Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Golf IV - Na co zwrócić uwagę przed dalszą podróżą, usterki zatrzymujące auto

22 Lip 2018 14:03 381 7
  • Poziom 6  
    Witam Panowie,
    mam pytanie jakie usterki powodują że autem nie wróci się "na kołach" do domu?
    Miałem ostatnio kilka takich akcji w Golfie IV 2,3 VR5 i o ile auto samo w sobie jeździ fajnie to usterki które się pojawiały tak dosyć mocno mnie wkurzyły że teraz strach tym autem wyjechać gdzieś dalej.
    Niby auto zadbane ale..
    - ostatnio na trasie padł regulator napięcia - pojawiła się kontrolka akumulatora, do tego po jakimś czasie doszedł ABS i poduszki powietrzne a po chwili auto zaczęło słabnąć i zgasło, oczywiście akumulator padł i nie dało rady go uruchomić, bo zapewne wyładowany
    - rok temu - padnięty czujnik położenia wału korbowego, najpierw kręcenie rozrusznikiem 5 min żeby w ogóle odpalił a potem samoczynne gaśnięcie auto w trakcie jazdy na ciepłym silniku
    - jakieś 2 lata temu chyba poprzednik coś kombinował z bezpiecznikami i wsadził zbyt mocne (?) w każdym razie stopiła się a wcześniej zapaliła skrzynka bezpieczników i auto też padło, tzn nie chciało odpalać bo układ elektryczny był uszkodzony.

    Ok to ostatnie to wypadek przy pracy, ale czujnik wału? alternator/ładowanie?

    Zastanawiam się co jeszcze w autach starych powoduje że na kołach się nie wróci?
    No bo wiadomo, trudno pół auta wymieniać ale załóżmy stukający przegub czy wywalony któryś amortyzator nie powoduje że auto nagle stanie..
    Tak samo jakieś lekkie luzy w układzie kierowniczym czy zawieszeniu.
    Nawet można jechać wolniej ale się dojedzie.
    Bo tak się zastanawiam, czujnik położenia wałka rozrządu - też uniemożliwa dalszą jazdę jeśli się uszkodzi? albo czujnik temperatury cieczy?
    Bo gdybym chciał pojechać gdzieś dalej to znowu obawa że auto nie wróci do domu samodzielnie.

    Po prostu to jest takie wkurzające, jedni jeżdzą np Focusem 1, Astrą G, Stilo i nic się nie dzieje a ja często mam jakiś problem, tak ze nie da się wróci autem.
  • Pomocny post
    Poziom 40  
    Gdzieś czytałem opinię że autem w dalekie podrózy można spokojnie podróżować do przebiegu około 100 000 km, potem ryzyko się zwiększa. Są usterki których nikt nie jest w stanie przewidzieć, tzn usterki elektroniki pojazdu.
    Zobacz co może "siąśc" - alternator, teraz diody prostownicze, regulatora też nie można wykluczyć
    -pompka paliwa
    -komputer silnika
    -wtrysk
    -cewka
    -czujniki, bez niektórych da się dalej jechać.
    Ostatnio wymieniałem w silniku BFQ cam'a i bez niego silnik pracuje.
    Jak daleko jedziesz ?
  • Poziom 6  
    Ok tylko że 100.000 to mają 4-5 letnie auta ;) w PL to raczej 90% aut ma dużo większy przebieg, poza tym skąd wiedzieć w takim G IV jaki jest przebieg jak on jest z 4 rąk np..
    No ale z drugiej strony jest coś takiego jak trwałość auta i bezawaryjność...czy np taka 20 letnia Toyota Yaris nigdy nie siądzie na ulicy?
    i tylko klocki tarcze? albo Mercedes W123 czy Audi 80..
    To jest bezsensu bo jak sie auta jakoś super nie potrzebuje, nie nastawia się że dojedzie daleko, to ono jeździ, bywałem na grzybach 70 km od domu, czy nad jeziorem..a ostatnio byłem u kuzyna w odwiedzinach praktycznie to samo województwo ale 150 km w 1 stronę i w powrotnej drodze już auto zaczęło się buntować.

    Problem też taki że w mieście 4 km od domu można podjechać innym autem i np wyjąć akumulator, podładować albo wziąć samochód na hol.
    trudno 100 km od domu takie coś robić.

    Myślałem żeby ok 300 km pojechać nad morze w sierpniu ale nie wiem czy to ma sens, niby nie jest daleko ale pokichać się coś może nawet 40 km od domu.
  • Poziom 40  
    To ja k.rwa myślałem że ty chcesz jechać gdzieś do Hiszpanii, Portugalii, no może Gibraltar a ty wyjeżdżasz z jakimiś 300 km, jaja sobie robisz. To ja wczoraj przejechałem się do łodzi na obiad "We Młynie" potem kierunek na Warszawę i znowu do Kielc, ponad 400 km, dziś miałem jechać w góry ale słońce wali jak cholera i zaspałem. Trasa 300 km to nie trasa tylko przejażdżka.
  • Poziom 6  
    No nie wiem czy jaja sobie robie, 300 km to jest 4h jazdy non-stop przy upale w aucie 20 letnim w którym węże od chłodnicy mogą być sparciałe itd..do tego coś znowu sie posypie bo gorąco itd.
    To auto juz tyle raze mnie zawiodło że dla mnie to nie jest takie proste, a do Hiszpanii autem bym się nie puścił a już na pewno nie takim.
  • Moderator Samochody
    Auta które codziennie jeżdżą po kilkaset km nie zawodzą na trasie, w tych co jeżdżą tylko do "kościoła" nigdy nie przewidzisz co zaraz znów padnie. No i na dodatek VW, ci co tą markę uważają za mało awaryjną okłamują samych siebie.
  • Poziom 6  
    No czy ja wiem? 10 letnia Dacia 1,2 raczej na trasach nie smiga a podejrzewam że byłaby pewniejszym autem niż mój.
    Tak samo Golf V 1,6 mpi z 2007 roku np..to nie są auta stworzone do tras..

    Ale już Passat B5 1,9 tdi jak najbardziej tzn że co? raz miesiącu zawozi go ktoś do ASO? i wymieniają wszystko po kolei?
    Może po prostu mam wadliwy egzemplarz, w którym nagle wszystko siada.
    No bo trudno mieć pretensje do samego siebie czy poprzednika że nas oszukał bo po 2 latach od zakupu padł czujnik wału albo regulator napięcia po kolejnym roku.

    Problem jest taki że tego nie można nigdzie sprawdzić, bo to nie są tarcze, klocki czy opony.
  • Poziom 16  
    Wszystko zależy co rozumiemy przez słowo "awaryjność" w 20 letnim aucie, wszystko może paść.
    W rodzinie był fiat seicento i problemy z alternatorem to była norma, szczególnie jak było mokro, burzowo, tak osadzony jest że dostawała się woda na gorący alternator i się rozlatywał, albo problemy z wentylatorem chłodnicy i to w aucie 8-10 letnim a nie 20 letnim.

    Ja bym to potraktował jako normalna kolei rzeczy, wtedy kiedy ten golf jeździł i był młody wszystko było ok a teraz po latach no pewne usterki wychodzą, wieczne to są tylko pióra :)