Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Prawo jazdy - termin ważności dokumentu a termin ważności uprawnień

tendrugi 15 Sep 2018 13:41 6900 118
  • #91
    vodiczka
    Level 43  
    tronics wrote:
    Wręcz przeciwnie, wciskali się na centymetry i panowali dobrze nad maszynami ... do czasu.
    Jedyna "winą" tego którego zabili była jazda Fabią zamiast np. Rosomakiem.
  • #92
    tronics
    Level 38  
    Quote:
    Śmiertelne wypadki zdarzają się codziennie, i dopóki sprawca to nie małolat w BMW czy ktoś pod wpływem alkoholu, itp to nikt o tym nie mówi.

    Tak, ale gdzie ktoś widział statystyki, że większość tych wypadków jest powodowana przez osobników, którzy prawo jazdy nie powinni mieć? Akurat zagapić się przy pasach może i małolat, i kierowca z 50 letnim stażem. I spokojny "dokościoładojeżdżacz" i narwany "szybko, szybko bo na obiad nie zdążę".
  • #93
    E8600
    Level 40  
    Widzę, że temat poszedł w kierunku jakim to "Ja" jestem mistrzem kierownicy. :)
    Duża liczba wypadków spowodowana jest nadmierną brawurą oraz dużą pewnością za kierownicą wynikającą po części z doświadczenia. Sytuacje na drodze są tak różne, że trudno je czasem przewidzieć.
    Cwaniactwo i chęć pokazania drugiemu kierowcy (lub go ukarania) jak powinien jeździć są moim zdaniem śmieszne i powodują niepotrzebną agresję u innych uczestników ruchu.
    Są osoby, którym się stale śpieszy jeżdżą na skoczka a są tacy co sporadycznie używają hamulca - tym samym jedni wymieniają hamulce często inni bardzo rzadko.
  • #94
    WędkarzStoLica
    Level 31  
    vodiczka wrote:
    Przeciętny stwarza przeciętne zagrożenie a że nieco utrudnia "miszczom" poruszanie się na drogach?

    Przeciętny stwarza śmiertelne zagrożenie - 99% wypadków jest spowodowana przez takich amatorów.
    No słów mi brak. Czego Ty nie rozumiesz? Jak ktoś utrudnia miszczom to znaczy, że nie ogarnia albo myśli tylko o sobie.

    Praktycznie każdy wypadek to błąd kierowcy i nie ważne czy ciągnął się jak taksówkarz, czy zapieprzał jak Frog. Dobry kierowca nie popełnia w ogóle błędów i nie myśli w czasie jazdy o tym, że żona go zdradziła. No dobra, popełnia, ale jeden na 5lat.

    Panika i brak umiejętności, spowolnione myślenie, zero nawyków - jazdo prosto przed siebie beż żadnych niespodzianek - tacy są kierowcy na naszych drogach. Oczywiście nie wszyscy, ale jest ich zbyt dużo. A jak się trafi niespodzianka? To modły do Boga.

    Przeciętny kierowca jedzie normalnie, spokojnie i nigdzie mu się nie spieszy? Ale przeciętny kierowca potrafi się zamyślić i wyjechać miszczozwi, a miszcz nie zawsze da radę wyjść z trudnej sytuacji. A tak w ogóle, to z reguły przeciętny zajeżdża drogę przeciętnemu.
    I jak trafią się dwie takie ofiary, no to pozamiatane.

    Przeciętny kierowca, gdy zostanie podstawiony pod ścianą, zamyka oczy i wciska hebel do dna. Przeciętny kierowca potrafi ruszyć, skręcić, zahamować i nic więcej - serio, tacy są kierowcy na całym świecie i to w wielkiej przewadze. Ja od 25lat obserwuje naszych kierowców i zdanie o nich mam przetragiczne - jazda prosto i nic więcej.




    Ja już wiem, że nie jesteś dobrym kierowcą, bo jakbyś nim był, to byś mnie zrozumiał. Zamiast się naśmiewać, posłuchaj kogoś lepszego. Chyba dopuszczasz taką możliwość, że ktoś może być lepszy od Ciebie za kółkiem?
    To, że są dobrzy kierowcy to chyba każdy się z tym zgodzi - tak trudno uwierzyć, że rozmawiasz jednym z nich? Dobrych kierowców jest tysiące w tym kraju i o dziwo, jest też nim jakiś wędkarz z warszafki. Nie leczę kompleksów w internecie - po prostu ponad przeciętnie ogarniam kierownicę i tego nie ukrywam. Jak chcesz, to zapraszam na darmowe jazdy doszkalające.

    Powtórzę to jeszcze raz i mogę to udowodnić - 90% (to i tak ostrożnie) wypadków jest przez nieogarniętych kierowców, a z reguły są nimi ci, którzy są przeciętni jak ich nazwałeś. Wierz lub nie, ale w każdym miesiącu mógłbym z nieswojej winy rozwalić z 50 razy swoje auto. No szlag mnie trafia jak muszę myśleć za wszystkich w koło.

    tronics wrote:
    to jest bzdura, proszę zwrócić uwagę na głośne wypadki spowodowane przez rzekomo dobrych kierowców (jak Hołowczyc) - to nie jest wcale kwestia umiejętności.


    Ile masz takich wypadków w roku?
    Nie jest kwestia umiejętności? A czego? Złej nawierzchni? Niedostosowanej prędkości? Złej oceny sytuacji? Przeliczenie własnych zdolności? Zagapienia się? Zamyślenia się? Pisania esemesa? Malowania ust podczas jazdy? Bo nie rozumiem.
    To wszystko i więcej - to są umiejętności. Można napisać sms'a w 100% bezpiecznie, ale trzeba chcieć. Zwróć uwagę jak łażą piesi - no ci to są dopiero miszczowie - wgapieni w telefon i nic poza nim nie widzą.
    tronics wrote:
    inne warunki (roboty drogowe, koszenie poboczy, wtargnięcie pieszych, działania ratunkowe przy innym wypadku, sms z dziewczyną, plotki z psiapsiółą, głośna muzyka etc.)
    No i to są właśnie przeciętni kierowcy, nienauczeni (sami nie mogli?życie na loterii wygrali?) dostosowywania się do wszelkich warunków i sytuacji. Brak skupienia czy nie wiem co tam im we łbach siedzi.

    Niedawno na własne oczy widziałem, jak koleś wjechał w dupę bo się zagapił właśnie na wypadek. Ja jak odrywam wzrok od tego co jest przede mną, to wpierw oceniam sytuację, na ile sekund mogę oderwać ten wzrok bezpiecznie. Tak powinni robić wszyscy, którym zależy na zdrowiu.

    vodiczka wrote:
    Załóżmy taką sytuację (nierealną ale dającą się symulować) - Poruszających się po drogach spowodowali np. 10 000 wypadków. Po wzniesieniu toastu za Nowy Rok, wszystkim sprawcom i współsprawcom wypadków zabieramy prawa jazdy. W następnym roku nie przybywa nowych kierowców. Zgodnie z twoim rozumowaniem, ilość wypadków powinna zmaleć do 100. Nie zmaleje aż tak mocno.
    Zmaleje do 100 jak się sami wytłuką ;) Tu nie w tym rzecz. Problem leży pośrednio w szkoleniu, ale głównie w tym, że ludzie nie ogarniają prostych rzeczy - no mnie to przeraża. Jak można wleźć pod jadący samochód? Ilu ginie pieszych? Pewnie kilka tys. rocznie jak nie więcej. Ktoś powie zaraz, że nie zawsze pieszy jest winny a winny jest kierowca - no może i zgoda, pieszy miął pasy i zielone światło - ale czy powinien wchodzić nie mając zapasowego życia? Cały problem polega na tym, że ludzie nie myślą i są w trudnych sytuacjach/w zaskoczeniu sparaliżowani. Mnóstwo wypadków dałoby się uniknąć, żeby........... No właśnie.

    Ilość wypadków panie vodiczka tak drastycznie nie zmaleje gdyby zabrać wszystkim sprawcom prawko, dlatego, że potencjalnych sprawców wciąż jest kilka milionów i tak szybko się nie wybiją. Jakby wprowadzić moje zasady, to może za 30-50 lat ilość wypadków spadnie do tych 100.

    tronics wrote:
    Akurat zagapić się przy pasach może każdy

    'Każdy' to mój dopisek, żeby było prościej.

    Nie jesteśmy robotami i nie wymienimy sobie uszkodzonych części - a co za tym idzie, nie mamy prawa się zagapiać. Ja tego serio nie rozumiem, jak można wleźć na ulicę nie będąc 100% pewnym, że nas nie rozjedzie pociąg albo czołg.

    Dlaczego nie zapomnisz naładować telefonu przed snem? Dlaczego nie zapomnisz założyć butów przed wyjściem - czy komuś zdarza się wyjść w kapciach z domu?
    Dlaczego nie zapomnisz zamknąć drzwi na klucz? Zostawiając otwarte mieszkanie.

    Serio? Ważniejsze dla was jest to jakie macie buty na nogach, niż to, czy was nie rozjedzie żelastwo? Nie wyobrażam sobie sytuacji, żebym wlazł na jezdnię nie mając 100% pewności - a dlaczego? Bo wiem jakie będą konsekwencję mojej nieuwagi i to jest u mnie priorytetem nr.1 po wyjściu z domu. To samo za kierownicą.
  • #95
    vodiczka
    Level 43  
    WędkarzStoLica wrote:
    Ja już wiem, że nie jesteś dobrym kierowcą, bo jakbyś nim był, to byś mnie zrozumiał. Zamiast się naśmiewać, posłuchaj kogoś lepszego. Chyba dopuszczasz taką możliwość, że ktoś może być lepszy od Ciebie za kółkiem?
    Tak, jestem przeciętnym kierowcą a droga publiczna jest dla wszystkich, nawet tych słabszych niż przeciętni. Gdybyś zrozumiał moją ironię to łatwo rozpoznałbyś, że "miszcz kierownicy" to nie to samo co "mistrz kierownicy' mimo, że za takiego się uważa.
    WędkarzStoLica wrote:
    Ja tego serio nie rozumiem, jak można wleźć na ulicę nie będąc 100% pewnym, że nas nie rozjedzie pociąg albo czołg.
    Czołgi i pociągi po ulicach nie jeżdżą (pomijając stan wojenny) więc pewność jest 100%. Serio. :)
  • #96
    WędkarzStoLica
    Level 31  
    No ale to dobrze czy źle, że samochód może prowadzić praktycznie każdy? Chyba źle, co?
    Uwierzysz w to, że już kilku osobom uratowałem życie? Mogłem walić i mieć czyste papiery.
    Wiesz ile znam osób co ma prawko a nie potrafi jeździć? Do tego stopnia, że w ogóle nie jeżdżą. Trochę ich będzie.
    vodiczka wrote:
    Gdybyś zrozumiał moją ironię to łatwo rozpoznałbyś, że "miszcz kierownicy" to nie to samo co "mistrz kierownicy
    No nie załapałem. Wybacz ;) Szkoda, że nie odniosłeś się do innych kwestii.

    vodiczka wrote:
    Czołgi i pociągi po ulicach nie jeżdżą (pomijając stan wojenny) więc pewność jest 100%. Serio.
    Ci co zginęli tego nie wiedzą i co im po tej pewności? Rozumiem, że sobie smieszkujesz teraz?
  • #97
    tronics
    Level 38  
    Quote:
    99% wypadków jest spowodowana przez takich amatorów

    Quote:
    Powtórzę to jeszcze raz i mogę to udowodnić - 90% (to i tak ostrożnie) wypadków jest przez nieogarniętych kierowców

    To udowodnij.
    Quote:
    No szlag mnie trafia jak muszę myśleć za wszystkich w koło.

    To przesiądź się do pociągu lub autobusu, zasada ograniczonego zachowania jest praktycznie tak stara jak popularność ruchu samochodowego w naszym kraju. Poprawkę na innych zawsze trzeba brać, i na tych jadących 70 na dwupasie, i na tych jadących 120 w terenie zabudowanym. I wreszcie na tych co migają w prawo a kręcą w lewo ;)
    Quote:
    Można napisać sms'a w 100% bezpiecznie, ale trzeba chcieć

    Przy wzmożonym ruchu? Taaaa, a świstak siedzi i zawija w sreberka.
    Quote:
    Zwróć uwagę jak łażą piesi - no ci to są dopiero miszczowie - wgapieni w telefon i nic poza nim nie widzą

    Jest to problem, ale kierowcy też nagminnie gadają przez telefon, a najbardziej irytujący są tacy co nie prześledzili trasy, nie wiedzą gdzie jadą, do tego mają nawi do niczego ... typowa jazda 30km/h w zabudowanym, co chwilę kierunkowskaz, hamulec... i jadą dalej, bo to nie tu.

    Quote:
    Niedawno na własne oczy widziałem, jak koleś wjechał w dupę bo się zagapił właśnie na wypadek

    Ze 2 tygodnie temu stałem w za... korku, myślę... oho, wypadek, jeden pas zajęty tylko który.. okazało się, że żaden. Sytuacja na dolocie, tam straż sobie migała światełkami, a każdy zwalniał do 10km/h mimo że oba pasy były czyste i przejezdne. Cudownie zaraz za kolizją nagle każdy gaz do dechy. I smutne diesle z tymi kłębami czarnego dymu :/
    Quote:
    Jak można wleźć pod jadący samochód?

    Tak samo jak omijać samochód zatrzymujący się przed przejściem ... a się to nagminnie zdarza.
    Quote:
    pieszy miął pasy i zielone światło

    Rzecz w tym, że każdy użytkownik drogi musi na skrzyżowaniu, czy przejściu dla pieszych zachować szczególną ostrożność. Moim zdaniem problem wynika z tego, że oprócz przedszkola nigdzie nie szkoli się "pieszych", co najwyżej rowerzystów zdających na kartę rowerową/motorowerową.
    Quote:
    Jakby wprowadzić moje zasady

    Nic tylko startować w wyborach, wygrać i to zrealizować.
  • #98
    vodiczka
    Level 43  
    Śmieszkowałem z twojego śmieszkowania:
    WędkarzStoLica wrote:
    Ja tego serio nie rozumiem, jak można wleźć na ulicę nie będąc 100% pewnym, że nas nie rozjedzie pociąg albo czołg.
  • #99
    WędkarzStoLica
    Level 31  
    tronics wrote:
    To przesiądź się do pociągu lub autobusu, zasada ograniczonego zachowania jest praktycznie tak stara jak popularność ruchu samochodowego w naszym kraju.
    Nie chodzi tu o mnie - strasznie porusza mnie jakakolwiek tragedia. Jestem sobie w stanie wyobrazić, jak taki pacan zabija moją matkę albo syna i wiem co czują bliscy tych osób. Nienawidzę jakiejkolwiek krzywdy osób niewinnych. Przykładem niech będzie ta nieszczęsna fabia.
    tronics wrote:
    Przy wzmożonym ruchu? Taaaa, a świstak siedzi i zawija w sreberka.
    No następny co nie ogarnia? Gdzie napisałem, że przy wzmożonym ruchu?
    Jest obowiązek odczytywania/opisywania natychmiast? Nie ma! Czytaj ze zrozumieniem kolego - 100% bezpiecznie nie oznacza przy wzmożonym ruchu. Trzeba wyczekać na odpowiedni moment i wtedy będzie bezpiecznie.
    WędkarzStoLica wrote:
    Rzecz w tym, że każdy użytkownik drogi musi na skrzyżowaniu, czy przejściu dla pieszych zachować szczególną ostrożność.
    Aha :D Czyli mając zielone światło to włażę bez patrzenia? No bo przecież kierowca powinien/musi się zatrzymać? No jak mam to rozumieć? Jak mam zrozumieć tych, co włażą i nie patrzą?

    Gdy jestem pieszym, to nieważne jakie są zasady/przepisy/kary i ciul wie co jeszcze - nawet niech będzie dożywotnia kara tortur, to i tak nie wyeliminuje w 100% błędów kierowców - a co za tym idzie - nie mam 100% pewności że mogę wleźć na pasy jak święta krowa mając nawet zielone światło. Samochód się wyklepie, mi czaszki nie wymienią.
  • #100
    tendrugi
    Level 6  
    vodiczka wrote:
    tendrugi wrote:
    Reasumując przez takich egoistów jak ty jest często duzo nerwówki na drogach, co często kończy się wypadkami
    Dla ciebie egoistą jest ktoś kto pozostawia nadmierny odstęp przed poprzedzającym samochodem a dla mnie ktoś kto wciska się w taką lukę by być o jeden samochód bliżej celu.
    Statystyki pokazują, że wypadki powodują "wciskacze" a nie stojący czy jadący z dużym dystansem od poprzednika.
    Ci, których sytuacja na drogach denerwuje, powinni wozić kropelki na uspokojenie a w skrajnych przypadkach oddać prawo jazdy :)


    eh nie mozesz być dobrym kierowcą, bo jawnie widać braki logicznego myslenia - pisałem wcześniej, że mówię tylko o sytuacjach, kiedy samochody STOJĄ na skrzyżowaniu i przez swój egoizm inni z tyłu nie mogą wjechać na pas do skrętu, bo przez nich korek jest tak długi, że pas do skrętu sie skończył - wiec jak wjade takiemu egoiscie przed maske (bo tyle zostawił miejsca) i tym samym skrócę korek i z tyłu ktoś bedzie miał szanse do zjeazdu na pas skrętu - to mysle wtedy o sobie czy o kimś? Wiesz w ogóle co to znaczy egoista?

    Gdzie ty masz te statystyki, ze wypadki powodują wciskacze - brednie - najwięcej powoduja egoisci, którzy jadą z klapkami na uszach i nic oprócz ich na drodze nie obchodzi.

    i mnie ta sytuacja nie denerwuje, a wręcz mam ubaw jak sie pieni ten egoista, że wjechałem przed niego i innym z tyłu umożliwiłem skręt :)

    Nie jestem jakimś asem kierownicy ale myslę za kierownicą, czego na 100% nie robia egoisci - a bez myslenia są potem wypadki.

    Co do przecietnych kierowców (dosć szeroko powiedziane), to miałem niemiłe spotkanie z takim "niedzielnym dziadkiem", który spieszył się na pogrzeb i o mało przez niego nie byłoby następny - skończyło się na zerwaniu przeze mnie jego zderzaka tylko dlatego, ze mam zasadę ograniczonego zaufania i podejrzewałem, ze może ten typ nie zatrzymać się na stopie i odbiłem w bok.
    Ps. wątek zszedł z tematu ale spoko, jako założycielowi tematu mi to nie przeszkadza, bo w temacie, juz było też dużo napisane :)
  • #101
    ociz
    Moderator of Cars
    WędkarzStoLica wrote:
    Czyli mając zielone światło to włażę bez patrzenia?

    Sama sygnalizacja może też zawieść. Widziałem nawet na żywo taki przypadek że z każdej strony skrzyżowania zielone światło było. Obyło się bez szkód bo się akurat sami rozgarnięci kierowcy trafili.
  • #102
    tendrugi
    Level 6  
    ociz wrote:
    Sama sygnalizacja może też zawieść. Widziałem nawet na żywo taki przypadek że z każdej strony skrzyżowania zielone światło było. Obyło się bez szkód bo się akurat sami rozgarnięci kierowcy trafili.


    Też byłem na takim skrzyżowaniu - stałem na czerwonym gdy nagle zapaliło sie nam zielone ale z poprzecznej też mieli zielone - swiatła się zacięły - nie było wypadku, bo faktycznie trafili się akurat myslący kierowcy i wtedy też nie było duzego ruchu - egoista pojechałby do przodu bezmyślnie, bo przecież ma zielone i tylko jego zielone się liczy.

    Ps. teraz przy tym przypomniało mi się, że podobnie czasem tne egoistów parkujacych na dwóch a nawet trzech miejscach - kiedyś nawet nawrzucałem (jak się okazało) posłowi ;) co prawda on nie stanął najgorzej, bo tylko w niedozwolonym miejscu dla dostawców (przez co ja nie mogłem stanać) ale miałem zamiar go puścić i wjechać na typa co w tym miejscu wtedy stanął na trzech miejscach (nie dosć, ze w niedozwolonym dla dostawców, to jeszcze zajał 3 miejsca), jednak zrezygnowałem, bo jak przyszedł do samochodu, to się to okazała.... kobieta - bym z nia pojechał ale była w ciąży więc odpusciłem i przez to "obuchem" dostał poseł ;)
  • #103
    WędkarzStoLica
    Level 31  
    tendrugi wrote:
    STOJĄ na skrzyżowaniu
    A są miszcozwie co chcą się włączyć do ruchu i zamiast podjechać jak najbliżej, to stoją 3 metry od i myślą, że ktoś ich zaprosi :D
    Z tych to dopiero beka - ost. koleś włączał się do ruchu z parkingu, stanął 3 metry od jezdni, włączył kierunek i czekał, czekał, czekał i czekał :D Ja nie wiem, ci ludzie są z innej planety?

    A nie, dobra - on pewnie myślał, że zawsze może jechać kombajn z wystającym na 3m oprzyrządowaniem i żeby go nie zahaczył.

    ociz wrote:
    Sama sygnalizacja może też zawieść.
    Nie zmienia to niczego w przypadku pieszego, tym bardziej powinien uważać.
    Ja nawet samochodem jadąc, nie ufam sygnalizacji - a raczej jej przestrzegania i uważam na to, czy ktoś mi nie wprd. się na czerwonym.
  • #104
    vodiczka
    Level 43  
    tendrugi wrote:
    pisałem wcześniej, że mówię tylko o sytuacjach, kiedy samochody STOJĄ na skrzyżowaniu i przez swój egoizm inni z tyłu nie mogą wjechać na pas do skrętu
    Wcześniej nie wspominałeś, że wjeżdżasz by zrobić miejsce komuś kto chce skręcić w lewo. Pisałeś, że wjeżdżasz aby uczyć :) :) :)
    tendrugi wrote:
    Wtedy aby nauczyć ich normalnego stawania, jeśli są 2 pasy w jedna stronę, to wjeżdżam przed nich - bo przez takich właśnie potem nieraz nie można się zmieścić na skrzyżowaniu (szczególnie jak jest jakiś pas do zjazdu), bo korek długi się tworzy.
  • #105
    tendrugi
    Level 6  
    vodiczka wrote:
    tendrugi wrote:
    pisałem wcześniej, że mówię tylko o sytuacjach, kiedy samochody STOJĄ na skrzyżowaniu i przez swój egoizm inni z tyłu nie mogą wjechać na pas do skrętu
    Wcześniej nie wspominałeś, że wjeżdżasz by zrobić miejsce komuś kto chce skręcić w lewo. Pisałeś, że wjeżdżasz aby uczyć :) :) :)
    tendrugi wrote:
    Wtedy aby nauczyć ich normalnego stawania, jeśli są 2 pasy w jedna stronę, to wjeżdżam przed nich - bo przez takich właśnie potem nieraz nie można się zmieścić na skrzyżowaniu (szczególnie jak jest jakiś pas do zjazdu), bo korek długi się tworzy.


    Jeny ale się pogrążasz. Sam podałeś mój wpis gdzie jasno napisałem "bo przez takich właśnie potem nieraz nie można się zmieścić na skrzyżowaniu (szczególnie jak jest jakiś pas do zjazdu), bo korek długi się tworzy" - gdzie twoje logiczne myslenie - jak za kierownicą też jesteś taki "błyskotliwy" to mam nadzieję, że cie nie spotkam na drodze, bo wtedy strach sie bać

    Dodano po 5 [minuty]:

    WędkarzStoLica wrote:
    tendrugi wrote:
    STOJĄ na skrzyżowaniu
    A są miszcozwie co chcą się włączyć do ruchu i zamiast podjechać jak najbliżej, to stoją 3 metry od i myślą, że ktoś ich zaprosi :D
    Z tych to dopiero beka - ost. koleś włączał się do ruchu z parkingu, stanął 3 metry od jezdni, włączył kierunek i czekał, czekał, czekał i czekał :D Ja nie wiem, ci ludzie są z innej planety?

    A nie, dobra - on pewnie myślał, że zawsze może jechać kombajn z wystającym na 3m oprzyrządowaniem i żeby go nie zahaczył.


    hahaha tak też czasem takich widzę, czasem nawet nie właczą kierunkowskazu tylko stoją - jak lubią to niech se stoją ;) tylko ci za nimi pewnie sie wkurzają ;)
    ale to jest tezefektem tego, ze kompletnie nie czująsamochodu - oni myslą, że jak podjadą blizej to maską wyjadą na pas przeciwległy - takich pałno w necie jak parkują, a z resztąsam taką babke widziałem - to nie było nawet śmieszne, tylko straszne, ze ktostaki ma prawko, jak umiała jeździć tylko w przód i w tył i małym samochodem nie umiała wyjechać z prostego parkingu, bo nie umiała kompletnie skręcać i nie czuła samochodu.
  • #107
    vodiczka
    Level 43  
    tendrugi wrote:
    Jeny ale się pogrążasz. Sam podałeś mój wpis gdzie jasno napisałem "bo przez takich właśnie potem nieraz nie można się zmieścić na skrzyżowaniu (szczególnie jak jest jakiś pas do zjazdu), bo korek długi się tworzy"
    Jeli jesteś tak błyskotliwy za kierownicą jak na tym forum to wolę się z tobą nie spotkać.
    Skoro piszesz "potem nieraz" to oznacza, że nie zjechałeś aby teraz zrobić miejsce temu kto stoi za tobą i sygnalizuje chęć skręcenia w lewo. Twój pierwszy wpis nie oznacza "wjechałem aby umożliwić skręt w lewo" ale "wjechałem by dać nauczkę na przyszłość (na potem) :)
  • #108
    WędkarzStoLica
    Level 31  
    tronics wrote:
    To udowodnij.
    Masz na filmie od E8600 kompilację stłuczek.
    Ponad 90% tych zdarzeń to wina człowieka. Koleś w 3:15 miszcz nad miszcze :D
    Ale smiechłem.

    Z tym udowodnianiem to przesadziłem bo tego się nie da zrobić.
    Ale trochę sprostuje - miałem na myśli wypadki i stłuczki, ale tylko te co widziałem lub te z YT które moge ocenić.
    I tu mogę pokusić się o udowodnienie mojej tezy. Masz pierwszy z brzegu film (ten od E8600) i ponad 90% winy ludzi - jak nie 100%.
  • #109
    tronics
    Level 38  
    Quote:
    Masz na filmie od E8600 kompilację stłuczek.

    Rzecz w tym, że to nie jest dowód. To są filmiki wrzucane przez niektórych kierowców, ułamek wszystkich zdarzeń drogowych, a wrzucane są właśnie ze względu na kaskaderstwo lub głupotę czyli opieranie się tylko na tym jest absurdalne. To tak samo jakby stwierdzić, że 99% Amerykanów jest głupich, bo ktoś oglądał filmiki gdzie pytają się losowych ludzi "z kim walczymy, gdzie ten Irak" i pytani pokazują to Europę, to Australię ;) I tak samo można by powiedzieć o tym, że polskie społeczeństwo matematyki nie zna (też są filmiki).
    Innymi słowy polskie drogi czy stop cham fajnie obejrzeć jak się nie powinno jeździć, ale z wszystkich kierowców których mijasz na trasie to ilu się tak zachowuje? No właśnie, to nie znaczy, że reszta nie może spowodować kolizji, bo jedzie przepisowo, używa kierunkowskazów, dostosowuje prędkość do warunków panujących na drodze. Każdy w danych warunkach może mieć gorszy czas reakcji, zagapić się i zwyczajnie popełnić błąd. Ale na języki bierze się (słusznie zresztą) slalomowców w bmw, którym brakło neuronów by obsłużyć kierunkowskazy, szeryfów blokujących jezdnię czy też kretyńskich rowerzystów za nic mających sobie znaki, światła, zdrowy rozsądek i prawdopodobnie swoje życie.
    Przypomnę tylko - błędów nie popełnia ten co nic nie robi. Można mieć 30 lat bezwypadkowej jazdy, a później nie zwrócić uwagi na zmianę organizacji ruchu (jazda na pamięć, bardzo typowy przykład) i przyładować. Wreszcie kolizję może spowodować też usterka samochodu. Umiejętności co do tego nic nie mają. Można by się doszukać statystyk pod tym kątem choćby.
  • #110
    WędkarzStoLica
    Level 31  
    Ale wszystkie zdarzenia wyglądają podobnie i prawie zawsze winny jest człowiek.
    Nie wiem o co walczysz? W necie jest niezliczona ilość tego typu filmów, oglądałem ich bardzo dużo i nie przypominam sobie zdarzenia z innej winy niż człowieka.

    Większość poważnych wypadków to wymuszenie pierwszeństwa - czyli zagapienie się itp.
    To co na filmach jest niegroźne bo są przeważnie małe prędkości ;) A przecież jest masa identycznych zdarzeń tylko prędkość o wiele większa.

    Chcesz mi wmówić, że zagapienie się/nieuwaga to nie jest wina człowieka? I każdemu może się to zdarzyć?
    Owszem, zdarzyć może się każdemu, nawet mi - ale nie zmienia to faktu czyja jest wina.

    Chyba rozumiem o co Ci chodzi ;) Masz na myśli to, że nie mamy na to wpływu?
    Pewnie tak - chociaż mi się takie sytuacje nie zdarzają i trudno mi ocenić.
    Ale mój kolega dobrze jeżdżący niedawno spowodował wypadek przy zawracaniu - on do dzisiaj nie wie jak to się stało - nie widział busa :D i władował mu się prosto przed maskę. W chwilowe zaćmienie nie uwierzę, pewnie po prostu nie spojrzał a wydawało mu się, że zerkał - coś w mózgu się popierniczyło i efekt gotowy.

    Ciekawe czy są jakieś badania psychologiczne na ten temat.
  • #111
    tronics
    Level 38  
    Quote:
    Chyba rozumiem o co Ci chodzi ;) Masz na myśli to, że nie mamy na to wpływu?

    Nie, twierdzę, że nie zawsze mamy na to wpływ i dobre nawyki, doświadczenie co najwyżej zmniejszają ryzyko SPOWODOWANIA kolizji, natomiast w żaden sposób nie ma to przełożenia na rzeczywistą "bezwypadkowość". Oprócz samochwał twierdzących inaczej nie ma rozsądnego kierowcy, który by twierdził, że jego umiejętności, styl jazdy, koncentracja i samopoczucie każdej sekundy za kierownicą absolutnie wykluczają możliwość spowodowania wypadku. A do tego dochodzą zdarzenia losowe jak rzeczone usterki samochodu...
  • #112
    mczapski
    Level 39  
    Dzisiaj patrzyłem na sytuację która często się powtarza. Otóż skrzyżowanie pełne, typowe z tym, że pierwszeństwo skręca w prawo. Oznakowanie poprawne i widoczne. Duża część pojazdów jedzie prosto a z prawej strony jadą z uprawnieniami pierwszeństwa nadanymi oznakowaniem. Jadący prosto całkiem często mają w nosie oznakowanie oraz ewentualną możliwość pierwszeństwa z prawej strony i pędzą, bowiem jadą prosto. Z prędkością to tradycyjnie bywa różnie. . Ileż tam bywa trąbienia , hamowania i stresu. Inaczej mówiąc marnie z przestrzeganiem reguł. Ale trzeba przyznać, że pomimo dużego natężenia ruchu i wielu sytuacji niebezpiecznych wypadków tam właściwie nie ma (ciekawostka).
    Ale od tematu odbiegliśmy mocno.
  • #113
    WędkarzStoLica
    Level 31  
    mczapski wrote:
    Oznakowanie poprawne i widoczne.
    Ale nie dla januszy. I to jest to o co walczę od początku. Nie ogarnia podstaw.

    Też znam skrzyżowanie z nielogicznym pierwszeństwem i zawsze tam jest niewyobrażalny burdel, ci co mają pierwszeństwo to się zatrzymują nie wiedząc o tym, że mają pierwszeństwo, ci co nie mają, stoją jak cipy żeby nie wymuszać. Ile ja już tam wiązanek posłałem to głowa mała.
  • #114
    tronics
    Level 38  
    Z tymi skrzyżowaniami bywa różnie. W ramach pięknego gestu mieszkańcom pewnego osiedla wprowadzono regułę prawej ręki (czyt. wszystkie wloty w główną drogę mają pierwszeństwo). Niby racja, bo w godzinach szczytu czyli w okolicach 6 i 14 można było stać i kilkanaście minut. Rzecz w tym, że wraz z przepisani nie doszły lustra więc czy ktoś wyjeżdżał z uliczki bocznej, czy nie to każdy się zatrzymywał powodując nieuzasadnione utrudnienia w płynności. Zmieniło się też jedno główne skrzyżowanie, rzecz w tym, że teraz się blokuje (jest równorzędne więc gdy z wszystkich stron coś nadjeżdża to niewesoło). I nie ma, że wszyscy czekają, aż ktoś ustąpi. Wszyscy się zatrzymują, a później huraaaaa za pierwszym co się odważy wyjechać ;) Taki kretynizm, a to samorządowcy zgotowali kierowcom taki los ;) Teraz jest jeszcze fajniej, bo ze względu na prace przebudowy pobliskiej arterii drogowej ruch rozładowuje się przez to osiedle ... z oczywistym skutkiem.
  • #115
    ociz
    Moderator of Cars
    Ja na takim skrzyżowaniu, co wielu nie ogrania kto ma pierwszeństwo, miałem okazję rozjechać mojego byłego nauczyciela z podstawówki. Na rowerze wymusił, ale akurat go lubiłem więc zahamowałem. :)
  • #116
    vodiczka
    Level 43  
    WędkarzStoLica wrote:
    ci co mają pierwszeństwo to się zatrzymują nie wiedząc o tym, że mają pierwszeństwo, ci co nie mają, stoją jak cipy żeby nie wymuszać.
    Jeżeli to nie pomyłka to świadczy o twoim postrzeganiu świata ruchu drogowego. Jest dokładnie odwrotnie: Ci co nie mają pierwszeństwa, zatrzymują się zgodnie z przepisami aby nie wymuszać, ci co mają pierwszeństwo, stoją jak cipy nie wiedząc o tym, że mają pierwszeństwo.
  • #117
    WędkarzStoLica
    Level 31  
    Jedni i drudzy jełopy. Ja nie mając pierwszeństwa nawet nie jestem w stanie gościowi z lewej powiedzieć, że to on ma pierwszeństwo - mam stać w nieskończoność? Jadę, bo tam nawet nie ma ryzyka, że on się obudzi i ruszy waląc we mnie.
  • #118
    vodiczka
    Level 43  
    WędkarzStoLica wrote:
    Jedni i drudzy jełopy.
    WędkarzStoLica wrote:
    Jadę, bo tam nawet nie ma ryzyka, że on się obudzi i ruszy waląc we mnie.

    Czyli ryzykujesz nie mając pierwszeństwa i zakładając, że "on się nie obudzi".
    Innych uważasz za jełopów a sami kim jesteś? Tu się wciśniesz, tam wyjedziesz z podporządkowanej i żyjesz. Do czasu.
    Co powiesz o zabójstwie na przejściu dla pieszych w Jeleniej Górze? Czy para przechodząca przez jezdnię, powinna przewidzieć, ze ktoś nadjeżdża z prędkością ponad dwa razy większą od dopuszczalnej i nie zatrzyma się przed przejściem?
    Co powiesz o juniorze Zientarskim, był mistrzem czy miszczem* a może jełopem. któremu tylko wydawało się, że umie jeździć?

    * miszcz - ktoś kto jeździ lepiej lub gorzej niż przecięty użytkownik drogi ale przeważnie przecenia swoje możliwości, Kodeks Drogowy traktuje wybiórczo a pozostałym uczestnikom ruchu kazałby jeździć poboczem gdyby mógł (nie wszystkie wymienione cechy muszą zaistnieć jednocześnie aby być pasowanym na miszcza)
  • #119
    tendrugi
    Level 6  
    vodiczka wrote:
    tendrugi wrote:
    Jeny ale się pogrążasz. Sam podałeś mój wpis gdzie jasno napisałem "bo przez takich właśnie potem nieraz nie można się zmieścić na skrzyżowaniu (szczególnie jak jest jakiś pas do zjazdu), bo korek długi się tworzy"
    Jeli jesteś tak błyskotliwy za kierownicą jak na tym forum to wolę się z tobą nie spotkać.
    Skoro piszesz "potem nieraz" to oznacza, że nie zjechałeś aby teraz zrobić miejsce temu kto stoi za tobą i sygnalizuje chęć skręcenia w lewo. Twój pierwszy wpis nie oznacza "wjechałem aby umożliwić skręt w lewo" ale "wjechałem by dać nauczkę na przyszłość (na potem) :)


    powtórzę jeszcze raz - przez takich jak ty są wypadki na drogach, po prostu masakra - zero myślenia, tylko swój czubek nosa i na dodatek (jak to bez myślenia) idiotyczny

    Ps. troche mnie nie było, bo podpadłem tutaj cenzorowi pisząc rzeczowo i bez obelg prawdę w oczy, co jak widać też powyżej sie nie podoba. Więc walnął mi zakaz pisania tymczasowy - oficjalnie za to, że: tadam tadam ;) napisałem słowo: "roztargniętych" zamiast "roztargnieni" - powiedzieli, ze nie ma takiego słowa w języku polskim i to był powód (oficjalny) na zakaz pisania na forum. Jednocześnie jak podałem przykłady innych wpisów, innych osób gdzie też ktoś popełnił literówki i się nie czepili - cisza - od podwójne standardy. Chciałoby się zaśpiewać "niech żyje wolność" - ale nie tu... ;)
    Tak wiec będę mniej albo wcale pisał, bo nie zapiszę sie do "kółeczka wzajemnej adoracji cenzorów" ;)

    pozdrawiam myślących :)