Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Koszty ogrzewania - węgiel, gaz, prąd, drewno

gaz4 17 Oct 2018 21:13 90003 2182
SterControl
  • #121
    gaz4
    Level 33  
    TomekO1976 wrote:
    Ja kombinuję zmianę w przyszłość ogrzewania na pompy ciepła + fotowoltanika w ramach tego projektu "Czyste powietrze". Energia powinna się zbilansować i 53000 zł może wystarczy. Zapotrzebowanie szacuje 23000 kWh energii na ogrzewanie, cwu i energię elektryczną. Przy sprawności pomp ciepła 300% i panelom 10 kW, nawet przy odbiorze na poziomie 80%, powinno się bilansować. Tak można zaoszczędzić na wydatkach w domu ale jak energia zdrożeje to ceny produktów pójdą w górę i zjedzą zyski z oszczędności ;(


    Za każdym razem gdy zaufamy politycznym programom radzę zapoznać się z przepisami. Ustawa mówi, że prosumenci mają zagwarantowany opust 0.7-0.8 przez 15 lat od podłączenia instalacji ale nie dłużej niż do końca 2035r. Nikt nie wie jak później będzie wyglądała współpraca monopolistów z prosumentami, a rok 2020 po którym PV będzie się spłacało <15 lat za pasem. Być może na "zasadach ogólnych" czyli rejestrujemy się jako firma, podpisujemy umowę z ZE na sprzedaż energii (po cenach zbliżonych do hurtowych czyli 20 gr/kWh), płacimy PIT i VAT oraz ok. 1 tys miesięcznie na ZUS (jak ktoś ma etat i już go płaci to składka spada do "tylko" 3 stów). To nie jest wykluczone bo kilka lat temu właśnie tak chciano potraktować prosumentów: fiskus ma długie łapki, a podwójne oZUS-owanie (jedna składka zdrowotna od etatu, druga ryczałtowa od działalności) jest od prawie 20 lat i nikt nic z tym nie robi...
  • SterControl
  • #122
    TomekO1976
    Level 16  
    gaz4 to jest duża dotacja do 90% ale podatek dochodowy trzeba zapłacić. Wychodzi mi 4 lata zwrot. Prosument nie może prowadzić działalności gospodarczej. Składkę na ubezpieczenie zdrowotne odliczasz od podatku więc "koszt" prawie zerowy.
  • SterControl
  • #123
    artcreator
    Level 13  
    TomekO1976 wrote:
    Ja kombinuję zmianę w przyszłość ogrzewania na pompy ciepła + fotowoltanika w ramach tego projektu "Czyste powietrze". Energia powinna się zbilansować i 53000 zł może wystarczy. Zapotrzebowanie szacuje 23000 kWh energii na ogrzewanie, cwu i energię elektryczną. Przy sprawności pomp ciepła 300% i panelom 10 kW, nawet przy odbiorze na poziomie 80%, powinno się bilansować. Tak można zaoszczędzić na wydatkach w domu ale jak energia zdrożeje to ceny produktów pójdą w górę i zjedzą zyski z oszczędnośc


    No nie chcę cię zmartwić.
    Ale te 53000zł to zamierzasz pozyskać w ramach "programu wymiany kopciuchów i termomodernizacji" ?
    53000 zł w ramach w/w programu to maksymalny pułap udzielonych dotacji i pożyczek.
    Poczytaj wytyczne to poczujesz kij i marchewkę.

    W mej okolicy nadziani deweloperzy, często znani z nazwisk w TV, wykupują działki, że prawie już wolnych nie ma.
    I stawiają molochy na pół działki, obłożone styropianem, stylizowane na nie wiadomo co, na wynajem, nie licząc się z mieszkańcami pobliskich działek.
    Jeden z nich może 150m w lini prostej od mego ujęcia wody na działce, co miałem krystaliczną, podziurawił swoją działkę kilkunastoma odwiertami pod pompy ciepła ziemne.
    Ponad 100m w głąb, niszcząc naturalne warstwy filtrujące z gliny, etc..

    I na pewno nie kosztowało to 53000zł. Tylko ze 100000 więcej, bo wiercili ze 2-tygodnie.

    I już Ja i okoliczni mieszkańcy którzy mieli wodę lepszą niż oligoceńska, jesteśmy udupieni.
    W imię zezwolenia na budowę wydanego przez "gminę" .

    Teraz to zostaje podłączenie się do gminnego wodociągu, kapryśnego, z twardą zakamienioną wodą, albo równie drogie filtry.

    Nie, nie, nie. Uważam że należy po trochu inwestować w panele PV, i przeprosić się z drewnem do ogrzewania.
    Bo tylko te paliwa są EKO i odnawialne.


    I wystarczy na początek znacznie mniej niż 53k.
    Dotacje => mrzonki.

    ------
    Palę bez smogu, zupełnie EKO. Szufelka węgla, parę szczap drewna na noc i ciepło pod kołdrą.
  • #124
    Xantix
    Level 40  
    artcreator wrote:
    i przeprosić się z drewnem do ogrzewania.
    Bo tylko te paliwa są EKO i odnawialne.

    Już pisałem, że "przeproszenie się" z drewnem do ogrzewania na większą skalę jest niemożliwe. Poza tym drewno jest paliwem odnawialnym, ale tylko wtedy gdy pozyskuje się je w sposób zrównoważony, a nie na tzw. pałę. A czy drewno jest EKO? Może być jeśli ktoś będzie umiał nim palić, względnie będzie posiadał kocioł potrafiący to zrobić. Jeśli będziemy palić drewnem w identyczny sposób jak dziś większość pali węglem to na pewno nie będzie eko, a smog nie zniknie. Najwyżej zmieni nieco swoją postać na taką która mniej śmierdzi. Ale sytuacja zostanie bez zmian.

    artcreator wrote:
    Dotacje => mrzonki.

    To akurat racja.
  • #125
    gaz4
    Level 33  
    TomekO1976 wrote:
    gaz4 to jest duża dotacja do 90% ale podatek dochodowy trzeba zapłacić. Wychodzi mi 4 lata zwrot. Prosument nie może prowadzić działalności gospodarczej. Składkę na ubezpieczenie zdrowotne odliczasz od podatku więc "koszt" prawie zerowy.


    Skoro okoliczni mieszkańcy zrzucają się na tak dużą dotację to nie ma co się zastanawiać. Jak mówiła moja mama: "Bierz jak dają, uciekaj jak biją" ;) Ale nie wszędzie lokalne władze są tak "łaskawe". Np. na Mazurach można uzyskać niskooprocentowany kredyt z możliwością umorzenia 10% jak będzie terminowo spłacany. I właśnie takie podejście do wspierania inwestycji uważam za prawidłowe, wysokie dopłaty szybko zamieniają się w patologię.

    Wyżej opisałem tzw. zasady ogólne czyli jak traktowanoby prosumentów gdyby nie powstały inne przepisy. Obecnie są oni na czymś w rodzaju nieewidencjonowanego ryczałtu czyli niczego nie muszą ksiegować co w pewnych okolicznosciach jest OK gdyż obniża koszty obsługi. Ale to nie znaczy, że "ręczne sterowanie" jakim są obecne opusty pewnego pięknego dnia nie skończy się katastrofą. Nasz system energetyczny ma pewną pojemność i po prostu nie przyjmie zbyt dużego udziału PV. W tej chwili każdy panel jest na wagę złota bo obniża ryzyko letniego blackoutu oraz zmniejsza koszt funkcjonowania energetyki. Jednak po przekroczeniu 5 GW (jak na prawo i lewo będą szastali dotacjami szybko to osiągniemy) każdy kolejny panel będzie powodował problemy.

    Osobiście uważam opusty dla prosumentów za doskonałe rozwiązanie ale nie w takiej formie jak obecnie. 15 lat i co dalej? Off-grid z aku czyli kolejne zużywanie zasobów bo z powodu decyzji polityków wszystko trzeba burzyć i budować na nowo? Daleko tak nie zajedziemy. Istnieją proste metody by przynajmniej tu "ręczne sterowanie" zamienić na coś bliskiego "niewidzialnej ręce rynku". Gdyby to odemnie zależało wprowadziłbym jakiś algorytm kształtowania opustu w zależności od mocy w systemie. Np. bardzo prosy: opust = średnia moc w Polsce - moc zainstalowana PV / średnia moc w Polsce. Dajmy na to, że mamy 1 GW w PV i średnia moc w Polsce to 20 GW co daje 0.95. Dla małych instalacji zaokrąglamy w górę do 1, a dla większych zmniejszamy o 0.1 i mamy zakres 0.9-1.0. Jednak gdy moc PV osiagnie 2 GW opusty będą na poziomie 0.8-0.9, a obecne 0.7-0.8 uzyskamy przy ponad 4 GW PV. O tej porze roku PV wydajnie pracuje między 8 i 16-tą, a prąd na giełdzie w dni powszednie kosztuje wtedy ponad 300 zł/MWh, a w wolne ok. 200 zł netto. Czyli dojście do tego zakresu wymagałoby opustów na poziomie 0.4-0.5 co oznacza... 10 GW PV. I właśnie taką ilość nasz system jeszcze udźwignie, każdy dodatkowy GW PV będzie obciążeniem generującym coraz wyższy koszt ani o jotę nie poprawiajac bezpieczeństwa dostaw. Każdy dodatkowy GW PV będzie obniżał wysokość opustów i przy 12 GW prosumenci bedą mieli 0.3-0.4 co oznacza 180-240 zł/MWh - znacznie mniej niż obecna cena giełdowa. Bez samoregulacji każdy mechanizm prędzej czy później sie rozpadnie, wystarczy dodać nawet najprostszą i można usunąć ograniczenie do 15 lat oraz idiotyczne sterowanie mocą już 3 kW PV.

    Mało kto zdaje sobie sprawę jak bardzo rozwój PV i PC może wpłynąć na ceny energii elektrycznej. Pierwsze zagrożenie opisałem wyżej, do pewnego momentu PV są bezcenne ale gdy będzie ich za dużo staną się szkodliwe. Pompy ciepła są naturalną konkurencją ogrzewania oporowego w II-giej taryfie. Ich rozpowszechnienie będzie zależało od dotacji oraz tego jak enetgetyka będzie kształtowała ceny prądu. Jeżeli dojdzie do sytuacji gdy II-ga taryfa stanie się zbyt droga to zakup PC będzie ekonomicznie uzasadniony. Problem w tym, że w czasie największych mrozów będą musiały pracować non stop co wywinduje popyt na moc w szczycie. Równocześnie w nocy spadnie popyt na moc co wyeliminuje z rynku najtańszy prąd z el. pracujacych w podstawie. Tak się składa, że właśnie w czasie mrozów bijemy rekordy zapotrzebowania na moc więc każda PC przybliża nas do konieczności budowy kolejnych el. gazowo-parowych. Te moce szczytowe będą pracowały zbyt krótko by się zamortyzować wiec mamy "rynek mocy" z potencjalnie coraz wyższymi stawkami + wysokie ceny prądu bo gaz robi się coraz droższy. Na razie prąd drożeje z powodu CO2, wzrostu cen węgla itp ale to nie koniec. Francja nie ma problemu opłatami za CO2 ale na ich giełdzie drożeje równie szybko jak u nas. Nic dziwnego skoro już dziś ich el. gazowe często pracują na >5 GW co oznacza powyżej połowy mocy zainstalowanej, a wtedy cena potrafi przekroczyć 100 euro/MWh! A na razie w całej Europie jest ciepło, strach pomyśleć co będzie z cenami gdy nadejdą mrozy.
  • #126
    Sstalone
    Level 31  
    No z tym dziurawieniem "ziemi", to ludzie mogą być "udupieni". Niech tak zaczną gaz wydobywać. To wszystko w imię "czystszego powietrza".

    Czy to "fakenews", że energia elektryczna ma zdrożeć, tylko nie przed wyborami? :D
    Jak by tak było, to wybory mogłyby być codziennie...

    @gaz4, to proste, po 15 latach można uchwalić opust 0,3 nie potrzebna jest niewidzialna ręka rynku... :D
  • #127
    TomekO1976
    Level 16  
    Mam na myśli ogólnopolski program "Czyste powietrze" http://www.wfos.lublin.pl/materialy-informacyjne.html

    Istnieją pompy ciepła powietrze powietrze. Nic nie trzeba kopać. System produkcji energii ze słońca może być sterowany centralnie u dystrybutora. Takie właśnie zmiany zastosowano. Może to być z korzyścią dla całego systemu ale budzi obawy złego wykorzystywania. Ponadto czytałem, że UE zlikwidowała cła antydumpingowe na panele z Chin. Liczę, że ceny mocno jeszcze spadną. Ja na co, cwu i energię elektryczną wydaje rocznie 5300 zł. Mój wkład w inwestycję razem z podatkiem dochodowym szacuje na 22000 zł. Na papierze wygląda bardzo dobrze.
  • #128
    Xantix
    Level 40  
    Sstalone wrote:
    Czy to "fakenews", że energia elektryczna ma zdrożeć, tylko nie przed wyborami? :D

    Nie fakenews. To normalne. Ceny prądu dla odbiorców detalicznych podlegają odgórnym regulacjom (od tego m. in. jest URE) dlatego każda zmiana taryfy przez "wielką czwórkę" musi być zatwierdzona przez rząd. Normalnym zatem jest, że politycy jeśli mają taką możliwość przenoszą niepopularne społecznie podwyżki na "po wyborach". Zresztą nie muszę przypominać chyba kto po wygranych przez siebie wyborach wypowiedział słynne zdanie: "Teraz k... to benzyna może być i po 7 złotych"? ;)

    TomekO1976 wrote:
    Mam na myśli ogólnopolski program "Czyste powietrze"

    Nie znamy jeszcze szczegółowych zapisów regulaminów programu dotacyjnego, więc ja bym się zbytnio nie zachwycał. Już ja wiem (jako rolnik) jakie często dobrodziejstwa niosą ze sobą różnej maści dotacje. Mój sąsiad (choć mu odradzałem) raz wziął dopłaty do zakupu nasion kwalifikowanych - to potem miał regularne naloty kontrolne inspekcji, a kontrolowali go jakby jakieś konopie uprawiał. Od tamtego czasu nasiona kupuje za własne pieniądze we własnym zakresie. Podobnie może być z dotacjami - kij będzie większy od marchewki.

    TomekO1976 wrote:
    Istnieją pompy ciepła powietrze powietrze. Nic nie trzeba kopać.

    Tylko, że są niestety o wiele mniej wydajne od pomp gruntowych. I niespecjalnie nadają się do ogrzewania większych powierzchni.

    TomekO1976 wrote:
    Na papierze wygląda bardzo dobrze.

    Oby tak samo wyglądało w praktyce. Jako, że mam w Krakowie rodzinę i co nieco orientuję się w tamtejszych realiach to mogę powiedzieć pewien przykład z ichniejszego programu dotacyjnego wymiany kotłów. Pewien osobnik wziął dotację (100% zwrotu kosztów kwalifikowanych) na wymianę śmieciucha na kocioł retortowy V klasy (na gaz ani PEC nie miał szans bo bo koszt przyłącza okazał się zbyt duży - dom stoi na uboczu i rura musiałąby być dość długa). Kupił pewien renomowany kocioł V klasy. I byłoby fajnie, gdyby nie to, że producent przebadał swój kocioł na konkretnym paliwie o baaardzo wysokich parametrach. I niestety umowa dotacyjna przewidywała, że wspomniana osoba ma obowiązek używać tylko paliwa wskazanego przez producenta. A ten konketny ekogroszek należy do najdroższych na rynku. Rzeczony osobnik zatem co roku wydaje prawie 1000 PLN więcej na paliwo niż gdyby mógł kupić jakiś tańszy węgiel. Ale musi to robić, bo w każdej chwili może zapukać kontrola która może sprawdzić czy używa paliwa zgodnego z "papierami". Jak widać biorąc dotację trzeba się 7 razy zastanowić bo "papier wszystko przyjmie" a w życiu czesto wygląda to zupełnie inaczej.
  • #129
    gaz4
    Level 33  
    Sstalone wrote:
    @gaz4, to proste, po 15 latach można uchwalić opust 0,3 nie potrzebna jest niewidzialna ręka rynku... :D


    Czyli tradycyjną polską metodą: od ściany do ściany. Najpierw promujemy PV gdzie tylko się da, że to takie opłacalne, że wspieramy, że nie da się stracić i gdy przekroczy masę krytyczną bum i 0 opłacalności. Dokładnie to samo było z wiatrakami, nawet po wprowadzeniu ustawy odległościowej można było zabaczyć zamówione wcześniej reklamówki MŚ itp. zachwalających inwestycje w wiatraki.

    W przypadku podwyżek dla klientów indywidualnych nie jest oczywiste, że bedą dopiero po wyborach parlamentarnych. Przede wszystkim prezes URE jest z poprzedniego rozdania. ME ma pewien wpływ na monopolistów ale zbyt słaby by nie mogli "zerwać się ze smyczy". Jak im wyniki finansowe przestaną się spinać zawnioskują o duże podwyżki które URE może przyklepać na złość rządowi. Niedawno czytałem wyjątkowo defensywną wypowiedź ministra Tchórzewskiego. Przestał mówić, że podwyżek nie będzie ale za to wyraził nadzieję, że nie przekroczą 5%. Nawet tu się asekurował obiecując, że jak będa większe uruchomią program wsparcia dla biedniejszych rodzin za kasę uzyskaną z wyższych opłat za CO2.

    Gdy śledzi się aktualne ceny na giełdzie podwyżki w G11 oraz I-szej taryfie wydają się nieuniknione. W/g badań struktury zużycia (mam stare z 2013r ale pewnie niewiele sie zmieniło) w G11 od północy do ok. 8 przecietnie wynosi ok. 150W na odbiorcę z dołkiem w okolicy 100W. Następnie niemal liniowo rośnie do ok. 350W o 19-tej i później liniowo spada. Między 10-tą i 23-cią przekracza 200W czyli gros zużycia przypada na maksymalne ceny energii, w dołku pracują głównie lodówki. Czyli jeżeli w dzień mamy 350 zł/MWh, a w nocy 200 zł/MWh średnia ważona wypadnie w okolicy 300 zł co po dodaniu VAT daje ok. 37 groszy/kWh. Obecnie za energię w I-szej taryfie G12r płacę 40 groszy czyli niewiele więcej niż "symulowana" cena energii w G11 po podwyżkach. W przypadku taryf G12 struktura zużycia wygląda następująco: od północy do ok. 10-tej średnia w okolicy 400W z dołkiem w okolicy 350W (zimą dołek ok. 400W latem ok. 200W). Następnie do 13-tej rośnie bardzo powoli by strzelić w okolice 700W i utrzymać się tam do 15-tej. Co ciekawe w popołudniowym okienku nie ma wiekszej różnicy między śrenią i zużyciem latem oraz zimą. Widać ją po południu: latem popyt mocno spada aż do 22-giej czyli czasu włączenia II-giej taryfy, a zimą spadek jest znacznie mniejszy i popyt trzyma okolice 600W. Bazując na tej strukturze popytu można szacować, że prąd w II-giej taryfie będzie po 20 groszy netto (obecnie płacę 15 groszy), a w pierwszej może być nawet 40 groszy netto (kumulacja w najdroższych godzinach) czyli 50 groszy z VAT. Przy zachowaniu obecnych stawek za przesył musiałbym się liczyć z całkowitym kosztem w okolicy 80 groszy w I-szej taryfie i ponad 30 groszy w II-giej (obecnie ok. 71 i 28 groszy). Pierwsza może kosztować nawet 1 zł bo mało zużywam byleby w II-giej nie przekroczyła 30, gdyby tak sie stało pomyślę o przejściu na G11.

    Energetycy muszą mieć świadomość, że jak w II-giej taryfie przesadzą klienci zaczną uciekać w alternatywy. Jedną z nich z pewnoscią będą pompy ciepła, a to szybko się na nich zemści. Przede wszystkim spadnie roczny popyt na energię, a najbardziej dotkliwe będzie powiązanie niższego popytu na moc w nocy z wyższym w dzień. Krytyczne bedą duże mrozy gdzie PC wywinduje popyt na moc w szczycie bez żadnego wsparcia w postaci nocnego zużycia przez "oporowców". Dokładnie o tym napisałem wyżej, każda pompa ciepła przybliża nas do kolejnej inwestycji w el. gazowo-parowe za którą ktoś musi zapłacić. ME i ogólnie energetycy chcieliby to rozmyć na wszystkich czyli babcie z radyjkiem obciązające sieć mocą 100 góra 200W jak i tych z G12 co unikają włączania dużych odbiorników w czasie I-szej taryfy. Programy "wsparcia" PC i PV IMHO pogorszą strukturę cen więc ucieczka z ogrzewania oporowego może być szybsza niż się wszystkim wydaje i znowu będzie "od ściany do ściany" - zaczną zwalczać wszystko co obciąża sieć wieczorami i dopłacać do nocnego obciązenia...

    W programie "Czyste powietrze" piszą też o PV ale brak tu koordynacji z ustawą o prosumentach. Gdy zakończą zbieranie wniosków o dofinansowanie program opustów też będzie na ukończeniu i jak go nie przedłużą (wątpię, bo za kilkanaście lat możemy mieć kilka GW w PV) ostatni nie będą mieli szans na amortyzację. Nawet przy założeniu 90% dofinansowania oraz spadku cen PV. Nota bene stanieją co najwyżej panele czyli jakieś 25% kosztu. Elektronika, systemy montażowe oraz robocizna w najlepszym wypadku nie podrożeją.
  • #130
    Xantix
    Level 40  
    gaz4 wrote:
    ME i ogólnie energetycy chcieliby to rozmyć na wszystkich czyli babcie z radyjkiem obciązające sieć mocą 100 góra 200W jak i tych z G12 co unikają włączania dużych odbiorników w czasie I-szej taryfy.

    Nie rozumiem zupełnie sensu takiego "rozmywania" tych kosztów. Przecież opłata mocowa (czy jak to tam będzie się zwać) jakby była uzalezniona od tego ile i kiedy się tej mocy pobiera byłaby świetnym narzędziem do ograniczania popytu na moc w krytycznym okresie dla sieci. Jak ktoś koniecznie musi robić pranie czy piec ciasto w elektrycznym piekarniku zimą o godzinie 19-tej to jego prawo - tylko niech za tą wygodę po prostu zapłaci x razy więcej. Sądzę, że takie uzależnienie opłat od poboru mocy w szczycie szybko by zmniejszyło apetyty na włączanie energochłonnych odbiorników w krytycznych okresach doby.
    U mnie w domu G12 jest już od niepamiętnych czasów. I wszystkie energochłonne maszyny w gospodarstwie, których pracę można zaplanować są włączane w miarę możliwości w okresie II taryfy. Mam też sąsiada, który ma znacznie większe gospodarstwo (i więcej maszyn także) i taryfę G11 bo jak powiada "dorabia sobie za granicą więc go stać na rachunki). Dlaczego zatem ja mam jeszcze dokładać do mojego sąsiada, skoro - jak twierdzi - jego na to stać i chce "używać maszyn kiedy mi pasuje a nie patrzeć na zegarek"? A takie coś - jak rozumiem - serwuje nam obecnie ministerstwo. Czyli ci biedniejsi, bądź zapobiegliwsi mają dopłacać do tych wygodnickich? Trochę mi to aspołecznie wygląda...
  • #131
    artcreator
    Level 13  
    Fotowoltaikę opartą na perowskitach, to gdzie można kupić dzisiaj 10x taniej niż PV z krzemu monokrystalicznego ?
    Bo już dawno powinno być w sprzedaży.
  • #132
    Sstalone
    Level 31  
    @gaz4, pisałem o wyborach, a te są w niedzielę.... :D

    Dla energetyki nie ważna jest pojedyncza "babcia", oni będą tak kombinować taryfę, aby nie opłacało się zmniejszać zużycia. Nawet taka konstrukcja opłaty za moc, gdzie jest kilka progów powoduje, że znajdą się odbiorcy na pograniczu progów, którym opłacalne będzie zmniejszenie zużycia do wielkości progu. Nie mam danych, ale pewnie progi zużycia ustalali tak, aby ogólna liczba takich odbiorców była jak najniższa. Tu nie chodzi o sprawiedliwy podział kosztów na poszczególne grupy odbiorców.

    Jak poprawić efektywność energetyczną? Najpierw dajemy kasę na termomodernizację, dotujemy maluczkiemu 30% kosztów, ale sami zarabiamy 22% na VAT plus 6% na podatku dochodowym, ściągamy większe pieniądze z CIT bo interes się kręci (Ci co nie biorą dotacji też muszą więcej płacić za produkty), ponieważ jest to duży wydatek, np. 10-krotnie większy aniżeli jednoroczne wydatki na energię, państwo i tak jest na plusie w budżecie. Jak zainteresowanie programem się skończy, będziemy mogli podnieść akcyzę na paliwa, dzięki temu podniesiemy efektywność energetyczną. :D A maluczki myślał, że obniży sobie koszty ogrzewania... :D
  • #133
    gaz4
    Level 33  
    Xantix wrote:
    gaz4 wrote:
    ME i ogólnie energetycy chcieliby to rozmyć na wszystkich czyli babcie z radyjkiem obciązające sieć mocą 100 góra 200W jak i tych z G12 co unikają włączania dużych odbiorników w czasie I-szej taryfy.

    Nie rozumiem zupełnie sensu takiego "rozmywania" tych kosztów. Przecież opłata mocowa (czy jak to tam będzie się zwać) jakby była uzalezniona od tego ile i kiedy się tej mocy pobiera byłaby świetnym narzędziem do ograniczania popytu na moc w krytycznym okresie dla sieci. Jak ktoś koniecznie musi robić pranie czy piec ciasto w elektrycznym piekarniku zimą o godzinie 19-tej to jego prawo - tylko niech za tą wygodę po prostu zapłaci x razy więcej. Sądzę, że takie uzależnienie opłat od poboru mocy w szczycie szybko by zmniejszyło apetyty na włączanie energochłonnych odbiorników w krytycznych okresach doby.


    Z racjonalnego punktu widzenia rozmywanie kosztów nie ma sensu bo generuje problemy. Ale ma sens marketingowy, można chwalić się iż opłata za rynek mocy to tylko 50 groszy dziennie, a stawką jest bezpieczeństwo energetyczne! Podobnie będzie z sygnalizowanym przez @Sstalone kosztem przekroczenia progu. Moim zadaniem absolutna (z 80%) większość odbiorców nie będzie miała pojęcia co to za opłata i przynajmniej kilkuset przekroczy próg o pojedyńcze kWh. Być może kilka osób o jedną co będzie oznaczało, że ta kWh kosztuje ich 50 zł ale nigdy się tego nie dowiedzą. Chociaż zaoszczędzenie 5 dych rocznie wymagałoby drobnych zmian, np. gaszenia światła czy odłączenia jakiegoś bzdetu, np. piekarnika wyświatlajacego non stop zegar. Na wmawianiu taniości żerują wszelkiej maści marketingowcy których w spółkach energetycznych z pewnością nie brakuje. I być może oni maczają palce w podpowiadaniu jak ma zostać skonstruowane prawo by wszystko jak najmocniej rozmyć.

    W fizyce istnieje mało znana lecz powszechna reguła przekory. Mówi ona o tym, że jak na układ będący w równowadze zadziałamy zewnętrzną siłą wyzwolą się wszelkie możliwe procesy które sie jej przeciwstawią. To z jej powodu zamarzajaca woda wydziela ciepło, nieruchomy samochód cieżko ruszyć ale jak już jedzie trudno zatrzymać. Dokładnie to samo mamy w energetyce, obiema nogami tkwi w PRL ze sztandarowych hasłem "i tak to kupią". W tamtych czasach w domach był TV ciągnący ok. 150W, kilka żarówek "setek", żelazko i lodowka, a jak ktoś nie miał gazu grzałka elektryczna. Ale nawet przy tak nędznym przecietnym obciążeniu istniała G12. Tego typu taryf używam od ćwierć wieku i obserwuję powolny spadek opłacalności - z roku na rok średnia cena kWh zbliża się do G11. Gdyby wynikało to z wyższej ceny I-szej taryfy jeszcze bym to zrozumiał bo struktura zużycia mocno się zmieniła bo mamy coraz więcej urządzeń o coraz wyższej mocy. Zejście z mocą żarówek do 20W nie rekompensuje kompów, zmywarek czy nawet 2 kW czajników które weszły w miejsce max 1 kW grzałek. Ale nie, oni ciagle podnoszą cenę II-giej taryfy co jest nieracjonalne. Skoro odbiorcy indywidualni generują coraz większy popyt na moc to walnijmy ich wyższą ceną w dołku by tego nie robili - gdzie tu logika? Zaden układ nie lubi zmian, do czasu aż cała woda nie zamarznie temperatura trzyma poziom zera stopni chociaż działamy na nią temp. -30. Problem w tym, że jak już nie ma nic płynnego następuje gwałtowny spadek temperatury którego nie da się powstrzymać. W/g raportu jakiego fragmenty wyżej cytowałem z G12 korzystało 13% odbiorców generujacych 25% popytu. Jeżeli "zamarzną" jak ta woda i przejdą na G11 system energetyczny straci min. 1 GW nocnego popytu, w zamian dojdzie kilkaset MW w szczycie co przy coraz wyższym udziale słabo sterowalnych elektrowni może skończyć się 1 zł/kWh. Ale marketingowcy wspólnie z politykami pewnie znowu zadziałają i ukryją te koszty. Można to rozmyć obciążając milion emerytów "rynkiem mocy" po "zaledwie" 1 zł dziennie: wszak to dodatkowe grosze dziennie do pierwotnej ceny, a w zamian bezpieczeństwo ((c)PR-owy bełkot ;)) Kto nie zapłaci za pewność dostaw tak newralgicznego produktu jakim jest elektryczność? W ten sposób ci których stać na kW obciążenia w szczycie ciągle będą mogli się cieszyć prądem poniżej 1 zł. Nawet wtedy gdy na giełdzie cena będzie przekraczała 1000 zł/MWh, emeryci i inni nieświadomi dodatkowych opłat i tak to kupią :(
  • #134
    Sstalone
    Level 31  
    @gaz4,

    "emeryci i inni nieświadomi dodatkowych opłat i tak to kupią :(",

    w tym jest logika, najmniej interesują się Ci, co najmniej mogą zaoszczędzić...

    ale następna konstatacja jest taka:

    Nie w moim interesie jest ich uświadamiać,
    ponieważ jak gang w jednym segmencie kasę "wydoi",
    innych mniej będzie się obrabiać i omamiać...,
    choć serce mnie boli. :D
  • #135
    gaz4
    Level 33  
    Chyba mamy pierwsze ceny dla klientów indywidualnych:

    https://enerad.pl/aktualnosci/ceny-pradu-2019/

    I komentarz z wczoraj:

    "Sławek 18 października 2018 at 10:39
    Witam.Dziś otrzymałem nowy cennik na prąd na 2019r.
    Ceny poszybowały ponad 50%,
    taryfa g 12w-ceny netto:energia czynna strefa szczytowa było 0,2728 będzie 0,4609,
    energia czynna strefa pozaszczytowa było 0.2103 będzie 0,3236 zł za 1 kwh. Pozdrawiam Wszystkich!"


    Małe firmy działajace w warunkach konkurencji nie muszą czekać na zgodę URE więc moim zdaniem komentarz jest prawdziwy. Zresztą jest zbyt dokładny, trole nie bawią się w realizm tylko wysysają liczby z palca. Czyli ci co podpisali umowy z domokrążcami już wiedzą co ich czeka w przyszłym roku i jest fatalnie. W II-giej taryfie 40 groszy brutto za samą energię co z przesyłem daje ok. 50 groszy, I-sza w okolicy 80 groszy. Małe firmy ostro się pomyliły w swoich kalkulacjach i zaczynają padać bo nie mogą sobie odbić podwyżek na innych. Duże mają znacznie większe pole manewru ale i tak w swojej G12r spodziewam się 80 groszy w I-szej i 35 gr w II-giej taryfie. Z powodów PR-owych prąd w G11 zapewne podrożeje o ok. 10% co daje ok. 65 gr/kWh. Przy takich stawkach za 2800 kWh w G12r zapłaciłbym ok. 1200 zł, a w G11 ok. 1800 zł. Cienko, tylko 600 zł na plus, a w ubiegłym roku przy zużyciu ok. 4 tys kWh miałem ok. 1000 zł. Najgorsze jest to, że w/w ceny w G12r wpisują się w długoterminowy trend pogarszania oplacalności czyli są bardzo prawdopodobne.

    Przy takich cenach kWh opłacalność ogrzewania elektrycznego stoi pod dużym znakiem zapytania. Pompy ciepła czy gaz ze względu na koszt inwestycji są jeszcze mniej opłacalne bo przy ok. 5 tys kWh z czego min. 1000 kWh chciałbym mieć z kominka (lubię patrzeć na ogień) nigdy się nie zwrócą. 100% z drewna jest najtańsze ale nawet przy wspomaganiu 4 kW PV (obecnie mam ok. 3 kW ale 1 kW dołożę bez problemu) nie uzyskam dotychczasowego komfortu. Piszę o off grid: on grid jest zbyt drogie, a w dofinansowanie nie dam się nabić bo nie ufam politykom jak piii... (cenzura). Jednak analizując sytuację znalazłem metodę na podtrzymanie komfortu i jednoczesne pokazanie gestu Kozakiewicza energetyce która (jak tu od lat kraczę) obudziła się z ręką w nocniku. A to dopiero preludnium, w 2020 dojdą transfery statystyczne (powinny objąć także gaz i indywidualne spalany węgiel ale jak znam życie tak nie bedzie), a w 2021 "rynek mocy". Patent jest prosty: skoro za prąd w G12r zapłaciłbym przykładowe 1200 zł to mogę przejść na G11 i tyle maksymalnie zapłacić. Co prawda za tę cenę otrzymam kilkaset kWh mniej lecz i tak zostanie mi 300-500 kWh na cele grzewcze i mogę ich używać o dowolnej porze dnia i nocy. Czyli zamiast stałej mocy 1 kW akumulacyjnego włączanego każdej nocy będę używał promienników uruchamianych kiedy zechcę. Jak mi w kominku wygaśnie i zrobi się zimno, jak nie będę miał czasu czy chęci rozpalać itp. W sumie mają ok. 2 kW co przy założeniu zużycia 500 kWh na cele grzewcze daje 250 h pracy, wystarczy z nawiązką. Akumulacyjne będzie podłaczone do PV, jak jest słonecznie spisuje się doskonale. Od kilku tygodni używam ich do ogrzewania oraz CWU i ciągle mam ciepło w domu chociaż patrząc na kominy wszyscy sąsiedzi już palą.

    Czekam na cenniki zatwierdzone przez URE, jak cena II-giej taryfy przekroczy 35 groszy zacznę szukać wśród sąsiadów chętnego na pół skrzyni używanych PV. Ja będę miał wyjątkowo tanie ogrzewanie, a on latem darmowe CWU bo 1 kW spokojnie ogrzeje 100l bojler :)
  • #136
    wnoto
    Level 34  
    artcreator wrote:

    Ponad 100m w głąb, niszcząc naturalne warstwy filtrujące z gliny, etc..


    Aby tak zrobić musieli mieć zgodę geologa (wiercenia poniżej 30m). Jeśli zrobili to bez zgody to zapłacą spore kary za zniszczenie wód gruntowych.
    Trzeba walczyć z takimi patologiami i niszczeniem środowiska.

    Generalnie jest za mało edukacji jak i czym palić. Za mało przykładów pozytywnych. To jest powód że dalej wiele osób opiera się na mitach i smrodzi.
    Nie wiem czy przy obecnych standardach warto wchodzić w ziemne pompy ciepła.

    Dodano po 12 [minuty]:

    Xantix wrote:
    Już pisałem, że "przeproszenie się" z drewnem do ogrzewania na większą skalę jest niemożliwe. Poza tym drewno jest paliwem odnawialnym, ale tylko wtedy gdy pozyskuje się je w sposób zrównoważony, a nie na tzw. pałę. A czy drewno jest EKO?


    Zawsze skrajności są najgorsze.
    Ale gdyby połączyć kilka spraw ze sobą jak np. robi to Barlinek i inni to mamy idealną sytuację.
    Produkuje parkiet i pellet lub brykiety.
    U mnie w okolicy jest producent podłogi (dąb) i sprzedaje końcówki drewna w postaci flizów (drewno z korą) po 90zł/mp nasypowy o długości 30cm a końcówki kantówek (bez kory_ po 120zł/mp nasypowy.
    Takie drewno idealnie schnie .... prawie same plusy.
    Jedyny minus to stałocieplność (szybko to się spala - ale daje sporo ciepła).
  • #137
    gaz4
    Level 33  
    Minister Energii w dniu dzisiejszym wydał taki komunikat:

    "Wobec wielu przekłamań i niedomówień dotyczących reakcji Ministerstwa Energii na podwyżki cen uprawnień do emisji CO2 informuję, że polskie rodziny, w których osoba będąca stroną umowy zakupu prądu i jej zarobek roczny mieści się w pierwszym progu podatkowym, nie poniesie w ramach całego rachunku za prąd dostarczony w 2019 r. kosztów większych niż w 2018 r. - Minister Energii Krzysztof Tchórzewski."

    Facet zaczyna się miotać co widać w tekście cytującym wcześniejsze wypowiedzi:

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/ME-przecietn...19-r-za-prad-wiecej-niz-w-2018-r-4169077.html

    Najpierw mówi, że nie będzie więcej niż 5% bo będą rekompensaty, a dzisiaj że zapłaci się tyle samo. Gada także o finansowym perpetuum mobile gdzie opłaty za emisję CO2 mają zrekompensować podwyżki nie tylko dla osób fizycznych z pierwszego progu podatkowego (niewielu łapie się na drugi) ale także dla małych i średnich firm. Sęk nie tylko w tym, że nie całą kasę za CO2 można przeznaczyć "na rozkurz", część obowiązkowo idzie na inne cele. Wzrost cen energii elektrycznej wynika także ze wzrostu cen węgla, o amortyzowaniu inwestycji nie wspominając. A zatem minister obiecuje, że budżet zasilany z podatków lub pozyczek dołoży odbiorcom energii by ukryć niekompetencję tego pana oraz jego poprzedników. Bo bez wzgledu na to kto zajmował się energetyką główny nacisk kładziono na konserwowanie monopolu. CO2 to pryszcz bo gros kasy zostaje w kraju czyli mamy typowe przełożenie z jednej kieszeni do drugiej. Ale w 2020r UE zacznie nas rozliczać z OZE i nie wiem jak budżet rekompensujący wzrost cen prądu poradzi sobie z wysupłaniem kolejnych miliardów (prawdopodobnie w okolicy 10) na transfery statystyczne.
  • #138
    Sstalone
    Level 31  
    No ładnie, nie wiem jak to nazwać, chyba już całkiem postradali zmysły, to co teraz podpisując umowę na energię będziemy chodzić z zaświadczeniem o dochodach? Ocieplając dom też? A jak przypadkowo nie policzysz wszystkich dochodów, to Cię później zamkną za oszustwo...?

    Chyba chodzi w tym wszystkim o mydlenie oczu ludziom...żeby nie wiedzieli jaka jest realna cena energii oraz jaka jest realna pomoc społeczna.
  • #139
    Xantix
    Level 40  
    Ja tego nie rozumiem zupełnie. Przecież to jest samonapędzający się mechanizm - rozkładamy koszty na wszystkich po równo, czyli zachęcamy tych "możnych" co generują duże obciążenie, zwłaszcza w szczycie, do jeszcze większego zużycia energii (bo skoro ich jest stać ponieść znacznie większe podwyżki, to takie drobne raczej nie skłonią ich do spadku zużycia). Jednocześnie podnosimy koszty w II taryfie i kręcimy bat na tych oszczędnych i zapobiegliwych, którzy przechodzą na G11 i zmniejszają pobór energii poza szczytem - dołek energetyczny się pogłebia. No to stawiamy za te opłaty mocowe elektrownie szczytowe, które wymagają ciągłej kroplówki finansowej, zeby w ogóle istnieć. Kasy zaczyna brakować bo ludzie będą uciekać od elektryczności w miarę możliwości na rzecz innych źródeł energii bądź po prostu "siedzieć po ciemku" jak w latach 80 tych za Caucescu w Rumunii. No to się uchwali jakiś "podatek energetyczny" czy coś w tym stylu, żeby ratować ten cały energetyczny skansen od totalnej załamki... I znów wzrost cen energii, i zubożenie społeczeństwa...
    Nawet ja, prosty czlowiek, to rozumiem, a tam w zarządach spółek, ministerstwach siedzą ludzie z 3 fakultetami nieraz i oni nic z tego nie widzą, nie rozumieją?
  • #140
    User removed account
    Level 1  
  • #141
    gaz4
    Level 33  
    @Xantix, być może rozumieją ale są klasycznymi "wolnomyślicielami". Minister Tchórzewski kilka lat myślał, że będzie nadwyżka OZE bo jego udział w energii elektrycznej już jest bliski 15%. Wolno myślał ale w końcu się domyślił i już nie plecie bzdur o nadwyżkach. Wiatraków nie reanimuje ale przeprosił sie z PV i w cięgu najbliższych lat chce mieć 2 GW. Być może w połowie 2020r domyśli się, że przy brakujących 40 TWh 2 TWh jakie da się uzyskać z w/w to kropla w morzu. Kiedyś zapewne domyśli się, że walcząc z II-gą taryfą generuje popyt na moc szczytową przez co prąd nie staje się tańszy. Płacenie pieniędzmi z uzyskanymi z praw do emisji CO2 by zrekompensować podwyżki związane z CO2 wbrew życzeniu ministra nie jest perpetuum mobile:

    https://wysokienapiecie.pl/10704-polski-budzet-podwoi-zyski-z-praw-emisji-co2/

    Na tę kasę wielu ma hrapkę, a Bruksela prędzej czy później dopnie swego. W najbardziej optymistycznym scenariuszu do zwrotu zostanie 50% co z trudem wystarczy dla klientów indywidualnych (przy założeniu 100% rekompensaty podwyżek). A może liczy na to, że będzie więcej ludzi takich jak ja co machną ręką na łaskę polityków i nie zgłoszą się po należną im stówę lub dwie? Niestety to nie jest problem obecnego ME gdyż wszystkie bez wyjątku ekipy prowadziły polityke której owoce właśnie zbieramy. W jednej z dyskusji chciałem się założyć, że najpóźniej w 2021r prąd w Polsce będzie droższy niż w najdroższej obecnie Danii. Moi oponenci zapewne pukali sie w głowę bo kilka miesiecy temu była to odległa przyszłość. Jak się okazało nie tak odległa i kto wie, czy już w przyszłym roku nie wygrałbym takiego zakładu :(

    Wyżej podlinkowałem tekst do bankier.pl i polecam kliknąć jeszcze raz i przeczytać komentarze. Nikt, ale to nikt nie wie jak działa handel emisjami. Są jak dzieci we mgle w dodatku podatne na działanie etatowych ruskich troli (warto przeczytać co tam wypisuje ajwaj, nawet nie ukrywa dla kogo pracuje). Gdybm był ministerm energii to mając gotowe doskonałe rozwiazania (nawiasem mówiąc na dziś takich nie ma) nie miałbym szans na ich wprowadzenie. Opór społeczny jest zbyt duży, a połączenie z niewiedzą daje wybuchową mieszaninę. Każdy chce by było tak jak było, a mało kto przyjmie do wiadomości, że tanio już było... Na całym świecie, ropa trzyma 80$ chociaż ta cena już odbija sie na gospodarce (spada sprzedaż samochodów co zwykle zwiastuje kryzys), wkrótce podrożeje indeksowany nią gaz. Przez kilka dni na francuskiej giełdzie prąd w szczycie kosztował ponad 100 euro, obecnie spadł do "tylko" 80$ co zapewne wynika z tego, że zaczęło wiać. I to wszystko w państwie posiadajacym >60 GW w zamortyzowanym atomie, a obecnie zużywają <60 GW. Mimo tego drożyzna czasami większa niż w Polsce!
  • #142
    User removed account
    Level 1  
  • #143
    gaz4
    Level 33  
    MAŁSZYK wrote:
    koszty instalacji i eksploatacyjne takie ze
    słońca - mają swoją żywotność sprawność która spada z biegiem lat a i nasłonecznienie słabe
    wiatr - no kolejna nowomoda aż tak nie wieje żeby się opłacało
    woda - można no postawić jeszcze kilka zapór i to jest dobry pomysł


    Woda powinna być wykorzystywana głównie do budowy el. szczytowo-pompowych. Zapora we Włocławku miała być częścią kaskady i nic nie stoi na pzreszkodzie by poszczególne zbiorniki robiły jako el. szczytowo-pompowa podobnie jak to jest w Solinie. Na Mazurach jest kilka jezior z wodą na różnych poziomach, od czasu PRL planuje się budowę kilku elektrowni i nic się nie dzieje. Mamy zbyt mały potencjał by woda mogła być dostawcą energii z OZE. Dla mnie PV może mieć sprawność nawet 5% pod warunkiem, że nie bedzie droższa niż 0.5 zł/W - dachów ci u nas dostatek. A spadek wydajności do 70-80% w ciagu 25 lat nie jest dla mnie dyskredytujący. Gdybym przeżył swoje panele pobiłbym rodzinne rekordy długowieczności.

    Wieje, wieje. Polskie wiatraki lądowe pracują na ok. 25%, a pobliska farma uzyskuje średnioroczne wykorzystanie mocy na poziomie 30%. Przy czym jesienią oraz wiosną duje wystarczajaco mocno i równo by nie ignorować tego źródła. W Polsce oraz Europie ukształtowała się ciekawa zależność cen giełdowych od generacji wiatrowej. Gdy nie wiało cena w Europie przekraczała 100 euro/MWh, a u nas nieco poniżej 400 zł. Wystarczyło, że wiatraki zaczęły produkcję i mamy ok. 80 euro w szczycie, a u nas poniżej 300 zł w dzień i poniżej 200 zł w nocy. Owszem, wiatraki mają wiele przywilejów więc mogą zostać uznane za nieuczciwą konkurencję ale nie do końca tak jest. Francja już dawno zrezygnowała z pracy wszystkich el. jądrowych przez okrągły rok. Obecnie ok. 20 GW poza sezonem grzewczym jest w remoncie, a ok. 40 GW pracuje generując spore nadwyżki energii na eksport. Do czasu aż nie nadejdą chłody bądź upały, wtedy nawet wspomaganie innymi elektrowniami nie wystarcza i w szczycie zaczynają importować. Jesienią często się zdaża, że w nocy eksportują 10 GW by w dzień importować do 1 GW. Mają zbyt na swój prąd, a pomimo tego ograniczają moc i windują ceny. Robią tak bo mogą, poza wiatrakami nie ma tam konkurencji dla monopolu EdF. To samo jest u nas, poza elektrociepłowniami jedynym poważnym konkurentem dla "czterech pancernych" firm energetycznych są wiatraki. A te z roku na rok tanieją, w UK były aukcje gdzie cena była niższa od giełdowej czyli już działają na zasadach rynkowych. Po wprowadzeniu ustawy odległościowej i wstrzymaniu wydawania certyfikatów na rzecz aukcji (ktorych de facto ciągle nie ma) inwestycje w wiatr stały się bardzo trudne. Można tylko kontynuować rozpoczęte budowy ale nie ma jak uzyskać wsparcia. Pomimo tego jedna z firm buduje wiatraki które bedą działały na w pełni konkurencyjnym rynku. Po prostu wyszło im, że przy obecnych cenach zarobią bez łaski polityków która na pstrym koniu jeździ. Ci zafiksowali się na gigantycznych blokach węglowych co skończy się drożyzną o czym od dawna było wiadomo. Kilkanaście lat temu w "strategii do 2025r" analizowano kilka miksów gdzie wysoki udział elektrociepłowni dawał bardzo duże oszczędnosci w emisji CO2. Później ze sfer okołorządowych wychodziły kolejne dokumenty potwierdzające te obliczenia (raport o kogeneracji sprzed ok. 10 lat, analiza optymalnego miksu sprzed 5 lat). I wszystko zaraz po publikacji trafia do kosza bo politycy robią co chcą, jaki w tym sens? Żeby mogły istnieć różne ciała doradcze o dumnych nazwach typu Departament Analiz Strategicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. I co z tego, że dobrze ocenili koszty obecnej polityki skoro ich wpływ na rzeczywistość jest odwrotnie proporcjonalny do nazwy?
  • #144
    User removed account
    Level 1  
  • #145
    berthold61
    Level 26  
    Ekologi blokują elektrownie wodne i klops
  • #146
    User removed account
    Level 1  
  • #147
    Xantix
    Level 40  
    MAŁSZYK wrote:
    ostatnio jak chciałem pisać o polityce zostałem zablokowany przez Admina

    Bo elektroda zasadniczo raczej ni powinna służyć do dyskusji stricte politycznych.

    MAŁSZYK wrote:
    A elektrownie jądrowe w Francji Niemczech itd. są przestarzałe i zagrażają już bezpieczeństwu temu są ,wygaszane,

    Niemcy rzeczywiście wygaszają, ale z zupełnie innych powodów, Francuzi natomiast raczej nic wyłączać na razie nie planują, ale też nowych mocy w atomie zbytnio nie przybywa, bo i nowe EJ są totalnie nieopłacalne. Opłaca się jedynie EJ dawno wybudowane i zamortyzowane.
  • #148
    User removed account
    Level 1  
  • #149
    Xantix
    Level 40  
    MAŁSZYK wrote:
    No ależ oczywiście bez kredytów banków się nie obędzie a i wybudować sami nie potrafimy

    Tu nawet nie o to chodzi, tylko o zwykłą rentowność inwestycji. EJ w Europie są za drogie w budowie w stosunku do cen energii. W UK buduja właśnie blok C EJ w Hinkley Point i rząd brytyjski zgodził się zagwarantować ceny energii na poziomie 95 GBP/MWh przez 35 lat i to z uwzględnieniem indeksowania inflacji! Oznacza to, że rząd de facto zgodził się dopłacać do elektrowni jeśli ceny energii będą niższe. A będą niższe bo trend jest jednoznaczny - średnie ceny energii w hurcie z roku na rok spadają, rośnie natomiast popyt na moc w szczycie ale tego kłopotu EJ nie rozwiążą bo ich elastyczność generacji mocy jest podobna do elastyczności lokomotywy parowej.

    MAŁSZYK wrote:
    to na co nam Narodowe Centrum Badań Jądrowych

    NCBJ nie zajmuje się tylko reaktorami jądrowymi bo technika jądrowa to nie tylko reaktory i głowice ;) ale także szereg innych zastosowań od medycyny poprzez defektoskopię na archeologii kończąc. Nawiasem mówiąc "Maria" jest jedynym z 6 reaktorów na świecie, które produkują radionuklidy do celów medycznych i technicznych. Ponoć dobrą kasę na tym zarabiają...

    MAŁSZYK wrote:
    i inwestować w węgiel którego prawdopodobnie za 40 lat złoża się wyczerpią

    Znane opłacalne źródła uranu wyczerpią się nawet prędzej, a reaktorów IV generacji na horyzoncie jakoś nie widać...
  • #150
    User removed account
    Level 1