Od kiedy sięgam pamięcią "jarały mnie" wszelkie biometryczne systemy uwierzytelniania tożsamości. O ile super-ekstra systemy skanujące tęczówkę oka, pozostają w sferze fantastyki, lub po prostu poza budżetem przeciętnego Kowalskiego, to systemy oparte o czytniki odcisków palców, czy też rozpoznawania twarzy, stały się normą w biznesowych laptopach, oraz smartfonach z wyższych półek.
Co jednak z komputerami stacjonarnymi, lub laptopami starszej generacji, których używamy w roli desktopów, a nie posiadają takiej funkcjonalności? Czy jesteśmy w takim przypadku skazani na mozolne wpisywanie, często długich haseł?
Ja zawsze byłem zwolennikiem długich i "pokręconych" haseł, typu "ZaczarowanyJednorożecSTO23i_dżem-dyniowy", to jest oczywiście przykładowe hasło wymyślone na poczekaniu, na potrzeby tego artykułu, ale wierzcie mi, że lubię stosować tego typu kombinacje. Często są to na przykład cytaty zaczerpnięte z jakichś utworów muzycznych (nie koniecznie w "standardowych" językach), wzbogacone dodatkowo, o jakieś "dziwne słowa", czy ciągi cyfr. Ot taki mój "fetysz".
Poza oczywistymi zaletami, takie hasła mają też swoje wady. Po pierwsze dość długo się je wpisuje (pomijam przypadki, gdy ktoś wraca, o czwartej rano z imprezy i chce napisać na Facebooku do swojej byłej, gdzie takie hasło może rano okazać się wybawieniem), po drugie, długo się je wpisuje, a po trzecie... I tutaj posłużę się przykładem z własnego życia, moja partnerka, mimo iż mieszkamy razem od kilku lat, woli się męczyć na telefonie, czy tablecie, zamiast skorzystać z mojego komputera, bo... Wkurza ją wpisywanie tych "chorych haseł".
Z tego też powodu, zakupiłem chiński, a jakże, moduł czytnika linii papilarnych podłączany do portu USB.
Gadżet nie jest tani, bo kosztuje około 50 polskich złotych, co biorąc pod uwagę średnie ceny prezentowanych gadżetów "made in china", stawia go w cenowej czołówce
.

Urządzenie pozwala w znaczny sposób przyspieszyć dostęp do swoich danych, a jednocześnie można je umieścić w dyskretnym miejscu, na przykład przykleić pod blatem biurka.
Na początek kilka zdjęć tego, co znajdziemy w paczce od majfriendów.
W opakowaniu znajdziemy:

Jest też anglojęzyczna instrukcja obsługi. Co się chwali.
Jestem pewien, że interesuje was, co znajduje się w środku tego urządzenia. Ja też byłem, toteż rozebrałem je jeszcze zanim podłączyłem do komputera.
Po rozebraniu, byłem nieco zaskoczony. Spodziewałem się zastać w środku jakiś mikrokontroler, ale wygląda na to, że całą robotę odwala tutaj software po stronie komputera. Tylko co tam w takim razie robi kwarc 12MHz?

Jeśli chodzi o stronę software'ową, to jestem nieco zawiedziony. Liczyłem na to (bo tak się naczytałem - "gdzieś tam"), że będę mógł się logować za pomocą posmyrania paluszkiem, dosłownie wszędzie, do banków, do Allegro, Aliexpress, czy oczywiście na Elektrodę.
Niestety okazało się, że oprogramowanie, na które dostałem namiar wraz z kupnem tego "czytnika" nie oferuje takich możliwości. Ma za to bardzo praktyczną i użyteczną opcję szyfrowania plików. Poza tym umożliwia oczywiście zalogowanie się do systemu.

Tutaj kieruję pytanie do Was, moi drodzy czytelnicy. Czy znacie jakiś program, wtyczkę do przeglądarki (używam głównie FireFoxa, ale czasem zdarzy mi się i z Chrome'a skorzystać), która umożliwiałaby logowanie do wszelakich serwisów, czy innych portali za pomocą "pomiziania" paluszkiem.
Znalazłem też czytnik reagujący na dotknięcie palcem, a nie na przesunięcie, jak w tym przypadku, ale był trochę ponad dwukrotnie droższy, za to znacznie mniejszy bo rozmiarem przypominał "dongla" od bezprzewodowej myszki.
Podsumowując:
Za niecałe 50 złotych możemy stać się posiadaczem gadżetu, który ułatwi nam logowanie do systemu (jeśli używamy długich i "wrednych" haseł), lub umożliwi w prosty sposób szyfrować pojedyncze pliki.
Niestety liczyłem na większą funkcjonalność tego gadżetu.
Pozdrawiam.
CMS
Co jednak z komputerami stacjonarnymi, lub laptopami starszej generacji, których używamy w roli desktopów, a nie posiadają takiej funkcjonalności? Czy jesteśmy w takim przypadku skazani na mozolne wpisywanie, często długich haseł?
Ja zawsze byłem zwolennikiem długich i "pokręconych" haseł, typu "ZaczarowanyJednorożecSTO23i_dżem-dyniowy", to jest oczywiście przykładowe hasło wymyślone na poczekaniu, na potrzeby tego artykułu, ale wierzcie mi, że lubię stosować tego typu kombinacje. Często są to na przykład cytaty zaczerpnięte z jakichś utworów muzycznych (nie koniecznie w "standardowych" językach), wzbogacone dodatkowo, o jakieś "dziwne słowa", czy ciągi cyfr. Ot taki mój "fetysz".
Poza oczywistymi zaletami, takie hasła mają też swoje wady. Po pierwsze dość długo się je wpisuje (pomijam przypadki, gdy ktoś wraca, o czwartej rano z imprezy i chce napisać na Facebooku do swojej byłej, gdzie takie hasło może rano okazać się wybawieniem), po drugie, długo się je wpisuje, a po trzecie... I tutaj posłużę się przykładem z własnego życia, moja partnerka, mimo iż mieszkamy razem od kilku lat, woli się męczyć na telefonie, czy tablecie, zamiast skorzystać z mojego komputera, bo... Wkurza ją wpisywanie tych "chorych haseł".
Z tego też powodu, zakupiłem chiński, a jakże, moduł czytnika linii papilarnych podłączany do portu USB.
Gadżet nie jest tani, bo kosztuje około 50 polskich złotych, co biorąc pod uwagę średnie ceny prezentowanych gadżetów "made in china", stawia go w cenowej czołówce
Urządzenie pozwala w znaczny sposób przyspieszyć dostęp do swoich danych, a jednocześnie można je umieścić w dyskretnym miejscu, na przykład przykleić pod blatem biurka.
Na początek kilka zdjęć tego, co znajdziemy w paczce od majfriendów.
W opakowaniu znajdziemy:
Jest też anglojęzyczna instrukcja obsługi. Co się chwali.
Jestem pewien, że interesuje was, co znajduje się w środku tego urządzenia. Ja też byłem, toteż rozebrałem je jeszcze zanim podłączyłem do komputera.
Po rozebraniu, byłem nieco zaskoczony. Spodziewałem się zastać w środku jakiś mikrokontroler, ale wygląda na to, że całą robotę odwala tutaj software po stronie komputera. Tylko co tam w takim razie robi kwarc 12MHz?
Jeśli chodzi o stronę software'ową, to jestem nieco zawiedziony. Liczyłem na to (bo tak się naczytałem - "gdzieś tam"), że będę mógł się logować za pomocą posmyrania paluszkiem, dosłownie wszędzie, do banków, do Allegro, Aliexpress, czy oczywiście na Elektrodę.
Niestety okazało się, że oprogramowanie, na które dostałem namiar wraz z kupnem tego "czytnika" nie oferuje takich możliwości. Ma za to bardzo praktyczną i użyteczną opcję szyfrowania plików. Poza tym umożliwia oczywiście zalogowanie się do systemu.
Tutaj kieruję pytanie do Was, moi drodzy czytelnicy. Czy znacie jakiś program, wtyczkę do przeglądarki (używam głównie FireFoxa, ale czasem zdarzy mi się i z Chrome'a skorzystać), która umożliwiałaby logowanie do wszelakich serwisów, czy innych portali za pomocą "pomiziania" paluszkiem.
Znalazłem też czytnik reagujący na dotknięcie palcem, a nie na przesunięcie, jak w tym przypadku, ale był trochę ponad dwukrotnie droższy, za to znacznie mniejszy bo rozmiarem przypominał "dongla" od bezprzewodowej myszki.
Podsumowując:
Za niecałe 50 złotych możemy stać się posiadaczem gadżetu, który ułatwi nam logowanie do systemu (jeśli używamy długich i "wrednych" haseł), lub umożliwi w prosty sposób szyfrować pojedyncze pliki.
Niestety liczyłem na większą funkcjonalność tego gadżetu.
Pozdrawiam.
CMS
Fajne? Ranking DIY
