Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Elektrownia jądrowa. Zbudujemy ją wreszcie?

retrofood 14 Mar 2020 22:58 39957 1808
  • #1771
    retrofood
    Moderator
    Dla zainteresowanych kolejny odcinek epopei egipsko - etiopskiej, z hydroelektrownią na Nilu w tle.

    Cytat:
    Egipt i Etiopia to afrykańskie mocarstwa i najbliżsi, przynajmniej do niedawna, sojusznicy USA na Czarnym Lądzie. Zrozumiałe więc, że kiedy ich trwający już prawie 10 lat i z roku na rok nasilający się spór o wody Nilu zabrnął jesienią w ślepy zaułek, rządzący w Kairze i Addis Abebie poprosili o pomoc Amerykanów z Białego Domu, a także szefów Banku Światowego, również mającego kwaterę główną w Waszyngtonie.

    Potęga wody

    Egipsko-etiopska zimna, jak na razie, wojna o wodę zaczęła się w 2010 r., kiedy władze z Addis Abeby ogłosiły, że zamierzają przegrodzić 150-metrowej wysokości tamą Błękitny Nil, jedną z dwóch odnóg mającej źródła w górach Etiopii rzeki, i zbudować tam największe w całej Afryce zaporę wodną i elektrownię. Hydroelektrownia miała zapewnić prąd dla rozpędzonej, jak mało która w Afryce, etiopskiej gospodarki i przemienić ten kraj, uchodzący pod koniec zeszłego wieku za uosobienie afrykańskiej klęski i wylęgarnię wszelkich możliwych plag (wojen, suszy, głodu, tyranii, korupcji) w kontynentalną potęgę. Nie przypadkiem wielką zaporę nazwano imieniem Etiopskiego Odrodzenia. Prąd z elektrowni miał zapewnić Etiopii rozwój, a także dodatkowe, ogromne zyski ze sprzedaży do innych krajów Afryki.

    Jedyną alternatywą dla etiopskiego sukcesu wydawała się kolejna katastrofa. Bezprecedensowemu gospodarczemu wzrostowi towarzyszyła bowiem demograficzna eksplozja. Liczba ludności kraju przekroczyła sto milionów, z których prawie dwie trzecie stanowią ludzie młodzi, na progu dorosłego życia. Bez prądu z wielkiej elektrowni żaden rząd z Addis Abeby nie zapewniłby swoim obywatelom godziwego życia, pracy ani widoków na przyszłość. Bez tego zaś Etiopii groziłyby (i wciąż grożą) bunty, rewolucje i przemoc. Albo exodus młodzieży do Europy.

    Rozkwit albo ratunek dla Etiopii oznacza jednak kłopoty, a kto wie czy nie katastrofę dla Egiptu, również stumilionowego, którego gospodarka, w przeciwieństwie do sąsiadki z południa, nie rozwija się, lecz przeżywa zapaść po zapaści. Pozbawienie Egiptu wody z Nilu oznacza dla tego państwa śmierć z pragnienia i głodu. Od samych początków istnienia Egipt czerpał całą niezbędną mu do życia wodę z wielkiej rzeki. Prawie wszyscy dzisiejsi Egipcjanie żyją w delcie i wzdłuż brzegów Nilu, tam również skupione jest jego rolnictwo. Każda susza oznacza dla Egiptu kłopoty z zaopatrzeniem ludności w żywność (także dlatego, że uznając się od wieków za jedynego, prawowitego właściciela Nilu, nie dbał o oszczędne korzystanie z jego wód i je marnotrawił – eksperci z Banku Światowego podpowiadają Egipcjanom, że skoro tak obawiają się utraty wody z Nilu, to może zaczęliby ją oszczędzać i pobudowali przyzwoite systemy irygacyjne, Bank chętnie pożyczy na to pieniądze), a wskutek klimatycznych zmian kolejne lata bywają gorętsze i suchsze. W 2010 r. wprowadzone z powodu suszy podwyżki cen żywności okazały się jedną z iskier, które rozpaliły uliczną rewolucję i Arabską Wiosnę, która na początku 2011 roku doprowadziła do obalenia prezydenta Hosniego Mubaraka.

    Targi wodne

    Egipcjanie alergicznie reagują więc na każdą pogłoskę o groźbie odebrania im choćby kwarty wody z Nilu. Do Etiopczyków mają żal podwójny. Uważają, że sąsiedzi podstępnie skorzystali z okazji, gdy Kair zajęty był rewolucją, i właśnie wtedy przystąpili do budowy tamy na Nilu. W atmosferze podejrzeń, pretensji i uprzedzeń (Etiopia, dawna Abisynia, której historię liczy się od czasów Chrystusa, ma żal, że Egipt zawsze traktował ją jak gorszą siostrę) trudno prowadzić negocjacje w sprawach życia lub śmierci. Dlatego jesienią zeszłego roku, gdy etiopska zapora była już prawie gotowa, a Etiopczycy szykowali się, by przystąpić do zapełniania powstałego przy niej sztucznego, wielkiego jak cały Londyn jeziora, Kair i Addis Abeba poprosiły Amerykę i Bank Światowy o pomoc.

    Z ochotą zabrał się za nią zwłaszcza amerykański prezydent Donald Trump, przekonany, że jest najlepszym na świecie specem od robienia interesów i dobijania najkorzystniejszych targów. Zaprosił Egipcjan i Etiopczyków, a także Sudańczyków z Chartumu do Waszyngtonu, do rozmów z nimi wyznaczył zaś swojego ministra skarbu Stevena Mnuchina. Afrykanie, pragnący porozumienia, a nie wojny, szybko zgodzili się w sprawach podstawowych i jeszcze jesienią ogłosili, że sztuczne jezioro przy wielkiej tamie na Błękitnym Nilu nie będzie napełniane wodą od razu, lecz w etapach, z uwzględnieniem pogody, a przede wszystkim w porze deszczowej, żeby położone w dole rzeki Sudan i Egipt nie odczuły spadku poziomu wody rzeki. To na wieść o tej ugodzie Trump zaczął rozpowiadać na prawo i lewo, że to on, a nie etiopski premier Abiy Ahmed ,zasługiwał na ubiegłorocznego Pokojowego Nobla. Etiopczyk został wprawdzie wyróżniony za rewolucyjne, demokratyczne reformy, jakie zaczął wprowadzać w swoim kraju, i za to, że zakończył wojnę z sąsiednią Erytreą, ale cierpiący na obsesję Nagrody Nobla (dostał ją jego poprzednik, Barack Obama) Trump najwyraźniej o tym zapomniał albo nie miał o tym pojęcia.

    Diabelskie szczegóły

    Egipt, Sudan i Etiopia porozumiały się w sprawie ogólnych zasad rozstrzygnięcia sporu, ale diabeł, jak to ma w zwyczaju, okazał się tkwić w szczegółach. Egipcjanie, w strachu o wodę, chcieliby, żeby Etiopczycy – skoro nie udało się ich przed tym powstrzymać – zapełniali sztuczne jezioro jak najwolniej. Żeby potrwało to co najmniej przez siedem lat, a najlepiej dwanaście (przy siedmiu latach do Egiptu docierać będzie w tym czasie o jedną czwartą wody Nilu mniej niż zwykle; przy dwunastu egipscy chłopi nie odczują żadnej różnicy).

    Etiopczycy godzą się rozłożyć zapełnianie jeziora najwyżej na pięć lat. Przeciwnie do Egipcjan, chcą to zrobić jak najszybciej. Wybudowali wielkim wysiłkiem tamę i elektrownię i chcą, by inwestycja jak najszybciej zaczęła się zwracać. Idzie nie o ekonomiczny zysk lub stratę, ale o bezpieczeństwo państwa i jego przetrwanie. Młodzi ludzie, których z każdym rokiem przybywa, nie będą czekać na pracę i godne życie. Dwa lata może oznaczać dla Etiopii uliczną rewolucję; dla Egiptu – klęskę suszy i chłopskie bunty.

    Pod koniec stycznia, po kolejnej rundzie rokowań, Trump – spragniony przed jesiennymi wyborami światowego sukcesu jeszcze bardziej niż Nobla – ogłosił, że doprowadził do kolejnego porozumienia, uratował pokój i zbawił mieszkańców Rogu Afryki od kłopotów i biedy. Ogłoszono, że układ zostanie uroczyście podpisany w Waszyngtonie na początku lutego, a sztuczne jezioro nie będzie zapełniane, dopóki Egipt, Sudan i Etiopia nie osiągną w tej sprawie pełnego porozumienia.

    Egipcjanie i Sudańczycy układ podpisali, problem w tym, że Etiopczycy w ogóle do Waszyngtonu nie przyjechali. Gorzej: oskarżyli Amerykanów, że podczas negocjacji nie zachowują się, jak przystało na dyplomatów i gospodarzy, w sporze o Nil trzymają stronę Egiptu, a im, Etiopczykom, wykręcają ręce i przymuszają, by podpisali niekorzystną umowę. „Nie ma żadnego układu, nie podpiszemy niczego, co mogłoby zostać uznane za wyrzeczenie się naszego przyrodzonego prawa do Nilu i jego wód – oznajmił minister dyplomacji Gedu Andargachew. – Nasza woda należy do nas i możemy z nią zrobić, co się nam żywnie podoba”. Dodał, że jeśli Trump (który egipskiego prezydenta Abdula al-Fattaha as-Sisiego nazywa swoim ulubionym dyktatorem) i jego urzędnicy chcą pomagać w trudnych rokowaniach, muszą najpierw wyzbyć się stronniczości.

    Czyj Nil

    Z Kairu i z Addis Abeby znów zaczęły dochodzić ponure, wojenne pomruki i zapewnienia, że tamtejsze rządy nie cofną się przed niczym, by zapewnić bezpieczeństwo i dobrobyt swoim obywatelom. „Jeśli trzeba będzie iść na wojnę, możemy wystawić na nią miliony” – zagroził pokojowy noblista Abiy Ahmed.

    W czerwcu w Rogu Afryki zaczyna się pora deszczowa (potrwa mniej więcej do września). Etiopczycy chcą wtedy zacząć zapełniać sztuczne jezioro przy wielkiej tamie. Jeśli nie zrobią tego już teraz, będą musieli odłożyć sprawę na rok albo upuszczać wodę z Nilu w porze suchej, narażając się na konflikt z Egiptem i Sudanem oraz oskarżenia o złą wolę i samolubstwo. W Addis Abebie podejrzewają, że skoro Amerykanom nie udało się ich zmusić do podpisania niekorzystnego porozumienia, teraz Egipcjanie będą grać na czas, by zyskać przynajmniej rok.
    A sprawy mogą się dodatkowo skomplikować, bo własną tamę, zalew i elektrownię na drugiej odnodze Nilu – Nilu Białym, wypływającym z jeziora Wiktorii, zamierza budować Uganda, kolejna z najbliższych sojuszniczek Ameryki w Afryce.

    Uganda, która za ćwierć wieku również liczyć będzie sto milionów obywateli (Egipt, zdaniem demografów, będzie ich miał wtedy 150, a Etiopia ponad 200; ludność Polski z dzisiejszych prawie 38 milionów ma się w tym czasie zmniejszyć do nieco ponad 33 milionów), podobnie jak Etiopia również potrzebuje więcej prądu dla rozwoju swojej gospodarki i stworzenia miejsc pracy dla młodych. Elektrownię za półtora miliarda dolarów (etiopska ma kosztować prawie pięć) podjęli się zbudować Ugandyjczykom Chińczycy.

    Na ugandyjskim Białym Nilu stoją już zapory i elektrownie wodne, a w tym roku ma zostać oddana do użytku jeszcze hydroelektrownia Karuma, przegradzająca Nil (noszący tu jeszcze nazwę Wiktorii) między jeziorami Kyoga i Alberta. Teraz w tej okolicy Chińczycy mają rozbudować kolejną, w Ayoga, oraz stworzyć zupełnie nową, w pobliżu wodospadów Uhuru, w parku narodowym Wodospadów Murchisona.

    Do tej atrakcji turystycznej Ugandy, ostoi dzikich zwierząt i ptactwa, przed budowlańcami i energetykami wpuszczeni zostali już geolodzy i nafciarze, którzy od prawie 10 lat ryją tamtejszą ziemię w poszukiwaniu złóż ropy naftowej. W zeszłym roku drogowcy z Chin zbudowali im przez park asfaltową drogę.

    WOJCIECH JAGIELSKI
    Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej.


    https://www.tygodnikpowszechny.pl/wojna-o-tame-wojna-o-wode-162560
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #1773
    ^ToM^
    Poziom 37  
    Szyszkownik Kilkujadek napisał:
    Co to za moda nastała, żeby wklejać tu całe artykuły?


    Nowomoda:) Ważne, że nie ma związku z tematem wątku.

    Natomiast koncepcja rządu na temat EJ jest taka:

    W planach są 3-4 bloki jądrowe do 2040 roku, a sumarycznie 6 bloków.
    Najnowszy projekt Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r. przewiduje budowę 6 reaktorów o mocy 6-9 GW, uruchamianych stopniowo od 2033.

    Szacowany koszt około 200 000 milionów zł. Oczywiście w obecnej sytuacji (koronawirus) całość zapewne znacznie się odsunie w czasie. Myślę, że na pewno o rok o ile nie od dwa czy trzy lata.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #1774
    Mobali
    Poziom 33  
    ^ToM^ napisał:
    ...całość zapewne znacznie się odsunie w czasie. Myślę, że na pewno o rok o ile nie od dwa czy trzy lata.
    Sądzę, że nie doceniasz gospodarczych skutków pandemii. A według wszelkich dostępnych źródeł, jej oddziaływanie - i to w skali globalnej - rozciągnie się jeszcze na kilkanaście lat po jej wygaśnięciu i opanowaniu problemu. A EJ nie jest w tej sytuacji "inwestycją pierwszej potrzeby". I nie tylko ona. Pewnie wiele dużych inwestycji zaliczy wieloletni poślizg lub po prostu "wypadnie z rozdzielnika". Być może pandemia przyspieszy także radykalne przemiany w filozofii globalnej gospodarki.
  • #1775
    retrofood
    Moderator
    Mobali napisał:
    ^ToM^ napisał:
    ...całość zapewne znacznie się odsunie w czasie. Myślę, że na pewno o rok o ile nie od dwa czy trzy lata.
    Sądzę, że nie doceniasz gospodarczych skutków pandemii. A według wszelkich dostępnych źródeł, jej oddziaływanie - i to w skali globalnej - rozciągnie się jeszcze na kilkanaście lat po jej wygaśnięciu i opanowaniu problemu.

    Zdecydowanie tak. Bo zmieni się nastawienie opinii społecznej do wielu problemów i zagadnień, oczywiście nie tylko u nas. Skutki są na razie nie do ogarnięcia, bo wiadomo tylko, że będą.

    Dodano po 3 [minuty]:

    Szyszkownik Kilkujadek napisał:
    Co to za moda nastała, żeby wklejać tu całe artykuły?

    Taka moda, że ten artykuł nie jest dostępny dla wszystkich, a jest kontynuacją tematu elektrownianego. Szczególnie dlatego, że my również współpracujemy z USA w zakresie energetyki, w tym EJ. Poza tym mądrym ludziom wiedzy nigdy za wiele, a jeśli Tobie to przeszkadza, to informuję, że nie ma obowiązku czytania.

    Dodano po 2 [minuty]:

    ^ToM^ napisał:

    Nowomoda:) Ważne, że nie ma związku z tematem wątku.

    To, że Ty związku nie widzisz, to już nie moja wina. Złóż reklamację u swoich nauczycieli z podstawówki.
  • #1776
    ^ToM^
    Poziom 37  
    retrofood napisał:

    ^ToM^ napisał:

    Nowomoda:) Ważne, że nie ma związku z tematem wątku.

    To, że Ty związku nie widzisz, to już nie moja wina. Złóż reklamację u swoich nauczycieli z podstawówki.


    No cóż, nie ma podstaw do obrażania mnie na każdym kroku. Pozwól innym mieć swoje zdanie. Chyba, że jakoś wyjaśnisz nam co ma hydroelektrownia na Nilu z EJ, która ma powstać w Polsce. Chętnie się zapoznamy z tą koncepcją.
  • #1777
    Pi111
    Poziom 19  
    BWXT będzie produkować paliwo TRISO do reaktora drukowanego w 3D
    Firma BWXT Nuclear Operations Group, Inc (NOG) otrzymała kontrakt z Oak Ridge National Laboratory (ORNL) amerykańskiego Departamentu Energii na produkcję paliwa jądrowego TRISO w celu wsparcia dalszego rozwoju nowatorskiego reaktora transformacyjnego (Transformational Challenge Reactor - TCR). Projekt TCR ma na celu zbudowanie mikroreaktora wytwarzanego z wykorzystaniem produkcji addytywnej (drukowania 3D). Uruchomienie jednostki demonstracyjnej planowane jest do 2023 r.

    NOG jest spółką córką BWX Technologies Inc, która w październiku ubiegłego roku ogłosiła, że ponownie uruchamia istniejącą linię do produkcji paliwa TRISO (TRiple coated ISOtropic) w zakładzie w Lynchburgu w stanie Wirginia. Firma poinformowała, że działania związane z jej ponownym uruchomieniem zostaną sfinalizowane w terminie umożliwiającym zakończenie produkcji paliwa dla TCR do jesieni 2020 roku.

    "Otrzymanie tego kontraktu ma dla nas strategiczne znaczenie z uwagi na znalezienie nowych rynków dla naszych zaawansowanych technologii jądrowych" - powiedział prezes BWXT NOG Joel Duling. "Jesteśmy niezmiernie zadowoleni z tego kontraktu i nie możemy się doczekać współpracy z Oak Ridge NationalLaboratory i Departamentem Energii, aby zademonstrować bezpieczne i czyste wytwarzanie energii elektrycznej w elektrowni jądrowej za pomocą nowatorskiego, taniego reaktora jądrowego, produkowanego z wykorzystaniem drukowania 3D".

    Kontrakt obejmuje wytwarzanie i dostawę ziaren uranu, kulek TRISO wypełnionych materiałem nierozszczepialnym i kulek TRISO wypełnionych uranem. ORNL będzie wykorzystywać te materiały kontynuując proces rozwoju i budowy prototypów reaktora TCR, a także zaawansowanego procesu produkcyjnego (z wykorzystaniem drukowania 3D).
    Program TCR ma na celu zademonstrowanie rewolucyjnego podejścia do wdrażania nowych systemów energetyki jądrowej z wykorzystaniem szybkich i zaawansowanych metod produkcji. Dzięki budowie i obsłudze mikroreaktora wytwarzanego z wykorzystaniem drukowania 3D program ORNL umożliwia rozwiązanie problemów wysokich kosztów i długiego czasu wdrażania energetyki jądrowej. BWXT oprócz wsparcia dla programu paliwa TRISO., zapewnia dodatkowo wsparcie produkcyjne dla programu reaktora TCR.

    TCR - 14 typ reaktora jądrowego budowany w ORNL - będzie posiadał rdzeń z cząstek paliwa powleczonego azotkiem uranu w zaawansowanej powłoce z węglika krzemu. Będzie on umieszczony w konwencjonalnym, kwalifikowanym zbiorniku ze stali nierdzewnej. Elementy paliwowe będą przeplatane elementami moderatora z wodorku itru. Blok reaktora będzie umieszczony w wentylowanej obudowie w budynku ORNL. Program rozpoczął się w 2019 r. i ma na celu zaprojektowanie, produkcję i eksploatację reaktora demonstracyjnego do 2023 r.
    CIRE.PL, World Nuclear News

    Rywalizacja USA, Chin i Rosji w energetyce jądrowej - raport CSIS
    Najnowszy raport amerykańskiego think-tanku CSIS (Center for Strategic and International Studies) zaleca zwiększenie konkurencyjności USA w obszarze energii jądrowej m.in. poprzez usunięcie obecnych ograniczeń dla finansowania przez rząd amerykański projektów budowy elektrowni jądrowych za granicą.

    https://www.cire.pl/item,195365,1,0,0,1,0,0,r...rgetyce-jadrowej---raport-csis.html#komentarz

    Rosja i Bangladesz zacieśniają współpracę jądrową
    Rosyjska państwowa korporacją jądrowa Rosatom podpisała szereg nowych umów z rządem Bangladeszu, które wzmocnią istniejącą dwustronną współpracę w zakresie wykorzystania energii jądrowej do celów pokojowych. Rosja buduje obecnie w tym kraju dwa energetyczne bloki jądrowe w EJ Rooppur.

    W Dhace podpisano pakiet dokumentów międzyrządowych po spotkaniu dyrektora generalnego Rosatomu Aleksieja Lichaczowa i premiera Bangladeszu Szejka Hasiny. Lichaczow spotkał się również z ministrem spraw zagranicznych Bangladeszu Abulkalamem Abdulem Momenem oraz ministrem nauki i techniki Yeafeshem Osmanem.

    Strony podpisały protokół zmieniający międzyrządową umowę pomiędzy rządami Rosji i Bangladeszu w sprawie budowy elektrowni jądrowych w Bangladeszu. Nowy protokół ustanawia prawo Bangladeszu do długoterminowego angażowania Rosatomu do pomocy w zarządzaniu, obsłudze, konserwacji i naprawy bloków nr 1 i 2 elektrowni Rooppur, a także do dostarczania sprzętu, materiałów eksploatacyjnych, części zamiennych i zapewnienie szkoleń dla personelu obsługi technicznej w trakcie eksploatacji zakładu. Dyrektor Rosatomu stwierdził, że pozwoli to na utrzymanie, wsparcie operacyjne i dokonywanie niezbędnych napraw w zakładxzie w Rooppur przez cały okres jego eksploatacji.

    Ponadto podpisano pakiet załączników do umowy na dostawę paliwa jądrowego dla elektrowni Rooppur między spółką zależną Rosatom TVEL JSC i Komisją Energii Atomowej Bangladeszu (BAEC). Umowa jest ważna do końca okresu eksploatacji obu reaktorów jądrowych w EJ Rooppur.
    Rosatom w lutym 2011 r. podpisał z BAEC umowę na budowę dwóch reaktorów klasy 1000 MWe w EJ Rooppur zlokalizowanej na wschodnim brzegu rzeki Ganges w okręgu Pabna, około 160 kilometrów na północny zachód od Dhaki. Ostatecznie do budowy wybrany został model reaktora WWER-1200 (AES 2006) o mocy 1200 MWe. Umowa na realizację tego projektu, wartego 12,65 mld USD, została podpisana w grudniu 2015 r. Generalnym wykonawcą projektu jest AtomStroyExport, filia inżynieryjna Rosatom. Pierwszy beton na fundament pod budynek reaktora (wyspę jądrową) bloku nr 1 został wylany w listopadzie 2017 r., a bloku nr 2 w lipcu 2018 r. Rozpoczęcie eksploatacji bloku Rooppur-1 planowane jest w 2023 r., natomiast bloku Rooppur-2 w roku 2024.

    Podczas swojej wizyty w Bangladeszu Lichaczow odwiedził plac budowy w Rooppur. "Budowa nabrała znacznego tempa" - stwierdził dyrektor. "Cieszy
    nas, że nasi specjaliści mają możliwość prowadzenia normalnego życia w trakcie budowy, spędzania wolnego czasu i korzystania z opieki medycznej w
    specjalnie wybudowanym osiedlu mieszkaniowym, przeznaczonym dla pracowników budowy".
    CIRE.PL

    BWXT zdobył kontrakt Departamentu Obrony USA na projekt mobilnego reaktora jądrowego
    BWX Technologies, Inc. (BWXT) ogłosiło dzisiaj, że zespół kierowany przez spółkę zależną BWXT Advanced Technologies zdobył kontrakt Biura Sekretarza Obrony w Biurze Zdolności Strategicznych (SCO) w wysokości 14 milionów USD na projekt mobilnego reaktora jądrowego.

    SCO współpracuje z Departamentem Energii USA i Komisją Regulacji Jądrowych (NRC) w celu zaprojektowania, budowy i demonstracji mobilnego reaktora jądrowego, który można wykorzystać do zaspokojenia zapotrzebowania na energię elektryczną w scenariuszach szybkiego reagowania. Oczekuje się, że takie reaktory sprawią, że krajowa infrastruktura Departamentu Obrony będzie odporna na atak na narodową sieć elektryczną, a także fundamentalnie zmieni logistykę odległych baz operacyjnych, zapewniając im więcej energii i zmniejszając zależność od paliw kopalnych.

    Po zakończeniu pierwszego etapu projektu istnieje możliwość przyznania do 30 milionów USD na etap drugi, który obejmowałby opracowanie ostatecznego projektu mobilnego prototypu reaktora.
    "BWXT dostarczył dotychczas 400 rdzeni reaktorów jądrowych do Programu Morskich Napędów Jądrowych oraz kierował i/lub wspierał projektowanie ponad 40 systemów reaktorów jądrowych", powiedział Ken Camplin, prezes BWXT's Nuclear Services Group. "Wierzymy, że to doświadczenie zapewni nam solidną platformę do stworzenia solidnego i innowacyjnego podejścia, które wesprze potrzeby energetyczne pierwszej linii Departamentu Obrony dla jego funkcjonariuszy. Jest nam niezmiernie miło, że otrzymaliśmy ten kontrakt i czekamy na współpracę z naszymi partnerami, aby ukończyć ten etap projektu."

    Okres realizacji pierwszej fazy projektu powinien wynosić około 12 miesięcy. Prace BWXT zostaną zakończone przede wszystkim w jednej z lokalizacji w Lynchburgu w stanie Wirginia.
    CIRE.PL
  • #1778
    Mobali
    Poziom 33  
    ^ToM^ napisał:
    ...jakoś wyjaśnisz nam co ma hydroelektrownia na Nilu z EJ, która ma powstać w Polsce.
    Chyba najważniejsze jest to, że może być realną alternatywą dla jądrowej energetyki? Że w Afryce i na na Nilu? No cóż, wielokrotnie i w wielu wpisach podpieraliśmy się różnymi przykładami z całego świata. A chcąc zachować absolutne minimum obiektywizmu warto zauważyć, że naprawdę olbrzymi odsetek wpisów w tym wątku zawiera bardzo odległe wątki poboczne. Od recyklingu wycofywanych turbin wiatrowch aż po stan emocjonalny pewnego mocno lansowanego dziecka ze Szwecji - akurat takie przychodzą mi teraz do głowy. Czy te są bardziej bliskie EJ, która ma powstać w Polsce?

    A żeby do jądra tematu wrócić, jeszcze przed II Wojną Światową, w obecnych granicach Polski, pracowało kilkaset elektrowni wodnych o różnej wielkości, głównie niewielkich. Inwestycje te nie dość, że nie były później rozwijane, to w większości zostały zapomniane lub doprowadzone do ruiny. A szkoda, bo dzisiaj byłyby cennym uzupełnieniem systemu i doskonałą alternatywną dla bardzo drogiej i niezwykle kontrowersyjnej inwestycji jaką jest elektrownia jądrowa. I co ważne, stanowiłyby rozproszone źródła łatwo przewidywalnej i możliwej do sterowania mocy.

    Właściwie Zapomniany został także program budowy sieci zapór dużych wodnych na Wiśle. Program kaskady dolnej Wisły powstał jeszcze na początku ubiegłego stulecia i zakładał budowę ośmiu zapór wodnych na Dolnej Wiśle. Można w nich było zainstalować elektrownie wodne o mocach od kilkudziesięciu do ponad stu megawatów. W ramach projektu zrealizowano (1962) właściwie tylko zaporę wodną we Włocławku (ok. 162MW), która wciąż jednak nie jest podparta!

    Tak jak w przypadku tamy na Nilu, duże elektrownie wodne w Europie budzą równie poważne kontrowersje. Jednak sieć mikro i małych elektrowni wodnych czy elektrownie szczytowo-pompowe to wyłącznie spore korzyści, które zdecydowanie zachęcają do realizacji tego typu mniej kosztownych inwestycji. Także w kontekście rozsądnej - szczególnie pod względem ekologii oraz kosztów - alternatywy dla EJ.
  • #1780
    opornik7
    Specjalista elektryk
    Cytat:

    Ogromna strata górnictwa, choć węgiel najdroższy w historii

    Ponad 1 mld zł straty przyniosło polskie górnictwo węgla kamiennego w 2019 roku. Spadło wydobycie, efektywność, zużycie i import węgla. Wzrosły natomiast jego ceny, wynagrodzenia, zatrudnienie, koszty wydobycia i zwały (do 15 mln ton). Oto 5 powodów dla których w tym roku będzie jeszcze gorzej - piszą autorzy portalu WysokieNapiecie.pl


    Całość do przeczytania
    Link
  • #1782
    Mierzejewski46
    Poziom 21  
    Nie udało się jeszcze i pewnie nie uda do końca wyeliminować złodziejstwa jakie panuje w sektorze górniczym. Bo to mafia,którą tworzą samorządy razem z rządzącymi. Jeżeli kopalnia wydobywa węgiel na zwały i musi płacić wydzielonej z tej kopalni spółce za magazynowanie tegoż węgla, to o jakich oszczędnościach i ekonomii jest mowa. Nomen omen są to tereny kopalni, ale ktoś postanowił na tym zarobić. Tak samo koleje. PKP Cargo, Regio, Inter Sity. Złodziejstwo w czystej postaci. Pozamiatać cały ten syf to reżimu trzeba. Tak samo cena energii. Opłaty stałe jaka to część rachunku. Wszystko co możliwe i jeszcze szereg wydumanych usług w rękach spółek córek, czy jak tam zwał dojących państwową kasę( tfu, naszą) pośrednio.
  • #1784
    Mierzejewski46
    Poziom 21  
    Nie robi i nic nie wskazuje na to, że zrobi. Ten złodziejski system tworzył się 20 lat. Moim zdaniem potrzeba tyle samo lub więcej żeby to uporządkować. Dlatego już rząd PO, doszedł do wniosku, że najskuteczniejszą walką z tą postkomunistyczną mafią jest odcięcie jej źródeł finansowania, dlatego import węgla z zagranicy jest tak ogromny. Tańszego węgla... Dlaczego tańszego?
    Obecni rządzący mają to w przysłowiowej dupie, bo dla świętego spokoju wolą dofinansować sektor górniczy i ich guru działacza Dudę miliardem albo paroma i mieć z nimi spokój. Przymykane są kolejne szyby, cichutko, powoli, ale jest to proces postępujący. Górników brakuje, nowych do pracy brak. Jak górnik nie zastrajkuje o swoje miejsce pracy to nikt o kopalniach pamiętał nie będzie. Rodzimą produkcję zastąpi import i kolejne uzależnienie od energii, bo nie ma co się oszukiwać. Energii ze spalania węgla jeszcze szybko wyeliminować się nie da. Teraz inwestuje się duże pieniądze w koleje. Transport urobku z zagranicy musi zostać zapewniony. Handel musi być zapewniony. Potem przyjdzie czas na elektrownie węglowe. Buduje się lub są w planach mosty energetyczne. Import energii z zagranicy musi być zapewniony. Handel musi byś zapewniony.
  • #1786
    retrofood
    Moderator
    Elektrownia jądrowa. Zbudujemy ją wreszcie?

    Wykres kursu PGE w ostatnim roku. Kurs spadł z wyjściowego poziomu 10,1000 zł do 3,8070 zł.
    Jest wyznacznikiem akceptacji przez rynek polityki zarządu spółki.

    Jeden z komentarzy:
    Za czasów Tuska cena PGE 24,89 za akcję. Obecnie 3,80. Jeszcze za Kopacz było to 22. Znowu winny Tusk. A przecież 2011 to był światowy kryzys.
  • #1787
    Sstalone
    Poziom 29  
    retrofood napisał:
    [

    Wykres kursu PGE w ostatnim roku. Kurs spadł z wyjściowego poziomu 10,1000 zł do 3,8070 zł.
    Jest wyznacznikiem akceptacji przez rynek polityki zarządu spółki.


    Ale spadek od stycznia może być wynikiem przewidywania przez rynek gorszych wyników spółki ze względu na rozwój epidemii i mniejsze zapotrzebowanie na energię.
  • #1788
    jack63
    Poziom 42  
    Sstalone napisał:
    Ale spadek od stycznia może być wynikiem przewidywania przez rynek gorszych wyników spółki ze względu na rozwój epidemii i mniejsze zapotrzebowanie na energię.

    Dokładnie tak, choć to nie jedyny powód.
    Akcje wszystkich spółek "spadają", a w zasadzie spadają ceny. Tak się dzieje w casino capitalism zawsze "jak się coś dzieje" ... Ceny akcji już dawno nie mają większego związku z wynikami spółek. To czysty hazard i miejsce na wydrukowane przez FED $$$.
  • #1789
    retrofood
    Moderator
    Sstalone napisał:
    retrofood napisał:
    [

    Wykres kursu PGE w ostatnim roku. Kurs spadł z wyjściowego poziomu 10,1000 zł do 3,8070 zł.
    Jest wyznacznikiem akceptacji przez rynek polityki zarządu spółki.


    Ale spadek od stycznia może być wynikiem przewidywania przez rynek gorszych wyników spółki ze względu na rozwój epidemii i mniejsze zapotrzebowanie na energię.

    Może. W takim razie inwestorzy wykazali się większą przezornością niż nasz rząd w organizowaniu zapasów na ciężkie czasy.

    Cytat:

    Inwestorzy uciekają od LNG


    Z powodu pandemii koronawirusa rosną zapasy gazu. Po łagodnej zimie są one w Europie i tak wysokie, a będą jeszcze większe przy prognozach ciepłej wiosny i ograniczonym popycie. W całym ubiegłym roku gaz taniał z powodu nadpodaży i jeszcze przed wybuchem pandemii prognozowano, że nic nie zmieni trendu spadkowego. Trend zmienia się w zjazd. W poniedziałek 30 marca kontrakty na kwiecień na holenderskiej giełdzie TTF spadły poniżej 7 euro za MWh. Przy tej stawce niektórzy producenci gazu na Morzu Północnym tracą już pieniądze - ocenił jeden z analityków cytowanych przez agencję Montel.

    Nie lepiej jest na rynku skroplonego gazu LNG. Do tej pory ogromnym odbiorcą tego paliwa była Azja. Gdy popyt na LNG spadł w Chinach, Korei Południowej, Japonii i ostatecznie - w Indiach, ceny zanurkowały do poziomu, jakiego nie było od lat. Azjaci odsprzedają kontrakty Europejczykom. Opłacalność projektów LNG w Ameryce stanęła pod znakiem zapytania. Shell ogłosił, ze wycofuje się kapitałowo z projektu Lake Charles LNG, który miał zwiększyć eksport gazu z amerykańskiego stanu Luizjana.

    Serwis WorldOil pisze, że nawet 70 proc. spośród 6 tys. amerykańskich firm eksploatujących gaz łupkowy grozi bankructwo bo Wall Street zakręciła kurek z tanim finansowaniem. Przy wydobyciu gazu pracuje w USA ok. 300 tys. ludzi, ocenia się, że jedna trzecia z nich straci pracę.

    Kto się cieszy z taniego gazu?
    W Polsce plany przechodzenia w energetyce na gaz są imponujące, niskie ceny błękitnego paliwa to więc dobra wiadomość dla energetyki i dużego przemysłu. Na tym rynku dominują jednak kontrakty długo- i średnioterminowe. Wąskiem gardłem może być infrastruktura. Tu inwestycje są kosztowne, a czasu jest mało - w kolejnej perspektywie unijnej Bruksela może takich projektów już nie finansować. Taką decyzję ogłosił już Europejski Bank Inwestycyjny.

    W taryfach nieprędko zobaczymy niższe ceny gazu - dopiero, gdy sprzedawcy złożą nowe wnioski taryfowe, np. PGNiG Obrót Detaliczny ma zatwierdzoną przez URE taryfę do połowy roku. Przecenę widać natomiast na stacjach CNG - spółka obniżyła ceny paliw na stacjach i zapowiada zejście do ceny poniżej 3 zł za m3 brutto. "Dotychczasowe obniżenie ceny gazu CNG o około 7 procent i nadchodzące spadki sprawią, że cena tego paliwa będzie na stacjach PGNiG Obrót Detaliczny najniższa od dwóch lat" - powiedział prezes PGNiG OD Henryk Mucha, cytowany w komunikacie.

    Prognozy na czas zarazy

    Światowe ceny węgla już od początku roku szukały dna, ale tego trendu w ogóle nie było widać w Polsce, gdzie od trzech lat dominują kontrakty długoterminowe ze stałą, dużo wyższą niż obecna światowa, ceną.

    Dla "czarnego złota" na świecie efekt koronawirusa zaczyna już mijać. Ceny węgla w portach Europy (ARA) od kilku dni zaczęły rosnąć - analitycy katowickiego oddziału ARP piszą, że epidemia wymusiła tymczasowe zamknięcie wielu kopalń w Chinach i Mongolii. Największy konsument węgla na świecie powoli wchodzi znowu na wysokie obroty i zaczyna "zasysać" surowiec.

    Elektrownia jądrowa. Zbudujemy ją wreszcie?

    Prezydent USA zaniepokojony tym, co się dzieje z cenami ropy i gazu zadzwonił w tej sprawie do prezydenta Rosji Władimira Putina. Szefowie państw zgodzili się na dalsze rozmowy ekspertów. Zdaniem wielu analityków Putin będzie jednak oczekiwał koncesji politycznych, m.in zniesienia sankcji nałożonych przez USA na Moskwę po aneksji Krymu, co w roku wyborczym w USA może być trudne. Stąd amerykańskie lobby naftowe apeluje do administracji, aby nacisnęła raczej na Arabię Saudyjską. Sześcioro senatorów ze stanów wydobywających ropę i gaz napisało list do sekretarza stanu Mike'a Pompeo, domagając się użycia wobec tego kraju całego arsenału dostępnych środków, łącznie z restrykcjami handlowymi.

    Międzynarodowa Agencja Energetyczna w swoim marcowym raporcie o rynku ropy zakreśliła trzy scenariusze. W scenariusz optymistyczny zakłada, że w tym roku nastąpi, po przejściowym spadku, wzrost zapotrzebowania na ropę. W bazowym ocenia, że ograniczenia wywołane pandemią w Europie, Ameryce i Afryce nie będą miały tak negatywnego wpływu na rynek ropy jak wcześniejsza sytuacja w Chinach. W drugim kwartale rynek odbija i rośnie w drugiej połowie roku. Ogółem dzienne zapotrzebowanie na ropę spada o 90 tys. baryłek. W pesymistycznym scenariuszu popyt w Europie pozostaje niski w trzecim kwartale, a w USA rośnie w wolniejszym tempie. W tym przypadku globalne zapotrzebowanie na ropę może spaść o 730 tys. baryłek dziennie. IHS Markit twierdzi, że konsumpcja spadnie o 1,42 miliona baryłek, a w najgorszym scenariuszu - aż o 2,8 miliona.

    Jedno jest pewne - dotychczasowe scenariusze nie sprawdzają się.


    Ceny ropy i gazu lecą w dół. Jakie będą dalsze skutki ataku koronawirusa?
  • #1790
    jack63
    Poziom 42  
    retrofood napisał:
    W takim razie inwestorzy wykazali się większą przezornością niż nasz rząd w organizowaniu zapasów na ciężkie czasy.

    Nie większą tylko jakąkolwiek przezornością. Choć ja to odbieram jako działanie stadne.
    Rząd PIS mało, że nie robił zapasów, to potargał worek na zapasy...
  • #1791
    retrofood
    Moderator
    jack63 napisał:
    retrofood napisał:
    W takim razie inwestorzy wykazali się większą przezornością niż nasz rząd w organizowaniu zapasów na ciężkie czasy.

    Nie większą tylko jakąkolwiek przezornością. Choć ja to odbieram jako działanie stadne.
    Rząd PIS mało, że nie robił zapasów, to potargał worek na zapasy...
    Ja miałem na myśli czas. Inwestorzy reagowali już w styczniu...
  • #1792
    jack63
    Poziom 42  
    retrofood napisał:
    Inwestorzy reagowali już w styczniu...

    Ale Wuhan był wcześniej, a nasi worek potargali 5 lat temu...
    Z resztą analiza historii pokazuje, że wszelkie "ruchawki" kładą giełdę.
    Dla mnie giełda, a szczególnie tzw instrumenty pochodne to czyste kasyno. Powinno być zlikwidowane, bo tylko niszczy realną gospodarkę. Analitycy z firm ratingowych już nie raz dali doopy, ale jakoś nikt ich za to nie ukarał.
    Także ceny akcji, szczególnie firm praktycznie państwowych są mniej istotne. Firmy nie upadną, bo nie mogą upaść. Zarządy nie będą ukarane za złe decyzje swoje ani rząd rząd nie zostanie ukarany za pogorszenie kondycji tych firm choćby przez "dopisanie" im nierentownych kopalń. Także spokojnie. Prąd musi być, by wybory się odbyły, a potem blackout...
  • #1793
    CHOPIN66
    Poziom 12  
    jack63 napisał:
    retrofood napisał:
    Inwestorzy reagowali już w styczniu...

    Ale Wuhan był wcześniej, a nasi worek potargali 5 lat temu...
    Z resztą analiza historii pokazuje, że wszelkie "ruchawki" kładą giełdę.
    Dla mnie giełda, a szczególnie tzw instrumenty pochodne to czyste kasyno. Powinno być zlikwidowane, bo tylko niszczy realną gospodarkę. Analitycy z firm ratingowych już nie raz dali doopy, ale jakoś nikt ich za to nie ukarał.
    Także ceny akcji, szczególnie firm praktycznie państwowych są mniej istotne. Firmy nie upadną, bo nie mogą upaść. Zarządy nie będą ukarane za złe decyzje swoje ani rząd rząd nie zostanie ukarany za pogorszenie kondycji tych firm choćby przez "dopisanie" im nierentownych kopalń. Także spokojnie. Prąd musi być, by wybory się odbyły, a potem blackout...



    Co do kopalni to problemem nr.1 Są zarząd a problemem nr.2 związki zawodowe
    1 Kiedy rząd PO-PSL sprzedał jedną z upadających kopalni Czechom to Czesi pierwsze co zrobili to wyrzucili cały 300 osobowy polski zarząd kopalni i powołali swój czeski liczący może z 10-15 osób oraz pozbyli się związków zawodowych . I teraz ta kopalnia jest najbardziej dochodową ze wszystkich kopalni jakie posiada ta konkretna czeska firma .

    2. W każdej takiej kopalni działa 400 związków zawodowych i każdy taki związek oprócz składek pobieranych od członków bierze jeszcze 10 tyś zł subwencji z budżetu kopalni i albo likwidacja związków zawodowych albo ograniczenie ich do powiedzmy 10-20 na kopalnię .
  • #1794
    vodiczka
    Poziom 43  
    CHOPIN66 napisał:
    W każdej takiej kopalni działa 400 związków zawodowych
    Nie przesadzasz? )O kilkudziesięciu słyszałem ale 400 :?: ;)
    CHOPIN66 napisał:
    ograniczenie ich do powiedzmy 10-20 na kopalnię .
    Do trzech maksymalnie, ewentualnie dowolna ilość ale tylko trzy największe subwencjonowane przez kopalnię.
  • #1795
    Mierzejewski46
    Poziom 21  
    Związki zawodowe wykończyły Ursus, FSO, stocznię, huty i wiele dużych zakładów. Że też ludzie jeszcze tego nie zrozumieli, pod pozorem walki o pracownika doprowadzają do upadku poszczególne gałęzie gospodarki. To tek jakby pozwolił zajączkowi gonić soczystą marchewkę, której i tak nigdy nie dogoni.
    Naszej gospodarki nie stać na wybudowanie elektrowni atomowej, bo po pierwsze nie mamy technologii, a elektrowni potrzeba nam więcej niż jedna. Jedna nas nie urządza. A jeśli budować z dolewką obcego kapitału to sorry, ale pachnie mi to kolejnym uzależnieniem od wpływu "zachodniego", a to jak wszyscy wiemy dobrze na przyszłość nie rzutuje. Chcemy się liczyć na świecie, musimy być niezależni od energii w każdej postaci. Nie wiem może niektórym nie zależy, ale ja jestem za tym, żeby Polska była silnym i niezależnym gospodarczo i energetycznie państwem. Produkcja energii musi zostać zmodernizowana, to nie ulega wątpliwości, ale na mój rozum to co niektóre grupy polityczne chcą to zrobić trochę za szybko, na biegu i z premedytacją osiągnięcia swojego celu. Co nagle to po diable. Energetyka to jak PKP. Cargo, Regio, Inter i co tam jeszcze dało się wydzielić z tego kolosa, żeby go okradać. To samo kopalnie. O tym już nawet nie chce się pisać.
  • #1796
    Mobali
    Poziom 33  
    Mierzejewski46 napisał:
    Związki zawodowe wykończyły Ursus, FSO, stocznię, huty i wiele dużych zakładów.
    Można jeszcze dodać, że pewnie odpowiadają za to że kury się nie niosą, za syfilis i za globalne ocieplenie... Ale wato też zauważyć jakiekolwiek pozytywy, tak z szacunku dla prawideł dyskursu ;-)

    W innych krajach działalność związków to też jasne i ciemne strony. Polecam rewelacyjny amerykański dramat polityczny z 1978 roku pod tytułem "F.I.S.T." (dobra rola Stalone!). Ten obraz to właściwie kwintesencja tego, jak słuszna idea zamienia się w raka. Podejrzewam więc, że jak tylko EJ powstanie, to dość szybko pojawią się w niej także związki zawodowe. Trzy, dziesięć, a może trzydzieści? Ale co to za różnica? Chore są regulacje i prawo, a nie sama idea ochrony pracowniczych praw. A na razie EJ jeszcze nie ma, ale jest już robactwo, które równie skutecznie wysysa pieniądze. Działa zarząd i biurokracja, opracowuje się jakieś "plany" i aktualizuje się kolejne strategie. No i co prawda bez związków, ale licznik bije. I to coraz szybciej.
  • #1797
    CHOPIN66
    Poziom 12  
    vodiczka napisał:
    CHOPIN66 napisał:
    W każdej takiej kopalni działa 400 związków zawodowych
    Nie przesadzasz? )O kilkudziesięciu słyszałem ale 400 :?: ;)
    CHOPIN66 napisał:
    ograniczenie ich do powiedzmy 10-20 na kopalnię .
    Do trzech maksymalnie, ewentualnie dowolna ilość ale tylko trzy największe subwencjonowane przez kopalnię.


    Wiem to z rozmowy w pociągu z pewną panią koło 60 która była przewodniczącą solidarności do mniej więcej 95.r i wypisała się z solidarności tylko dlatego ,że nie mogła patrzeć jak niszczą przemysł - za pieniądze zakładów tworzyli sobie wielkie posiadłości na miarę majątków szlacheckich
  • #1798
    retrofood
    Moderator
    Mobali napisał:
    Mierzejewski46 napisał:
    Związki zawodowe wykończyły Ursus, FSO, stocznię, huty i wiele dużych zakładów.
    Można jeszcze dodać, że pewnie odpowiadają za to że kury się nie niosą, za syfilis i za globalne ocieplenie... Ale wato też zauważyć jakiekolwiek pozytywy, tak z szacunku dla prawideł dyskursu ;-)


    Może jakieś socjalne są, jednak te związki po 1989 roku rzeczywiście wykończyły niejedną, dobrze prosperującą firmę. Nawet taką Hutę Stalowa Wola, która w latach 70-tych umiała współpracować i z Niemcami, i z Anglikami, i z Amerykanami, i z Japończykami... Mnóstwo maszyn wychodziło z Huty pod markami zagranicznymi i udawało oryginały, konkurując z najlepszymi. Dokładnie tak samo jak firmy robią teraz, rozczłonkowując produkcję po wielu krajach. Tylko, że Huta była jedną z nielicznych w kraju, które miały również światowe technologie.
    Ale to wszystko się skończyło, kiedy gospodarką zaczął kierować pan wicepremier Goryszewski (ten od powiedzenia, że nie jest ważne, czy Polska będzie bogata, czy biedna, ważne aby była katolicka!), a związki zawodowe zaczęły ciągnąć sukno, bo przecież Huta miała kupę odłożonego szmalu. No to Solidarność żądała podwyżek, a Goryszewski przez dwa lata nie zapłacił Hucie za realizację produkcji obronnej i utrzymanie wojskowych zdolności produkcyjnych, a to wystarczyło. Huta jest teraz zerem, a jej akcjami nie mogę sobie nawet podetrzeć rzyci, bo kiedy je dawali, to jeszcze na kredowym papierze. A trochę ich mam.
    I znam wszystko z autopsji.
    Tak samo związki wyrzuciły dyrektora pobliskich Zakładów Mięsnych w Nisku, bo kiedy Solidarność chciała jeszcze za komuny postawić krzyż, to on... się zgodził. Zaproponował tylko, że wszystko sfinansuje, nawet zaprosi biskupa, tyle że podczas uroczystości poświęcenia wszyscy członkowie związku uklękną pod tym krzyżem i złożą przysięgę, że nie będą więcej kraść mięsa w zakładzie.
    No i Solidarność warunku nie przyjęła, krzyża wtedy nie postawiono, a dyrektora znienawidzili i zaraz w 1989 kiedy władzę objął Mazowiecki, Solidarność dyrektora wyrzuciła i na czele zakładu postawiła swojego kandydata. A po kilku latach Zakładów już nie było. Zakładów z ogromną renomą, własną siecią sklepów w okolicy i dużym, wciąż niezaspokojonym ilościowo eksportem, bo jakość wyrobów miał niepowtarzalną.
    Dlatego mogę potwierdzić, wszystkie duże zakłady w mojej okolicy padły w dużej mierze z powodu postępowania szefów związkowych, którzy zresztą niezłe gniazdka sobie uwili w tych latach. Nie wiem czy wiecie, ale już za pierwszej Solidarności, tej w 1980 roku, wszyscy członkowie ważnych zarządów zakładowych i wyższych, dostali od razu telefony, wtedy dobro bardzo deficytowe, na które normalny człowiek czekał latami, często dłużej niż na mieszkanie. Władza (każda władza) wolała ich ugłaskać niż wojować.
    A oni na tym grali i wciąż grają.
  • #1799
    gaz4
    Poziom 32  
    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Prezes-PGE-G...ignie-budowy-elektrowni-jadrowej-7854496.html

    Wszyscy to wiedzieli ale nikt nie odważył się powiedzieć. Teraz w dobie epidemii koronawirusa nic nie mają do stracenia więc czas na szczerość. Kolejnym krokiem powinno być zlikwidowanie skarbonek stworzonych dla realizacji PPEJ. W kilka lat oszczędzimy miliard. Ta kasa powinna być wpompowana w poprawę efektywnosci. Tylko to od EC na węgiel zaczynając może nam dać prawdziwe bezpieczeństwo energetyczne.

    Obawiam się, że po koronawirusie wszystko wróci na stare tory czyli sukno szarpane ze wszystkich stron. Dlatego wykorzystam okazję aby przekonać się jak daleko jestem od prawdziwego prepersa. Rozporządzenie o rękawiczkach i ograniczenia w ilosci ludzi w sklepach sprawiły, że wróciły kolejki i barejowskie teksty typu "tych klientów nie obsługujemy". Albo "klient w krawacie jest mniej awanturujący" - to chyba jedyny sens wprowadzenia rękawiczek w marketach, uspokojenie ludzi. Nie mamy zamiaru stać w tych upadlajacych kolejkach, rodzina na świeta nie przyjedzie, a ja do żadnego marketu nie wejdę. Dokończę układanie PV na dachu, offgrid by byle blackdown nie odciął mnie od energii. Dopracuję metody na zimę czyli wiatraki, biopaliwa itp. I zobaczę ile czasu da się żyć na w miarę wysokim poziomie bez dostaw żywności i energii z zewnątrz. Bo zagrożenia jakie niesie "walka z koronawirusem" są wieksze niż sie wydaje. Znowu podnoszą się głosy, ze gotówka jest zła bo przenosi bakterie wiec powinniśmy płacić kartami i smartfonami. Jeżeli ktoś kiedyś zlikwiduje pieniadze byle pad sieci energetycznej lub netu sprawi, że z czułością wspomnimy "drobne" utrudnienia jak te kolejki. Jest dużo sił z sektora bankowego które się na to uparły. A to nie wszystko, już pojawiały sie problemy z bankomatami chociaż tak naprawdę jeszcze nic się nie dzieje. Wolę dmuchać na zimne i testować preperstwo już nie tylko jako niezobowiązujące hobby. Państwa powinny robić to samo i policzyć ile wytrzymają bez dostaw z zewnątrz. Pamietacie ten stary kawał:

    Wilk, lew i kurczak chwalą się kto jest groźniejszy:
    - Jak zawyję to cała wioska chowa się w domach - mówi wilk.
    - To nic. Jak ja zaryczę sawanna zaszywa się pod ziemią - chwali sie lew.
    - Cieniacy. Jak ja kichnę cały świat wpada w popłoch - powiedział kurczak.

    Tak było w czasie sławnej ptasiej grypy. Ale to było przedszkole, obecnie najgorźniejszy jest nietoperz - wystarczyło, że kaszlnął i świat wywrócił się do góry nogami.
  • #1800
    Mobali
    Poziom 33  
    gaz4 napisał:
    I zobaczę ile czasu da się żyć na w miarę wysokim poziomie bez dostaw żywności i energii z zewnątrz.
    Co ważne, teraz technologia znacznie ułatwia tego typu działania. To, co kiedyś było zupełnie nierealne, dzisiaj może zrobić każdy. I mam tu na myśli każdy poziom niezależności, nie tylko tę dotyczącą energii i żywności.

    A swoją drogą... Może byłoby warto wyłączyć ten ciekawy wątek? Pewnie byłby to dobry osobny temat?