Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
PCBway
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Sposoby na sprawne lutowanie

TechEkspert 27 Lip 2018 20:50 8415 60
  • #1
    TechEkspert
    Redaktor
    Sposoby na sprawne lutowanie
    W większości przypadków do sprawnego lutowania wystarczy lutownica z regulacją temperatury grota, oraz spoiwo lutownicze z topnikiem. Kiedyś dostępne było głównie spoiwo z dodatkiem ołowiu, teraz możemy także wykorzystać wersję bezołowiową. Warto mieć kilka różnych rodzajów spoiwa o różnej średnicy (np. 0.25mm i 0.7mm). W drobnej elektronice amatorskiej w większości przypadków wystarczy spoiwo z topnikiem, czasami przyda się kalafonia.

    Jakie macie sposoby na sprawne lutowanie?


    W przypadku większych nieco utlenionych powierzchni, oraz grubszych przewodów złożonych z cienkich drucików przyda się kalafonia, którą spróbujmy "zwilżyć" lutowane powierzchnie. Kalafonia przyda się do pokrycia nią plecionki (taśmy) lutowniczej, gdy chcemy usunąć nadmiar cyny z płytki, wystarczy przyłożyć plecionkę i grzejąc lutownicą przesuwać plecionką po powierzchni ścieżek. W awaryjnych przypadkach, zamiast plecionki lutowniczej można wykorzystać miedziany oplot z kabla koncentrycznego. Większe ilości cyny możemy zlikwidować odsysaczem, odsysaczem z grzałką, lub rozlutownicą z wbudowaną pompką.

    Podczas lutowania SMD może przydać się pasta do lutowania czyli taka cyna w paście. Pastę umieszczamy na padach, następie układamy elementy SMD, podgrzewamy płytkę w mini komorze lub w ostateczności lutownicą na gorące powietrze. Bez odpowiednich narzędzi ciężko kontrolować ten proces, lecz przy odrobienie wprawy można uzyskać dobre efekty. W powtarzalnej produkcji stosowane są metalowe szablony pozwalające na łatwe nanoszenie pasty w odpowiednie miejsca PCB.

    Przy lutowaniu wielu drobnych wyprowadzeń SMD przyda się płynny topnik (no clean), który wraz z solder maską zapobiega "sklejaniu" się cyny na drobnych wyprowadzeniach SMD. Płynne topniki dostępne są w butelkach z pędzelkiem lub w postaci "mazaka". Są to agresywniejsze środki niż kalafonia i warto zadbać o dobrą wentylację.

    Bardzo rzadko, korzystam z past lutowniczych, pozwalają one na sprawne lutowanie większych powierzchni metalowych (np. puszki ekranujące RF). Pasty lutownicze to topniki o większej agresywności niż kalafonia, brak usunięcia pozostałości topnika może doprowadzić do korozji.

    Tłuszcz lutowniczy to rodzaj dość agresywnego topnika do lutowania miedzi, mosiądzu, blach ocynkowanych. Nie korzystałem nigdy z tego topnika i gdy pierwszy raz trafiłem na pudełko z tym topnikiem w warsztacie, podejrzewałem że jest to jakiś żart :) a etykieta została wydrukowana na firmowej drukarce. Okazało się, że produkt jest prawdziwy, a ja zwyczajnie go nie znałem, podobnie jak nie mam doświadczenia np. z kwasami lutowniczymi, które nie znajdują zastosowania w drobnej elektronice, ale ponoć ułatwiają łączenie m.in. niklowanych powierzchni.

    Z jakich sposobów korzystacie przy lutowaniu?

    Jako ciekawostkę dodam, że kiedyś lutowanie cienkich przewodów nawojowych emaliowanych (DNE) ułatwiało wykorzystanie aspiryny. Te cienkie druciki stosowane w cewkach ciężko było skutecznie pobielić i przylutować. Potarcie przewodem i lutownicą o aspirynę ułatwiało lutowanie. Należało uważać na wytwarzające się gryzące kłęby dymu. Poniżej film pokazujący użycie aspiryny do ułatwienia pocynowania cienkiego drutu nawojowego:

    film nagrany kalkulatorem :)
  • PCBway
  • #2
    tzok
    Moderator Samochody
    Aspiryna jest skuteczna ale bardzo niezdrowa (opary). Jeśli już potrzebuję radykalnego środka to używam salmiaku (chlorku amonu). Do aktywowania wymaga on jednak dość wysokiej temperatury, rzędu 380-400°C. Przy lutowaniu SMD dobry topnik to podstawa, topniki no-clean np. RF800 (w płynie) są mało skuteczne, dużo lepsze są topniki w żelu. Nie jestem na bieżąco ale używam RMA7. Zarówno RF800 jak i RMA7 są na bazie kalafonii. Wersję niskobudżetową płynnego topnika można zrobić samemu, rozpuszczając kalafonię w izopropanolu (IPA). Dobry topnik jest wręcz niezbędny przy naprawach. Lutowanie nowych elementów na nowym PCB jest łatwe i tu wystarczy "cyna" z topnikiem (byle nie chińska). Używam tradycyjnego spoiwa Sn60Pb40. Lutuję przy najniższej możliwej temperaturze - rzędu 250-280°C. Niedawno kupiłem sobie lutownicę na groty T12 i to jest bajka... ale tak czy inaczej - myślę, że najbardziej uniwersalne groty to BC2 ("kopyto") i D12 lub D16 ("dłuto"), groty B/B2 dodawane w zestawach to nieporozumienie jeśli chodzi o uniwersalność.
  • PCBway
  • #3
    rekinisko
    Poziom 22  
    Lutowanie to sztuka której trzeba się uczyć długo i trzeba ją ćwiczyć. Zrobić kozią bobkę z cyny która i owszem przewodzi to nie problem. Lutując trzeba zdawać sobie sprawę ze stopu cyny którym się operuje. Bardzo ważny jest grot, jego masa, długość i kształt. Działa to także w drugą stronę, trzeba mieć na uwadze co się lutuje, czy element lutowany ma większą masę, co za tym idzie czy odbiera ciepło szybciej niż kolba jest w stanie dostarczyć. Można też oczywiście przegrzać element. Przedmówca jest zwolennikiem lutowania w niskich temperaturach a ja wręcz przeciwnie korzystam z przedziału 420-435'C lecz lutuję bardzo szybko mając spore doświadczenie. Inaczej lutuje się transformatorówką, inaczej kolbową lutownicą. WSD-81 to jeden z lepszych modeli które polecam.
  • #4
    RafalB

    Poziom 27  
    rekinisko napisał:
    korzystam z przedziału 420-435'C lecz lutuję bardzo szybko mając spore doświadczenie. Inaczej lutuje się transformatorówką, inaczej kolbową lutownicą. WSD-81 to jeden z lepszych modeli które polecam.


    Polecam używać dobrego sprzętu a nie czegoś takiego gdzie temperatury trzeba wykręcać do granic absurdu i jeszcze to polecać innym :/

    Reszta informacji bradzo trafna i prawdziwa.

    Dodam od siebie, że markowy topnik dobrego producenta, do którego jest cała nota katalogowa to podstawa. Do tego dochodzi jeszcze dystrybutor oraz przechowywanie przed i po zakupie w odpowiednich temperaturach i wilgotności.
    Podobnie z pastami cynowymi itd.
    Dbając o te detale, można być pewnym lutowania.
  • #5
    jaszczur1111
    Poziom 33  
    Pierwsze 2 zdania to stek bzdur. Oczywiście, że można używać cyny bez ołowiu ale chyba tylko po to by być trendy i mieć później kłopoty. Istnieją firmy które zajmują się profesjonalnie przelutowywaniem całych płyt z lutu bezołowiowego na taki z ołowiem. Wszystko po to by zwiększyć trwałość i niezawodność. Czysta cyna NIE NADAJE się do lutowania. Takie luty szybko się starzeją a w szczególnie w niskich temperaturach dochodzi do zjawiska zarazy cynowej. Cyna zmienia się w szary proszek. Z tego powodu doszło do tragedii podczas zdobywania bieguna. Ale widać ludzkość nie uczy się na swoich błędach.

    Druga kwestia to nieużywanie kalafonii bo: "to już tam jest w środku". W mojej firmie robimy sobie z tego tekstu już regularne jaja. Jak ktoś gdziekolwiek z nim "wyskoczy" jest uważany za osobnika gorszego gatunku. Owszem topnik wewnątrz lutowia przydaje się ale jedynie w idealnych warunkach lutowania nie wymaga dodatkowej kalafonii.

    Tabletek aspiryny nigdy nie używałem choć jest to znany sposób nie tylko na przewody nawojowe.

    Przy lutowaniu płytek maluję je najpierw roztworem kalafonii w denaturacie. Używam zawsze nadmiaru kalafonii i mam gdzieś topniki z lutowia. Jest to zaszłość z czasów kryzysu, gdzie z braku odpowiedniego lutowia roztapiałem grubą laskę stopu cyny z ołowiem i wlewałem do wody uzyskując małe cząstki łatwe do roztapiania zwarciówką. Kalafonia była podstawą zawsze.
  • #6
    And!
    Admin grupy Projektowanie
    Jeżeli ktoś ma praktyczne doświadczenia z SMD, hotair, podrzewaczami itp,
    oraz potrafi i ma ochotę na zaprezentowanie swoich doświadczeń w podobnej formie to zapraszam do działu Artykuły.

    Autora podobnego materiału o hotair/SMD zapraszam na PW, bardzo możliwe, że materiał przeniesiemy do działu "Temat tygodnia".
  • #7
    E8600
    Poziom 37  
    Niestety nie do końca jest prawdą, że markowy sprzęt jest kluczem do sukcesu a jedyne co mogę potwierdzić to poprawia wygodę/komfort pracy.
    Gdzieś na internatach widziałem filmik jak Koreańce lub Chińczyki naprawiali jakiś telefon najzwyklejszą lutownicą za 1 dolara. Wymieniali nawet układy BGA sposobem na kroplę cyny.

    Co do lutowania wysoką temperaturą to tu też jest trochę racji gdyż jeśli mamy lutownicę mniejszej mocy to bardzo trudno coś uszkodzić np. odlutować ścieżkę a temperatura i tak się wytraca w trakcie kontaktu z lutowanym elementem.

    jaszczur1111 napisał:
    Czysta cyna NIE NADAJE się do lutowania.

    Do niedawna miałem podobne zdanie o cynie bezołowiowej niestety ale obecnie wiem, że czasem jest koniecznością. Spotkałem 2 przypadki, że przelutowanie elementu na cynie ołowiowej starczało góra tydzień czasu (raz LEDy lutowane do radiatorów w żarówce innym razem był to rezystor SMD o mocy kilku watów). Wiem, że te układy były kiesko zaprojektowane ale nie zmienia to faktu, że na cynie bezołowiowej pracowały prawidłowo.

    Mówiąc w skrócie osoba, która lutowała różnymi lutownicami zlutuje prawidłowo nawet rozgrzanym na gazie gwoździem natomiast jeśli ktoś zaczynał od wygodnej stacji lutowniczej to w 90% wypadków tylko stacją będzie potrafił lutować.

    Co do grotów to najbardziej uniwersalne są dłuto i kopyto jak to już ktoś zauważył.
  • #8
    CMS
    Administator HydePark
    E8600 napisał:
    Mówiąc w skrócie osoba, która lutowała różnymi lutownicami zlutuje prawidłowo nawet rozgrzanym na gazie gwoździem


    Żebyś wiedział. Kiedyś znajomemu lutowałem w ten sposób "bolec" od wtyku antenowego do radia :) w samochodzie. Nie użyłem co prawda gwoździa, tylko miedzianego nita, ale myślę, że gwoździem też by się udało.
    Działa do dziś.

    Jeśli chodzi o temperatury. To mam trzy stacje Wellera i we wszystkich temperaturę mam ustawiona na max czyli 450°c. Mam też rozlutownicę Denon SC7000 i tam również zawsze mam ustawione na max. 450°C. Lutuję od 6 roku życia, a zawodowo okołu 20 lat.
    Używam standardowego stopu ołowiowego i nigdy nie używam kalafonii. Przy trudno lutowalnych elementach, albo drobno rastrowych SMD, używam topnika w żelu.
    Jak słyszę, lub czytam, że ktoś używa kalafonii lub jej alkoholowego roztworu i do tego twierdzi, że bez tego się nie da, to mam wrażenie że rozmawiam z kimś kto albo nie potrafi lutować, albo nigdy nie miał w rękach dobrego sprzętu, albo lutuje rurki do instalacji gazowych lutownicą do rynien.
    Nie mam zamiaru nikogo urazić, jak sobie wierzysz jeden z drugim w swoje teorie, to okej. Ale nie próbujcie wpierać innym, że kalafonia jest absolutnie niezbędna, bo jeszcze ktoś w to uwierzy.
  • #9
    Baskhaal
    Poziom 11  
    Lutowanie bezołowiowe jest obecnie standardem w przemyśle. Sam pracuję przy produkcji masowej zarówno SMT jak i Selective (SEHO) i dobrze ustawiony proces daje lepsze efekty niż klasyka z ołowiem. Fakt, potrzeba wyższych temperatur, częściej trzeba sprzęt konserwować, ale w biznesie klient nasz pan i rohs czy inne świstki dedykują jak robimy :)
  • #10
    krzysiozak
    Poziom 36  
    Mogę polecić taką metodę wy lutowania elementów przewlekanych za pomocą lutownicy z odsysaczem, aby ułatwić na moment odsysania płytka była [jeśli to jest możliwe] na górze płytka z elementem do wy lutowania, a pod spodem lutownica z odsysaczem. To czego nie zrobi podciśnienie powietrza z odsysacza, to zrobi grawitacja z cyną i ołowiem.
  • #11
    themichal
    Poziom 17  
    Od kiedy no clean'y są mocno aktywne, i po co komu piec do wymiany jednego SMD?
  • #12
    KaW
    Poziom 34  
    dot.:film

    Grot jest nie pobielony - ogólnie - lutownica nie zadbana ...
  • #13
    tzok
    Moderator Samochody
    Na 450°C nigdy nie lutowałem ale dopóki w moje ręce nie trafiła stacja T12, też lutowałem na 350-380°C... na T12 zwyczajnie nie ma takiej potrzeby, 300°C to max. Te groty praktycznie nie wytracają temperatury w kontakcie nawet z bardzo dużymi padami... a mają jeszcze wersje HD o zwiększonej pojemności cieplnej. Nawet zwykłym BC2 czy K dotykasz radiatora DPAK i jest odlutowany. Swoją drogą na 450°C groty muszą "iść" jak woda.

    Co do wylutu elementów przewlekanych to na prawdę warto odżałować te 300zł na ZD-915 lub podobną rozlutownicę, a nie babrać się z ręcznymi pompkami i plecionkami. Z kolei z ręcznych pompek to mogę polecić ZEL OD-25 Turbo, próbowałem różnych ale żadna nie może się równać z tymi od ZELa. Miałem nawet jakieś bardziej firmowe, np. Pro'sKit PK-366N.
  • #14
    rb401
    Poziom 34  
    jaszczur1111 napisał:
    Druga kwestia to nieużywanie kalafonii bo: "to już tam jest w środku". W mojej firmie robimy sobie z tego tekstu już regularne jaja. Jak ktoś gdziekolwiek z nim "wyskoczy" jest uważany za osobnika gorszego gatunku.


    Nie wiem co tam w firmie takiego specyficznego robicie, tak że trudno mi się odnieść.
    Ale według mnie, jest jednak zweryfikowaną prawdą, to że topnik w cynie (mam na myśli np. cynę PbSn z Cynela) jest generalnie wystarczający by prawidłowo polutować elektronikę na PCB, czy to przewlekane elementy czy SMD. Użycie topników dodatkowych owszem ale raczej tylko uzupełniająco np. minifala przy gęstych układach scalonych itp. .
    Chyba że do cynowania linek miedzianych to owszem, kawałek kalafonii się przyda. A lepiej nawet, szczególnie w przypadku linek niklowanych itp. dużo skuteczniejszy jest TLR157 w kostce.

    Jedynie może ktoś początkujący, kto np. stosuje technikę "nabierania cyny" na grot a później lutowania, może odnieść wrażenie że ten topnik w cynie jest niepotrzebny. Albo przy zbyt dużej temperaturze grotu połączonej z długim czasem grzania punktu, gdzie ta kalafonia w tych warunkach przestaje być skuteczną.
    Ale to wszystko to przypadki ewidentnych błędów w sztuce, więc chyba nie o tym mówimy.

    jaszczur1111 napisał:
    Przy lutowaniu płytek maluję je najpierw roztworem kalafonii w denaturacie. Używam zawsze nadmiaru kalafonii i mam gdzieś topniki z lutowia.


    Kiedyś, dawno, to i ja bywałem zmuszony czasami do malowania kalafonią płytek, tyle że rozpuszczonej w izopropanolu.
    Szczególnie kiedy musiałem korzystać z jednej z krajowych płytkarni robiącej podłej jakości płytki.
    Ale na teraz, to nawet tania chińszczyzna lutuje się przyjemnie samym topnikiem zawartym w cynie (chyba że jakieś płytki przechowywane długo i w złych warunkach), tak że sobie odpuściłem bez konsekwencji. Tym bardziej że mycie płytek po takim kalafoniowaniu jest pracochłonne i wymaga sporo izopropanolu.
  • #15
    Vic384
    Poziom 19  
    Cześć
    Ja płytki własnej roboty, przed lutowaniem "maluję" roztworem kalafoni w spirytusie z dodatkiem szelaku. Uzyskuję twardą powierzchnie, trudną do zarysowania, a która się pięknie lutuje. Mam płytke, która ma ponad 25 lat, a przed chwilą, podczas próby, cyna rozlała się " w lusterko".
    Pozdrowienia
  • #16
    endymion
    Poziom 13  
    W pracy lutuję tylko bezołowiową bo takie są wymagania, korzystam z ELWIKa 80W w górnym zakresie temperatur i nie stosuję dodatkowych topników.
    Prywatnie przy majsterkowaniu, naprawach, itp również korzystam z ELWIKa 80W z nieco mniejszą temperaturą ale lutuję wyłącznie cyną ołowiową.
    Są sytuacje gdzie właściwy topnik wyraźnie ułatwia pracę. Np: lutowanie blaszek do ogniw 18650 z użyciem kwasu jest szybsze i pewniejsze niż samą cyną.
  • #18
    jaszczur1111
    Poziom 33  
    Jak dotąd prawie wszystkie opisy dotyczą lutowania płytek. Mamy przewody aluminiowe miedziowane tzw CCA. Chciałbym zobaczyć te wspaniałe stacje lutownicze i ich obsługę w akcji.....

    Stare przewody z wiązek elektrycznych: odizolowany koniec przewodu zanurzamy na 5 sek w fosolu i lutujemy stopem cyny z nadmiarem kalafonii.

    Wszystko zwykłą zwarciówką, która nie wiadomo czemu cieszy się wielką pogardą. Ja rozumiem - współczesna elektronika itd. ale do wielu zastosowań się nadaje. Zwarciówka jest na gwizdek a stacja wymaga rozgrzewu i w dodatku tylko stacjonarnie.
  • #19
    ^ToM^
    Poziom 34  
    CMS napisał:

    Jeśli chodzi o temperatury. To mam trzy stacje Wellera i we wszystkich temperaturę mam ustawiona na max czyli 450°c. Mam też rozlutownicę Denon SC7000 i tam również zawsze mam ustawione na max. 450°C. Lutuję od 6 roku życia, a zawodowo okołu 20 lat.


    Nie wiem, po co nastawiać lutownicę na temperaturę na 450 °C, skoro lutowie ołowiowe topi się już w 183 °C a bezołowiowe w temp. góra 220 °C. Podejrzewam, że przyczyna tkwi w stosowaniu grota o zbyt małej pojemności cieplnej w stosunku do lutowanego elementu. Wtedy, szybki upływ ciepła z grota, kompensujesz wyższą temperaturą (większą ilością zgromadzonej energii w grocie). Powszechnie wiadomo, że temperatura grota musi być znacznie wyższa niż temperatura topnienia stopu lutowniczego, jednak 450 °C wydaje się wartością sporo przesadzoną. W materiałach szkoleniowych, producentów firm produkujących sprzęt lutowniczy podają że optymalną jest temperatura 320-370 °C
    W lutownicy TCP Weller, używam grota oznaczonego numerem 6 i 7 co oznacza, że ich temperatury są odpowiednio 310 °C i 370 °C.
    Przy czym groty z numerem 7 mam tylko w dużych rozmiarach i stosuję do demontażu dużych elementów, końcówek transformatorów, czy lutowania elementów, które mają duże pola masy. Z moich doświadczeń wynika, że grot nr. 7 już za mocno grzeje i dla małych punktów przegrzewa cynę. Idealnym jest natomiast grot 6, którym dobrze grzeje się przeciętne elementy i nie przegrzewa cyny i topnika.
    Natomiast w stacji PACE mam nastawioną temperaturę zwykle na poziomie 350 °C i sprawdza się znakomicie do większości zastosowań.

    Generalna zasada jest taka (może nie skorzystasz, skoro lutujesz 20 lat):
    Temperaturę grota nastawiać należy możliwie nisko jak się da, ale nie niżej.
    Pozwala to zaoszczędzić cyny, grota i lutownicy a ponadto nie niszczy padów, mniejsza szansa na uszkodzenie elementów ale już gwarantuje brak ryzyka powstawania zimnych lutów.
    Kluczową sprawą jest jednak dobrać grot do lutowanego elementu. Stąd producenci większości rączek produkują groty w b. szerokim asortymencie.

    Pozdrawiam!
  • #20
    tzok
    Moderator Samochody
    jaszczur1111 napisał:
    Zwarciówka jest na gwizdek a stacja wymaga rozgrzewu i w dodatku tylko stacjonarnie.
    Stacja T12 wymaga ok 15s do osiągnięcia temperatury roboczej. Niektóre stacje są mniejsze od Lutoli, do tego kilka razy lżejsze.
  • #21
    atek000
    Poziom 17  
    Ja natomiast pracowałem z lutownicami Oki, Metcal, Antex, Pace, Weller, chińskie WEP czy Aoyue, zwykłe transformatorowe jak i oporowe. Zawsze uważałem, że Weller jest najlepszy do czasu aż nie przyszło mi pracować na JBC. Mnogość grotów i wygoda ich wymiany (przede wszystkim) daje bardzo dużą przewagę. Powodem dla którego używacie tak wysokich temperatur przy Weller to bardzo kiepskie połączenie elementu grzewczego z grotem. Po dłuższym używaniu zbiera się tam tyle brudu, nagaru i takie utlenienie, że nie jesteście w stanie zapewnić, iż temperatura na grocie jest choć w przybliżeniu tą ustawioną. Jestem świadom, że groty które są jednocześnie elementem grzewczym są droższe, nawet znacznie, ale żywotność o ile w porównaniu z Wellerem jest podobna to znacznie przebija Metcal czy Oki.
    Co do spoiwa to także testowałem wielu producentów. Mam zwyczaj zbierania próbek zawsze jak jestem ma jakiś pokazach czy wystawach, no mam swoje ulubione z BLT, niestety firma jest z UK. Bardzo ładnie się topi i rozprowadza, rewelacyjnie się rozpływa na padach. Prawdopodobną zasługą tego jest ich topnik użyty w drucie. Oczywiście także go używam (flux) w żelu dostarczanego w strzykawkach jak i płynnego w mazaku.
    [quote="jaszczur1111"]Druga kwestia to nieużywanie kalafonii bo: "to już tam jest w środku".[/quote]
    Ja bardzo często lutuję bez stosowania dodatkowych topników, bo jak napisałem wyżej, używam dobrego spoiwa.
    Przestałem używać kalafoni, raz, bo w UK nie jest tak popularna a dwa, bo jest tzw. flux. Ten z BLT bardzo ładnie przenosi ciepło przez co poprawia się połączenie cieplne pomiędzy grotem a padem i elementem. Grzane jest wszystko równo przez co bardzo rzadko miewam tzw. "zimne luty".
  • #22
    j570
    Poziom 12  
    Przyczyna wielu porażek właściwie w kazdej dziedzinie to nieznajomość historii. Otóż dlaczego wprowadzono ołów do lutowia cynowego. Dlatego ( miedzy innymi) że z czystej cyny wyrastają tzw Wąsy i robią zwarcia. Z angielska nazywa się to metal whiskering. Gdy wycofano ołów z cyny pierwszy przejechał się na tym przemysł kosmiczny jak mikrowłoski zaczęły robić zwarcia w układach elektronicznych będących w kosmosie. Do wszystkiego trzeba podchodzić z głową, lecz gdy ta jest pusta to trzeba płacić. Nie wszędzie da się wycofać ołów z cyny i trzeba się z tym pogodzić.
  • #23
    atek000
    Poziom 17  
    j570 napisał:
    Przyczyna wielu porażek właściwie w kazdej dziedzinie to nieznajomość historii. Otóż dlaczego wprowadzono ołów do lutowia cynowego. Dlatego ( miedzy innymi) że z czystej cyny wyrastają tzw Wąsy i robią zwarcia. Z angielska nazywa się to metal whiskering. Gdy wycofano ołów z cyny pierwszy przejechał się na tym przemysł kosmiczny jak mikrowłoski zaczęły robić zwarcia w układach elektronicznych będących w kosmosie. Do wszystkiego trzeba podchodzić z głową, lecz gdy ta jest pusta to trzeba płacić. Nie wszędzie da się wycofać ołów z cyny i trzeba się z tym pogodzić.

    Kolejnym dobrym przykładem jest Toyota i problemy z "na stałe wciśniętym pedałem gazu", przyczyna było narastanie mikrowłasków cynowych na pinach gniazda taśmy.
    Sposoby na sprawne lutowanie Sposoby na sprawne lutowanie
  • #24
    CMS
    Administator HydePark
    jaszczur1111 napisał:
    Mamy przewody aluminiowe miedziowane tzw CCA. Chciałbym zobaczyć te wspaniałe stacje lutownicze i ich obsługę w akcji.....


    Podeślij próbki, to zrobię artykuł (kontakt na PW).

    ^ToM^ napisał:
    Nie wiem, po co nastawiać lutownicę na temperaturę na 450 °C


    Kwestia przyzwyczajenia i nauki szybkiego lutowania. Jak oglądam czasem filmiki, gdzie ludzie grzeją jeden punkt 2-3 a nawet 5s. to mi ręce opadają. Ja lutuję jeden punkt poniżej 1s, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że poniżej 0,5s, np. pzy scalakach. Obejrzyj sobie luty w moich artykułach.

    ^ToM^ napisał:
    Temperaturę grota nastawiać należy możliwie nisko jak się da, ale nie niżej.


    Gdzie jest tak napisane?

    ^ToM^ napisał:
    Kluczową sprawą jest jednak dobrać grot do lutowanego elementu. Stąd producenci większości rączek produkują groty w b. szerokim asortymencie.


    Dlatego mam na biurku aż trzy stacje, z różnymi grotami.

    Pracują zwykle po 6h dziennie, a groty do tej pory zmieniałem średnio 2-3 razy w roku. Niestety ich jakość ostatnio spadła, i obecnie zmieniam 4-5 razy w roku. Nie ma więc tragedii.

    tzok napisał:
    jaszczur1111 napisał:
    Zwarciówka jest na gwizdek a stacja wymaga rozgrzewu i w dodatku tylko stacjonarnie.
    Stacja T12 wymaga ok 15s do osiągnięcia temperatury roboczej. Niektóre stacje są mniejsze od Lutoli, do tego kilka razy lżejsze.


    Dla mnie nie ma to większego znaczenia. Włączam wszystkie stacje w momencie gdy zaczynam rozbierać pierwszy sprzęt do naprawy, w którym spodziewam się używać lutownicy i pracują już do końca dnia. Nie mają funkcji wyłączania/uśpienia, po odłożeniu kolby na stojak, więc utrzymują temperaturę cały czas.

    atek000 napisał:
    Powodem dla którego używacie tak wysokich temperatur przy Weller to bardzo kiepskie połączenie elementu grzewczego z grotem.


    Kolego, z całym szacunkiem. Nie ucz ojca dzieci robić. Może zrobimy zawody w lutowaniu jakiegoś scalaka DIP16? Wrzuć film, tak, żeby było widać temperaturę i lutowanie, bez żadnych cięć. Wówczas podejmę wyzwanie i wrzucę swój. A użytkownicy ocenią kto zrobił to szybciej i ładniej.

    atek000 napisał:
    zbiera się tam tyle brudu, nagaru i takie utlenienie, że nie jesteście w stanie zapewnić, iż temperatura na grocie jest choć w przybliżeniu tą ustawioną.


    O lutownicę, tak jak o każde narzędzie które wraz z nami pracuje na chleb, należy dbać. Przy odpowiedniej konserwacji, nic złego się nie dzieje. Ale przyznam, że kiedyś zaniedbałem jedną z kolb i potem nie mogłem wyjąć grota. i musiałem zdemontować, grzałkę, a grot wybić od spodu młotkiem.
    Mniej więcej tydzień później grzałka padła. Podejrzewam, że to ja jej w tym pomogłem. Trzy stówy w plecy, ale mam nadzieję, że posłuży kolejne 20 lat.
  • #25
    RafalB

    Poziom 27  
    CMS napisał:
    Dla mnie nie ma to większego znaczenia. Włączam wszystkie stacje w momencie gdy zaczynam rozbierać pierwszy sprzęt do naprawy, w którym spodziewam się używać lutownicy i pracują już do końca dnia. Nie mają funkcji wyłączania/uśpienia, po odłożeniu kolby na stojak, więc utrzymują temperaturę cały czas.


    CMS napisał:
    Kolego, z całym szacunkiem. Nie ucz ojca dzieci robić. Może zrobimy zawody w lutowaniu jakiegoś scalaka DIP16? Wrzuć film, tak, żeby było widać temperaturę i lutowanie, bez żadnych cięć. Wówczas podejmę wyzwanie i wrzucę swój. A użytkownicy ocenią kto zrobił to szybciej i ładniej.

    CMS napisał:
    Kwestia przyzwyczajenia i nauki szybkiego lutowania. Jak oglądam czasem filmiki, gdzie ludzie grzeją jeden punkt 2-3 a nawet 5s. to mi ręce opadają. Ja lutuję jeden punkt poniżej 1s, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że poniżej 0,5s, np. pzy scalakach. Obejrzyj sobie luty w moich artykułach.


    20 lat w zawodzie? 0.5 sekundy na lut, 3 lutownice nonsop działające etc. Temat wyczerpany, szkoda gadać dalej, w temacie lutowania nic się nie zmieniło od lat ale tylko na elektrodzie ;)
  • #26
    And!
    Admin grupy Projektowanie
    @tzok , @atek000 , @CMS podobnie jak wspomniany temat hotair, przydałby się materiał o doświadczeniach z lutownicami i grotami.

    Druga sprawa to spoiwa lutownicze i topniki, mając dostęp do wielu rodzajów warto zaprezentować swoje doświadczenia i wnioski.

    Zauważyłem, że podajecie nazwy i numery grotów, które znaczą coś dla osób posiadających sprzęt danego producenta, przydałyby się jakieś rysunki/zdjęcia.
  • #27
    CMS
    Administator HydePark
    Ja używam głównie grotów ET-E i ET-R, ale na rynku dostępnych jest cała masa innych.

    Sposoby na sprawne lutowanie


    Pozdrawiam.
    CMS
  • #28
    atek000
    Poziom 17  
    CMS napisał:
    Kolego, z całym szacunkiem. Nie ucz ojca dzieci robić.

    Bynajmniej nie staram się "ojca dzieci robić" Opisałem moje doświadczenia. W poprzedniej firmie robiliśmy testy temperatury termometrem dedykowanym do tego. W przypadku Wellera, nawet po oczyszczeniu różnica była rzędu 40-50°C. Jeżeli Ty często czyścisz narzędzie pracy to chwała ci za to, tak trzymać.
    Nie chciałbym robić tu reklamy, ja opisuję tylko własne doświadczenia.
    Będąc na rozmowie wstępnej do obecnej pracy wspomniałem, że preferuję JBC i niespodzianką było, jak po miesiącu zaczynając pracę na moim stanowisku stał JBC CD-B, inny technik załapał się kolejną sztukę. Obecnie po 8 miesiącach posiadamy 5x CD-B a na stanowisku do rework RMVE (hot-air, desoldering, soldering + extra tweezer).
    Jak działają groty, jak się je wymienia, i jak długo czeka na rozgrzanie jest pokazne na filmiku.

    Link

    And! prosiłeś o groty. Stosuję: seria C245 (lutowanie) 741, 747, 064, 930, 201, 965 (micro fala - coś rewelacyjnego), 067, 914 (szeroki 10mm), 765 i jeszcze kilku innych w zależności od potrzeby. Seria C120 (pinceta) 002 oraz 007 i 008. Spoiwo to jak pisałem preferuję BLT, jest to Nitrosol Sn100Sb 0.25, 0.7, 1.2mm. Flux PF-622 (strzykawka) a marker niestety się zdarł i nie mogę podać.
    Jestem zwolennikiem czyszczenia płyt po wykonaniu, nie zostawiam przypalonego topika. Przy prototypach pomaga i przyspiesza diagnozowanie usterek jak widzisz co jest. A jak się tnie ścieżki, wymienia wartości elementów, robi nadstawki (kanapka z 2-3 elementów), dokłada linki, po raz n-ty wymienia ten sam element to diagnoza potrafi skrócić się nawet z kilku godzin do 2 minut. Do czyszczenia stosuję FLU firmy Electrolube a do całych płyt wanienka ultradźwiękowa z czystym IPA. Z IPA należy zwracać uwagę na plastiki i elementy gumowe, mogą ulec uszkodzeniu. Testowałem kilka środków ale nic mi nie przypadło go gustu. Jeżeli macie jakąś metodę to z chęcią wysłucham.

    CMS napisał:
    Może zrobimy zawody w lutowaniu

    Z tym filmikiem to mnie zainteresowałeś, nie mam sprzętu do nagrywania ale może coś się wymyśli. A na marginesie, czy brałeś udział w zawodach w lutowaniu? Może się spotkaliśmy?
    Niestety po zastanowieniu się nad czasem twojego lutowania, interesuje mnie rozpływ cyny na padach, ich pokrycie i jakość połączenia. Tym bardziej przepływ przez otwory w THT. Czy przypadkiem nie dochodzi do punktowego przegrzania padów i kleju pod nimi. Czy nie masz problemów odpadającymi polami przy wielokrotnym lutowaniu - wymianie elementów? W prototypach czasem po 10x muszę wymieniać ten sam element. Czy nie pali ci się topik?
    Znasz wytyczne IPC? Ja osobiście wolę ustawić temperaturę rzędu 300-350°C i chwilę poczekać aż cyna rozpłynie się na cały pad oraz pokryje min 75% powierzchni złącza elementu SMD. Natomiast w THT staram się aby cyna wypłynęła (pojawi się) z drugiej strony, wówczas mam pewność, że jest pełny przepływ przez otwór, ale to zajmuje do 2s w zależności od grubości płyty oraz typu połączenia (np. masa). Zawsze staram się stosować do standardów IPC gdyż miałem uprawnienia IPC 7711/21 CIT (trener - rework, repair, modification).

    To są moje przemyślenia i opisałem jak ja pracuję, nie chcę nikogo przekonywać i wytykać błędów. Jeżeli robicie inaczej ale produkt finalny jest najwyższej jakości to róbcie tak dalej. Nawet najmniej doświadczona osoba może wykonać to samo używając innej metody, która może okazać się nawet lepsza. Od każdego można się czegoś nauczyć.
  • #29
    ^ToM^
    Poziom 34  
    CMS napisał:


    ^ToM^ napisał:
    Temperaturę grota nastawiać należy możliwie nisko jak się da, ale nie niżej.


    Gdzie jest tak napisane?



    Tak jest napisane w fachowej literaturze.
    Pierwsza z brzegu pozycja:Lead-Free Soldering, Jasbir Bath, Springer 2007
    Skan strony w załączeniu.
    Przy czym należy zauważyć, że dotyczy to lutowania bezołowiowego. Dla lutowia ołowiowego, temperatura powinna być o około 20 °C niższa!
  • #30
    rosak
    Poziom 26  
    ^ToM^ napisał:
    Tak jest napisane w fachowej literaturze.


    Wg załączonego obrazka element 1206 powinno się podgrzewać temperaturą 371°C od 3-5s grotem o wielkości pada. Gdybym tak zrobił to już po ok 2 sekundach stopiła by się cyna na przeciwległym padzie.