Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku

Madrass 09 Wrz 2018 02:04 5385 25
  • Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku

    Witam,

    Chciałbym pokazać wam moją własną kopię wzmacniacza z 1967 roku. Jest to Marshall JTM50 "Black Flag".

    Na początek dwa słowa historii. Wzmacniacz ten był pierwszym Marshallem na lampach EL34. Jako, iż był w on produkowany jednynie przez niecały rok i to ponad 50 lat temu, to zdobycie go na rynku wtórnym graniczy z cudem. Stąd zapadła decyzja o zbudowaniu go. JTM50 to coś pomiędzy legendarnymi JTM45 a Marshallem 1959 "Plexi". Do JTM45 przybliża go fakt, że w lampie pierwszej ma układ wspólnej katody oraz prostownik lampowy. Do "Plexi" natomiast przybliża go to, że końcówka mocy jest na lampach EL34 zamiast KT66 (jak to było w JTM45). Co ciekawe późniejsze warianty JTM50 występowały w wersji z prostownikiem półprzewodnikowym.

    Nie mogłem się zdecydować, czy zbudować wersję z prostownikiem lampowym czy krzemowym. Zainstalowałem więc obydwa z możliwością przełączenia się między nimi. Co ciekawe mimo dosyć dużego przysiadania napięcia anodowego na prostowniku lampowym, mi oraz moim znajomym, którzy towarzyszyli mi w odsłuchach nie udało się usłyszeć różnicy. Różnica jednak jest słyszalna: prostownik lampowy powoduje, że dźwięk jest mniej szklisty, wprowadza subtelną kompresję i przyjemnie zaokrągla dźwięki. Jest to spowodowane stosunkowo dużym przysiadaniem napięcia na lampie z powodu jej znacznego oporu wewnętrznego. Na początku nie zauważyliśmy różnicy. Szydło wyszło z worka podczas bezpośredniego przełączania podczas grania. W każdym razie nie jest to różnica bardzo duża.

    Dodatkowo dodałem drugi autorski przełącznik, który magicznie przemienia wzmacniacz z JTM50 w "Plexi". Przełącznik ten zmienia układ wspólnej katody V1 na rozdzieloną oraz zmniejsza wartość kondensatora sprzęgającego V1. Zmiana ta wycina znaczną część basu jeszcze przed tone stackiem, nadając wzmacniaczowi chłodniejsze - zdaniem wielu bardziej agresywne brzmienie znane jako tzw. "Marshall sound". JTM50 jest bardziej ciepły brzmieniowo, dzięki czemu lepiej sprawdza się w mniej przesterowanych kompozycjach w porównaniu do "Plexi".

    Nie obyło się bez problemów podczas rozruchu. Podczas pierwszej próby na generatorze nic nie zwiastowało problemów. Niestety następnego dnia, po poskracaniu i uporządkowaniu przewodów wzmacniacz zaczął się wzbudzać! Dzwonienie występowało na ponad 200 kHz. Rozwiązaniem było dodanie grid stopperów 5.6 kΩ na lampach mocy, których oryginalnie JTM50 nie miał. Grid stoppery Marshall wprowadził dopiero w późniejszym modelu "Plexi". Mają one za zadanie ograniczenie pasma przenoszenia wzmaczniacza od góry robiąc razem z pojemnością siatek filtr dolnoprzepustowy. Nie wpływają one na brzmienie wzmacniacza, ponieważ cięcie jest i tak ponadakustyczne. Moja teoria tłumacząca pojawienie się wzbudzenia jest taka, że po posprzątaniu zbyt długich przewodów sygnałowych, pasmo przenoszenia się rozszerzyło, co zaczęło powodować spontaniczne oscylacje.





    Inaczej zorganizowałem, też prowadzenia sygnału gitarowego z jacków wejściowych. Postanowiłem nie montować rezystorów 68 kΩ na płytce jak to było w oryginale, ale bezpośrednio na gniazdach. Dzięki czemu sygnał mogłem podać w kablu ekranowanym od razu na siatki V1 z pominięciem płytki. Zrezygnowałem również z prowadzania masy na tyłach potencjometrów. Zamiast tego zrobiłem szynę masy srebrzanką, która jest podłączona z chassis dokładnie w jednym punkcie. Dzięki temu nie robię niepotrzebnych pętli mas. Dzięki tym zabiegom poziom przydźwięku sieciowego z pewnością jest niższy niż w oryginalnym Marshallu.

    Poza tym dodałem rezystory 1 kΩ siatek drugich lamp mocy, których JTM50 również oryginalnie nie miał, a które chronią przed zakatowaniem EL34.

    Zrezygnowałem również z "death capów", których nazwa nie wzięła się z przypadku. :) Dodatkowo nic one nie dają w erze, kiedy standardem jest już przewód ochronny. 50 lat temu nie było to takie oczywiste. Poza tymi zmianami schemat elektrycznie identyczny z pierwowzorem.

    Sama budowa zajęła mi 3 dni. Natomiast części gromadziłem już ponad miesiąc wcześniej z czego najdłużej czekałem na transformatory i dławik z USA, które są dokładnymi kopiami. Konstruowanie z pewnością zajęłoby mi dużo więcej czasu, gdyby nie pomoc mojego kumpla Tenkowal:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/uzytkownik2900046.html
    Można powiedzieć, że wzmacniacz robiliśmy razem równolegle. Jest to moja pierwsza duża konstrukcja.

    Co do montażu elementów. Zrezygnowałem z turret boarda. Zamiast tego wytrawiłem wzorowaną na nim płytkę drukowaną. Dzięki temu zredukowałem zauważalnie koszty, ponieważ oryginalne kondensatory osiowe, są kilkukrotnie droższe. Całkowity koszt za stan jak na zdjęciach to około 1800 zł z czego najwięcej pochłonęły sprowadzane dławik i transformatory.

    Jeżeli chodzi o wrażenia odsłuchowe, to wzmacniacz zwala z nóg swoją mocą! Przesuwa meble i burzy ściany. Nagranie telefonem w salce jest przesterowane. Co ciekawe tym telefonem nagrywałem bez przesterowania koncerty na stadionie pod sceną. Tak więc wzmacniacz generuje grubo ponad 110 dB soczystej jakości dźwięku. :) Zapraszam do obejrzenia próbek wideo zamieszczonych pod zdjęciami.

    Dane techniczne:
    Lampy: 1xGZ34, 3xECC83, 2xEL34
    Moc: 55W (z pomiarów).

    Dodatkowe funkcje:
    - Praca jako JTM50 (domyślne),
    - Przełączanie do modelu "Plexi",
    - Przełączanie prostowników (lampowy / krzemowy).

    Do zrobienia pozostało zorganizowacie płyty tylnej i czołowej, obudowanie wzmacniacza w drewnianą kabinę oraz uporządkowanie przewodów. Ale to przy okazji przeprojektowania PCB, tym razem przy uzyciu oprogramowania. :)

    Zapraszam do dyskusji.
    Pozdrawiam!

    Schamaty (JTM50, Plexi):
    Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku

    Zdjęcia:
    Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku

    Próbki wideo (tryb JTM50 z prostownikiem krzemowym):
    W domu na tłumiku 26 dB:
    https://www.youtube.com/watch?v=7mWli7p_boY
    https://www.youtube.com/watch?v=Z-C6Tpxbcw0

    W salce bez tłumienia:
    https://www.youtube.com/watch?v=hVa4gh-4ss0


    Fajne!
  • #2 09 Wrz 2018 10:13
    Zbychm
    Poziom 11  

    Witam kolegę!
    Chylę czoła! To jest naprawdę konstrukcja warta poświęconego czasu.
    Mam tylko pytanie, czy oryginał był konstruowany z użyciem laminatu, czy na
    klasycznych listwach montażowych?
    Całość wygląda bardzo ładnie a brzmi równie pięknie!
    pozdrawiam

  • #3 10 Wrz 2018 00:31
    Madrass
    Poziom 12  

    Zbychm napisał:
    Mam tylko pytanie, czy oryginał był konstruowany z użyciem laminatu, czy na
    klasycznych listwach montażowych?
    Całość wygląda bardzo ładnie a brzmi równie pięknie!


    Oryginalny JTM50 był budowany na listwach montażowych, konkretnie na turret boardzie i wyglądało to tak:
    Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku Replika wzmacniacza lampowego Marshall JTM50 "Black Flag" z 1967 roku
    Ja zdecydowałem się zrobić układ na laminacie, ponieważ jest on sporo tańszy od turret boardu. Poza tym kondensatory osiowe są wielokrotnie droższe od zwykłych. Jak widać układ elementów u mnie na płytce jest wzorowany na oryginalnym ułożeniu elementów.

    Dzięki za słowa uznania. Brzmi naprawdę świetnie. Co ciekawe dziś ogrywałem go ze znajomym i okazało się, że prostownik lampowy jednak różni się od krzemowego. Wyszło to dopiero podczas przełączania bezpośrednio podczas grania. Prostownik lampowy troszkę kompresuje i wygładza brzmienie. Nie jest to jakaś duża zmiana. Trudno ocenić, który prostownik brzmi lepiej. Oba są dobre. :) Tak wspominam jakby kogoś interesowała różnica między nimi.

    Dorzucam nagranie, gdzie byłem przełączony na prostownik lampowy:
    https://www.youtube.com/watch?v=cOr0IkKw0qQ

  • #5 10 Wrz 2018 12:49
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    Bardzo ładnie zrobiony wzmacniacz. Dobrze, że masa nie jest ciągnięta poprzez chassis jak w oryginalnych Marshallach.

  • #6 10 Wrz 2018 15:01
    Tenkowal
    Poziom 6  

    Jako pomocnik budowy wzmacniacza jestem bardzo zadowolony z projektu - obaj podczas budowy świetnie i wiele się nauczyliśmy. Stosunkowo szybko zbudowaliśmy wzmacniacz, który po pierwsze działa, a po drugie dobrze. Dla obu z nas to była pierwsza przygoda z większymi wzmacniaczami lampowymi.

    katakrowa napisał:
    Jest pasja i jest sprzęt. Świetna robota.
    Jakieś problemu podczas uruchamiania były? Walka z brumem czy inne podobne kłopoty?

    Tak jak Madrass napisał, w pewnym momencie pojawiły się oscylacje na wyższej częstotliwości o mocy wystarczającej, żeby opornica podłączona jako obciążenie zaczęła "grać". Ponieważ nie trzymaliśmy wzbudzonego wzmacniacza włączonego, to nie powiem, jaka była moc i dokładna częstotliwość oscylacji. Udało się je wyeliminować za pomocą grid stopperów przylutowanych bezpośrednio do podstawek lamp mocy.
    Jeśli chodzi o brum - od początku masa była prowadzona inaczej, niż w oryginalnych Marshallach. Inspiracja do tego, jak należy ją prowadzić pochodziła z tego artykułu (który gorąco polecam każdemu, kto chce budować wzmacniacze audio - nie tylko lampowe):
    http://www.valvewizard.co.uk/Grounding.pdf
    Na zdjęciach wnętrza widoczny jest punkt, do którego zbiega się kilka przewodów - jest to lokalny punkt masy dla całej sekcji mocy. Srebrzanka widoczna koło potencjometrów prowadzi masę tylko do przedwzmacniacza, gdzie prądy są na tyle małe, że można uznać ją za idealne zwarcie.
    Efekt jest taki, że brum jest znikomy. Było kilka pomysłów*, jak go jeszcze zmniejszyć, lecz po odsłuchach uznaliśmy wspólnie, że dalsze operacje nie są potrzebne. Myślę, że to wystarcza do obrazowej odpowiedzi, jak mało brumi ten wzmacniacz.
    Dzięki pracy w dwie osoby udało się uniknąć kilku błędów w montażu. Prawdziwe okazało się powiedzenie "co dwie głowy to nie jedna".

    *Pomysły to:
    - Wymiana kondensatora mocowanego w chassis na taki, który nie ma minusa na obudowie i podłączenie chassis do masy przy wejściowych jackach zamiast na tym kondensatorze (jest to pierwszy kondensator filtrujący napięcie anodowe)
    - Zmiana prowadzenia przewodów od wejściowych jacków do pierwszej lampy
    - Zmiana podłączenia odczepu środkowego uzwojenia żarzenia na symetryzujące rezystory + potencjometr

  • #8 10 Wrz 2018 16:05
    Tenkowal
    Poziom 6  

    O, udokumentowałeś to!
    Niemniej wzbudzenie było wyraźnie słyszalne i z obawy przed uszkodzeniem transformatora wzmacniacz nie był długo badany - wzbudzenie było i należało je wyeliminować.

  • #9 11 Wrz 2018 11:32
    smyk55
    Poziom 15  

    Madrass napisał:
    Prostownik lampowy troszkę kompresuje i wygładza brzmienie.
    Co to znaczy kompresuje?
    Ten sam efekt można uzyskać na prostowniku półprzewodnikowym - sprawdzone.
    Ja też przyłączam się do pozytywnych opinii. Jestem pod wrażeniem tego co powstało w 3 dni. Projekt wykonany z pasją i nie tylko projekt. Sam opis zasługuje na pochwałę. Przyznaję, że z wielką przyjemnością czyta się tekst Autora tematu. Tekst napisany lekkim zrozumiałym i barwnym językiem - chylę czoła.
    Co by tu nie rzec nie masz to jak lampa.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • #10 11 Wrz 2018 13:15
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    Efekt kompresji jest wynikiem przysiadania napięcia przy wyższym wysterowaniu wzmacniacza. Przysiadanie napięcia będzie występować w każdym typie zasilacza i zależne jest od wydajności prądowej transformatora zasilającego oraz pojemności kondensatorów elektrolitycznych, a nie tylko i wyłącznie od prostownika. Zatem da się zrobić zasilacz "sztywny" i mniej "sztywny" na prostownikach krzemowych pełnookresowych (bo są wzmacniacze na krzemowych podwajaczach napięcia, gdzie zasilacz jest bardzo "miękki"). Trudniej wykonać "sztywny" zasilacz na lampie prostowniczej, ale nie jest to niemożliwe, tylko nieopłacalne. Za to ten sam zasilacz z lampą i krzemem nie tylko będzie dawał inne napięcie przy obciążeniu tylko prądem spoczynkowym, ale będzie miał też inną odpowiedź dynamiczną. Prawdziwy gitarzysta jest w stanie rozpoznać układ z dławikiem i bez tylko w gałęzi filtracyjnej dla G2, a co dopiero, czy gra na krzemie, czy lampie w zasilaczu. Uwierz mi, że ta kompresja jest inna, choć będzie w obu przypadkach.

  • #11 11 Wrz 2018 13:58
    Madrass
    Poziom 12  

    smyk55 napisał:
    Co to znaczy kompresuje?

    Dla mnie to oznacza, że dzwięk jest bardziej zbity, spójny. Jak załatwię SM57 i interfejs, to nagram wam porównanie prostowników. Mój telefon adaptacyjnie manipuluje dynamiką nagrania, więc takie porównania w nagraniach z telefonu sensu nie mają.

    smyk55 napisał:
    Ten sam efekt można uzyskać na prostowniku półprzewodnikowym - sprawdzone.

    Możnaby na przykład zamiast prostownika lampowego wprowadzić rezystor, za diodami, aby to na nim dynamicznie przysiadało napięcie, Taka mała symulacja lampy prostowniczej. :)

    No, ale zabawa polega na tym, żeby wyeliminować wszystkie półprzewodniki ze wzmacniacza. :D

  • #14 11 Wrz 2018 17:13
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    Zawsze można zrobić full lampę z automatycznym biasem, ale musimy się wtedy pożegnać z jakimiś 15-20 watami i z brzmieniem typowym dla klasy B. Można też użyć prostownika selenowego czy diody germanowej. Pozbędziemy się krzemu, choć nie pozbędziemy się półprzewodników. Kiedyś myślałem na lampowym układzie biasu ale nie wiem czy było by to bezpieczne dla uładu. Napięcie biasu powinno być "sztywne" i pojawiać się natychmiastowo po włączeniu zasilania co w przypadku lampy byłoby problematyczne.

  • #15 11 Wrz 2018 20:27
    thereminator
    Warunkowo odblokowany

    painlust napisał:
    Diody z układu biasu raczej nie wyeliminujesz...


    EAA91 lub 6H2P :wink:

  • #16 11 Wrz 2018 20:34
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    No własnie o EAA91 lub jej sowieckim odpowiedniku (nie pamiętam oznaczenia) myślałem, ale według mnie to takie robienie czegoś na siłę. Może kiedyś... sprawdzę czy to działa...

  • #17 12 Wrz 2018 09:50
    Tenkowal
    Poziom 6  

    painlust napisał:
    Zawsze można zrobić full lampę z automatycznym biasem, ale musimy się wtedy pożegnać z jakimiś 15-20 watami i z brzmieniem typowym dla klasy B. Można też użyć prostownika selenowego czy diody germanowej. Pozbędziemy się krzemu, choć nie pozbędziemy się półprzewodników. Kiedyś myślałem na lampowym układzie biasu ale nie wiem czy było by to bezpieczne dla uładu. Napięcie biasu powinno być "sztywne" i pojawiać się natychmiastowo po włączeniu zasilania co w przypadku lampy byłoby problematyczne.


    Czy brzmienie typowe dla klasy B wynika z tego, że przy pracy wzmacniacza wykraczającej poza część klasy A zwiększa się średni prąd lamp mocy, a tym samym zwiększa się spadek napięcia na rezystorze+kondensatorze katodowym, co z kolei prowadzi do oziębienia biasu i szybszego przechodzenia z klasy A do klasy B? Zastanawiałem się nad tym problemem ostatnio w sposób czysto teoretyczny i nie jestem pewien, czy doszedłem do prawidłowego wniosku.

  • #18 12 Wrz 2018 11:09
    szeryf3
    Poziom 15  

    @Madrass fajny projekt i chylę czoło, ale czy możesz mi wytłumaczyć co oznacza termin ,,death cap", bo google pisze coś o grzybie.

  • #19 12 Wrz 2018 11:37
    Madrass
    Poziom 12  

    szeryf3 napisał:
    czy możesz mi wytłumaczyć co oznacza termin ,,death cap", bo google pisze coś o grzybie.

    Proszę bardzo, to jest to: https://robrobinette.com/Death_Cap_and_Ground_Switch.htm
    W JTM50 był taki i to podwójny. Chodzi o dwa kondensatory .22µF przed prostownikiem. :)

    Polecam całą stronę tego gościa. Wielkie kompendium wiedzy na temat konstrukcji lampowych, analiza ich schematów.

  • #20 12 Wrz 2018 12:19
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    Tenkowal napisał:
    painlust napisał:
    Zawsze można zrobić full lampę z automatycznym biasem, ale musimy się wtedy pożegnać z jakimiś 15-20 watami i z brzmieniem typowym dla klasy B. Można też użyć prostownika selenowego czy diody germanowej. Pozbędziemy się krzemu, choć nie pozbędziemy się półprzewodników. Kiedyś myślałem na lampowym układzie biasu ale nie wiem czy było by to bezpieczne dla uładu. Napięcie biasu powinno być "sztywne" i pojawiać się natychmiastowo po włączeniu zasilania co w przypadku lampy byłoby problematyczne.


    Czy brzmienie typowe dla klasy B wynika z tego, że przy pracy wzmacniacza wykraczającej poza część klasy A zwiększa się średni prąd lamp mocy, a tym samym zwiększa się spadek napięcia na rezystorze+kondensatorze katodowym, co z kolei prowadzi do oziębienia biasu i szybszego przechodzenia z klasy A do klasy B? Zastanawiałem się nad tym problemem ostatnio w sposób czysto teoretyczny i nie jestem pewien, czy doszedłem do prawidłowego wniosku.


    W klasie B nie ma żadnych rezystorów katodowych, no może tylko 1Ohm pomiarowe które wpływu nie mają żadnego...

  • #22 12 Wrz 2018 14:16
    Tenkowal
    Poziom 6  

    painlust napisał:
    Tenkowal napisał:
    painlust napisał:
    Zawsze można zrobić full lampę z automatycznym biasem, ale musimy się wtedy pożegnać z jakimiś 15-20 watami i z brzmieniem typowym dla klasy B. Można też użyć prostownika selenowego czy diody germanowej. Pozbędziemy się krzemu, choć nie pozbędziemy się półprzewodników. Kiedyś myślałem na lampowym układzie biasu ale nie wiem czy było by to bezpieczne dla uładu. Napięcie biasu powinno być "sztywne" i pojawiać się natychmiastowo po włączeniu zasilania co w przypadku lampy byłoby problematyczne.


    Czy brzmienie typowe dla klasy B wynika z tego, że przy pracy wzmacniacza wykraczającej poza część klasy A zwiększa się średni prąd lamp mocy, a tym samym zwiększa się spadek napięcia na rezystorze+kondensatorze katodowym, co z kolei prowadzi do oziębienia biasu i szybszego przechodzenia z klasy A do klasy B? Zastanawiałem się nad tym problemem ostatnio w sposób czysto teoretyczny i nie jestem pewien, czy doszedłem do prawidłowego wniosku.


    W klasie B nie ma żadnych rezystorów katodowych, no może tylko 1Ohm pomiarowe które wpływu nie mają żadnego...


    Może nie do końca precyzyjnie zadałem pytanie. Chodzi mi o przypadek wzmacniacza push-pull w klasie AB z automatycznym biasem lamp mocy na wspólnym rezystorze i kondensatorze, czyli przypadek taki, jak zaproponowany przez Ciebie w najwyższym cytowanym tu poście w celu wyeliminowania układu biasu i krzemowej diody w nim zawartej.
    Z czego wynika wspomniane przez Ciebie "brzmienie typowym dla klasy B" przy automatycznym biasie?

  • #23 12 Wrz 2018 15:24
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    Zależnie od klasy mamy inaczej rozłożone harmoniczne. Ma to wpływ na dźwięk. Pisanie o dźwięku jest jak taniec o kolorach. każdy będzie miał inne odczucia. Dla mnie klasa B jest jakby bardziej "twarda" od AB ale każdy będzie miał inne zdanie.

  • #24 19 Wrz 2018 22:07
    Andrzej Maciejewski
    Poziom 20  

    Tenkowal napisał:

    - Zmiana podłączenia odczepu środkowego uzwojenia żarzenia na symetryzujące rezystory + potencjometr


    Też budowałem wzmacniacz na lampach.
    Zauważyłem przydzwięk i radykalnie zlikwidowałem go zasilając żarzenie lamp z akumulatora.
    Następny pomysł, to zamiana akumulatora na połączenie włókien żarzenia wg. pomysłu jak wyżej. Pomogło, ale nie do tego stopnia co zasilanie z akumulatora. Strojenie potencjometrem nigdy nie dawało pełnej kompensacji.
    Może trzeba było stroić i rezystorem i dodać jakiś kondensator do przesunięcia fazy,
    a może dodatkowy prostownik i stabilizator żarzenia to dobra droga do osiągnięcia ideału?

  • #25 20 Wrz 2018 11:58
    Madrass
    Poziom 12  

    Andrzej Maciejewski napisał:
    Też budowałem wzmacniacz na lampach.
    Zauważyłem przydzwięk i radykalnie zlikwidowałem go zasilając żarzenie lamp z akumulatora.
    Następny pomysł, to zamiana akumulatora na połączenie włókien żarzenia wg. pomysłu jak wyżej. Pomogło, ale nie do tego stopnia co zasilanie z akumulatora. Strojenie potencjometrem nigdy nie dawało pełnej kompensacji.
    Może trzeba było stroić i rezystorem i dodać jakiś kondensator do przesunięcia fazy,
    a może dodatkowy prostownik i stabilizator żarzenia to dobra droga do osiągnięcia ideału?

    A tak z ciekawości, czy miałeś w swoim transformatorze odczep środkowy w uzwojeniu żarzenia? Czy może twoje trafo takowego nie posiadało? My mieliśmy ten odczep, który podłączyliśmy do masy. Rezultatem jest martwa cisza. Jażeli już coś nam brumi, to sama gitara.

  • #26 20 Wrz 2018 23:03
    Andrzej Maciejewski
    Poziom 20  

    Madrass napisał:

    A tak z ciekawości, czy miałeś w swoim transformatorze odczep środkowy w uzwojeniu żarzenia? My mieliśmy ten odczep, który podłączyliśmy do masy. Rezultatem jest martwa cisza. Jażeli już coś nam brumi, to sama gitara.


    Nie pamiętam, ale raczej nie było odczepu.
    Brumiło w sytuacji max. wzmocnienia, czyli w sytuacji praktycznie mało realnej. Dla normalnych wzmocnień było niezauważalne i tak zostało