1. Zimny start i zgęstniały olej, rozrusznik ma cieżej przekręcić wałem, olej tak szybko nie dociera do powierzchni które wymagają smarowania, pompa oleju wolniej buduje ciśnienie, ma też mniejszy wydatek. Jak brakuje filmu olejowego, to tarcie metal-metal jest ogromne, zwłaszcza w dieslu, korbe bokiem potrafi wywalić, jak ktoś zaraz po odpaleniu zimnego silnika wkreci go ostro na obroty. Ogólnie, bywają problemy z ciśnieniem oleju, lampka póżno gaśnie, ale niektórzy "szamani" leczą tak stare trupy, że leją gesty olej, to unikają wymiany pompy oleju - jak już się rozgrzał silnik, to stara, wypracowana nie budowała ciśnienia, lampka mrugała, a tu na kisielu, lampka zgaśnie. Ciul, że przepływ ma na nim mniejszy, natrysk na denka prawie nic nie daje (bo prawie nic nie leci), ale lampka zgasła. A i turbina nie lubi smarowania o zbyt małej wydajności, wałek tam pływa na poduszce olejowej, a jednocześnie zbyt dużo oleju, albo za gęsty skutkuje wyciekiem na boki, pal sześć jak w komin, gorzej, gdy pojdzie w dolot, to i silnik potrafi się rozbiegnąć.
2. Wilgoć w silniku jest zawsze, ale gorszy olej to większa tendencja do tworzenia się "majonezu" pod korkiem, zwłaszcza przy niedogrzanym silniku. A także możliwość tworzenia się nagarów i osadów (maluch i selektol, a co było pod pokrywą zaworów, ech, gluty), które skutecznie potrafią zapchać układ smarowania, począwszy od sitka smoka pompy olejowej, na kanałach olejowych skończywszy. Nędzny olej potrafi się wręcz zweglić.