.
I nie bez powodu chrześcijaństwo i komunizm to najwięksi wrogowie. Ale nie z powodu różnic ideologicznych (bo w jednym mamy Boga a w drugim naczelnego wodza partii, poza tym różnic większych nie ma) tylko z tego powodu, że obydwie ideologie bazują na dokładnie tej samej grupie społecznej. I jeśli jednej wyznawców przybywa, to drugiej wyznawców ubywa, czyli stanowią dla sienie zagrożenie egzystencjalne.
Jedna i druga ideologia zwalcza wolną myśl i naukę która jest w stanie podważyć podstawy ideologiczne. W tym przypadku akurat chrześcijaństwo jest gorsze od komunizmu, bo z zasady od powstania aż do dziś zwalcza każdą naukę, ponieważ każda nauka osłabia lub nawet podważa wiarę. Stąd 1500 lat ciemnoty i zabobonu, dopóki kościół był na tyle silny żeby decydować czego i komu wolno się uczyć a czego nie. Komunizm zaś zwalczał tylko niektóre nauki ekonomiczne i społeczne, które pokazywały że jest utopią i że to się nie może dobrze skończyć.
kekon napisał: Istnieje również coś co ja sam nazywam "syndromem geniusza". Otóż są ludzie bardzo zdolni w jakiejś dziedzinie. Jednak praca zespołowa z takim człowiekiem bywa bardzo trudna. Uważa on swoje rozwiązania za jedyne i słuszne, nie chce stosować się do innych i narzuca je każdemu. Miałem w pracy takiego kolegę. Dodatkowo, robił wiele rzeczy od zera sam, pomimo że istnieją gotowe narzędzia, sposoby i doświadczenia innych. Uważał, że zrobi to o wiele lepiej. Nie znosił krytyki. Zwykle wtedy wkurzał się, obrażał i nie odzywał przez kilka godzin. Miał bardzo dziwny charakter; z pewnością ekstrawertyk ale i dziwak.
Bo takich ludzi daje się na samodzielne stanowiska a nie montuje do zespołu. O ile oczywiście komuś zależy żeby skorzystać z ich możliwości.
pawelr98 napisał: Szkoda tylko że system szkolnictwa potrafi wykluczać utalentowane osoby.
Mam kolegę po technikum który jest utalentowanym elektronikiem.
Podwinęła mu się noga na maturze i nie dostał się na studia.
Zapewniam Ciebie, że kolega wiele nie stracił. A może nawet zaoszczędził stracony czas.
TechEkspert napisał: @AGrodecki z Gausem było tak, że wszyscy w klasie obliczali sumę liczb od 1 do 100 dodając kolejne wyrazy ciągu 1+2+3....+99+100 (taka była treść zadania w prost - policz sumę).
Natomiast Gauss o ile dobrze pamiętam wpadł na pomysł że...
Ależ ja to rozumiem. I dlatego się dziwię, że to jest podawane jako przykład na geniusz Gaussa. Sprawdziłem że Gauss urodził się pod koniec 18 wieku, czyli w czasach kiedy matematyka znała już rachunek różniczkowy i całkowy i była na poziomie obecnych doktorantów nauk technicznych. Tak więc to żaden przykład/dowód na wybitne predyspozycje Gaussa, chyba że jak wspomniałem był na etapie tuż po nauce pisania.