Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Czy kiepski uczeń technikum elektrycznego powinien pracować w zawodzie?

newbiestarter 26 Wrz 2018 13:02 459 13
  • #1 26 Wrz 2018 13:02
    newbiestarter
    Poziom 1  

    Witam, to mój pierwszy post na forum!

    Jestem obecnie uczniem drugiej klasy technikum elektrycznego w jednym z większych miast. Nie ukrywam, że nie uczę się jakoś wybitnie, większość rzeczy przychodzi mi z trudem i średnia też oscyluje wokół 3.5.

    Do szkoły poszedłem głównie ze względu na ojca, który jest znacznie bardziej "techniczny" ode mnie, myślę że gdyby nie jego pomoc to nawet na tym etapie byłoby ciężko. Zainteresowania też mam mocno inne, raczej wykonuje projekty do szkoły tylko tak, zeby dano mi święty spokój.

    Moje pytanie - czy warto myśleć o późniejszej pracy w zawodzie czy lepiej zmienić szkołę na coś innego? Bo jednak to mimo wszystko łatwiej z praca niż po klasach humanistycznych (co też mnie nigdy nie pociągało).

    Czy mieliście podobnie i dopiero po jakimś czasie coś w was "zaskoczyło" (początek pracy, studia na politechnice, końcówka technikum)?

    Będę wdzięczny za porady,

    pozdrawiam

    0 13
  • #2 26 Wrz 2018 13:05
    kkknc
    Poziom 42  

    W życiu trzeba znaleźć swoje miejsce. Szkoła nie ma z tym nic wspólnego. Może być dobrym pracownikiem a słabym uczniem i odwrotnie. To czasem obserwuje u siebie w firmie.

    0
  • #3 26 Wrz 2018 20:34
    Inkwizycja
    Poziom 26  

    Newbiestarter co cię interesuje najbardziej ?

    0
  • #4 27 Wrz 2018 18:57
    qaz22
    Poziom 14  

    Zmień szkołę na taką która Cię interesuje bo inaczej to szkoda czasu.

    1
  • #5 27 Wrz 2018 19:48
    karolark
    Poziom 40  

    Miałem tak samo po podstawówce chciałem uczyć się w samochodówce - skończyło się na zawodówce elektrycznej - pierwszy rok to aż szkoda gadać jakoś przetrzymałem a potem już poleciało dalsza nauka już elektronika i teraz nie wyobrażam sobie pracy jako mechanik a mineło już ponad 30 lat :D

    0
  • #6 16 Lis 2018 09:01
    jarek_lnx
    Poziom 43  

    newbiestarter napisał:
    Moje pytanie - czy warto myśleć o późniejszej pracy w zawodzie czy lepiej zmienić szkołę na coś innego? Bo jednak to mimo wszystko łatwiej z praca niż po klasach humanistycznych (co też mnie nigdy nie pociągało).

    Czy mieliście podobnie i dopiero po jakimś czasie coś w was "zaskoczyło" (początek pracy, studia na politechnice, końcówka technikum)?
    Należy zacząć od tego że szkoła nawet techniczna, a praca w zawodzie to dwie różne rzeczy, to czego się uczy, wybrano tak aby było łatwe dla nauczycieli do uczenia/egzaminowania, nauczyciele też zazwyczaj nie pracują w zawodzie jako elektrycy. Ich zawód to bycie nauczycielem który stawia przed nimi zupełnie inne wyzwania niż bycie elektrykiem.
    Stąd wynika jedna przykra niespodzianka, po szkole (a najlepiej już w trakcie nauki szkolnej) będziesz musiał się nauczyć jak pracować w zawodzie - samodzielnie a do tego trzeba zaangażowania, trzeba czegoś więcej niż "żeby dano mi święty spokój", przynajmniej jeśli ta praca ma być czymś więcej niż kuciem bruzd na przewody, tak jak kierownik nakazał.

    Pierwsze lata to głównie teoria i rzeczy które mogą sie przydać żeby zrozumieć to czego będą uczyć w późniejszych latach, więc problemy które opisujesz są częste, na późniejszych latach łatwiej trafić na coś co zaciekawi, coś co jest bardziej związane z praktyką, ale jest też ryzyko że będziesz czekał na właściwy moment, a tu "nagle" koniec szkoły i co wtedy? Jeśli zgromadzisz wiedzę niewystarczającą do pracy w zawodzie to tak jakbyś te lata zmarnował.

    Oczywiście zostają studia ale to też inna kategoria, znacznie więcej nauki, tu zainteresowania i dzielenie czasu pomiędzy nie, a naukę zdecydowanie przeszkadza, na początkowych latach studiów ci którzy kończyli licea mają odrobinę łatwiej z przedmiotami typu matematyka/fizyka a ci po technikach z przedmiotami technicznymi/laborkami.
    Absolwent studiów, nawet dobry student, który się uczył czego kazali, jak przyjdzie na rozmowę o pracę i każą mu połączyć jakiś prosty układ, np przekaźnik z podtrzymaniem też często polegnie, takie są realia. Szkoły techniczne powstały z zapotrzebowania na ludzi z wiedzą techniczną, ale przez dziesiątki lat funkcjonowania w zamkniętym środowisku ewoluowały w zupełnie innym kierunku niż przemysł. Z dzisiejszego punktu widzenia wiem że nauczyłem sie w nich wielu przydatnych rzeczy, ale uczyli mnie w bardzo "nieprzydatny" sposób.
    Podsumowując dobry fachowiec ma wiedzę którą uczą w szkołach ale wiedza ze szkół nie stworzy nawet marnego rzemieślnika.

    Mój ojciec pozwalał mi sie przyglądać jak robił, a później łączyć/naprawiać proste rzeczy nie tylko elektryczne ale i mechaniczne, także jako "elektryk" zaczynałem "pracować" kiedy zaczynałem szkołę ... podstawową, najlepsze było przerażenie sąsiadek kiedy "dziecko samo grzebie przy kablach" od dzwonka, nie dawały wiary kiedy mówiłem że to bezpieczne napięcia. Jak podłączałem obwody trójfazowe w warsztacie to żadne "baby" się nie przyglądały, więc był spokój.

    A że elektryki było mi mało, to zostałem elektronikiem.

    0
  • #7 16 Lis 2018 09:15
    ^ToM^
    Poziom 34  

    Chodzisz już do tej szkoły, to ją jakoś skończ, chyba że jesteś w stanie zmienić ją na inną, która będzie Ciebie bardziej interesować. Najlepiej się uczyć tego, co człowieka interesuje i takoż się tym zajmować. Mnie jest łatwiej niż Tobie, gdyż mnie interesują różne dyscypliny naukowe, ale niektórzy mają b. wąski zakres zainteresowań, więc muszą bardziej starannie dobrać szkołę czy zawód.
    Natomiast tak czy owak, skończysz szkołę to sobie znajdziesz zawód jaki będziesz chciał wykonywać. Szkoła ma drugorzędne znacznie.
    Kolega ma świetnego operatora maszyn numerycznych (najlepszy fachowiec w całym zakładzie) i jest po technikum gastronomicznym. Co ma piernik do wiatraka to nie wiem, ale jak widać nie ma co się na zapas przejmować. Smykałkę do tej roboty odkrył dopiero jak się tam zatrudnił :)

    Powodzenia!

    0
  • #8 08 Gru 2018 18:41
    Faust272
    Poziom 2  

    Zaciśnij zęby i skończ szkołę i bierz papier, że możesz wykonywać zawód.

    Nie nastawiaj się, że szkoła jest po to, by się spełniać. Szkoła jest po to, byś mógł pracować. A każda praca jest do dupy. Są wyjątki, gdzie ludzie kochają swoją pracę, ale to są właśnie wyjątki od zasady. Generalnie praca jest nieprzyjemna, dlatego Ci za nią płacą. Gdyby była fajna i przyjemna, to by Ci za nią nie płacili i byś ją robił w ramach hobby. Nawet ludzie mówiący, że kochają swoją pracę, pewnych elementów jej nie cierpią, np. szef do dupy, daleko trzeba dojeżdżać, klienci to chamy itd.

    Mówisz, że masz inne zainteresowania. Idź na pracuj.pl czy olx czy indeed, czy co innego i sprawdź czy po Twoich zainteresowaniach jest praca. Jak nie ma, to powinno Ci dać znać, że trzeba zmienić zainteresowania. Jak jest, to zobacz co wymagają i zrób sobie plan wstecz. Wymagają wyższego wykształcenia? Jakiego konkretnie? A może jednak nie ma w wymaganiach wyższego? I na podstawie tego dobierasz studia, albo jakieś kursy/certyfikaty.

    0
  • #9 08 Gru 2018 19:07
    mczapski
    Poziom 38  

    Faust272 napisał:
    Zaciśnij zęby i skończ szkołę i bierz papier, że możesz wykonywać zawód.


    Ho, ho. Ilu spośród tutaj prezentujących się wykonuje pracę/zawód tylko na podstawie dokumentu ze szkoły? Nie ma co się oszukiwać szkoła daje ogólny pogląd na zawód a specjalistycznych uprawnień wcale. Właściwy profil uzyskujemy po szkole.
    Ale faktycznie jeśli już trzeba zbobywać tzw wiedzę (a trzeba) to jednak lepiej aby było to w miarę przyjemne. Kolega newbiestarter daje upust frustracji i brak satysfakcji ze swoje szkoły ale też nie zdradza co też jemu odpowiada. Rozumiem, że powodem dla wyboru szkoły była chęć/konieczność zdobycia tzw fachu przy braku warunków do kontynuowania dalszej nauki (zreszto chyba też nie wiadomo jakiej) . Więc może by jednak wyznaczyć sobie cel jako ukończenie tej szkoły z uzyskaniem tzw matury i wówczas myśleć dalej. Na razie dokąd masz za plecami rodziców nie jest źle. W pracy też nie czeka ciebie wyłącznie przyjemność.

    0
  • #10 08 Gru 2018 19:23
    karolark
    Poziom 40  

    Faust272 napisał:
    Generalnie praca jest nieprzyjemna, dlatego Ci za nią płacą.


    I miej później takiego frustrata za pracownika/współpracownika.
    Oczywiście praca zawsze mniej lub bardziej stresuje ale takie jest życie, kolega mógł się urodzić magistrem w czepcu i w bogatym domu to by se siedział i lulki palił :-)

    0
  • #11 08 Gru 2018 20:38
    gimak
    Poziom 38  

    mczapski napisał:
    Ho, ho. Ilu spośród tutaj prezentujących się wykonuje pracę/zawód tylko na podstawie dokumentu ze szkoły? Nie ma co się oszukiwać szkoła daje ogólny pogląd na zawód a specjalistycznych uprawnień wcale.

    Oprócz tego, a właściwie przede wszystkim, szkoła powinna uczyć logicznie myśleć i wyciągać wnioski, bo to właśnie na studiach i później w pracy zawodowej jest najbardziej potrzebne - owocuje to tym, że praca jest efektywna, daje zadowolenie i to co najważniejsze pieniążki.
    Przynajmniej ja takie miałem szczęście.

    0
  • #12 08 Gru 2018 20:50
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Jakie masz zainteresowania na co dzień.

    0
  • #13 08 Gru 2018 23:19
    jarek_lnx
    Poziom 43  

    Faust272 napisał:
    Nie nastawiaj się, że szkoła jest po to, by się spełniać. Szkoła jest po to, byś mógł pracować. A każda praca jest do dupy. Są wyjątki, gdzie ludzie kochają swoją pracę, ale to są właśnie wyjątki od zasady.
    A myślałem że to ja jestem malkontentem.
    Napiszę ci jak wygląda świat po drugiej stronie lustra.
    Ja w technikum miałem łatwo, bo byłem zawsze o krok do przodu z nauką, więc mogłem funkcjonować na luzie i maksymalizować oceny, na lekcjach porównywałem tylko z materiałem wcześniej przeczytanym w podręczniku i kilku innych książkach które przeczytałem, bo wszystko co związane z elektroniką uważałem za pasjonujące.
    Pewnie powiesz kujon, nic z tych rzeczy, na naukę poświęcałem bardzo mało czasu, nie licząc konstruowania w domowym zaciszu.
    Studentem bywałem bardzo dobrym i bardzo kiepskim i wtedy zrozumiałem o co chodzi, największy wpływ miało pozytywne/negatywne nastawienie, paradoks jest taki że dobry uczeń/student uczy się mniej, tylko wtedy kiedy jest ku temu pora, student słaby nie lubi się uczyć, ociąga się i kiedy już jest późno ma taki zapier..l że nikt by nie dał rady, więc haruje po nocach i tak nie daje rady i później powtórka i jeszcze raz uczy się tego samego.
    Kiedy kolega pisze że każda praca jest do dupy, to ma rację, w jego przypadku tak będzie, będąc przekonanym że każda praca jest do dupy, nie będzie szukał lepszej więc zostanie mu gorsza.
    Faust272 napisał:
    Gdyby była fajna i przyjemna, to by Ci za nią nie płacili i byś ją robił w ramach hobby.
    U mnie hobby i zawód to to samo, więc zdarza się że mam jednocześnie satysfakcje z roboty i pieniądze, nie jestem jakimś wyjątkiem, w pracy spotykam ludzi którzy pracują z zaangażowaniem jak i takich który robią bo "kazali", to podstawowa różnica, ci pierwsi do czegoś dążą, pracując, doskonalą umiejętności, zbierają doświadczenie, gromadzą narzędzia, często mają dobrze wyposażony warsztat w domu, potrafią pracować samodzielnie, ci drudzy są robotnikami którym ktoś musi przyjść i powiedzieć co mają robić jak mają robić i czym mają robić, zorganizować miejsce pracy i narzędzia.
    Moim zdaniem płacą nie za to że praca jest nieprzyjemna i nikt jej nie lubi, tylko za to że bierzesz za coś odpowiedzialność, zdejmujesz komuś problem z głowy, im więcej bierzesz odpowiedzialności na siebie, tym więcej możesz zgarnąć, gorzej jeśli robisz ty, a myśli ktoś inny...

    Autorowi tematu napiszę że bycie kiepskim uczniem to nie jest cecha której nie da się zmienić, jednak jest to trudne , bo nie chodzi tu głównie naukę, ani o czas na nią poświęcony.

    0
  • #14 09 Gru 2018 10:11
    gimak
    Poziom 38  

    To i ja jeszcze dołożę. Najpiękniejszym okresem w moim życiu, był okres technikum i później studia, ja to nazywam cielęcy okres, praca zawodowa, to już proza życia.
    Nauka jak u przedmówcy szła, mi łatwo i przyjemnie i to bez kucia. Receptę na to odkryłem na początku technikum, a polegała ona na tym, że jak już tracę czas siedząc na lekcjach, to żeby ten czas był stracony efektywnie. A więc na lekcjach uważałem i starałem się iść za tokiem myślenia nauczyciela/wykładowcy, bo to bardzo ułatwiało zrozumienie tematu. W czasie odpytywania uczniów przez nauczyciela też się kontrolowałem - jak ja bym na to odpowiedział i czy to byłaby poprawna odpowiedź. Na pauzach zamiast rozrabiać, odrabiałem zadane zadania. Efekt tego był taki, że w domu od czasu do czasu wykonywałem tylko projekty lub bardziej złożone rysunki techniczne, więc przez bardzo dużo wolnego czasu miałem dla siebie.
    Miałem tez to szczęście, że w technikum (mechaniczno-elektrycznym, kierunek elektryczny) nauczyciele kładli nacisk na to aby temat rozumieć, a nie mieć go wykuty na pamięć i wyżej oceniali tych co go rozumieli.
    Nieprawdą też jest, że po technikach na studiach technicznych jest trudniej. W moim przypadku, było to duże ułatwienie, bo wyniesiony z technikum, zakres wiedzy z matematyki i przedmiotów technicznych był dużo szerszy niż ogólniaków.
    Nie wiem jak to u innych wyglądało, ale zauważyłem, że o wiele szybciej szybciej przyswajałem materiał, idąc za takiem myślenia nauczyciela/wykładowcy, niż gdybym miał korzystać tylko z podręcznika - więcej czasu by mi to zajęło.
    W sumie efektem było to że, maturę, a później na studiach, zaliczenia i egzaminy oraz pracę magisterską zrobiłem z marszu.
    W pracy byłem zawsze sobą, nigdy klakierem, przez co czasem miałem kłopoty, ale w sumie nie żałuję.

    0