Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Serwis RTV - a przyszłość............

buli1 23 Nov 2020 22:51 62871 931
Optex
  • #871
    vorlog
    Level 38  
    Ryszard49 wrote:
    jestem też przedstawicielem serwisu polskiego producenta.

    A swego czasu pitoliłeś w zachwycie o zaletach wdrażania małych, żółtych, chińskich robocików, co to wszystko Ci zrobią w zastępstwie tych tępych, niewykształconych a roszczeniowych roboli, co nie dość, że "dostają pracę" to jeszcze mają jakieś nieuzasadnione pretensje o wynagrodzenie, że o ciuchach roboczych nie wspomnę- to jak to w końcu jest? :D

    Sens i opłacalność istnienia serwisów RTV są identyczne jak każdej innej działalności ludzkiej- dobry, solidny fachowiec nie ma kiedy się nudzić i na brak kasy nie narzeka, zaś papracz, kasujący za byle jak odwaloną fuszerkę i znający się tylko na jednej czynności nie ma racji bytu.
    Mam znajomego murarza/budowlańca, kiedyś cenionego za solidną robotę speca, który w obecnych czasach, gdzie trudno złapać kogoś do postawienia byle remontu, siedzi na tyłku i nikt go nie chce- bo zatrzymał się w epoce pustaka i malty, nowe technologie w budowlance są dla niego durnym wymysłem, a że i tak wie wszystko najlepiej i inwestor nie ma przy nim nic do gadania, no to wszyscy go olali...
    V.
  • Optex
  • #872
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Witam!
    Wpadam tu raz po raz w ten wątek jak info o nowych wieściach na e-mail czasem wpadnie.
    Ryszard49 używając słowa "naprawiacz" miał na myśli głębszy podział
    obecnych Serwisantów Kolegów Elektroników na:
    - naprawiaczy - czyli osoby, których wiedza i doświadczenie pozwala na
    naprawę modułów elektronicznych co bywa zdecydowanie tańszą opcją dla Klienta.
    Towarzyszy temu bardzo brzydki obecnie już zwyczaj poszukiwania przyczyny a nie tylko
    skutków uszkodzenia. :D
    - wymieniaczy - czyli osoby, których wiedza i doświadczenie ogranicza się do wymiany
    modułów a Klient dowiaduje się, że "lepszy 3 lub więcej letni leżak magazynowy niż naprawa uszkodzonego modułu, w którym serwisant ( z małej litery ) i tak nie wie o co chodzi".
    Tutaj tzw. przyczyna uszkodzenia jest pojęciem nieznanym w myśl zasady - J***o to j****o,
    na ch*** drążyć temat".
    Zgodnie z obecnym trendem populacja "wymieniaczy" rośnie.

    Kto pamięta "puszkowe" TV Grundig stworzone z myślą dla "naprawiaczy" ?
    Kontrolka na module nie świeci - moduł do wymiany.
    Od czego jest moduł? A ta wiedza komu potrzebna jak kontrolka nie świeci?
    - partaczy - nigdy nie słyszałem,że to niezrzeszony serwisant gdyż obecnie jest to jak dla mnie miłośnik trytek (czy trytytek jak Kto woli), glutoplazmy i taśmy izolacyjnej o
    bliżej nieznanym i nieustalonym poziomie wiedzy i doświadczenia.
    No ale radzi sobie jak może korzystając często nie tylko z zasobów tego Forum.
    Dzięki pracy częściej bywających tu Kolegów z doświadczeniem ta populacja
    się znacząco zmniejsza. :!:

    Drodzy, szanowni Koledzy Serwisanci nie tylko RTV.
    Pracy jest jakby więcej bo wszędzie jest elektronika i każdy znajdzie coś
    dla siebie.
    Pozostaje tylko pytanie jak zawsze czy z punktu widzenia potencjalnego Klienta
    skorzystanie z usług jest uzasadnione ekonomicznie tym bardziej,że od lat hasłem przewodnim jest słowo - NOWE.
    Nieważne,że podziała to NOWE najwyżej 4-5 lat a nie tak jak stare z 15 lat.
    Klient do tego raczej już zdążył przywyknąć i Serwisant zwykle przyjeżdża wypisać "akt zgonu".

    Dla Serwisanta istotne jest raczej to czy inwestować w wyposażenie serwisu przy takim nastawieniu ekonomicznym Klienta.
    Dodatkowo po prawie roku z pandemią na karku co niektórzy Klienci też trochę
    inaczej przędą finansowo przed Świętami niż w poprzednich latach.

    Tak czy inaczej przyszłość budzi coraz większe emocje biorąc pod uwagę, że
    "lepsze jutro było wczoraj"

    P.S.
    Od jakiegoś czasu zastanawiam się co to takiego mechatronik w rodzimym wydaniu.
    P.
  • #873
    Adamcyn
    Level 38  
    Przemcio wrote:
    Kto pamięta "puszkowe" TV Grundig stworzone z myślą dla "naprawiaczy" ?
    Kontrolka na module nie świeci - moduł do wymiany.

    A to ciekawe...
    Ja nie pamiętam, więc poproszę Przemcia o konkretne przyklady.
  • #874
    vorlog
    Level 38  
    Ja pamiętam, któraś seria Supercolor, mam nawet schematy chyba :) Ciekawe konstrukcje.
    Tych diodek na modułach tam było więcej, każda z opisem co sygnalizuje, można było zdiagnozować problem "na oko" :P
    V.
  • #875
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Nie pamiętasz bo: raz dość dawno były one produkowane, a dwa - w naszym kraju były dość rzadkie.
    Ja w każdym razie miałem tę przyjemność ( ;) ). Wewnątrz skrzynki prostopadłościany z kolorowymi lampkami - wyglądało to ciekawie, ale naprawa już nie była taka przyjemna.
  • #876
    vorlog
    Level 38  
    Były też takie przystosowane do diagnozowania za pomocą specjalnego modułu wpinanego gdzie trzeba :D Np. ten
    Serwis RTV - a przyszłość............
    Moduł diagnostyczny
    Serwis RTV - a przyszłość............
    Wspomniane "puszkowce" z LEDami
    Serwis RTV - a przyszłość............
    Serwis RTV - a przyszłość............
    Bardzo je lubiłem.
    Inna rzecz, że dawniej w każdym zachodnim TV była dokumentacja, i to nie lichy, słabo czytelny schemat jak w naszych, tylko piękny kolorowy wydruk na półkredowym papierze...
    V.
  • #877
    Ibuprom
    Level 26  
    Przemcio wrote:
    Dla Serwisanta istotne jest raczej to czy inwestować w wyposażenie serwisu przy takim nastawieniu ekonomicznym Klienta.
    Dodatkowo po prawie roku z pandemią na karku co niektórzy Klienci też trochę
    inaczej przędą finansowo przed Świętami niż w poprzednich latach.

    Ja u siebie zauważyłem w ostatnich latach "lawinowy wzrost" zleceń (dochodu też). W czasie pandemii nie było tego mniej. Ale fakt - wszystko to jest efektem skali. Ja jestem małym pionkiem. Jak nie będzie sprzętu na serwisie to to samo zarobię na małych robótkach na ludziach. Dla większych zmiany o 20% są już zauważalnym skokiem.

    Uważam, że serwisy AGD mają gorzej. Niby też elektronika, jednak wykonywanie w większości napraw u klienta wiąże się z gorszą jakością samej usługi. Nie ma czasu na zaglądnięcie wszędzie, targać trzeba sporo sprzętu ze sobą, warunki też różne, w konsekwencji trwałość i jakość napraw niższa. W kilkuletnich tańszych pralkach co chwilę psuje się co innego - elektronika przeplata się z mechaniką, 2-3 wizyty i mamy koszt nowej pralki. Jak wyjaśnić klientowi że tym razem padło co innego i normalnie za to policzyć? A liczyć tylko na skończone szczotki czy zatkaną pompkę wody to zbyt mocny optymizm połączony z brakiem rozsądku. Na moim terenie jest tylko jeden punkt naprawy AGD - stacjonarny. Człowiek nie jeździ po domach, sprzęt trzeba przytargać. Owszem, jakość napraw na poziomie, ale nie każdy klient ma możliwości takiego transportu.
  • #878
    Darek.S
    Level 33  
    Przemcio wrote:

    Kto pamięta "puszkowe" TV Grundig stworzone z myślą dla "naprawiaczy" ?

    Tu małe przejęzyczenie - raczej wymieniaczy.
    W ramach rozluźnienia - czy ktoś wie co to przejęzyczenie?
    Może nie będę zamieszczał odpowiedzi public :P :wink:
    Ja ten model Gruźlika Superkolor nazywałem "Pancernikiem". I te moduły też się oczywiście naprawiało. Tam poziom zdaje się był na tyrystorach podobnie jak w Jowiszu.
  • Optex
  • #879
    Borutka
    Level 29  
    Ja zrozumialem, że kolega Ryszard obsługuje przemysł i dla niego "serwisant" to jakby wyższy poziom i szersze pojęcie profesji, w pełni gwarantującej kompleksowe zachowanie ciągłości pracy urządzenia. Gdzie nie ma miejsca na ból głowy serwisanta, brak części, podróbki, brak dokumentacji, naprawę połowiczną czy tez w ogóle nie wykonanie naprawy. Są za to obowiązujące terminy i kary.
    Odnośnie wątku pobocznego, w Unitrze mówili do klienta zamawiającego domówkę.... zaraz do naprawy wysyłamy technika - czyli np. mnie.
  • #882
    kazikszach
    Level 36  
    Darek.S wrote:

    Ja ten model Gruźlika Superkolor nazywałem "Pancernikiem". I te moduły też się oczywiście naprawiało. Tam poziom zdaje się był na tyrystorach podobnie jak w Jowiszu.

    Tak , były tyrystory, bo Grundig jako jeden z nielicznych preferował tyrystory bardzo długo.
    Był jeszcze jeden szczegół w tym tv, był bardzo ciężki, bo zastosowano w nim transformator sieciowy jak w dawnym Rubinie.
    Serwisowo zakładali, że "naprawiacz" wymienia moduł, a uszkodzony odsyła do ich serwisu i tam naprawiają.
  • #883
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Darek.S wrote:

    Tu małe przejęzyczenie - raczej wymieniaczy.
    W ramach rozluźnienia - czy ktoś wie co to przejęzyczenie?
    Może nie będę zamieszczał odpowiedzi public :P :wink:
    Ja ten model Gruźlika Superkolor nazywałem "Pancernikiem". I te moduły też się oczywiście naprawiało. Tam poziom zdaje się był na tyrystorach podobnie jak w Jowiszu.


    Słuszna uwaga - miało być "dla wymieniaczy".
    Co do Grundiga Super Color - owszem moduły się naprawiało tylko łatwe
    to nie było. Ale taka akcja to już dzieło "naprawiacza" :)

    Ibuprom wrote:

    Uważam, że serwisy AGD mają gorzej. Niby też elektronika, jednak wykonywanie w większości napraw u klienta wiąże się z gorszą jakością samej usługi.


    Dlaczego naprawa u Klienta to gorsza jakość usługi?
    Kiedyś telewizorków też nie targało się zwykle na warsztat chyba, że
    naprawdę coś poważnego było a naprawy domowe były wykonywane
    na odpowiednim poziomie.
    Może wynika to z prostego faktu, że obecnie Klient nie potrafi
    określić przy zgłoszeniu nic więcej poza producentem i ewentualnie
    wiekiem urządzenia. Podanie modelu graniczy z cudem więc faktycznie
    trudno się przygotować materiałowo pod kątem naprawy domowej.
    Cóż, różnorodność nas kiedyś wykończy.
    Ale to było kiedyś bo zapewne obecnie większość TV ląduje na
    warsztacie gdzie jest odpowiedni sprzęt do ataku na obecną technologię.

    Aaa, i jeszcze jedno. Dziękuję Kolegom z postów powyżej za wyjaśnienie
    co to takiego "puszkowy" Grundig.
    Widzę, że nie jestem Tutaj ostatnim dinozaurem jak na razie. :D

    P
  • #884
    Ibuprom
    Level 26  
    Przemcio wrote:
    Dlaczego naprawa u Klienta to gorsza jakość usługi?

    Idziesz do klienta który stoi nad Tobą. Często warunki mało komfortowe, oświetlenie kiepskie. Z narzędzi masz to co najpotrzebniejsze. Jeśli wiesz do czego przyszedłeś to się przygotujesz, jak dostaniejsz opis że "błysło i padło" to trudno to zrobić. Sprzęt AGD nie tak łatwo dowolnie ustawić w dogodnej nam pozycji, często praca na leżąco na podłodze a metr dalej już ściana. Zanim tak na prawdę zaczniesz diagnozę to już jesteś wkurzony na te wszystkie okoliczności. Marzysz aby uruchomić i zniknąć. Robisz to szybko, choć wypadałoby sprawdzić czy np. przewody nie poprzecierane, kostki nie skorodowane, itd.

    Jak przyjdziesz przygotowany do często powtarzającej się usterki to ok, jakość usługi jest porównywalna tej w serwisie, jak masz u klienta dumać to najczęściej jakość tej naprawy jest taka sobie bo często się okaże że czegoś nie masz i się lekko "druci".
  • #885
    karolark
    Level 42  
    Dokładnie tak klient z natury swej kłamie w opisie usterki :D
    Trudno wszystkie cześci mieć pod ręką
    I to patrzenie na ręce nawet z zyczliwym usmiechem jest irytujące
  • #886
    kazikszach
    Level 36  
    karolark wrote:
    Trudno wszystkie cześci mieć pod ręką
    I to patrzenie na ręce nawet z zyczliwym usmiechem jest irytujące

    Jak ktoś wcześniej napisał problemem było oświetlenie i problem z miejscem do postawienia, no i cała rodzina patrząca, czy nie podmieni "lepszej" części na gorszą, jakby mieli pojęcie co jest robione.
    Zrezygnowałem z napraw domowych ponad 20 lat temu.
  • #888
    GanCegall
    Level 38  
    Ryszard49 wrote:
    Wracając do tematu, to raczej nie widzę przyszłości zakładów zajmujących się naprawami sprzętu RTV.

    Super że w końcu wracamy do tematu, ale dlaczego tak uważasz? Sprzęt zacznie naprawiać się sam? Przestanie się psuć?
  • #889
    Darek.S
    Level 33  
    GanCegall wrote:
    ... dlaczego tak uważasz? Sprzęt zacznie naprawiać się sam? Przestanie się psuć?

    Oczywiście ani jedno ani drugie ale zawsze będzie wymagał pewnej obsługi.
    Przykład - dzisiaj jadąc samochodem mam telefon. "Brak sygnału sprawdź podłączenie anteny" Zapytałem o adres i odpowiedziałem, że najwcześniej mogę wpaść pojutrze i żeby szukała gdzie indziej.
    Ale po chwili oddzwoniłem wypytałem o szczegóły i po kilkukrotnym wciśnięciu przycisku "Source" przez klientkę usłyszałem fonie i podziękowania z ust klientki.
    Odpowiedziałem "Polecam się na przyszłość" - kasy nie dostałem ( choć gdybym był tak od razu to parę złotych za te 5 minut bym zarobił - takie przypadki nieraz sie zdarzały...) ale myślę, że to zaprocentuje.
    Dlatego o przyszłość się póki co nie martwię
  • #890
    emik
    Level 31  
    Darek.S wrote:
    Dlatego o przyszłość się póki co nie martwię

    Mam tylko pytanie. Ile serwisów RTV w Twojej okolicy circa 20km było 15 lat temu, a ile jest dzisiaj? Ile w tym czasie powstało nowych?
  • #891
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Witam

    Ibuprom wrote:

    Idziesz do klienta który stoi nad Tobą.

    Serwisant powinien potrafić zagadać z Klientem.
    To rozładowuje trudną sytuację.
    No i cennik musi być do tego odpowiedni np.

    1- Klient patrzy na ręce Serwisanta - cana standard + dopłata 50%
    2- Klient patrzy na ręce Serwisanta i komentuje - cena standard + dopłata 100%
    3- Klient patrzy na ręce Serwisanta i do tego wie lepiej - cena standard + dopłata 200%
    4- Klient patrzy na ręce Serwisanta i usiłuje Mu pomagać - cena standard + dopłata 300%

    Żeby nie było to nie mój pomysł cennika :D


    Ibuprom wrote:

    Często warunki mało komfortowe, oświetlenie kiepskie. Z narzędzi masz to co najpotrzebniejsze. Jeśli wiesz do czego przyszedłeś to się przygotujesz, jak dostaniejsz opis że "błysło i padło" to trudno to zrobić. Sprzęt AGD nie tak łatwo dowolnie ustawić w dogodnej nam pozycji, często praca na leżąco na podłodze a metr dalej już ściana. Zanim tak na prawdę zaczniesz diagnozę to już jesteś wkurzony na te wszystkie okoliczności.


    To wszystko to przy pierwszym serwisie w domu może być powodem do nerwów.
    Kolejny raz to rutyna. Najfajniej się "wyrywa" sprzęt AGD z zabudowy, gdzie szafki
    "osiądą" na plastikowych nóżkach. Wtedy Serwisant AGD musi wykazać się umiejętnościami stolarza. Wtedy 2 godziny "wyrywanie" sprzętu z zabudowy i
    30 minut naprawy. Nie należy się denerwować bo z natury elektronika nie
    lubi zdenerwowania.

    Ibuprom wrote:

    Marzysz aby uruchomić i zniknąć. Robisz to szybko, choć wypadałoby sprawdzić czy np. przewody nie poprzecierane, kostki nie skorodowane, itd.


    I to jest właśnie problem jakości. Zadaniem Serwisanta nie jest uruchomienie bo
    tak można posprawdzać coś "na krótko" tylko przecież przywrócenie sprzętu do
    pełnej sprawności.
    Jeżeli "wypadało by" sprawdzić to po prostu należy coś sprawdzić a Klient
    płaci za czas poświęcony na naprawę urządzenia.
    Taka dygresja do przemyślenia. Jeżeli np. Informatyk kasuje za godzinę
    gapienia się w pasek postępu instalowanego systemu to jaki problem
    skasować za gapienie się czy urządzenie AGD poprawnie wykona wszystkie kroki
    programu i też skasować za dodatkowy czas?
    Kwestia organizacji napraw a Klient zawsze może powiedzieć - ten Serwisant
    naprawdę sprawdził wszystko od A do Z i można go polecić.

    Ibuprom wrote:

    Jak przyjdziesz przygotowany do często powtarzającej się usterki to ok, jakość usługi jest porównywalna tej w serwisie, jak masz u klienta dumać to najczęściej jakość tej naprawy jest taka sobie bo często się okaże że czegoś nie masz i się lekko "druci".


    To ostatnio największy problem ale myślę, że Klient zrozumie, że musisz coś
    zamówić żeby wykonać usługę jak należy żeby nie sztukować w urządzeniu za
    kilka set lub nawet niekiedy kilka tysięcy złotych. Kwestia odpowiedniego
    pokierowania rozmową i ogarnięcia dwukrotnej wizyty u Klienta, który będzie po
    tym już Twój na wieki wieków.
    Swoją drogą jak Klient pozmywa lub popierze kilka dni bez AGD to może
    nabierze też trochę szacunku chociaż do Twojej pracy.

    Przepraszam Wszystkich za może zbędny wykład ze "starej szkoły" ale dotyczy to
    nie tylko serwisu AGD ale każdego serwisu w jakiś sposób powiązanego z
    elektroniką.
    No i to taki mój drobny wkład w walkę z narzekaniem na wykonywaną, niełatwą robotę.
    Ale Kto mówił, że będzie łatwo ???

    Wróćmy jednak do tematu czyli serwisów RTV.

    Ryszard49 wrote:

    Wracając do tematu, to raczej nie widzę przyszłości zakładów zajmujących się naprawami sprzętu RTV.


    Chyba wiem o co chodzi w tym stwierdzeniu.
    Oczywiście przyszłość serwisów RTV nie będzie taka jak jeszcze w latach
    1989-1991 gdzie na każdym osiedlu bez mała był ZURT ( sorry, Unitra-Serwis) później (po 1990) przekształcony w zakład prywatny.
    Po prostu nie będzie takiej ilości serwisów RTV jak 30 lat temu.
    Zostaną najbardziej, nie chciałbym urazić nikogo tym określeniem, "zatwardziali"
    fanatycy tego sportu jakim jest serwis RTV.
    Coś w rodzaju selekcji naturalnej ale szkoda, że wywołanej ekonomią a nie
    posiadaną wiedzą i zapleczem technicznym.

    Wiem po sobie jednak, że elektronika jest naprawdę coraz bardziej
    wszędobylska i KAŻDY znajdzie coś dla siebie chociaż niekoniecznie
    naprawiając zawodowo sprzęt RTV.
    Ja nadal szukam czegoś dla siebie bo różne rzeczy mnie interesują w
    dziedzinie elektroniki.

    P.
  • #892
    Ibuprom
    Level 26  
    Przemcio wrote:
    To ostatnio największy problem ale myślę, że Klient zrozumie, że musisz coś
    zamówić żeby wykonać usługę jak należy żeby nie sztukować w urządzeniu za
    kilka set lub nawet niekiedy kilka tysięcy złotych. Kwestia odpowiedniego
    pokierowania rozmową i ogarnięcia dwukrotnej wizyty u Klienta, który będzie po
    tym już Twój na wieki wieków.

    Przykład w mojej rodzinie. Lodówka. Termostat przestał działać, rozszczelniła się pipeta - oryginał drogi i dość trudny w montażu - jako że rodzina zamontowałem elektroniczny termostat i działało.... 2 miesiące po czym zamrażarka przestała mrozić - zapewne problem z czynnikiem. Ok - rodzina, a co teraz zrobić u klienta? Nie wstawisz termostatu zewnętrznego bo to "druciarstwo", wstawiasz oryginał - połowa wartości lodówki, potem np ucieka gaz - być może pęknięcie w izolacji - jakbyś nie słodził to klient już nie odpuści. Tyle niedawno zapłacił i domaga się naprawy gwarancyjnej - mimo że usterka inna ale mogłeś to przewidzieć i nie narażać go na koszty. Nieważne czy to prawda czy nie - ale taki klient staje się Twoim "strupem na d***" i raczej już Ciebie nie poleci. W kilkuletnich zmywarkach, pralkach jest podobnie. Tak że ta "wierność" klienta to 2 różne strony medalu.

    Dodano po 5 [minuty]:

    Darek.S wrote:
    Zapytałem o adres i odpowiedziałem, że najwcześniej mogę wpaść pojutrze i żeby szukała gdzie indziej.
    Ale po chwili oddzwoniłem wypytałem o szczegóły i po kilkukrotnym wciśnięciu przycisku "Source" przez klientkę usłyszałem fonie i podziękowania z ust klientki.
    Takie porady udzielane przez telefon ZAWSZE procentują. Mimo że dziś może nie została Twoja wiedza spieniężona to następnym razem przy problemie ze sprzętem zadzwoni do Ciebie. Odmówisz - trudno, ale często to już pierdółki za które można konkretnie (w stosunku do poświęconego na to czasu) policzyć doliczając do tego wcześniejszą poradę. Często klient sam wtedy dokłada jakąś kwotę, może to będzie 20 zł, ale zawsze coś.
  • #893
    ^ToM^
    Level 39  
    Przemcio wrote:

    Serwisant powinien potrafić zagadać z Klientem.
    To rozładowuje trudną sytuację.
    No i cennik musi być do tego odpowiedni np.

    1- Klient patrzy na ręce Serwisanta - cana standard + dopłata 50%
    2- Klient patrzy na ręce Serwisanta i komentuje - cena standard + dopłata 100%
    3- Klient patrzy na ręce Serwisanta i do tego wie lepiej - cena standard + dopłata 200%
    4- Klient patrzy na ręce Serwisanta i usiłuje Mu pomagać - cena standard + dopłata 300%

    Żeby nie było to nie mój pomysł cennika :D


    Niektórzy, co bardziej nerwowi naprawiacze wyganiali wręcz klientów z pokoju gdzie naprawiali. Mnie to nigdy nie przeszkadzało, jako partacz niezrzeszony zawsze było fajnie jak klient był w pobliżu i nie mógł się nadziwić że wypatroszyłem połowę Rubina a po złożeniu nadal działa jak wcześniej. :)
  • #894
    CodeBoy
    Level 28  
    ^ToM^ wrote:
    Przemcio wrote:

    Serwisant powinien potrafić zagadać z Klientem.
    To rozładowuje trudną sytuację.
    No i cennik musi być do tego odpowiedni np.

    1- Klient patrzy na ręce Serwisanta - cana standard + dopłata 50%
    2- Klient patrzy na ręce Serwisanta i komentuje - cena standard + dopłata 100%
    3- Klient patrzy na ręce Serwisanta i do tego wie lepiej - cena standard + dopłata 200%
    4- Klient patrzy na ręce Serwisanta i usiłuje Mu pomagać - cena standard + dopłata 300%

    Żeby nie było to nie mój pomysł cennika :D


    Niektórzy, co bardziej nerwowi naprawiacze wyganiali wręcz klientów z pokoju gdzie naprawiali. Mnie to nigdy nie przeszkadzało, jako partacz niezrzeszony zawsze było fajnie jak klient był w pobliżu i nie mógł się nadziwić że wypatroszyłem połowę Rubina a po złożeniu nadal działa jak wcześniej. :)


    Ja dzięki takiemu Naprawiaczowi jak Ty zakochałem się w elektronice :) pozwolił patrzeć i pytać :)
  • #895
    Ryszard49
    Level 37  
    Z góry zaznaczam, dotyczy nieautoryzowanych serwisów RTV. Czy zakład przynosi zysk to można w prosty sposób policzyć, więc jeżeli takie punkty napraw istnieją to na pewno to się opłaca, raczej nikt nie dokłada do interesu.
    Borutka, jest dokładnie tak jak napisałeś w poście #879, widzę że ten temat nie jest Tobie obcy.
  • #896
    Ibuprom
    Level 26  
    Ryszard49 wrote:
    Z góry zaznaczam, dotyczy nieautoryzowanych serwisów RTV.
    Ale to nie ma większego znaczenia. Świadcząc usługi dla klienta z ulicy jest inna specyfika niż serwis robiony dla jednego stałego klienta który płaci górę pieniędzy i to jedyne jego zmartwienie. Resztą zajmuje się sztab ludzi opłacanych z tych pieniędzy. Też pracowałem w firmie gdzie dojazd na terenie województwa mógł trwać max 4 godziny od chwili zgłoszenia problemu. Specyfika inna, na aucie miałem praktycznie wszystko co niezbędne aby przywrócić funkcjonalność dowolnego sprzętu u klienta w trakcie pierwszej już wizyty. Ale tu była standaryzacja do bólu. I osobny dział do rozwiązywania problemów z software. Tylko kasy fiskalne były na dzień następny bo były wysyłane kurierem z magazynu centralnego. Inaczej to wygląda w serwisie ogólnym, choć więcej tematów formalnych na głowie to i większe pieniądze i swoboda niż na etacie. Jednak na jednym i na drugim zarobisz jeśli masz olej w głowie. Jedna i druga forma serwisu ma przyszłość.
    Tylko tak się teraz zastanawiam czy pracując w takiej "profesjonalnej" firmie jesteś serwisantem czy zwykłym "wymieniaczem" w świetle interpretacji którą koledzy przedstawili wyżej...
  • #897
    Ryszard49
    Level 37  
    Ibuprom, napisał:
    Quote:
    Tylko tak się teraz zastanawiam czy pracując w takiej "profesjonalnej" firmie jesteś serwisantem czy zwykłym "wymieniaczem" w świetle interpretacji którą koledzy przedstawili wyżej...

    Odpowiadam na to pytanie: w umowach kupna, sprzedaży są zawarte warunki serwisu gwarancyjnego jak również pogwarancyjnego. Dla klienta każda godzina przestoju maszyny nie generuje zysków, więc wymienia się całe podzespoły tak aby przestój był jak najkrótszy. Zresztą w wielu przypadkach przed przyjazdem serwisu robi się zdalne diagnozowanie maszyny, tak że praktycznie nie jedzie się w "ciemno."
  • #898
    Ibuprom
    Level 26  
    No tak nie bardzo to jest odpowiedź. Jadąc z gotową procedurą i modułem do znanej usterki stajesz się zwykłym wymieniaczem. Do definicji serwisu przytoczonej wyżej sporo brakuje. Jakiś czas temu padł u nas w kinie projektor cyfrowy 4K SONY. Przyjechał "serwis". Jak się okazało - zwykły wymieniacz. Diagnozy zdalne niewiele pomagały, diagnostyka na miejscu jeszcze mniej. W konsekwencji wymieniono niemal wszystkie moduły poza optyką. Trwało to kilkanaście dni bo każdy moduł leciał spoza Europy. Tak, wiem, trudno ogarnąć tak zaawansowany sprzęt, ale serwis polegający na wymianie w ciemno aż się trafi też nie jest serwisem który przetrwa próbę czasu.
  • #899
    Przemcio
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Ryszard49 wrote:
    więc jeżeli takie punkty napraw istnieją to na pewno to się opłaca


    Tzw. wiązanie "końca z końcem" wcale nie znaczy,że prowadzenie serwisu się opłaca.
    Nie wszystkie Serwisy przecież prosperują w taki sposób by spędzać ze 3-4 miesiące na
    przysłowiowych Hawajach i w innych egzotycznych miejscach.
    Jak to się mówi często na życie wystarcza ale szału nie ma.
    Tylko żeby o tym wiedzieć to trzeba paru rzeczy w życiu popróbować a nie tylko
    "wymieniać moduły" i kasować z racji rzekomego ograniczenia przestojów.
    Te moduły też się kiedyś skończą i co wtedy? Być może czar rzekomego "fachowca"
    pryśnie jak mydlana bańka.

    Już nawet nie wspomnę pomiędzy "kasowaniem" innej firmy w opcji "No limit" a
    "kasowaniem" prywatnego, indywidualnego Klienta bo szkoda mi na to czasu.

    P.
  • #900
    Ibuprom
    Level 26  
    Przemcio wrote:
    Nie wszystkie Serwisy przecież prosperują w taki sposób by spędzać ze 3-4 miesiące na
    przysłowiowych Hawajach i w innych egzotycznych miejscach.

    Chociażby z tego powodu, że najczęściej są to punkty jednoosobowe. "Pogrywać" sobie z klientami to też średni pomysł. Poza tym w dzisiejszych czasach trudno marzyć o byciu rekinem biznesu, często wiąże się to z nieprzewidzianymi sytuacjami, problemami osobistymi. Wielu wystarczy stabilny dochód na poziomie średniej krajowej ale zarobione bez większego stresu. Są też tacy co się "nie boją". Idą na żywioł i też na tym wychodzą. Znajomy w branży chłodnictwa pozatrudniał ludzi, montuje małe klimy jak i większe chłodnie. Kasa płynie strumieniem bo montuje tego kilkaset szt rocznie. Do tego przeglądy wcześniej zamontowanych. Przy takim obrocie stać go na wymianę agregatów u klienta na własny koszt gdyby czegoś do końca nie dopilnował i na gwarancji padło. I on jeździ na takie urlopy. Przy naprawach sprzętu ogrodniczego (połączonego ze sklepem takiego sprzętu) inny też całkiem ładnie zarabia zatrudniając przy tym ludzi. Zawsze kupuje auta z salonu, dzieciom mieszkania w stolicy. Tak że nie ma że się nie opłaca. Kwestia zaangażowania i oceny ryzyka.

    Przemcio wrote:
    Jak to się mówi często na życie wystarcza ale szału nie ma.

    No to fakt, ale np w obecnym czasie tego typu usługi wciąż dają stabilny zarobek w przeciwieństwie do np gastronomii czy branży rozrywkowej.

    Przemcio wrote:
    Już nawet nie wspomnę pomiędzy "kasowaniem" innej firmy w opcji "No limit" a
    "kasowaniem" prywatnego, indywidualnego Klienta

    Jak ktoś potrafi znaleźć klienta a'la bankomat to czemu by nie. Ale większość z nas ma jednak kontakt ze zwykłymi ludźmi których nie skasuje wg własnego widzimisię, Nie rozdrabniając się na pierdółki warte 100-200 zł, i nie ślęcząć nad sprzętem wartym 1000 zł przez 3 dni da się wyjść na swoje.

    Przemcio wrote:
    Tylko żeby o tym wiedzieć to trzeba paru rzeczy w życiu popróbować

    I to wszystko połączone w całość da nam obraz serwisanta uniwersalnego, nie nastawionego tylko na jeden rodzaj sprzętów, naprawianego w dodatku za pomocą forów i narzekającego że klientów brak..

    Inny znajomy dostał pracę w branży informatycznej zarabiając duuuużo powyżej średniej. Był wcześniej księgowym w korporacjach. Zainteresował się linuksem, porobił kursy i w 3 lata zmienił pracę. Ale przyjęto go nie dlatego że był dobry w informatyce tylko dlatego że znał biegle niemiecki i potrafił zrozumieć czego chce klient i wytłumaczyć to w sposób techniczny współpracownikom. I jak sam mówi, dopiero teraz zaczyna się uczyć tak na prawdę i mu za to płacą furę hajsu. Tak więc umiejętności "poboczne" często świadczą o sukcesie w branży "głównej" w której się pracuje.