Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

W kwestii uprawnień i elektryków

Moralny 27 Paź 2018 21:47 10863 250
  • #1
    Moralny
    Poziom 13  
    Zajrzałem do jednego z tematów i zobaczyłem taki wpis:
    Cytat:

    Posiadam 3 brygady wykonujące instalację elektryczną i trzech z nich to elektrycy (na 10) osób. Każdy z nich może wykonywać instalacje elektryczne, ale podpisać / poświadczyć gotowość- po sprawdzeniu i pomiarach mogę tylko ja i powiedzmy Czesław. 

    I taka naszła mnie refleksja.
    Czy nie zastanawia Was dlaczego elektrycy w Polsce słabo zarabiają? Właśnie dlatego. Bo do zawodu elektryka można przyuczyć piekarzy i fryzjerów. Na brygadę 10 osób, trzech wie co robi. Super :)
    Tylko po co są szkoły, uprawnienia i kursy? Bo od tego zależy czyjeś życie? Właśnie. I właśnie dlatego elektryk powinien dobrze zarabiać, bo nikomu bez uprawnień nie wolno tknąć instalacji.
    Demonizujecie na forum fachowców od wszyskiego, a potem sami ich produkujecie. I potem taki "fachowiec" z Wami konkuruje. Ceną. Bo innych argumentów nie ma.
    I tak dalej...
  • #2
    kkas12
    Poziom 42  
    Kolego sorry, ale zostaw refleksje innym jeśli jak sam wcześniej pisałeś w Polsce nie pracowałeś nigdy.

    Nie odróżniasz (i nie tylko Ty) kwestii obsługiwania instalacji od jej wykonywania.
    Oczywiście, że nie ulega wątpliwości iż obsługą instalacji powinna zajmować się osoba wykwalifikowana, czyli posiadająca stosowne świadectwo kwalifikacyjne.
    Czy również ta osoba powinna być elektrykiem z wykształcenia?
    Na to pytanie odpowiedzieć niestety nie potrafię, chociaż skłaniam się ku temu, że jak najbardziej powinna.
    A pracodawcy dziś wykształcenie nie interesuje bo dla niego liczy się ŚK.
    Dziś piekarz obsługujący piec o mocy ponad (bodajże) 20kW ŚK posiadać musi.
    Dziś urzędy pracy kierują ludzi na kilkunastogodzinny kurs który kończy się wydaniem ŚK.
    Czy taka osoba jest elektrykiem?

    Czy osoba tylko wykonująca pod nadzorem nowe instalacje musi posiadać ŚK i musi być elektrykiem z wykształcenia?
    Moim zdaniem nie musi, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie by te warunki spełniała.

    Oczywiście są w Europie wzorce godne skopiowania.
    W Irlandii abyś został przyjęty do pracy jako elektryk musisz być członkiem związku zawodowego elektryków TEEU. Aby zostać członkiem tego związku trzeba udowodnić, że jest się elektrykiem.
    Świadectwo Kwalifikacyjne to za mało.
    A żaden poważny pracodawca nie przyjmie Cię do pracy (jako elektryka) jeśli do związku należał nie będziesz, bo dla niego jest to dowodem iż elektrykiem z wykształcenia jesteś.
    Jedynie osoby zajmujące się układaniem koryt, tras kablowych i kabli mogą zostać członkami związku nie będąc elektrykami i rozliczani według stawek przysługujących elektrykom.
  • #3
    Moralny
    Poziom 13  
    kkas12 napisał:
    Kolego sorry, ale zostaw refleksje innym jeśli jak sam wcześniej pisałeś w Polsce nie pracowałeś nigdy.

    Nie pracowałem w PL jako elektryk. Ale co to ma do rzeczy?
    Cytat:


    Nie odróżniasz (i nie tylko Ty) kwestii obsługiwania instalacji od jej wykonywania.
    Oczywiście, że nie ulega wątpliwości iż obsługą instalacji powinna zajmować się osoba wykwalifikowana, czyli posiadająca stosowne świadectwo kwalifikacyjne.

    A wykonaniem nie?
    Cytat:

    Czy również ta osoba powinna być elektrykiem z wykształcenia?
    Na to pytanie odpowiedzieć niestety nie potrafię, chociaż skłaniam się ku temu, że jak najbardziej powinna.
    A pracodawcy dziś wykształcenie nie interesuje bo dla niego liczy się ŚK.
    Dziś piekarz obsługujący piec o mocy ponad (bodajże) 20kW ŚK posiadać musi.
    Dziś urzędy pracy kierują ludzi na kilkunastogodzinny kurs który kończy się wydaniem ŚK.
    Czy taka osoba jest elektrykiem?

    Taka osoba jest przeszkolona do obsługi jakiegoś urządzenia, a mnie chodzi o ludzi którzy kładą instalację (nie czepiać się szczegółów, dla mnie jest to jednoznaczne z przygotowaniem całości do przyłączenia).
    Cytat:


    Czy osoba tylko wykonująca pod nadzorem nowe instalacje musi posiadać ŚK i musi być elektrykiem z wykształcenia?
    Moim zdaniem nie musi, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie by te warunki spełniała.

    I to jest właśnie to, o co ni chodzi. Właśnie przez to musisz tłumaczyć ludziom po co jesteś potrzebny. Bo kafelkarz zrobi 3x taniej i też będzie działać.
    Cytat:

    Oczywiście są w Europie wzorce godne skopiowania.
    W Irlandii abyś został przyjęty do pracy jako elektryk musisz być członkiem związku zawodowego elektryków TEEU. Aby zostać członkiem tego związku trzeba udowodnić, że jest się elektrykiem.
    Świadectwo Kwalifikacyjne to za mało.
    A żaden poważny pracodawca nie przyjmie Cię do pracy (jako elektryka) jeśli do związku należał nie będziesz, bo dla niego jest to dowodem iż elektrykiem z wykształcenia jesteś.
    Jedynie osoby zajmujące się układaniem koryt, tras kablowych i kabli mogą zostać członkami związku nie będąc elektrykami i rozliczani według stawek przysługujących elektrykom.

    I dlatego tam zarabiają ;)
  • #4
    kkas12
    Poziom 42  
    Zostaw kasę w spokoju bo nie w niej jest problem. A jeśli tylko przez jej pryzmat patrzysz to lepiej będzie jak zamkniesz wątek.

    Jak wyobrażasz sobie wyszkolenie ucznia?
    Trzy dni w szkole i trzy dni praktyki na budowie.
    Jakie dasz mu zadania do wykonania?
    Kucie, kopanie i sprzątanie?
    Czy musi on posiadać ŚK aby uczył się jak praktycznie wykonywać instalacje?
    Czy może niech je buduje pod nadzorem wykwalifikowanej i kompetentnej osoby?

    Czy osoba nie będąca elektrykiem, która ukończyła kilkugodzinny kurs uwieńczony otrzymaniem ŚK jest już elektrykiem zdolnym do samodzielnego wykonywania instalacji elektrycznych?

    Czym różni się instalacja wykonana przez nieelektryka pod nadzorem wykwalifikowanej osoby od instalacji wykonanej przez elektryka?

    Odróżnij prace prowadzone przy obsłudze czynnej instalacji od prac wykonywanych przy jej wykonywaniu.
    Nie wiesz na czym polega różnica?
    Na tym, że budowa nowych instalacji jest pracą bez napięcia a oddanie jej do eksploatacji poprzedzi wykonanie stosownych badań i sprawdzeń przez kompetentną osobę.
    Natomiast przy obsłudze instalacji czynnej ŚK "uspokaja" pracodawcę że taki pracownik nie zrobi krzywdy sobie ani innym. Co wcale prawdą być nie musi.

    Samochodów też nie składają osoby z uprawnieniami diagnostów.
  • #5
    Topolski Mirosław
    Moderator Elektrotechnika
    kkas12 napisał:
    Natomiast przy obsłudze instalacji czynnej ŚK "uspokaja" pracodawcę że taki pracownik nie zrobi krzywdy sobie ani innym.

    Pracownik posiadajacy ŚK odpowiada za to co robi natomiast gdy nie posiada ŚK a pracodawca każe mu wykonać daną pracę to pracodawca bierze na siebie odpowiedzialność za efekty wykonanej pracy.
  • #7
    Topolski Mirosław
    Moderator Elektrotechnika
    Czyli jedno jest jasne : na stanowisku elektryka pracodawca niema prawa zatrudnić pracownika bez ważnego ŚK.
  • #9
    Topolski Mirosław
    Moderator Elektrotechnika
    Ja piszę wyraźnie na stanowisku elektryka.
    Czy osoba pracująca pod nadzorem wykwalifikowanego elektryka jest osobą zatrudniną na stanowisku elektryka?
  • #11
    Moralny
    Poziom 13  
    Jest różnica między przyuczaniem kogoś do zawodu a zatrudnieniem kogoś bez pojęcia. Uczeń/praktykant to ktoś, kto powinien mieć podstawy teorii. Ten drugi jest zatrudniany, bo jest tani. Dasz takiemu zrobić nową instalację i po prostu zrobisz pomiary i odbiór?
    Nie wiem jak to takie fajne. Cały czas mówimy o instalacji, którą ktoś będzie użytkował. Dla mnie ktoś, kto nie jest elektrykiem może jedynie żarówki wymieniać.
    I co do rozmowy o pieniądzach. Właśnie, że one są ważne. Bo przecież po to pracujemy, żeby zarabiać, prawda?
  • #12
    kkas12
    Poziom 42  
    Ja pracuję bo to moje hobby :)

    Ale ja postawiłem pytania, które zignorowałeś.
    Odpowiedz na nie i nie spłaszczaj tematu.

    Dodam jeszcze inne pytanie.
    Czy osoba której ŚK utraciło ważność jest jeszcze elektrykiem czy już nie jest?
    Czy może samodzielnie budować nowe instalacje?
  • #13
    Topolski Mirosław
    Moderator Elektrotechnika
    kkas12 napisał:
    Czy osoba której ŚK utraciło ważność jest jeszcze elektrykiem czy już nie jest?
    kkas12 napisał:
    Taki pracownik bez ŚK nie ma prawa zajmować się czynną instalacją.
  • #14
    Moralny
    Poziom 13  
    Szkolenie ucznia - rozumiem, że uczeń to ktoś, kto ma podstawy teoretyczne po szkole. Nie, taki ktoś nie potrzebuje ŚK.

    Osoba po kilkugodzinnym kursie nie jest elektrykiem i nie powinna nic wykonywaać samodzielnie. To jest właśnie ktoś, kto zaniża zarobki. Potem pójdzie na kilkugodzinny kurs malarza, hydraulika i będzie fachowcem od wszystkiego. Jesteś pewien, że po kimś takim wszystko sprawdzisz? Czy pomiary dają Ci taką pewność?

    Osoba, która utraciła ważność ŚK to jest ktoś, nad kimś nie musisz stać (zakładam, że må praktykę). Czyli elektryk. Ale to już czepianie się szczegółów.

    Byćmoże jestem oderwany od rzeczywistości, ale kilkugodzinne kursy dla elektryków to jest masakra jak dla mnie. Tak samo jak zatrudnianie ludzi bez pojęcia.
  • #15
    kkas12
    Poziom 42  
    Oczywiście, że jesteś oderwany od rzeczywistości bo nie znasz realiów i niuansów tego kraju.
    Osoba ze ŚK nawet po kilkugodzinnym kursie jest elektrykiem w świetle prawa i tego nie zmienisz.
    A to, że może zrobić sobie lub innym krzywdę to inna sprawa.
    Rzetelnie wykonane pomiary dają pewność.
    Tylko zauważ, że ja nie piszę o nuworyszu z papierkiem w ręce samodzielnie wykonującym pracę, ale o osobie pracującej pod nadzorem. W domyśle moim.
    Ja prac wykonanych przez nuworysza nawet sprawdzać nie mam zamiaru a co dopiero firmować.

    Zaś osoba bez ŚK w świetle prawa elektrykiem nie jest nawet wtedy gdy wyksztalcenie w tym kierunku posiada, więc żadnych prac związanych z obsługą czynnych instalacji prowadzić nie może.

    Ale odwróćmy sytuację.
    Załóżmy, że wracasz do kraju.
    Nie posiadając ŚK nie jesteś w tym kraju elektrykiem i w zawodzie praktycznie pracować nie możesz.


    Ale tu pies nie jest pogrzebany w tym kto jest czy nie jest elektrykiem.
    Problemem jest to, że nie ma w tym kraju instytucji która by zaprowadziła porządek.
    Dlatego nikt nad tym nie panuje.

    Możemy o tym porozmawiać. I dobrze by było gdybyś przedstawił jak kwestia ta jest rozwiązana w Szwecji.
  • #16
    Moralny
    Poziom 13  
    W Szwecji jest też tak, że każdy może zostać elektrykiem. Ale jest różnica. W Szwecji szkolenie takiego człowieka trwa 2 lata. Zanim trafisz do szkoły, musisz zdać egzamin z podstaw matematyki, fizyki. Taki człowiek po szkole jest względnie przygotowany. To znaczy, że w tej szkole jest sporo zajęć praktycznych. Uczą też liczyć i rozkładać obciążenie, dobierać zabezpieczenia i oczywiście przepisy i prawo energetyczne.
    Potem taki ktoś po szkole jest zatrudniany jako praktykant, na 4 lata. Po 4 latach dostaje legitymację i może się nazywać elektrykiem. I to są podstawowe uprawnienia, z którymi możesz podjąć pracę jako elektryk. Ale nie możesz robić odbiorów. Do tego potrzebne są wyższe uprawnienia, tzw zezwolenie ogólne do 1KV. To się wiąże z dodstkowymi szkoleniami. Ale te już nie są darmowe. Potem masz już tylko zezwolenie ogólne bez ograniczeń, czyli na SN i WN.
    I nad nimi są ludzie z uprawnieniami do kontrolowania. Ale kontrolanci sprawdzają zgodzość z normami, technicznie instalację sprawdzają tylko elektrycy z uprawnieniami. Nad nimi są zakłady energetyczne. A nad wszystkim czuwa tzw urząd bezpieczeństwa energetyki. Oni mogą wydać uprawnienia, ale mogą też zabrać.
    Jako, że jesteśmy w UE, jest możliwość przepisania uprawnień z Polski. Tylko, że to jest mina. Różnice w przepisach są tak duże, że polak przyjeżdżający tu sobie nie radzi jako samodzielny elektryk.
    Tu np ochrona przeciw przepięciowa to abstrakcja. Szwedzi najczęściej nie wiedzą co to jest. Nie uziemia się też domów. Ale to pewnie jest związane z tym, że nie ma tu linii napowietrznych niskiego napięcie. Cała dystrybucja energii NN idzie w ziemi, w rurach. I nie ma zagrożenia zerwania linii, nie ma też zagrożenia związanego z wyładowaniami.
    Nie stosuje się tu fr-ów, nie ma instalacji odgromowych. Zabronione są instalacje podtynkowe, można robić albo rurki, albo natynkowe. I tak dalej... :)
    I dla jasności. Instalacja czynna czy nie, w Szwecji potrzebne są uprawnienia do wykonywania zawodu.
  • #17
    kortyleski
    Poziom 42  
    Po prostu polska to nadal dziki kraj. A ta dzikość objawia się źle pojętymi oszczędnościami. Tak jak już wspomniano przyjdzie janusz, kafelki przyklei, kabelek pociągnie, gniazdo założy i jeszcze sufit umaluje. Zlecający oceni kolor, jakość ułożenia kafelków i czy dołączona do gniazda suszarka będzie suszyła żony włosy. I mimo że prawo budowlane nie pozwala na takie wykonanie modernizacji to i tak jest to robione. Jest to jak wspomniałem źle pojęta oszczędność oraz nieświadomośc ludzi. Zapytajcie stu losowo wybranych mieszkańców domków jednorodzinnych kiedy był ostatnio wykonany przegląd instalacji. Ba, zapytajcie czy wiedzą że wogóle powinien być wykonany. Dlaczego skoro szkoła i matura teoretycznie przygotowuje nas do życia to nigdzie nie znajdziemy takiego przedmiotu jak bezpieczna eksploatacja domu/mieszkania? Godzina tygodniowo przez jeden rok by wystarczyła.
  • #18
    Topolski Mirosław
    Moderator Elektrotechnika
    kortyleski napisał:
    . Zapytajcie stu losowo wybranych mieszkańców domków jednorodzinnych kiedy był ostatnio wykonany przegląd instalacji. Ba, zapytajcie czy wiedzą że wogóle powinien być wykonany.

    Wiele osób twierdzi że prawo w Polsce jest dobre tylko jest problem z jego egzekwowaniem. Gdy prawo będzie egzekwowane to i mieszkańcy domków będą o przeglądy dbali.
    Niestety jako nacja jesteśmy mistrzami w omijaniu prawa- na pewno historia naszego narodu ma też wpływ na taką mentalność ( choć nie tylko).
  • #19
    mawerix123
    Poziom 38  
    kkas12 napisał:
    Taki pracownik bez ŚK nie ma prawa zajmować się czynną instalacją.
    Chyba, że wymienia żarówki i świetlówki.


    Jeśli można oczywiście, mam wątpliwości co do drugiego zdania czy aby na pewno w pracy może wymieniać żarówki bez ŚK :?:

    Będę musiał wrócić do felernego tematu i przytoczę zdanie z rozporządzenia które tam zamieściłem.

    Moim zdaniem osoba wymieniająca żarówkę powinna mieś ŚK G1 E z zakresem: obsługa.

    Cytat:
    1) mających wpływ na zmiany parametrów pracy obsługiwanych
    urządzeń, instalacji i sieci z zachowaniem
    zasad bezpieczeństwa i wymagań ochrony
    środowiska — w zakresie obsługi;


    Czy wymiana żarówki z 60 na 100W (bo taką miał) to zmiana parametrów pracy urządzenia i instalacji :?:

    Jeśli ktoś ma zamiar udzielić bezsensownej odpowiedzi proszę o powstrzymanie się od komentarza, interesuje mnie jak to jest w świetle prawa a nie jego "widzi mi się".
  • #20
    kkas12
    Poziom 42  
    Dzięki mój szwedzki kolego za opis. Masz za to plusik gdyż więcej dać ci nie mogę. Chyba, że interesuje Cię darowanie punktów. Jeśli tak to proszę o kontakt na PW.

    Jeśli mógłbyś to proszę jeszcze o wyjaśnienie hipotetycznej sytuacji.
    Przypuśćmy, że elektryk z Polski po przyjeździe do Szwecji złapał robotę i samodzielnie wykonał instalację w domku. Oczywiście zgodnie ze szwedzkimi standardami.
    Czy znajdzie tam elektryka który za kasę podejmie się doprowadzenia do tego aby budynek ten został przyłączony do wspólnej sieci?

    mawerix123 napisał:
    Moim zdaniem osoba wymieniająca żarówkę powinna mieś ŚK G1 E z zakresem: obsługa.
    Być może masz rację. Moja opinia w tej kwestii którą zamieściłeś opiera się na tym z czym spotkałem się w na początku mej pracy zawodowej. Nie neguję iż dziś może być inaczej chociaż dla mnie taki wymóg to pogranicze absurdu.

    Co do żarówki to moim zdaniem parametry instalacji zmianie nie ulegną, ale mogą ulec zmianie parametry urządzenia/oprawy.
    Szczególnie wtedy gdy została ona opatrzona informacją narzucającą górną granicę mocy żarówki żarowej.
    Chociaż ja bym tego badziewia niewiadomego pochodzenia na pewno nie montował a nawet w rękę nie brał.
  • #21
    Moralny
    Poziom 13  
    Daleko jestem od krytykowania Polski za cokolwiek. Przepisy chyba są ok, ale jak napisał wcześniej Mirek, jest problem z ich egzekwowaniem. Inna mentalność. Szwedzi chyba od 300 lat nie mieli wojen. Polska przez ostatnie 100 lat miała dwie i potem 45 lat komunizmu. Szwedzi od lat nie muszą o nic walczyć, bo wszystko mają. Są nauczeni tego, że podstawą dobrego wykonania czegokolwiek jest współpraca. To dlatego nie ma tu majstrów od wszystkiego. Każdy zajmuje się swoją działką.
    To jest coś, co trudno zaakceptować budowlańcom z Polski.
    Inna rzecz, że w zawodzie elektryka trzeba się dokształcać. Jeśli jest zmiana przepisów, dostajiesz email z urzędu bezpieczeństwa energetyki i musisz to wiedzieć. Przepisy są tu jasne i nie ma wiele miejsca na interpretacje.
    I teraz odpowiedź na pytanie czy ktoś podpisze instalację zrobioną przez elektryka z Polski. Od 1 lipca 2017 jest to zabronione. W Szwecji na wszystkim łapę trzyma urząd skarbowy. I sprawdzają faktury za wykonanie instalacji, nie wszystkie oczywiście. Ale trudno się wytłumaczyć z tego, że zrobiłeś instalację za 1/5 wartości. Są oczywiście elektrycy, którzy wystawiają protokoły odbioru, ale to są tacy, którzy nie mają świadomości ile ryzykują. I nie są to Szwedzi, robią to Polacy albo Jugole, którzy nie ogarniają szwedzkiego na tyle, by czytać przepisy. Ja osobiście nie znam żadnego, który tak robi. W mojej firmie od dawna jest zakaz takich praktyk.
    I jeszcze jedno. By założyć w Szwecji firmę o profilu elektrycznym, musisz mieć uprawnienia do 1KV. Bez ŚK nie da się zarejestrować w urzędzie bezpieczeństwa energetyki. A bez rejesteacji to możesz sobie wizytówki zamówić i nic poza tym.
    Każdy szwed może sprawdzić w internecie czy masz uprawnienia. I szwedzi w swoich domach czy mieszkaniach nie dają grzebać komuś bez uprawnień, bo boją się utraty ubezpieczenia.
  • #22
    ^ToM^
    Poziom 37  
    Moralny napisał:

    I taka naszła mnie refleksja.
    Czy nie zastanawia Was dlaczego elektrycy w Polsce słabo zarabiają? Właśnie dlatego. Bo do zawodu elektryka można przyuczyć piekarzy i fryzjerów.


    I vice versa. Do zawodu piekarza można przyuczyć elektryków czy fryzjerów. No cóż, każdy z zawodów zawiera jakiś zasób wiedzy i praktyki, którą trzeba przyswoić. Czy akurat zawód elektryka jest jakiś abstrakcyjnie trudny w stosunku do innych zawodów - wątpię.

    Cała ta dyskusja jest pozbawiona sensu, gdyż w każdym kraju są inne przepisy dotyczące danej dziedziny życia. Nie da się jednoznacznie ustalić gdzie jest lepiej a gdzie jest źle. Więc nie da się powiedzieć, że w Polsce jest gorzej niż np. w UK czy Francji. Dla kogoś jest gorzej dla innego lepiej. Nie ma sensu robić zawodów regulowanych. Im ich jest mniej tym lepiej rynek się rozwija. Jasna sprawa, że część zawodów musi być regulowanych, przykładowo lekarz, prawnik, nauczyciel. Natomiast inne niekoniecznie. Nie ma sensu regulować zawodu piekarza, kominiarza, elektryka czy listonosza i całej reszty. To tylko komplikuje społeczeństwu życie a w niczym nie pomaga. Przecież aby zostać elektrykiem, mechanikiem czy tokarzem nie trzeba robić doktoratu. Starczy 2-3 lata szkoły zawodowej. Natomiast, ktoś skończy szkołę średnią czy jakieś studia to raczej ma na tyle rozumu i może się w danym temacie samemu douczyć, gdyż żadnej tajemnej wiedzy tam nie ma i działać w takim czy innym zawodzie z powodzeniem! Po co miałby teraz ktoś wymyślać regulacje, że aby zostać elektrykiem to trzeba skończyć ZSZ w zawodzie elektryka i odbyć rok praktyki. Natomiast jak skończy fizykę na polibudzie to już elektrykiem nie może zostać, bo musi dorobić kurs ZSZ. Bez sensu. Stąd mamy wyłącznie obowiązek uzyskania świadectwa kwalifikacyjnego i można pracować. Uzyskanie takiego świadectwa potwierdza, że dla tej profesji ma wymagany zasób wiedzy.

    Jest jakiś tam kurs:
    Urządzenia, instalacje i sieci elektroenergetyczne (G1) - 16 h - Przygotowanie słuchaczy do egzaminu na uzyskanie świadectwa kwalifikacyjnego w wybranym przez nich zakresie eksploatacji określonych urządzeń, instalacji lub sieci elektroenergetycznych o napięciu do 1 kV lub/i powyżej.
    Liczba godzin kursu uzależniona jest od rodzaju uprawnień tj.:
    - zakresu czynności (obsługa, konserwacja, remont, montaż, prace kontrolno-pomiarowe) - rodzaju urządzeń, instalacji i sieci (10 rodzajów).
    Sposób zakończenia kursu:
    Egzamin przed Komisją Kwalifikacyjną powołaną przez Prezesa ZDZ Katowice.

    Jak widać z powyższego, już po 16 h można uzyskać zasób wiedzy potrzebny do zdania egzaminu i podjęcia pracy w zawodzie. Każdy chętny ma szansę!

    Pozdrawiam!
  • #23
    kkas12
    Poziom 42  
    Moralny napisał:
    By założyć w Szwecji firmę o profilu elektrycznym, musisz mieć uprawnienia do 1KV.
    OK, rozumiem.
    Napisz jeszcze tylko na czym owe uprawnienia polegają, oraz czy ich ważność jest określona terminem czy może nie posiadają określonego terminu ważności.
  • #24
    Moralny
    Poziom 13  
    ^ToM^ napisał:
    Przecież aby zostać elektrykiem, mechanikiem czy tokarzem nie trzeba robić doktoratu. Starczy 2-3 lata szkoły zawodowej.

    Cytat:

    Jak widać z powyższego, już po 16 h można uzyskać zasób wiedzy potrzebny do zdania egzaminu i podjęcia pracy w zawodzie. Każdy chętny ma szansę!

    2-3 lata ok. Ale po 16 godzinach kursu ze świadectwem kwalifikacji wychodzi człowiek bez pojęcia.
    Źle wykonana praca malarza czy kafelkarza nikogo nie zabije, ewentualnie grozi awanturą z żoną. Źle wykonanie praca elektryka może odprowadzić do pożaru, zabić. I myślę, że może nie jest to wiedza tajemna, to mimo wszystko jest potrzebna większa niż w przypadku kafelkarzy, fryzjerów czy piekarzy.
    Kkas12, uprawnienia są wydawane bezterminowo. Te, które są potrzebne do założenia firmy to ABL, czyli do 1KV. Pozwalają one na wszystko, czyli pomiary, zgłaszanie liczników do ZE, oddawanie budynku do eksploatacji. Licznik i wszystko przed nim montuje ZE. Za licznikiem już robi elektryk z ABL. Linie napowietrzne SN i WN robią elektrycy z AB, są to uprawnienia bez ograniczeń.
  • #25
    kkas12
    Poziom 42  
    A teraz przedstawię jak zostało rozwiązane w Irlandii.
    Zakładając własną działalność powinieneś należeć do RECI.
    Tam nadadzą Ci numer i wyposażą w ponumerowane druki na których zgłaszasz ty lub inwestor do ZE (ESB) gotowość instalacji do przyłączenia.
    Jednak abyś takie prawo otrzymał musisz wykonać kilka instalacji które przydzielony Ci opiekun po sprawdzeniu zgłosi do ESB by zamontowano licznik.
    Jeśli kilka takich instalacji po sprawdzeniu będzie ok to dopiero wtedy będziesz samodzielnym elektrykiem. OC firmy obowiązkowe.
    Jednak ów opiekun może dokonać kontroli i w późniejszym czasie bez twojej wiedzy. Jeśli będą błędy to może się to skończyć karą finansową lub nawet cofnięciem "uprawnień".
    Nie ma mowy by ktoś za inną osobę zgłosił wykonanie instalacji której nie wykonał. Raz, że rozliczenie z TAX'em nie będzie pasowało a dwa to bierze na siebie ewentualne skutki awarii i tego co niosą zobowiązania gwarancyjne.
    Uprawnienia nie są terminowe. Nie ma tam żadnych ŚK. Pomiary wykonuje elektryk a w SWZ liczy się najwyższy inajniższy wynik. Protokoł praktycznie taki jak mamy w 60364 6.
    Warto mieć jednak brudnopis z wynikami bo inspektor może sprawdzić inne gniazda i poprosić o porównanie z tym co ty zmierzyłeś.
    Elektrykiem zostajesz po czterech latach nauki. A przynależność do TEEU jest gwarancją bycia elektrykiem, co pozwala pracodawcy na zastosowanie zastosowanie adekwatnego dla tej grupy zawodowej wynagrodzenia.

    W Polsce za kasę zawsze znajdziesz osobę, która zgłosi do ZE instalacje których nie wykonała.
    Jest to nagminny i bezkarny praktycznie proceder.
    Nasze ŚK nie wiadomo czemu mają służyć. Dla mnie jest to bezsens kompletny zmuszający do wydawania kasy co pięć lat.
    Jednak czytając niektóre posty czy "rady" to myślę, że pewne osoby egzamin powinny zdawać codzienie przed rozpoczęciem pracy.

    Niestety bardzo często zdarza się, że jakiekolwiek porównywanie do zachodnich rozwiązań kończy się nieśmiertelnym "Tu jest Polska".
  • #26
    Moralny
    Poziom 13  
    Jeśli chodzi o pomiary, to w Szwecji sprawa wygląda tak, że na każdym gniazdku robisz pomiary napięcia, potem jest test izolacji i czasu reakcji różnicówki (wystarczy jedno gniazdo). I to wystarcza. Nie ma żadnych druków do wypełnienia. Jest wydruk z testera i to wszystko. W firmie wystarczy jeden elektryk z uprawnieniami ABL. Reszta może mieć po prostu cyrtyfikat ECY, który uprawnia do wykonywania zawodu. Zgłoszenia instalacji do ZE (E-ON) robi się przez internet. Każdy elektryk z ABL musi mieć konto w E-ON by takie zgłoszenie zrobić. Bez uprawnień nie założysz takiego konta.
    Co do źle wykonanych instalacji, to już nawet dwa zgłoszenia do elsäkerhetsvärket mogą kończyć się cofnięciem uprawnień. Zależy od tego co się dzieje. Ale każdorazowo przy zgłoszeniach jest dochodzenie i ocenianie przyczyn. Elsäkerhetsvärket wysyła też do instalatorów ankiety w których dosłownie potrafią zapytać o to czy wiem o jakichś wadliwych instalacjach, lub takich, które wymagają wymiany.
    I żeby nie było tak idealnie :) Zdarzają się też jeszcze instalacje z bawełnianą izolacją. Zazwyczaj są wymieniane przy zmianie najemcy lub właściciela.
    A jak jest w Irlandii z rurkami? Ciągnie się przewody w rurkach? Czy tak jak w PL pod tynkiem?
  • #27
    ^ToM^
    Poziom 37  
    Moralny napisał:

    I myślę, że może nie jest to wiedza tajemna, to mimo wszystko jest potrzebna większa niż w przypadku kafelkarzy, fryzjerów czy piekarzy.


    Raczej tu chodzi o większą odpowiedzialność, którą się bierze za wykonaną robotę. Dlatego warto się ubezpieczyć, aby większą część ryzyka można było zrzucić na ubezpieczyciela. Nawet nie pytam kto jest ubezpieczony od błędów popełnianych w pracy. W Polsce mało kto, a warto!
    Pozdrawiam!
  • #28
    kkas12
    Poziom 42  
    Lata nauki, lata praktyki powiązane z samokształceniem obracane są w niwecz bo abyś mógł wykonywać zawód musisz mieć papierek który pozwala pracować Ci w zawodzie. Jeśli jego nie masz to jesteś zerem.


    Koledzy piszą, że prawo jest nieegzekwowane.
    Bo złe prawo jest martwym prawem.


    Przykład.
    Budowa parkingu.
    Setki metrów kabli w ziemi do oświetlenia terenu, wiat, zasilania tablicy przyjazdów i odjazdów pociągów itp.
    Aroty w ziemi i mnóstwo bednarki. Nowe złącza kablowe, szafki licznikowe i demontaż istniejących linii napowietrznych.
    Jestem tam jedynym elektrykiem.
    Wszystkie aroty i kable w nich oraz bednarkę układali nie elektrycy. Ustawiali fundamenty i stawiali słupy z oprawami które im dostarczyłem. Łączyli bednarkę z słupami. Wykonywali instalację w rurkach w wybudowanych wiatach. Wszystko wykonywali pod moim nadzorem. Moim zadaniem było łączenie, sprawdzanie, rozruch, pomiary i protokoły.
    Wszystko gra.
    Ilu elektryków z ŚK jest potrzebnych do wykonania tych prac?


    Jednak projekt zawierał błędy których ja bym nie popełnił gdybym to samo bez projektu wykonywał.
    Oświetlenie terenu zaprojektowano kablem 5x6. Jednak do ostatnich opraw 3x2,5.

    Zabezpieczenie trójtorowym wyłacznikiem nadmiarowym B10. W oprawach złącze IZK z topikiem 10A. Na moją sugestię, że 3x2,5 to trochę za mało zmieniono na 3x4. Jednak zabezpieczeń broniono jak niepodległości. Pierwsze zwarcie z oprawie (nie wiem z jakiego powodu) wyzwolilo zabezpieczenie w tablicy i połowa parkingu tonęła w ciemnościach.
    Zamieniłem na B16 jednotorowe.

    Zasilanie tablicy z pociągami 3x2,5. Odległość około 80m. Na moją sugestię zmieniono na 3x6. Zabezpieczenie B6 bo przecież moc urządzenia to niecałe 500W. I znów obrona niepodległości.
    Uruchomić się tego nie dało bo pojemność doziemna i zasilacze w tablicy wyzwalały natychmiast
    zabezpieczenie dopiero B16 pozwoliło na podanie napięcia. Pomijam już to, że według projektu tablica miała działać wtedy gdy oświetlenie terenu świeci :)

    Projekt odgromówki na wiatach sprowadzony zostal do informacji iż wykonać ją należy drutem FeZN fi 8 wdług "obowizujących" norm.

    Nie sądzicie, że tu wskazane byłoby okresowe sprawdzenie kwalifikacji?


    W mieszkaniówce przewody układane są luźno nad podwieszonym sufitem z GK. Leżą sobie na drewnianych belkach. Pomiędzy sufitem a osprzętem montowane w bruzdach kanały (takie spłaszczone lekko rurki pozwalające na wciągnięcie weń przewodów) które zakryte są tynkiem.
    Tu żaden projekt wymagany nie jest.
    Natomiast w budynkach użyteczności publicznej np: szkoły układane są koryta metalowe nad podwieszonym sufitem a od koryt do osprzętu metalowe ocynkowane rury. Więc giętarka i gwintownica niezbędne. Tu stosuje się pojedyncze żyły. Koryta łączone pomiędzy sobą miedzianym łącznikiem i na każdym końcu łączone z PE. Nie można ich wykorzystywać jednak jako przewodu ochronnego.

    Kiedyś założyłem taki temat
    Link poczytaj :)
  • #29
    Moralny
    Poziom 13  
    ^ToM^ napisał:

    Raczej tu chodzi o większą odpowiedzialność, którą się bierze za wykonaną robotę. Dlatego warto się ubezpieczyć, aby większą część ryzyka można było zrzucić na ubezpieczyciela. Nawet nie pytam kto jest ubezpieczony od błędów popełnianych w pracy. W Polsce mało kto, a warto!
    Pozdrawiam!

    W Szwecji ubezpieczenie mieszkania/domu jest sprawą prywatną. Ale wszyscy się ubezpieczają.

    Dodano po 10 [minuty]:

    kkas12 napisał:
    Lata nauki, lata praktyki powiązane z samokształceniem obracane są w niwecz bo abyś mógł wykonywać zawód musisz mieć papierek który pozwala pracować Ci w zawodzie. Jeśli jego nie masz to jesteś zerem.


    Koledzy piszą, że prawo jest nieegzekwowane.
    Bo złe prawo jest martwym prawem.


    Przykład.
    Budowa parkingu.
    Setki metrów kabli w ziemi do oświetlenia terenu, wiat, zasilania tablicy przyjazdów i odjazdów pociągów itp.
    Aroty w ziemi i mnóstwo bednarki. Nowe złącza kablowe, szafki licznikowe i demontaż istniejących linii napowietrznych.
    Jestem tam jedynym elektrykiem.
    Wszystkie aroty i kable w nich oraz bednarkę układali nie elektrycy. Ustawiali fundamenty i stawiali słupy z oprawami które im dostarczyłem. Łączyli bednarkę z słupami. Wykonywali instalację w rurkach w wybudowanych wiatach. Wszystko wykonywali pod moim nadzorem. Moim zadaniem było łączenie, sprawdzanie, rozruch, pomiary i protokoły.
    Wszystko gra.
    Ilu elektryków z ŚK jest potrzebnych do wykonania tych prac?


    Jednak projekt zawierał błędy których ja bym nie popełnił gdybym to samo bez projektu wykonywał.
    Oświetlenie terenu zaprojektowano kablem 5x6. Jednak do ostatnich opraw 3x2,5.

    Zabezpieczenie trójtorowym wyłacznikiem nadmiarowym B10. W oprawach złącze IZK z topikiem 10A. Na moją sugestię, że 3x2,5 to trochę za mało zmieniono na 3x4. Jednak zabezpieczeń broniono jak niepodległości. Pierwsze zwarcie z oprawie (nie wiem z jakiego powodu) wyzwolilo zabezpieczenie w tablicy i połowa parkingu tonęła w ciemnościach.
    Zamieniłem na B16 jednotorowe.

    Zasilanie tablicy z pociągami 3x2,5. Odległość około 80m. Na moją sugestię zmieniono na 3x6. Zabezpieczenie B6 bo przecież moc urządzenia to niecałe 500W. I znów obrona niepodległości.
    Uruchomić się tego nie dało bo pojemność doziemna i zasilacze w tablicy wyzwalały natychmiast
    zabezpieczenie dopiero B16 pozwoliło na podanie napięcia. Pomijam już to, że według projektu tablica miała działać wtedy gdy oświetlenie terenu świeci :)

    Projekt odgromówki na wiatach sprowadzony zostal do informacji iż wykonać ją należy drutem FeZN fi 8 wdług "obowizujących" norm.

    Nie sądzicie, że tu wskazane byłoby okresowe sprawdzenie kwalifikacji?


    W mieszkaniówce przewody układane są luźno nad podwieszonym sufitem z GK. Leżą sobie na drewnianych belkach. Pomiędzy sufitem a osprzętem montowane w bruzdach kanały (takie spłaszczone lekko rurki pozwalające na wciągnięcie weń przewodów) które zakryte są tynkiem.
    Tu żaden projekt wymagany nie jest.
    Natomiast w budynkach użyteczności publicznej np: szkoły układane są koryta metalowe nad podwieszonym sufitem a od koryt do osprzętu metalowe ocynkowane rury. Więc giętarka i gwintownica niezbędne. Tu stosuje się pojedyncze żyły. Koryta łączone pomiędzy sobą miedzianym łącznikiem i na każdym końcu łączone z PE. Nie można ich wykorzystywać jednak jako przewodu ochronnego.

    Kiedyś założyłem taki temat
    Link poczytaj :)

    No i właśnie chodzi o to, że prawdziwy elektryk patrzy na projekt i potrafi zauważyć co jest nie tak. Ja kiedyś miałem w projekcie domu jednorodzinnego 12 gniazd na jednym bezpieczniku 10A. Przepisy nie mówią nic o ilości gniazd, ale zwyczajowo daje się do 6 na 10A. Potem robią się dodatkowe koszty, bo klient nie zadzwoni do projektanta tylko do elektryka.
    W Szwecji też nie są wymagane projekty instalacji. Za to jest odpowiedzialny zawsze elektryk i to on ma zrobić tak, by było zgodnie z normami.
    Szkoły czy budynki użyteczności publicznej takie projekty mają, ale jak jadę na serwis to nikt nie ma pojęcia o ich istnieniu :)
    Co do kurek. Tu się od początku istnienia elektryki robi instalacje w rurkach. Kiedyś to były stalowe, teraz robi się w peszlach. I np w 100 letnim budynku jesteś w stanie wymienić instalacje bez zrywania tynków.
  • #30
    ^ToM^
    Poziom 37  
    kkas12 napisał:
    Lata nauki, lata praktyki powiązane z samokształceniem obracane są w niwecz bo abyś mógł wykonywać zawód musisz mieć papierek który pozwala pracować Ci w zawodzie. Jeśli jego nie masz to jesteś zerem.


    Lata nauki nie idą w las. Wiedzę każdy pracodawca doceni - nie ma obaw. Brak papieru nie oznacza, że jesteś zerem, ale tylko tyle że nie możesz wykonywać takich prac (nawet jak się na nich dobrze znasz). Papier jest potrzebny, między innymi, po to, aby pracodawca nie musiał ponosić odpowiedzialności za brak wiedzy swoich pracowników.


    kkas12 napisał:

    Koledzy piszą, że prawo jest nieegzekwowane.
    Bo złe prawo jest martwym prawem.

    Przykład.
    Budowa parkingu.
    Setki metrów kabli w ziemi do oświetlenia terenu, wiat, zasilania tablicy przyjazdów i odjazdów pociągów itp.
    Aroty w ziemi i mnóstwo bednarki. Nowe złącza kablowe, szafki licznikowe i demontaż istniejących linii napowietrznych.
    Jestem tam jedynym elektrykiem.
    Wszystkie aroty i kable w nich oraz bednarkę układali nie elektrycy. Ustawiali fundamenty i stawiali słupy z oprawami które im dostarczyłem. Łączyli bednarkę z słupami. Wykonywali instalację w rurkach w wybudowanych wiatach. Wszystko wykonywali pod moim nadzorem. Moim zadaniem było łączenie, sprawdzanie, rozruch, pomiary i protokoły.
    Wszystko gra.
    Ilu elektryków z ŚK jest potrzebnych do wykonania tych prac?


    Każdy elektryk musi posiadać świadectwo dopuszczenia do pracy przy urządzeniach. Świadectwo wydaje się po rozpoznaniu czy dana osoba potrafi odróżnić kabel od sznurka, albo potrafi sprawdzić czy obwód jest pod napięciem.
    Musi być taki glejt, bo inaczej każdy pracodawca musiałby osobiście odpowiadać za wiedzę swoich pracowników. Prace, o których ww. wspomniałeś robią ludzie dorośli, pełnoletni, z lepszym lub gorszym wykształceniem, ale odpowiedziani za siebie - nie dzieci (przy zatrudnianiu nieletnich obowiązują u nas odrębne przepisy). Trudno aby całość ryzyka zrzucać na pracodawcę. Zatem papier, o którym mowa, zrzuca znaczną część odpowiedzialności na pracownika. Pracownik zanim taki papier wyrobi, sam musi ocenić czy chce się taką pracą zajmować, czy chce ryzykować i czy go to w ogóle obchodzi. Na egzaminie są między innymi sprawdzane wiadomości z dziedziny BHP przy pracach elektrycznych i montażowych. Zatem nie ma się co przejmować na zapas i martwić za inne dorosłe osoby. Na swoich budowach widziałem różne osoby, z różnym wykształceniem, ale zawsze się powie zrób tak czy tak i taka osoba robi jak się zleci, bo za to jej płacę. Ma być wykonane porządnie, zgodnie z zasadami sztuki budowlanej i już. :)

    kkas12 napisał:

    Jednak projekt zawierał błędy których ja bym nie popełnił gdybym to samo bez projektu wykonywał.
    Oświetlenie terenu zaprojektowano kablem 5x6. Jednak do ostatnich opraw 3x2,5.
    [...]
    Zasilanie tablicy z pociągami 3x2,5. Odległość około 80m. Na moją sugestię zmieniono na 3x6. Zabezpieczenie B6 bo przecież moc urządzenia to niecałe 500W. I znów obrona niepodległości.
    Uruchomić się tego nie dało bo pojemność doziemna i zasilacze w tablicy wyzwalały natychmiast
    zabezpieczenie dopiero B16 pozwoliło na podanie napięcia. Pomijam już to, że według projektu tablica miała działać wtedy gdy oświetlenie terenu świeci :)

    Projekt odgromówki na wiatach sprowadzony zostal do informacji iż wykonać ją należy drutem FeZN fi 8 wdług "obowizujących" norm.


    Błędy w projektach są zawsze a ich ilość jest wprost proporcjonalna do wielkości projektu. Jest błąd, omawia się go z projektantem i się koryguje albo zmienia rozwiązanie na lepsze.
    To nie ma związku z kwalifikacjami. Projekty też tworzą omylni ludzie. Mówisz to tak, jakbyś sam nigdy nie popełnił żadnego błędu w pracy. Nie jest to możliwe. No chyba, że w pracy nic nie robisz - ale to raczej nie jest możliwe. :)