W zakupionym ponad dwa lata temu akumulatorze AGM MWL 200Ah 12V zauważyłem znaczącą utratę pojemności.
Przez ten czas był on bez przerwy eksploatowany z przetwornicą VOLT sinusPRO-1500E jako buforowe zasilanie awaryjne do większości elektroniki domowej (kocioł CO na ekogroszek, TV, komputery, brama wjazdowa, domofon...)
W praktyce średnią częstotliwość przerw w zasilaniu oszacowałbym na 5 - 6 w miesiącu po około 20 minut (osiedle domów jednorodzinnych pod Warszawą).
Dodatkowo podczas intensywnych burz z wyładowaniami odłączam przetwornicę od sieci i korzystam z podłączonych do niej urządzeń nieco spokojniejszy o ich los.
Nie zdarzyło się w tym okresie pełne rozładowanie baterii / wyłączenie przetwornicy (kocioł z pompą obiegową był raz podtrzymywany około doby - duża awaria po wichurze).
Zestaw "UPS-owy" zainstalowałem w wysokim podpiwniczeniu - między garażem a kotłownią.
Jest tam dobra wentylacja i w miarę stała przez cały rok temperatura rzędu 15 - 18 st. Celsjusza.
Obciążenie w praktyce utrzymywało się na poziomie 10 do 20% mocy nominalnej 1050 VA (1500 max / 30 s).
Za tak "komfortowe" warunki instalacji urządzenie "odwdzięczało się" bezawaryjnym działaniem, które zasadniczo trwa do tej pory - wyjąwszy oznaki szybkiego rozładowywania akumulatora i relatywnie krótkiego później czasu doładowania do pełna.
Zanim "zbankrutuję się" na nową baterię chciałbym zrozumieć, czy popełniłem jakiś błąd w eksploatacji, czy tylko trafiłem na felerny egzemplarz?...
1500 PLN "do śmieci" po dwóch i pół roku to bolesne rozczarowanie - zwłaszcza przy deklarowanej żywotności tej baterii na poziomie 10 do 12 lat.
Proszę o pomoc w zdiagnozowaniu przyczyny problemu - w pierwszej kolejności jak podejrzewam wypadałoby sprawdzić napięcia "progowe" - przy jakim zaczyna się ładowanie baterii oraz do jakiego poziomu trwa?
Czy przy opisanym "zapotrzebowaniu na podtrzymanie" nie przesadziłem z pojemnością?
Czy mniejszy akumulator nie byłby bardziej racjonalnym wyborem?
Przez ten czas był on bez przerwy eksploatowany z przetwornicą VOLT sinusPRO-1500E jako buforowe zasilanie awaryjne do większości elektroniki domowej (kocioł CO na ekogroszek, TV, komputery, brama wjazdowa, domofon...)
W praktyce średnią częstotliwość przerw w zasilaniu oszacowałbym na 5 - 6 w miesiącu po około 20 minut (osiedle domów jednorodzinnych pod Warszawą).
Dodatkowo podczas intensywnych burz z wyładowaniami odłączam przetwornicę od sieci i korzystam z podłączonych do niej urządzeń nieco spokojniejszy o ich los.
Nie zdarzyło się w tym okresie pełne rozładowanie baterii / wyłączenie przetwornicy (kocioł z pompą obiegową był raz podtrzymywany około doby - duża awaria po wichurze).
Zestaw "UPS-owy" zainstalowałem w wysokim podpiwniczeniu - między garażem a kotłownią.
Jest tam dobra wentylacja i w miarę stała przez cały rok temperatura rzędu 15 - 18 st. Celsjusza.
Obciążenie w praktyce utrzymywało się na poziomie 10 do 20% mocy nominalnej 1050 VA (1500 max / 30 s).
Za tak "komfortowe" warunki instalacji urządzenie "odwdzięczało się" bezawaryjnym działaniem, które zasadniczo trwa do tej pory - wyjąwszy oznaki szybkiego rozładowywania akumulatora i relatywnie krótkiego później czasu doładowania do pełna.
Zanim "zbankrutuję się" na nową baterię chciałbym zrozumieć, czy popełniłem jakiś błąd w eksploatacji, czy tylko trafiłem na felerny egzemplarz?...
1500 PLN "do śmieci" po dwóch i pół roku to bolesne rozczarowanie - zwłaszcza przy deklarowanej żywotności tej baterii na poziomie 10 do 12 lat.
Proszę o pomoc w zdiagnozowaniu przyczyny problemu - w pierwszej kolejności jak podejrzewam wypadałoby sprawdzić napięcia "progowe" - przy jakim zaczyna się ładowanie baterii oraz do jakiego poziomu trwa?
Czy przy opisanym "zapotrzebowaniu na podtrzymanie" nie przesadziłem z pojemnością?
Czy mniejszy akumulator nie byłby bardziej racjonalnym wyborem?