Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Naprawa zasilacza wysokiego napięcia DT-6620 (i nie tylko)

17 Sie 2018 23:06 804 18
  • Poziom 13  
    Chciałbym Was zapytać o wiedzę wynikającą z niuansów doświadczenia. Naprawiam oscyloskop, w którym wadliwie działa tor HV. Szukanie igły w stogu siana mija się z celem, dlatego wymienię wszystkie elementy powielacza. Chciałbym je wymienić na sprawniejsze, tylko co wybrać:
    1. Diody utlraszybkie UF7007 (1kV, 1A, 75ns, jednak Up=1,7V),
    2. Czy mimo wszystko "szybkie" oryginalne BA159 (1kV, 1A, 500ns, ale Up=1,3V),
    3. Albo diody na jeszcze wyższe napięcie np 2,5kV np R2500, jednak z Up=3V.
    Jaki parametr lepiej wziąć pod uwagę - szybkość czy napięcie pracy/przewodzenia?
    Pytanie nie jest z kapelusza - z jakiegoś powodu powielacze z czasem się psują, podzielcie się proszę swoim doświadczeniem w tym temacie.
    A może w ogóle zmienić na jakiś inny typ diod, które jeszcze lepiej nadawałyby się do takich konstrukcji zasilaczy HV.
  • TermopastyTermopasty
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 38  
    Napięcie przewodzenia diody ma w powielaczu drugorzędne znaczenie. Nawet gdybyś łączył po dwie diody szeregowo dla zapewnienia odpowiedniego napięcia wstecznego to powinieneś bardziej przejmować się połączeniem między diodami z uwagi na wyładowania koronowe jak spadkiem napięcia na przewodzących. Diody WN do powielaczy to zwykle złożone szeregowo kilka struktur a czasami nawet więcej. Sporo diod do powielaczy ma spadek napięcia w kierunku przewodzenia nieco niższy od 20V...30V. To w sumie drugorzędna sprawa gdy napięcie przewodzenia jest poniżej procenta napięcia pracy a tak jest tutaj.
    Szybkość diody będzie miała istotne znaczenie. Często powielacz jest napędzany przetwornicą zaporową, która pracuje z częstotliwością nadakustyczną. Wolne diody z uwagi na wielkość pojemności złącza będą miały też większą moc strat czyli powielacz będzie bardziej się podgrzewał.
    BA159 nie ma sensu zamieniać UF7007. Wymiana wszystkiego jak leci w powielaczu może spowodować uszkodzenia laminatu, przelotek. Dlatego to jest kawałek dobrej nikomu niepotrzebnej roboty.
    Powielacze się psują gdyż ich elementy są poddawane długotrwałemu obciążeniu wysokimi napięciami. Jak spojrzysz na ceny diod czy tranzystorów to nie prąd a napięcie będzie implikowało gwałtowny wzrost ceny. Szczególnie dla zakresu bliskiemu 1kV.
  • TermopastyTermopasty
  • Poziom 13  
    Drobna poprawka w typie diody - chodziło mi o UF4007 (nie UF7007).
    Nie mniej - jeśli powielacz ma zastosowane BA159, to przy ewentualnej usterce wymienić na właśnie ten typ? UF4007 jednak kilku krotnie szybsza, a więc biorąc pod uwagę co napisał RitterX, dioda ta powinna sprawować się lepiej pomimo większego napięcia przewodzenia.
    Długoletnią pracę urządzeń przy HV i związanymi z tym usterkami uważam za bardzo trafne spostrzeżenie, kłopot jednak w tym, że uszkodzenie może być dynamiczne. Naprawiałem kiedyś inne urządzenie, tam co jakiś czas pojawiało się przebicie, którego objawem były między innymi słyszalne trzaski. Co ciekawe elementem uszkodzonym w powielaczu okazały nie tylko diody (choć ich wymiana znacznie polepszyła pracę układu), ale i jeden z kondensatorów i prawdopodobnie to właśnie on był istotą powstania problemu. Nie mam jednak zaawansowanych urządzeń do pomiarów elementów, które umożliwiałyby wykrycie uszkodzenia tego typu, to raczej szukanie igły w stogu siana.

    Czy w takim razie nie ingerować w konstrukcję i wymienić tylko to co jest to wymiany czy wg Was ma sens próba poprawy działania powielacza poprzez wymianę elementów na sprawniejsze? Technologie poszły jednak do przodu, teoretycznie elementy półprzewodnikowe mają (powinny mieć) lepsze parametry, co mogłoby wydłużyć czas bezawaryjnej pracy...

    Dodano po 1 [godziny] 8 [minuty]:

    Oczywiście nie chcę przedstawiać pomysłu jako najlepszy na świecie i nie chcę forsować swojej racji, jestem ciekaw jakie jest Wasze ogólne spojrzenie na tego typu działanie i czy ma to sens praktyczny.
  • Poziom 38  
    Jak masz uszkodzoną BA159 to wymieniasz ją na UF4007, HER108G... i każdą inną, która ma takie samo dopuszczalne napięcie wsteczne lub wyższe oraz czas przełączania niższy. Nie ma znaczenia czy w powielaczu pomieszasz diody starego i nowego typu.
    Kondensatory ulegają w powielaczach uszkodzeniom i ma na to wpływ kilka zjawisk. Tu także wymieniasz to co jest uszkodzone. W przypadku gdy jest uszkodzone ponad 30% kondensatorów powielacza można już rozważyć wymianę wszystkich gdyż usterka nie jest już jednostkowa i świadczy o lichości albo wysokim stopniu starzenia oryginalnie zastosowanych elementów.
  • Poziom 13  
    Dziękuję za odpowiedzi, Wasza wiedza na pewno przyda się niejednemu elektronikowi. Pozdrawiam :)

    Dodano po 9 [minuty]:

    Przy okazji - w zasilaczu poleciało dużo więcej elementów, a że przeszedł przez kilka rąk, trudno ustalić źródło usterki. Niestety to powoduje, że nie da się naprawić oscyloskopu bez mozolnego sprawdzania tranzystor po tranzystorze, podejrzany element po elemencie... szczerze mówiąc masakra, wymieniłem już 3 spalone rezystory, 1 przebita dioda i 2 kondensatory WN z powielacza, 2 diody przełączające, większość elektrolotów (niektóre z wyciekami). Ale będę twardy, mam sentyment do Radiotechniki, więc stanę na głowie a go uruchomię - taki mam plan.
    Podzielę się z Wami, czy da się naprawić sprzęt z tak rozległymi uszkodzeniami, grunt, że lampa cała :)
  • Poziom 37  
    Witek_2 napisał:
    Chciałbym Was zapytać o wiedzę wynikającą z niuansów doświadczenia. Naprawiam oscyloskop, w którym wadliwie działa tor HV. Szukanie igły w stogu siana mija się z celem, dlatego wymienię wszystkie elementy powielacza.


    Myślę, że to jest niewłaściwy sposób działania. Nie jeden konstruktor się tam nagłowił aby to dobrze działało. Trudno to będzie jakoś uchwytnie poprawić, tylko przez to że wymienisz wszystkie elementy. No chyba, że zastosujesz oryginały, wtedy będzie dobrze. Wymiana elementów na inne z pewnością nie poprawi działania tego układu. Zmiennych jest tak wiele, że małe szanse na przypadkową poprawę działania.

    Witek_2 napisał:

    Przy okazji - w zasilaczu poleciało dużo więcej elementów, a że przeszedł przez kilka rąk, trudno ustalić źródło usterki. Niestety to powoduje, że nie da się naprawić oscyloskopu bez mozolnego sprawdzania tranzystor po tranzystorze, podejrzany element po elemencie... szczerze mówiąc masakra, wymieniłem już 3 spalone rezystory, 1 przebita dioda i 2 kondensatory WN z powielacza, 2 diody przełączające, większość elektrolotów (niektóre z wyciekami).


    Półprzewodniki posprawdzasz raz-dwa za pomocą testu diody. Nawet nie trzeba ich przecież ich z PCB wyciągać. Starczy w obie strony każde złącze zbadać i od razu widać czy jest walnięty czy nie. To samo rezystory. Jedyny problem może być z pojemnościami. Bo czasami mimo, iż kondensator wydaje się sprawny to taki nie jest i stąd niezależnie od wyniku pomiaru trzeba go jednak wymienić. Niemniej jednak nie wymieniałbym wszystkiego jak leci, a jedynie te podzespoły, które są uszkodzone.
  • Poziom 13  
    Masz rację, nie wymieniam też wszystkiego jak leci, inwestycja byłaby zbyt kosztowna :)
    Zaskakuje mnie ilość obrażeń układu zasilania oscyloskopu, wyłowiłem kolejne 2 tranzystory (T702 i T706) - próbuję zrozumieć dlaczego akurat te biorąc pod uwagę, że trafo daje prawidłowe wyprostowane napięcia... no właśnie, dlatego naprawa niestety będzie kłopotliwa, nie da się tu zastosować logicznej analizy.
    A jeśli chodzi o testowanie wlutowanych części - zgrubnie tak, na pewno przyspieszy ona znalezienie podejrzanych klamotów. Ale metoda nie zawsze jest skuteczna, zależna od elementów otaczających jest ona raczej dla bardziej doświadczonych elektroników, zwracam na to uwagę tylko dlatego, że temat może przeczytać każdy zainteresowany tematem. Zachęcam wszystkich do zdobywania wiedzy na temat elektroniki, jest ona fascynująca i zabije nudę na lata życia :D
    PS. Zachęcam do oglądania na YT kanału RS elektronika, zobaczcie odcinek 48 (dla niecierpliwych od 2:30), który w ciekawy sposób przedstawia dlaczego warto zdobywać wiedzę, ja byłem poskładany, ale dało mi jeszcze większego ducha do zdobywania wiedzy :))))))
  • Poziom 13  
    Niestety oscyloskop, który posiadam okazuje się "złomkiem". Ilość uszkodzonych w nim elementów w losowych miejscach jest tak duża, że nie ma innego sposobu jak wylutowywać je i badać prawie każdy z osobna. Wynika z tego, że ktoś, kto naprawiał go wcześniej robił to bardzo niedbale, przyrząd pomiarowy zapewne ześlizgnął mu się z badanego elementu nie raz i dwa.
    Ale ponieważ mam bardzo duży sentyment do tego oscyloskopu i firmy, która go wyprodukowała i mimo, iż zastosowane w nim rozwiązania nie były górnolotne, a dostęp do niektórych zakamarków kłopotliwy, postanowiłem go uruchomić niezależnie od czasu jaki mu poświęcę.
    Minęło już trochę czasu od mojego ostatniego postu, ale muszę współdzielić życie rodzinne i pasją, dlatego naprawa trochę trwa. Niemniej mam pierwsze osiągnięcia - udało mi się ujarzmić WN, oscyloskop wyświetla plamkę na ekranie, działa też podstawa czasu, a więc plamka wędruje z lewej na prawą. Niestety wzmacniacz Y nie reaguje na nic (wyjątek stanowy końcowy wzmacniacz mocy osadzony na małej płytce przy lampie, kręcąc niektórymi podkówkami widać zmianę pionowego położenia obrazu) ale widzę, że i tu będzie sporo pracy z racji widocznych mechanicznych ingerencji poprzednika.
    Jestem dobrej myśli, mam dużo woli i chęci, żeby go postawić na na nogi.
    Mam do Was prośbę - jeśli jesteście w posiadaniu procedury kalibracji oscyloskopu 6620, dajcie proszę linka lub udostępnijcie go - przyczynicie się do uratowania kawałka polskiej historii, która mimo swoich ułomności była jaka była ale była (nie mieszajmy już tu polityki). Z wielu produktów my Polacy mimo wszystko powinniśmy być dumni i nie ma się czego wstydzić, nie myli się ten, kto nic nie robi. Życie idealne nie istnieje jak jak tranzystory nie mają idealnych parametrów a znając ich cechy można je zaprząc do pracy... i dzięki temu mamy dzisiejszy świat elektroniki :)

    Dodano po 41 [minuty]:

    PS - DT6620 jak na ówczesne czasy miał naprawdę niezłe parametry i funkcjonalność, a o 50MHz paśmie przenoszenia marzył niejeden elektronik. To nawet dzisiejsze oscyloskopy o rozdzielczości 8-bit mimo wielu zalet związanych z ich cyfrową konstrukcją może pozazdrościć możliwościom tego przyrządu biorąc pod uwagę użycie go w technice analogowej (szczególnie audio), uwidacznia się to głównie w analizie powtarzalnych sygnałów i ich powiększeniu (tanie cyfrowe oscyloskopy zniekształcają obraz).
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    Wzmacniacz Y nie jest takim wielkim problemem zarówno pod względem naprawy jak i kalibracji. Naprawa sprowadza się do zwarcia wejścia do masy a następnie mierzysz kolejne pary odpowiadających tranzystorów gdyż to układ kaskadowy. Kręcąc potencjometrem przesuwu ustalasz na pierwszej albo drugiej już sprawnej parze równowagę napięć na tranzystorach. Punkt ustalenia równowagi zależy od stopnia, na który jest wprowadzany sygnał z potencjometru. Jak dochodzisz do punktu gdzie napięcia się nie zgadzają, nie są równe sobie to badasz na około elementy i luty oraz rzecz jasna tranzystory. Skoro to układ wzmacniacza kaskadowego to usunięcie usterki w jednym stopniu powinno spowodować ustawienie poprawnych napięć w kolejnych po nim następujących.
  • Poziom 13  
    Napraw ciąg dalszy... kolejne uszkodzone elementy to potencjometry regulacyjne - od jasności plamki, astygmatyzmu i jasności podświetlania skali. Wszystkie uszkodzone mechaniczne, oddzielił się rotor od ślizgacza na ścieżce oporowej... wow.
    Niestety ich wymiana nie przyniosła spodziewanych rezultatów, regulacji astygmatyzmu nie ma, a zamiast regulacji jasności obrazu, zgodnie z ruchem gałki potencjometru coraz jaśniej uwidacznia się tylko powrót plamki, jakby nie działało wygaszanie powrotu. W punkcie R711-D705 zakres miernik wskazuje zakres napięć przyłożonych do potencjometru, jednak za zaznaczonym na schemacie R714 właściwie już nie. Niestety nie posiadam oscyloskopu, żeby sprawdzić co tam się wydarzyło, macie może jakieś sugestie jakie elementy mogą być odpowiedzialne za taki stan rzeczy?
  • Poziom 13  
    Tranzystory T704-T707 sprawdziłem, T706 z nich był spalony, przez co paliły się rezystory R730 i R732, po jego wymianie dymu nie ma.
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    Sprawdź ścieżkę od katody do układu wygaszania z tranzystorami. Zwróć szczególną uwagę na rezystory i kondensatory podłączone do katody lampy. Pierwszy problem dotyczy niedziałającego albo źle działającego układu wygaszania a drugi bardzo poważnego wpływu, źle zestopniowanych potencjałów na lampie gdy najniższy potencjał na lampie czyli katody "wisi gdzieś w powietrzu". W takim przypadku reszta także będzie miała złe wartości. Nie zapominaj, że potencjały lampy tworzone są nie tylko na skutek przyłożenia odpowiednich polaryzacji ale i przez samą lampę bo w niej płynie prąd. Mały ale wystarczy by się namieszało.
    W chwili wolnego czasu weź miernik i sprawdź napięcia na wszystkich diodach Zenera związanych z układem polaryzacji i wygaszania lampy.
  • Poziom 13  
    Mimo zmęczenia nie mogłem się powstrzymać i musiałem sprawdzić twoją hipotezę - wynika z niej, że masz dużą wiedzę na temat elektroniki, miałeś rację, wielki szacun przede wszystkim, że chce Ci się pomagać nie zostawiasz nikogo w potrzebie. Naprawdę chylę czoła. Czytałem wiele Twoich wypowiedzi w innych przypadkach i wnioskuję, że tam gdzie nie byłeś w stanie komuś dobrze doradzić to tylko dlatego, że ktoś nieprecyzyjnie zadał pytanie lub zbyt ogólnie przedstawił problem.
    Ale wracając do tematu - rezystory przy katodzie choć fizycznie nie było tego widać miały przerwę (R750, R751), tak samo przylutowany przy nich wysokonapięciowy C726. Po ich wymianie ekran świeci tak mocno, że nie włączam oscyloskopu na dłużej niż pół minuty, bo zrobi mi się odbitka na luminoforze :)

    Niestety nie mam już dziś siły kontynuować pracy (jest prawie północ, a dzieciaki nie dały mi spać od 4:00), a pomyłka podczas zaglądania w moduł WN może skończyć się nieciekawie...
    No nic - mimo, że jest to czasochłonne, czeka mnie chyba wymontowanie całej płytki PSU (dostęp do części nie jest łatwy), z czego widzę przejrzeć trzeba tu wszystko. Coś się zmieniło, ale plamka nadal nie jest wygaszana - RitterX ewidentnie trafiłeś w sedno sprawy.
  • Poziom 13  
    Im dłużej siedzę przy tym oscyloskopie, tym bardziej dociera do mnie to, że jego naprawa do łatwych należeć nie będzie.
    Przebadałem już cały układ zasilania otaczający lampę oscyloskopową, nie ma już ani przerw ani uszkodzonych elementów. Zacząłem więc czytać trochę o problemach, które opisywali inni forumowicze elektrody i znalazłem coś podobnego (przynajmniej z wyglądu):
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic2793659.html ... usterka puki co jest u mnie bardzo podobna (jest tak jak na zdjęciu - mocno świecąca plamka, podążający "duch"). U mnie jednak nie mogę zmniejszyć jasności plamki co raczej wyklucza uszkodzenie potencjometru astygmatyzmu, ale co ciekawe i taka usterka u mnie występowała. I nie dosyć, że wymianie podlegał sam potencjometr, to jeszcze nawaliło napięcie -24V pochodzące z kondensatorowego podwajacza napięcia, które zasila praktycznie tylko układ astygmatyzmu. Dioda zenera wymieniona, kolejna usterka (znaleziona przypadkiem) wyeliminowana, nadal jednak nie rozwiązałem głównego problemu - brak wygaszania powrotu plamki i bardzo jasny obraz rysowany na luminoforze a widać to na wolnobieżnej podstawie czasu. Zbyt duża jasność według mnie ewidentnie wskazuje to na zbyt dużą różnicę napięć pomiędzy katodą a siatką pierwszą, ale wszystko również wskazuje na to, że problem nie leży po stronie samego układu zasilania. Wpływ na wygaszanie czy rozjaśnianie plamki ma tyle czynników, że... no właśnie, dlatego uważam, że naprawa nie będzie prosta. Największym problemem jest to, że nie mam żadnego oscyloskopu do dyspozycji, a z czego analizowałem schematy, producent nie daje prawie żadnego innego sposobu, żeby pewne punkty zmierzyć multimetrem, a większość pomiarów to oscylogramy. I tu dochodzę do wniosku, że może mieć na to wpływ płytka P3, która w analizie nie jest prosta bez oscyloskopu.
    Może Wasze doświadczenie podpowie mi dlaczego pomimo sprawnego otoczenia zasilania lampy i poprawnych napięć zasilających nie można uzyskać prawidłowego ściemnienia plamki i nie działa jej wygaszanie? Zdaję sobie sprawę, że wyzwanie nie jest proste i wymaga głębszego wgryzienia się w schemat, ale zwracam się do Was właśnie dlatego, że Wasze doświadczenie jest większe. Ja prawdopodobnie zakręciłem się w analizie i błądzę utwierdzony w absurdalności/słuszności swoich rozważań...

    Dodano po 6 [minuty]:

    Dodam, że wszystkie napięcia zasilające są prawidłowe, wyeliminowałem niestyki na bezpiecznikach, złączach, potencjometry wymieniłem wszystkie (niewiarygodne, ale wyobrażacie sobie, że każdy miał jakąś usterkę? wow). Teraz muszę przysiąść przy niemożliwości przyciemnienia ekranu i braku wygaszania plamki (powiem szczerze - spodziewam się większych problemów), ale nie ma co patrzeć za siebie i przeć do przodu, to jedyna droga, żeby postawić sprzęt na nogi :)
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    Do określenia przyczyny braku wygaszania i nadmiernej jasności nie jest potrzebny oscyloskop. Pierwsze co trzeba zrobić to pomiar napięcia między katodą a siatką pierwszą. Siatka 1 musi mieć niższe napięcie rzędu -25V...-50V względem katody i to napięcie ma być regulowane potencjometrem. Tu problemem może być przełącznik, na schemacie blisko potencjometru jasności a nawet uszkodzenie kondensatora C706. Po odlutowaniu z jednej strony R714 jest jakaś zmiana? Jak rozumiem sprawdziłeś drabinkę polaryzacyjną R744...R748? To samo gałąź z C726 i rezystorami? Problemem może być nie tyle brak napięcia wygaszania co wręcz przyspieszanie gdy uszkodzone są kondensatory separujące potencjał katody i siatki wygaszającej. To one oddzielają niskonapięciowy układ wygaszania zbudowany na tranzystorach od wysokich potencjałów ujemnych katody i siatki regulacji jasności. Układ wygaszania linii powrotu nie ma wpływu na statyczną regulację jasności i dopiero po jej uruchomieniu czyli posiadaniu regulacji jasności można go uruchomić.
    Jaki jest potencjał między katodą i siatką wygaszającą mierzony blisko lampy, najlepiej na cokole? nie zapominaj, że jest tam kilka kV względem masy. Można mierzyć na N701, neonówka świeci się czy jest ciemna? Sprawdziłeś T708 i okolice?
  • Poziom 13  
    Nie mogłem się powstrzymać i siedziałem po nocach, wiele godzin zajmuje szukanie igły w stogu siana... oprócz satysfakcji nic więcej nie mam, ale właśnie taki sukces uprzyjemnia mi i zachęca do dalszych prac.
    Pomocne w rozwiązaniu problemu były 2 sprawy - dzięki uprzejmości Pana Edwarda ze strony http://www.instrukcje-schematy.pl/ udało mi się uzyskać pełną dokumentację 6620 i przyznaję, że taka lektura mocno pomaga w znalezieniu czy zrozumieniu wielu zawiłości, na pewno przyda się ona do dalszych prac nad naprawą oscyloskopu
    Udało mi się rozwiązać problem zbyt jasnego świecenia ekranu i nie wygaszania powrotu plamki, ale sama instrukcja to tylko jeden z kroków do sukcesu, czynnik ludzki choć w wielu przypadkach odpowiedzialny jest za błędy, w tym przypadku okazał się wręcz przeciwny :)
    RitterX zaproponował sprawdzenie wielu punktów, w których może być potencjalne ognisko problemu i... w jednym z nich trafił w 10 - przyczyną opisywanego przeze mnie problemu było zwarcie w punkcie R735-R737-C721 do szyny +60V. I masz babo placek - sprawdzałem możliwości regulacyjne BIAS już wcześniej, ale zrobiłem to tylko na emiterze T708, a tu trzeba było jechać z pomiarami dalej. Niestety "dalej" rozumiałem jako włączenie oscyloskopu i podłączenie go do tej okolicy, bo przebiegi w tych miejscach są fikuśne. Ale go nie mam, a że mnie korciło, zawaliłem 2 nocki :)
    Plamka jest już wygaszana, jasność jest normalnie regulowana, potencjometr P705 ma ewidentny wpływ na poziom regulacji jasności świecenia, co opisane jest w instrukcji tegoż oscyloskopu i co wraz z sugestią RitterXa zachęciło mnie do grzebania w tym rejonie.
    Jasność gwiazdy sukcesu przyćmiewa jednak dalszy stan oscyloskopu - w ogóle nie działa tor Y, uwidoczniła się przy okazji kolejna usterka - podstawa czasu rysuje linię tylko o długości ok 3cm, nie wspomnę, że po przełączeniu jej w tryb X-Y plamka znika z ekranu (nie przywołuje jej nawet przycisk szukania strumienia), widać tylko podświetlony luminofor jaśniejszy po lewej stronie.
    Piorun w niego strzelił czy co? Naprawdę oczy robię jak widzę jak mocno uszkodzony jest ten sprzęt...
  • Poziom 38  
    Zbyt krótka linia w pionie lub poziomie jest skutkiem np. zbyt niskiego napięcia wzmacniacz odchylania zarówno napięcia końcowego, zwykle 80V...120V jak i stopnie przedwzmacniaczy gdzie jest stosowane napięcie symetryczne zwykle +/-12V...+/-15V. Ta symetria napięć ma znaczenie. Czasami jest jeszcze trzecie napięcie do polaryzacji symetrii i biasu, zwykle +5V. Dlatego najpierw musisz doprowadzić to do stanu używalności. Kolejną przyczyną może być uszkodzenie w pętli ograniczenia wzmocnienia na poszczególnych stopniach kaskady wzmacniacza odchylania. W czasie kalibracji sprawnego oscyloskopu po naprawie albo przeglądzie dokonuje się kalibracji wzmocnienia, zwykle jest na wzmacniaczu końcowym stosowny potencjometr. Tak by przy nastawach na przełączniku np. 0.25V/dz. i podaniu sygnału 2V na wejściu uzyskać odpowiadającą mu amplitudę, tutaj 8 działek.
    Za znikającą, nie dającą się doprowadzić regulację plamkę zwykle odpowiada uszkodzenie tranzystorów stopnia końcowego wzmacniacza odchylania. To stosunkowo prosty sposób szukania. Zwierasz wejście kanału oscyloskopu albo przełączasz na wyzwalanie zewnętrzne, którego wejście także zwierasz. Następnie ustawiasz pokrętła przesunięcia X i Y w środkowe położenie a następnie miernikiem sprawdzasz kolejne stopnie kaskadowego wzmacniacza odchylania. Kaskada jest tak zrobiona w przytłaczającej większości oscyloskopów, że jest symetryczna względem masy sygnałowej czyli masz dla plusa jak i dla minusa dwa takie same układy na danym stopniu kaskady. Miernikiem porównujesz odpowiadające sobie elementy, punkty pomiarowe np. kolektor górnego tranzystora danego stopnia kaskady z dolnym i już. W końcu znajdziesz bardzo odbiegające wskazania a wtedy szukasz na około elementów aż znajdziesz usterkę bądź usterki. I tak kolejne wzmacniacze kaskady aż do podłączonego do płytek.
    Piorun w niego nie musiał trafić. Wystarczą długotrwałe, złe warunki przechowywania.
  • Poziom 13  
    To co napiszę nie jest i nie ma być żadną reklamą, czy maśleniem, ale miło mi to jest napisać i robię to z pełną świadomością - RITTERX TO PERŁA TEGO SERWISU.
    Gdyby było więcej tak przyjaznych ludzi, świat byłby edenem w pełnym tego słowa znaczeniu.
    Doceniam Twoją pomoc jako osoba, która w dziedzinie techniki analogowej na pewno ma mniejszą wiedzę, ale i jako osoba, która postara się ją wykorzystać dążąc do osiągnięcia celu (w tym przypadku naprawy tytułowego oscyloskopu). Nie omieszkam napisać co udało się zrobić, chętnie zastosuję Twoje rady, trochę potrwa zanim odezwę się ponownie, bo roboty ze sprzętem trochę będzie, nie mniej chciałem się podzielić swoim powyższym zdaniem już dziś.

    Dodano po 22 [minuty]:

    Z czego widać nie można przyznać "pomógł" więcej niż 3x w danym temacie, ale chociaż zrobię to tu - POMÓGŁ. Dlaczego po raz kolejny? Ponieważ wiedza ta uzupełnia moją wiedzę w sposób istotny, a takiej z książek nauczyć się takiej nie da. Teoria jest bardzo ważnaważna, ale to praktyka czyni mistrza. RitterX - wielki szacun.