Pacjent Toyota Auris 1.3 mk1 2011. Auto dziś rano nie odpaliło, rozrusznik kręci, ale co ciekawe przełączając z pozycji zapłonu na rozruch kręci tak długo (bez trzymania), aż nie wyłączy się kluczyka do pozycji zapłonu - jakby nie wracał na swoją pozycje (choć teoretycznie wraca- trudno wyczuć). Do tego śmierdzi benzyna (raczej objaw tego ze pompa podaje paliwo, a brak zapłonu powoduje jego nadmiar). Podpięcie pod komputer daje jakże błyskotliwa wskazówkę - „problem z uruchomieniem „😏- na szczęście jest i kod błędu P1604. Ktoś coś?
Nie wiem czy jest jakieś zabezpieczenie, że w chwili, gdy cały czas kręci automat rozrusznika (np. jeśli coś się spiekło w rozruszniku, przekaźniku i trzyma) to by nie zepsuć rozrusznika owe zabezpieczenie nie pozwala podać zapłonu, a tym samym uruchomić silnika, czy może kostka stacyjki poleciała i zacina się na pozycji startu rozrusznika ( i tu tez nie pozwala zabezpieczenie uruchomić silnika w trakcie jego działania) Czy może jakiś przekaźnik odpowiedzialny za te dwa na raz? Bo co najbardziej symptomatyczne to fakt, iż po przekręceniu kluczyka w pozycje uruchomienia rozrusznika można puścić kluczyk, a rozrusznik sam nadal kręci.
Nie wiem czy jest jakieś zabezpieczenie, że w chwili, gdy cały czas kręci automat rozrusznika (np. jeśli coś się spiekło w rozruszniku, przekaźniku i trzyma) to by nie zepsuć rozrusznika owe zabezpieczenie nie pozwala podać zapłonu, a tym samym uruchomić silnika, czy może kostka stacyjki poleciała i zacina się na pozycji startu rozrusznika ( i tu tez nie pozwala zabezpieczenie uruchomić silnika w trakcie jego działania) Czy może jakiś przekaźnik odpowiedzialny za te dwa na raz? Bo co najbardziej symptomatyczne to fakt, iż po przekręceniu kluczyka w pozycje uruchomienia rozrusznika można puścić kluczyk, a rozrusznik sam nadal kręci.