logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Mechanik zepsuł samochód, gdzie mogę uzyskać pomoc?

starzaczek1 21 Lis 2018 10:09 14904 179
REKLAMA
  • #1 17574629
    starzaczek1
    Poziom 7  
    Witam. Dałem mechanikowi samochód do wymiany chłodnicy. Wymienił a ja auto odebrałem. Po przejechaniu kilku km okazało się że nagle przegrzał się silnik. Dym spod maski. Otwieram a tu jeden wąż nie podpięty przez co płyn chłodniczy wylał mi się na nogę. Silnik nadaje się jedynie do wymiany. Koszt naprawy przewyższa koszt samochodu. A on jest pewny że nic by źle nie zrobił, tylko że puścił zatrzask. Wcześniej dwa lata żaden zatrzask nie puścił. Co mogę zrobić w tej sytuacji? Proszę o przeniesienie do odpowiedniego działu bo ja takiego nie znalazłem. Dodam ze mam 22 lata i nie każdy traktuje młodych poważnie.
  • REKLAMA
  • #2 17574682
    stanislaw1954
    Poziom 43  
    Nie jest tak prosto, po takiej awarii dokładnie stwierdzić, co było przyczyną spadnięcia węża. Wąż na pewno musiał być założony, gdyż nie byłoby możliwosci zalania płynem układu, ale czy była opaska i czy pękła, albo tylko nie była dokręcona, to już nie da się stwierdzić. Nie chcę obwiniać Ciebie, ale po wymianie chłodnicy, trzeba było zwrócić szczególną uwagę na wskaźnik temperatury. Być może szybciej zauważyłbys zbyt wysoką temperaturę i w porę zgasił silnik
  • #3 17574691
    Rezystor240
    Poziom 42  
    starzaczek1 napisał:
    Dodam ze mam 22 lata i nie kazdy traktuje mlodych poważnie.


    Pójdź do sądu, tam wszystkich traktują poważnie (a przynajmniej powinni).
  • REKLAMA
  • #4 17574695
    Steryd3
    Poziom 33  
    Po pierwsze to czy naprawa była robiona w jakiejś poważnej firmie, firmie kogucik pana Mietka czy też u pana Zdzicha w garażu który jest znajomym znajomego?
    Czy masz jakąś fakturę za usługę/rachunek... jakikolwiek dokument który potwierdza, iż usługa została wykonana w tej firmie.

    Po pierwsze spróbuj wziąć kogoś starszego... może jakiegoś kolegę mechanika, może Tatę i spokojnie pogadać z gościem jak wyjść z tej sytuacji.
    Ostatecznie postrasz pana, że podejmiecie kroki prawne... tj. rzeczoznawca, prawnik, sąd.
    Groźba musi być dla niego realna.
    Jeżeli działalność nie jest zarejestrowana (brak dowodu usługi) to na takich straszak jest oczywisty.

    Jeżeli usługa była wykonana w firmie i masz jakiś rachunek lub fakturę za usługę to
    jeśli rozmowa nie pomoże zostaje jakiś rzecznik praw konsumentów. Możesz też skonsultować sprawę z jakimś prawnikiem i ten pewnie Ci poradzi jakieś kroki prawne... może wejście na drogę sądową.

    Dodano po 3 [minuty]:

    starzaczek1 napisał:
    A on jest pewny ze nic by zle nie zrobil tylko ze puscil zatrzask.

    Oczywiście, że tak mogło być... ale jego w tym głowa by nie puścił bo on z tym robił.
    Jak założył stary niepewny zacisk... mógł założyć nowy i doliczyć do naprawy.
    Chyba, że wyraźnie Ci powiedział a ty uparłeś się na robotę po kosztach i zdecydowałeś, że na Twoje ryzyko zakładamy stary niepewny.
  • #5 17575309
    starzaczek1
    Poziom 7  
    Mój tata nie żyje od 8 lat, ale zostaje mi jakiś sąsiad, wujek. Mechanik ma stacje diagnostyczną i w niej dokonuje takich napraw. Nie mam żadnej faktury, paragonu. Auto 2 lata jeździło i nie było problemów z zatrzaskami i niczym innym z tym związanym. Chłodnica zaczęła cieknąć więc kupiłem nową i dałem do wymiany. A skończyło się tak jak opisałem powyżej. Stwierdził że gdyby wina zatrzasku to by od razu się coś stało. A zdaniem moim i mechanika, który ściągał mnie na lawecie realna jest wersja że po przejechaniu 30 km, gdy silnik się rozgrzał a wszystko nabrało temperatury stało się właśnie to. Gdy on wlewał płyn nie było widać wycieku, być może dlatego że trochę czasu zajęło nim płyn się rozszedł po wężach i chłodnicy tym bardziej że silnik był zimny. A po wyjeździe wszystko wyciekło. Gdy przyjechałem na lawecie i zostawiłem mu auto to zaczął szukać silnika żeby mi ktoś inny wymienił bo on nie chce, tylko bym się liczył z kosztami. Nie wspomnę że nie miał grosza człowieka i nie oddał ani za wymianę chłodnicy ani 200 zł za lawetę. Co moim zdaniem było rzeczą oczywistą skoro coś zepsuł.

    Dodano po 11 [minuty]:

    stanislaw1954 napisał:
    Nie jest tak prosto, po takiej awarii dokładnie stwierdzić, co było przyczyną spadnięcia węża. Wąż na pewno musiał być założony, gdyż nie byłoby możliwosci zalania płynem układu, ale czy była opaska i czy pękła, albo tylko nie była dokręcona, to już nie da się stwierdzić. Nie chcę obwiniać Ciebie, ale po wymianie chłodnicy, trzeba było zwrócić szczególną uwagę na wskaźnik temperatury. Być może szybciej zauważyłbys zbyt wysoką temperaturę i w porę zgasił silnik



    Temperaturę sprawdzałem. Skoczyła lekko ponad 90 nie dochodząc do kolejnej kreski. I wróciła na swoje miejsce. A skoro mówiłem że mam wyciek to myślałem że logiczne było iż się nie znam. I wymagam tego od niego by sprawdził chłodnicę, węże i termostat także. Bo w ciągu tygodnia wlałem 15 litrów płynu. Ponadto nawet jeśli nie dopatrzyłem czegoś to i tak nie zwalnia go to z obowiązku gdy oddaje mu samochód i płacę za naprawę. Wymagam by zostało to zrobione tak, że silnika nie przegrzeje i auta nie będę musiał złomować.
  • #6 17575393
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #7 17575456
    Zbych034
    Poziom 39  
    W ciągu tygodnia 15 litrów płynu i nie szukałeś wycieku i nie pojechałeś do mechanika. Sam prosiłeś się o kłopoty.
  • #8 17575460
    karolark
    Poziom 42  
    starzaczek1 napisał:
    Bo w ciagu tygodnia wlalem 15 litrow plynu. Ponadto nawet jesli nie dopatrzylem czegoś. To i tak nie zwalnia go to z obowiązku , gdy oddaje mu samochód i płace za naprawę. Wymagam by zostało to zrobione tak, że silnika nie przegrzeje i auta nie bede musial zlomowac


    A ile w tym czasie paliwa spaliłeś? :-(
    Takie zachowanie to już lekka ........ -
    Czujniki temperatury działały?

    Przy takich objawach - bezwzględny zakaz dalszego użytkowania - zgłoszenie awarii i odprowadzenie pojazdu do ponownego przeglądu u mechanika.
  • #9 17575491
    Megawe
    Poziom 34  
    Są silniki, że jest problem odpowietrzyć układ po zalaniu płynu, są też takie co mają odpowietrzniki i to po kilka.
    Zalać płyn do pełna i wydać auto nie wystarczy. Czujniki temperatury nie są już tak jak dawniej wkręcone w metalową głowicę tylko są w plastikowych króćcach i reagują na temperaturę płynu. Wyciek płynu na rozgrzanym silniku powoduje, że silnik ma za wysoką temperaturę a na wskaźniku temperatura nam spada. Jak temperatura zacznie iść do góry to to silnik ma 160 stopni a króciec plastikowy razem z czujnikiem ma 90. Nie wszystkie auta mają kontrolkę ostrzegającą przed niskim poziomem płynu są też auta, które nie mają w ogóle wskaźnika temperatury tylko kontrolkę ostrzegającą o przegrzaniu silnika do której kabelek najczęściej jest urwany tak jak 900 fiata. Przyczyną awarii mogło być sypanie proszków mających uszczelnić wycieki a które powodują zatkanie przewodów odpowietrzających i nagrzewnicy. Jeżeli auto ma gaz to wyciek płynu powoduje brak podgrzewania parownika i kłopoty z jazdą na gazie. Zakładanie starych opasek śrubowych też może być przyczyną problemu zwłaszcza jak przeskoczy. Mechanicy biorą opaski jakie im przywożą a ci co przywożą szukają najtańszych jakosć części do napraw od kilku lat się gwałtownie pogarsza. Wąż gumowy, który miał kontakt z olejem lub ropą powinien być wymieniony na nowy.
  • #10 17575572
    zed71
    Poziom 23  
    Rozgrzanie silnika to max 3-4 km więc jak przejechałeś 30 km to wina nie jest po stronie mechanika tylko kierowcy i stanu auta.
  • #11 17575586
    starzaczek1
    Poziom 7  
    Owszem, trochę głupota tak jeździć i wlewać. Ale przecież pisałem że po to pojechałem do mechanika. I stwierdził że nieszczelna chłodnica więc ją wymieniłem na nową. Nie jest to golf czy audi a 4 i nie ma tego na drogach. Fiat scudo 1.9d 2001 rok. Nie ma tego wiele i o części też nie łatwo. A człowiek pracować musi. 15 km na nogach na pierwszą zmianę to wyzwanie. Więc łatwiej kupić płyn i wlać bo na sucho nie będę jeździł. Skoro powiedział że to dziurawy kanał chłodnicy. A po wymianie tak jak pisałem.


    Także zbych przeczytaj cały temat a potem się wypowiadaj by nie marnować cudzego czasu jeśli nie chcesz pomóc.
  • #12 17575588
    Rezystor240
    Poziom 42  
    zed71 napisał:
    ak przejechałeś 30km to wina nie jest po stronie mechanika tylko kierowcy i stanu auta.



    Tak, tak...

    Wyjechał od mechanika więc auto powinno być jak najbardziej sprawne.
    Mówisz o stanie auta, mechanik jest od tego aby ten stan auta ocenić.
  • #13 17575603
    starzaczek1
    Poziom 7  
    zed71 napisał:
    rozgrzanie silnika to max 3-4km wiec jak przejechałeś 30km to wina nie jest po stronie mechanika tylko kierowcy i stanu auta.



    Skoro wymienił chłodnicę na nową. Wydał mi samochód, wiedząc że jest on do jazdy a nie na pokaz. Stan auta to on powinien ocenić a nie ja. Ja jestem mechanikiem czy on? Ponadto po co podbijał przegląd skoro byłby zły stan auta?
  • REKLAMA
  • #14 17575765
    forest1600
    Poziom 20  
    Jeżeli nie masz żadnego dowodu wykonania usługi u tego gościa, to równie dobrze może Ciebie zbyć, olać i mu nie udowodnisz nawet w sądzie, że u niego wymieniłeś chłodnicę.
  • #15 17575775
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Dając w palnik i nie patrząc na temp. to czego się spodziewać. Cudu? No puściło i dobiłeś sinik na sucho. Co to za auto?
  • #16 17575855
    B_B_Nation
    Poziom 11  
    andrzej20001 napisał:
    Dając w palnik i nie patrząc na temp. to czego się spodziewać. Cudu? No puściło i dobiłeś sinik na sucho. Co to za auto?

    starzaczek1 napisał:
    Nie jest to golf czy audi a 4 i nie ma tego na drogach. Fiat scudo 1.9d 2001 rok. Nie ma tego wiele i o części też nie łatwo.
  • #17 17575873
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Przecież jest czujnik poziomu płynu w scudo. Musiało kontrolkę wywalić.
  • #18 17575878
    starzaczek1
    Poziom 7  
    starzaczek1 napisał:

    Temperaturę sprawdzałem. Skoczyła lekko ponad 90 nie dochodząc do kolejnej kreski. I wróciła na swoje miejsce.


    A oprócz tego tak dużym samochodem mającym 69 KM nie wzbiję się w niebo po 3 sekundach od startu. Góra jechałem na 4 z uwagi na warunki pogodowe.


    forest1600 napisał:
    Jeżeli nie masz żadnego dowodu wykonania usługi u tego gościa, to równie dobrze może Ciebie zbyć, olać i mu nie udowodnisz nawet w sądzie, że u niego wymieniłeś chłodnicę

    Ale mając świadków mógłbym coś wskórać?
  • #19 17575892
    ryba884
    Poziom 19  
    @andrzej20001 patrz post #11.
  • REKLAMA
  • #20 17575907
    zed71
    Poziom 23  
    Jeżeli od momentu odebrania auta od mechanika przejechałeś 30 km to wygląda bardziej na zbieg okoliczności a nie winę mechanika. Do przegrzania silnika wystarczyło przejechanie ok 10 km bo wtedy silnik nabiera temperatury (a nawet szybciej bo miałeś wyciek i mało płynu w silniku). Wskaźnik temperatury na pewno działał i wskazywał, więc po zauważeniu że rośnie powinieneś zatrzymać auto, a tego nie zrobiłeś.
    A co do winy mechanika bo się zna na autach. To że przeszedł przegląd i wyjechał samochód i zrobił 30 km to nie znaczy że jest wina mechanika. Jakby podczas jazdy stało się coś innego np. złapałeś kapcia czy spaliła się żarówka to też byłaby wina mechanika? Bo przecież przegląd samochód przeszedł bez uwag.
  • #21 17575910
    CMS
    Administrator HydePark
    starzaczek1 napisał:
    Chłodnica zaczęła cieknąć więc kupiłem nową i dałem do wymiany


    starzaczek1 napisał:
    A skoro mówiłem że mam wyciek to myślałem że logiczne było iż się nie znam. I wymagam tego od niego by sprawdził chłodnicę, węże i termostat także.


    Pytanie, jak to tak naprawdę było? Czy mechanik zdiagnozował Ci wyciek z chłodnicy, a ty kupiłeś nową i zleciłeś jej wymianę TEMU SAMEMU mechanikowi, czy może, ktoś lub Ty sam uznał że trzeba wymienić chłodnicę, zakupiłeś wiec nową i zleciłeś jej wymianę.

    W pierwszym przypadku, mechanik powinien faktycznie sprawdzić wszystkie elementy układu chłodzenia i jeśli czegoś nie dopatrzył, to powinien się poczuć do odpowiedzialności.

    Rozważmy jednak inny przypadek. Na warsztat wpada młody człowiek, który wie co jest zepsute, bo mu szwagier powiedział, albo wyczytał na forum. Pod pachą dzierży chłodnicę i mówi, panie majster, pan mi wymieni tą chłodnicę, bo ja wiem, że to ona jest winna.

    W takim przypadku, fachman robi to co zlecił klient, bo przecież już mu ktoś zdiagnozował. Czy można obwiniać mechanika, że w innym miejscu puścił jakiś wężyk?

    Oczywiście nie twierdzę, że tak było w tym przypadku, ale chciałem pokazać, że problem jak zwykle ma dwie strony.
  • #22 17575924
    karolark
    Poziom 42  
    Co nie zmienia faktu że autor jeździł uszkodzonym samochodem- mając świadomość tego - przez co doprowadził do poważniejszej awarii. I teraz płacz i szukanie winnego.
  • #23 17575956
    E8600
    Poziom 41  
    Ja przypuszczam, że jeżdżąc przed wymianą na tych tzw. dolewkach przegrzałeś uszczelkę głowicy zapewne mimo tego, że dolewałeś to układ się nie odpowietrzył. Samo wyrwanie węży jest konsekwencją nieszczelnej uszczelki a wysokie ciśnienie sprężania z diesla potrafi dużo zniszczyć gdy dostanie się do układu chłodzenia podobnie jak płyn chłodniczy w cylindrach.
    Awaria zwyczajnie zbiegła się w czasie z wymianą chłodnicy i raczej nie widzę tutaj winy mechanika. Dopóki miałeś nieszczelną chłodnicę oraz niepełny układ chłodzenia węże wytrzymywały ciśnienie, które przedostawało się z cylindrów.
  • #24 17575997
    andrzej20001
    Poziom 43  
    Dokładnie sikało przez dziurę. Całe lato, a gorące było, woda szła i pasowało. Zima i trzeba płyn wlać, decyzja - naprawa. Układ szczelny ciśnienie i pizgło. Do tego niesprawny czujnik poziomu płynu i efekty są. W 30 km przy tych temp. nie dogrzejesz diesla do ciśnienia takiego, raczej j.w. przedmuch
  • #26 17576321
    ftp.kowal
    Poziom 36  
    Z tego co mi się kojarzy przewody do chłodnicy są na szybkozłączkach, więc najpewniej zatrzask nie zapiął dobrze. Czemu zaraz piszecie, że kolega przegrzał już wcześniej silnik. Jeśli wiedział, że ma ubytek i dolewał na czas płynu to nie musiało tak być. Panowie niektóre rzeczy trzeba przyjąć na klatę stwierdzić że popełniło się błąd. Osobiście miałem taki przypadek. Robiłem uszczelkę pod głowicą nie zapiąłem opaski. Wąż ściągnęło dopiero po ponad 100 km.
  • #27 17576411
    karolark
    Poziom 42  
    Steryd3 napisał:
    Nikt prócz autora i mechanika auta na oczy nie widzieli a już teorie jak przebiegał łańcuch przyczynowo skutkowy. Kabaret. A chłopak niech płacze i jeździ rowerem bo już mechanik uniewinniony.


    Nie uniewinniony tylko autor dobił silnik jeżdżąc w takiej sytuacji tłumacząc się że piechot ą nie będzie dreptał, czy we wszelkich warunkach gwarancji nie ma zapisu że uszkodzenie należy bez zwłoki zgłosić?
  • #28 17576461
    piachu1994
    Poziom 39  
    Obstawiam, że zgłosił mu, że cieknie, a jak większość mechaników "przyjedź za tydzień, bo teraz mam pełno roboty i płynu dolewaj, nic się nie stanie". Rozumiem, że każdy nowy samochód na zakładzie to pieniądze i sposób na życie, ale uważam że o klienta się dba cały czas, a w szczególności po dokonaniu naprawy i kiedy się zaczynają przygody. Każdy udziela gwarancji na swoją naprawę, i osobiście na miejscu mechanika poszukałbym kompromisu.
    Jeżeli jest bardzo uparty postraszyć sądem, prawnikiem etc.
    Myślę, że to każdego mechanika jest obowiązek sprawdzić dany układ po naprawie. Powinien nawet zrobić jego samochodem 5 kilometrów i zobaczyć jak wszystko pracuje. Może się na mnie po chwili lincz pojawić, ale to moje zdanie i jak wykonuję usługę to wszystko sprawdzam czy jest jak być powinno.
  • #29 17576474
    Rezystor240
    Poziom 42  
    piachu1994 napisał:
    Powinien nawet zrobić jego samochodem 5 kilometrów i zobaczyć jak wszystko pracuje.


    Słyszałem kiedyś, że pewien mechanik zrobił jazdę próbną czy wszystko w porządku.
    Lecz pojechał 70 km w jedną i druga. A przy okazji załatwił kilka swoich osobistych spraw.

    To się nazywa zobaczyć czy auto na pewno jest sprawne.
  • #30 17576494
    piachu1994
    Poziom 39  
    Rezystor240 napisał:
    piachu1994 napisał:
    Powinien nawet zrobić jego samochodem 5 kilometrów i zobaczyć jak wszystko pracuje.


    Słyszałem kiedyś, że pewien mechanik zrobił jazdę próbną czy wszystko w porządku.
    Lecz pojechał 70 km w jedną i druga. A przy okazji załatwił kilka swoich osobistych spraw.

    To się nazywa zobaczyć czy auto na pewno jest sprawne.


    Spisuje się licznik, robi zdjęcie.
    Chociaż wolałbym te 70 kilometrów i mieć sprawny samochód. Ciekawe by było natomiast, jak wtedy jemu by tak przewód wystrzelił, co by powiedział i co by zrobił :D
REKLAMA