Witam,
mam Octavię 1.8T (jak w temacie) w gazie BRC. Dałem temat do tego działu, bo moim zdaniem tutaj jest coś nie halo z elektryką.
Szukałem podobnych tematów tutaj na forum ale chyba żadne nie rozwiązuje mojego problemu. A problem dość dziwny.
Ogólnie auto (jeśli chodzi o silnik) sprawuje się bez zarzutu. Odpala, jeździ all ok. Ostatnio z miesiąc temu zadziały się dziwne sytuacje - gdy auto jest rozgrzane mniej więcej do połowy (z tym że bardziej powinienem napisać - gdy ostygnięte), przestaje palić. Tzn, kręci ładnie tylko brakuje mu "tego czegoś" - tego czegoś tzn. czegoś co powoduje, że po pół h odpala bez zarzutu (jak przestygnie).
Rozgrzany silnik - pali na dotyk. Zimny - też. Przestygnięty - nie ma opcji aby ruszył. Aku ok (nowy, sprawny), rozrusznik raczej też, bo mogę go kręcić ze 30x a i tak nie słychać aby miał słabnąć.
Początkowo gdy ten problem występował, zdarzało się nieodpalenie także na rozgrzanym silniku, ale nie było wtedy słychać pompy paliwa, więc pomyślałem, że coś z nią nie tak (zacina się?) i wymieniliśmy wkład pompy razem z filtrem. Na 2 tygodnie problem ustał ale potem pojawił się ponownie. Z tym że teraz jest bardziej powtarzalny - wcześniej to była loteria a teraz jest reguła - jak przestygnięty silnik - nie ruszy.
Z tego co przepatrzyłem na forach to może być: czujnik położenia wału, czujnik temperatury wody albo kolektora ssącego(?), ktoś zasugerował mi jeszcze kostkę w stacyjce, która teoretycznie podczas przestygnięcia(?) może coś nie łączyć albo nawet spotkałem się z opinią jakiegoś elektrozaworu odpowietrzenia baku paliwa czy coś..?
Gdzieś indziej mówiono o przekaźniku do pompy(?) ale pompę słychać - co więcej czy przekaźnik byłby zależny od temperatury silnika?
Proszę serdecznie o pomoc, nie chciałbym wymieniać pół auta bo problem wydaje się chyba trywialny - tak jakby jedna mała rzecz zawodziła, która nie daje tej "iskry" do odpalania.
Dodam jeszcze tylko, że VAG milczy, nie wykazuje żadnych błędów.
mam Octavię 1.8T (jak w temacie) w gazie BRC. Dałem temat do tego działu, bo moim zdaniem tutaj jest coś nie halo z elektryką.
Szukałem podobnych tematów tutaj na forum ale chyba żadne nie rozwiązuje mojego problemu. A problem dość dziwny.
Ogólnie auto (jeśli chodzi o silnik) sprawuje się bez zarzutu. Odpala, jeździ all ok. Ostatnio z miesiąc temu zadziały się dziwne sytuacje - gdy auto jest rozgrzane mniej więcej do połowy (z tym że bardziej powinienem napisać - gdy ostygnięte), przestaje palić. Tzn, kręci ładnie tylko brakuje mu "tego czegoś" - tego czegoś tzn. czegoś co powoduje, że po pół h odpala bez zarzutu (jak przestygnie).
Rozgrzany silnik - pali na dotyk. Zimny - też. Przestygnięty - nie ma opcji aby ruszył. Aku ok (nowy, sprawny), rozrusznik raczej też, bo mogę go kręcić ze 30x a i tak nie słychać aby miał słabnąć.
Początkowo gdy ten problem występował, zdarzało się nieodpalenie także na rozgrzanym silniku, ale nie było wtedy słychać pompy paliwa, więc pomyślałem, że coś z nią nie tak (zacina się?) i wymieniliśmy wkład pompy razem z filtrem. Na 2 tygodnie problem ustał ale potem pojawił się ponownie. Z tym że teraz jest bardziej powtarzalny - wcześniej to była loteria a teraz jest reguła - jak przestygnięty silnik - nie ruszy.
Z tego co przepatrzyłem na forach to może być: czujnik położenia wału, czujnik temperatury wody albo kolektora ssącego(?), ktoś zasugerował mi jeszcze kostkę w stacyjce, która teoretycznie podczas przestygnięcia(?) może coś nie łączyć albo nawet spotkałem się z opinią jakiegoś elektrozaworu odpowietrzenia baku paliwa czy coś..?
Gdzieś indziej mówiono o przekaźniku do pompy(?) ale pompę słychać - co więcej czy przekaźnik byłby zależny od temperatury silnika?
Proszę serdecznie o pomoc, nie chciałbym wymieniać pół auta bo problem wydaje się chyba trywialny - tak jakby jedna mała rzecz zawodziła, która nie daje tej "iskry" do odpalania.
Dodam jeszcze tylko, że VAG milczy, nie wykazuje żadnych błędów.