Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jakim cudem wilgotniejsze powietrze z zewnąrz osuszy mi powietrze w mieszkaniu?

01 Gru 2018 23:56 1320 29
  • Poziom 8  
    Witam,
    poczytałem nie tylko z tego forum tematy odnośnie wilgotności i nurtuje mnie jedno pytanie. Wymieniłem okna i w dwóch miejscach mam punkt rosy przy dużych mrozach (sciana w narożniku domu jest zimna, przez co wilgotna wewnątrz i wychodzi grzyb). Wilgotność w domu to 55-65% ale ta wyższa to przy gotowaniu, suszeniu prania itp. Generalnie jest poniżej 60%, najczęściej blisko 55%, czyli niby dobra, natomiast widzę, że w dolnej części okien mam skroploną wodę często już po 2h od wytarcia. Przeczytałem, że nowe okna trzeba rozszczelniać i często wietrzyć (przez ich szczelność wentylacja grawitacyjna nie działa jak nie są rozszczelnione) ale patrzyłem dziś na pogodę i wilgotność powietrza na polu to 75% a nie padało dzisiaj, jutro w dzień ma być słońce ale w najlepszym momencie wg prognozy ma być 66%, za dwa dni deszcz i 90% i więcej! Mam zatem pytanie: co mi da częste wietrzenie lub rozszczelnienie na cały dzień, jak wlatujące z zewnątrz powietrze będzie wilgotniejsze najczęściej ponad 10% od tego w mieszkaniu? Jakim cudem wilgotniejsze powietrze z pola osuszy mi powietrze w mieszkaniu? (chodzi mi o to, żeby ściany w tych dwóch miejscach nie były wilgotne i nie było grzyba, wilgoć na oknach sobie przetrę ścierką jak trzeba).
    Pozdrawiam
  • Pomocny post
    Poziom 1  
  • Pomocny post
    Poziom 19  
    Uderzam napisał:
    (....) Wymieniłem okna i w dwóch miejscach mam punkt rosy przy dużych mrozach (sciana w narożniku domu jest zimna, przez co wilgotna wewnątrz i wychodzi grzyb).


    Sam napisałeś "sciana w narożniku domu jest zimna..." Zrób wszystko, żeby nie była tam zimna, to problem zniknie.
  • Poziom 8  
    Dziękuję. Ciekawe czemu nie robią higrometrów w tej skali i nie podają w serwisach pogodowych również wilgotności bezwzględnej (czyli masy pary wodnej na jednostkę objętości) tylko względną, która trochę miesza jak widać. Powinno być tak, że otwieram pogodę i jak mam wilgotność bezwzględną poniżej 5g/m3 to robię wielki przeciąg na 2 minuty, żeby całe powietrze szybko wymienić ale nie ochłodzić ścian... a tu wszędzie mam w procentach i muszę przeliczać... na szczęście widzę na oko, że jak jest koło zera to prawie nie ma szans, żeby bezwzględna wilgotność była wyższa na polu od tej w domu.
  • Pomocny post
    Moderator
    Uderzam napisał:
    Wilgotność w domu to 55-65% ale ta wyższa to przy gotowaniu, suszeniu prania itp. Generalnie jest poniżej 60%, najczęściej blisko 55%, czyli niby dobra
    Jak Ci się to udaje? Ja nawet przy gotowaniu rzadko mam powyżej 20%. Chyba, że celowo nastawię wodę na gotowanie, ale daje to chwilowy efekt. W dziesięć minut po wyłączeniu palnika spada poniżej 20%. Temperatura powietrza 22 - 24 stopnie, ale termometr jest umieszczony dość wysoko.
  • Pomocny post
    Poziom 19  
    "W warunkach sprawnej wentylacji i typowej ilości wilgoci pochodzącej ze źródeł wewnętrznych (w przeciętnym gospodarstwie domowym jest to ok. 330 g/h) wilgotność względna powietrza wewnętrznego osiąga poziom ok. 35%. Jest to wartość zazwyczaj komfortowa, o ile powietrze jest dostatecznie czyste i zawiera mało kurzu. Zazwyczaj w mieszkaniach nie daje się utrzymać powietrza w stanie wolnym od kurzu i pyłu, dlatego w pomieszczeniach gdzie przebywają ludzie, wilgotność powinna leżeć w przedziale od 40% do 60%."

    https://www.termocert.com.pl/ocena-komfortu-cieplnego/wilgotnosc-powietrza.html

    retrofood jak Ci się to udaje, te 20 %
  • Poziom 8  
    retrofood napisał:
    Uderzam napisał:
    Wilgotność w domu to 55-65% ale ta wyższa to przy gotowaniu, suszeniu prania itp. Generalnie jest poniżej 60%, najczęściej blisko 55%, czyli niby dobra
    Jak Ci się to udaje? Ja nawet przy gotowaniu rzadko mam powyżej 20%. Chyba, że celowo nastawię wodę na gotowanie, ale daje to chwilowy efekt. W dziesięć minut po wyłączeniu palnika spada poniżej 20%. Temperatura powietrza 22 - 24 stopnie, ale termometr jest umieszczony dość wysoko.


    Może masz stare okna albo wentylację przewymiarowaną?
    Jak nie gotowałem to ręczniki mokre wieszałem w zimie na kaloryferach i pryskałem spryskiwaczem firanki bo wyczytałem, że 50-60% jest OK ale teraz widzę, że nawet 40% jest OK a po wymianie okien i sprowadzeniu żony w zasadzie nie muszę nic robić:) Żona lubi gotować, zmywarkę puszczam codziennie wieczorem i naczynia suszą się same po otwarciu, dziecko coś porozlewa bo bardzo lubi bawić się wodą, prania dużo więcej się suszy, doszły kwiatki i nie trzeba żadnych ręczników czy spryskiwacza w zimie, jest aż za dobrze z parą teraz, co widać po ścianach bo dawniej grzyba ani punktów rosy nie było. Dawniej lubiłem mieć 19 stopni dla dobrego samopoczucia i żeby nie chorować ale dziecko małe i mamy teraz 21-22, jak zapomnimy wyregulować to max 24 - to też może mieć znaczenie.
  • Moderator
    henrykS napisał:

    retrofood jak Ci się to udaje, te 20 %

    Udaje? Ja z tym walczę, bo źle się nawet oddycha. A warunki takie, dom drewniany i piece kaflowe opalane drewnem. Poza tym okna stare, niezbyt szczelne. I to wszystko.
  • Specjalista - systemy grzewcze
    Rozróżniamy dwa rodzaje wilgotności:
    1. Wilgotność bezwzględna, która określa ilość rozpuszczonej wody w gramach w 1 metrze sześciennym powietrza [g/m3]
    2. Wilgotność względną, którą opisuje Wikipedia jako: "stosunek ciśnienia cząstkowego pary wodnej zawartej w powietrzu do ciśnienia nasycenia nad płaską powierzchnią czystej wody[1], określającego maksymalne ciśnienie cząstkowe pary wodnej w danej temperaturze". Na chłopski rozum można to określić jako współczynnik liczony od 0 do 1 lub procentowo od 0 do 100% ilości rozpuszczonej wody w powietrzu do maksymalnej ilości, która może się rozpuścić w danych warunkach (czyli przy określonej temperaturze oraz ciśnieniu).

    Ile tej wody jest w stanie się rozpuścić w powietrzu zależy od temperatury oraz ciśnienia powietrza. Przyjmijmy, że ciśnienie jest mniej więcej stałe, bo jest ono prawie takie samo wewnątrz domu jak i na zewnątrz to w naszych warunkach ilość rozpuszczonej wody mocno zależy od temperatury powietrza.
    Im cieplejsze powietrze tym więcej wody jest w stanie się rozpuścić w tym powietrzu. Jeżeli więc zimne powietrze z zewnątrz o wilgotności względnej np. 70% dostanie się do domu to zostanie ono ogrzane, a tym samym zwiększy się ilość możliwej do rozpuszczenia w nim wody. Tym samym wilgotność względna tego powietrza zmaleje.

    Aby zrozumieć, przyjrzyj się wykresowi wilgotności bezwzględnej w zalezności od temperatury:
    http://termotesty.pl/wp-content/uploads/2014/09/zawartosc_wody_w_powietrzu.jpg
    Poniżej krzywej powietrze nie jest nasycone parą wodną. Powyżej krzywej występuje przesycenie parą wodną, a sama krzywa jest zbiorem tzw. punktów rosy, po przekroczeniu których nadmiar wody się skropli.
    Wilgotność względna na tym wykresie to jest pionowa linia dla każdej z temperatur inna, która przebiega od wartości 0 g/m3 do krzywej.
    Dla przykładu weźmy temperaturę 0 stopni Celsjusza.
    Maksymalna ilość wody jaka jest w stanie się rozpuścić w tej temperaturze w powietrzu to 5 g/m3
    Dla tej temperatury wartość 0 g/m3 to 0% wilgotności względnej.
    Natomiast 5 g/m3 to wartość 100% wilgotności względnej.
    Wartość 2,5 g/m3 będzie odpowiadać 50% wilgotności względnej.
    Załóżmy, że to powietrze o temperaturze 0 stopni Celsjusza i wilgotności bezwzględnej 5 g/m3 (czyli wilgotności względnej 100%) podgrzejemy do temperatury 10 stopni Celsjusza to jego wilgotność względna spadnie do 50%, ponieważ przy temperaturze 10 stopni Celsjusza w tym powietrzy może się rozpuścić 2 razy więcej wody tj. 10 gramów/m3.
    Jeżeli to samo powietrze podgrzejemy do 22 stopni Celsjusza to wilgotność względna spadnie do 25%, ponieważ przy takiej temperaturze może się rozpuścić 4 razy więcej wody czyli 20 gramów/m3.

    Gdybyśmy teraz rozpatrzyli w drugą stronę np. weźmy powietrze o temperaturze 22 stopni Celsjusza i wilgotności 100%. Przy takiej temperaturze i wilgotności względnej 100% mamy rozpuszczone w nim 20 gramów wody na 1m3 powietrza.
    Jeżeli byśmy teraz ochłodzili to powietrze do temperatury 10 stopni Celsjusza to 10 gramów wody skropli się w postaci rosy. Mówimy wtedy, że został przekroczony punkt rosy.
  • Poziom 39  
    retrofood napisał:
    Udaje? Ja z tym walczę, bo źle się nawet oddycha.


    Kup sobie nawilżacz powietrza.
    Problem zniknie.
  • Moderator
    Rezystor240 napisał:
    retrofood napisał:
    Udaje? Ja z tym walczę, bo źle się nawet oddycha.


    Kup sobie nawilżacz powietrza.
    Problem zniknie.

    Chętnie, ale poprzez sponsora.
  • Poziom 39  
  • Moderator
    Rezystor240 napisał:
    @retrofood

    To nie są drogie rzeczy.

    Może. Tyle, że to byłaby już n-ta rzecz w domu, wymagająca elektrycznego zasilania. Każda, pojedynczo niby nie obrywa kieszeni, ale po zsumowaniu robi się masakra. I do tego tematu szukam sponsora. :D
  • Specjalista - systemy grzewcze
    retrofood napisał:

    Może. Tyle, że to byłaby już n-ta rzecz w domu, wymagająca elektrycznego zasilania. Każda, pojedynczo niby nie obrywa kieszeni, ale po zsumowaniu robi się masakra. I do tego tematu szukam sponsora. :D


    W szczególności prądu potrzebują te nawilżacze ceramiczne zawieszane na grzejnikach/piecach kaflowych? :)
    Jak można najprościej i najtaniej zwiększyć wilgotność?
    Położyć wilgotną ścierkę/ręcznik na piecu kaflowym.
    Powiesić na piecu naczynie z wodą.
    Postawić na piecu kaflowym naczynie z wodą i zanurzonym w niej końcem grubego sznurka bawełnianego lub konopnego, który ułożony jest na piecu. Sznurek będzie działał jak knot, wyciągając wodę z naczynia i ją stopniowo odparowując.
    Zamiast sznurka można użyć starego ręcznika.
    Codziennie robić pranie i suszyć w domu w pomieszczeniach, gdzie chcemy podwyższyć wilgotność.
    Przyzwyczaić się do niższej temperatury w domu. Zazwyczaj powietrze mocno jest przesuszone z powodu zbyt wysokiej temperatury.
  • Moderator
    Plumpi napisał:
    retrofood napisał:

    Może. Tyle, że to byłaby już n-ta rzecz w domu, wymagająca elektrycznego zasilania. Każda, pojedynczo niby nie obrywa kieszeni, ale po zsumowaniu robi się masakra. I do tego tematu szukam sponsora. :D


    W szczególności prądu potrzebują te nawilżacze ceramiczne zawieszane na grzejnikach/piecach kaflowych? :)
    Jak można najprościej i najtaniej zwiększyć wilgotność?
    Położyć wilgotną ścierkę/ręcznik na piecu kaflowym.
    Powiesić na piecu naczynie z wodą.
    Postawić na piecu kaflowym naczynie z wodą i zanurzonym w niej końcem grubego sznurka bawełnianego lub konopnego, który ułożony jest na piecu. Sznurek będzie działał jak knot, wyciągając wodę z naczynia i ją stopniowo odparowując.
    Zamiast sznurka można użyć starego ręcznika.
    Codziennie robić pranie i suszyć w domu w pomieszczeniach, gdzie chcemy podwyższyć wilgotność.
    Przyzwyczaić się do niższej temperatury w domu. Zazwyczaj powietrze mocno jest przesuszone z powodu zbyt wysokiej temperatury.

    I po co ta ironia? Uważasz mnie za sprawnego umysłowo inaczej? Piec kaflowy ma ponad 2 metry wysokości, żeby coś na nim postawić trzeba drabiny i wynająć kogoś, bo ja miewam problemy nawet z pierwszym stopniem. Więc bądź uprzejmy wstrzymać się z takimi poradami.
    Codzienne pranie też sobie rób sam. I susz sobie tam gdzie mieszkasz i żyjesz. Ja nie mam ochoty schylać się przez cały czas, ani czołgać się pod suszarką, bo jak ją rozstawię, to dla mnie nie ma miejsca.
    I do niższej temperatury też się sam przyzwyczajaj. Nie po to codziennie palę w piecu, żeby w domu siedzieć w kurtce.
  • Poziom 17  
    Nawilżacz ultradźwiękowy to fajna opcja, ale stosunkowo kosztowna.
    Nie piszę tu o koszcie zakupu urządzenia, bo ten jest dość niski, także prądu wiele nie zużyje, problemem jest woda, a dokładnie jej twardość.
    Filtry do nawilżaczy są stosunkowo drogie i jak mamy twardą wodę dość często się je wymienia, ceny różne od 10-40zł, ich wytrzymałość też różna.
    Jeśli filtr nie działa, to na wszystkim powstaje osad z wapna, taki biały nalot.

    Jak ktoś ma miękką wodę jest fajnie, jak nie to już nie bardzo.
    U siebie mam wodę dość twardą, ale całe mieszkanie ma wodę idącą przez zmiękczacz, więc nawilżacz to tylko zużyty prąd i trochę wody.

    Co do problemu z suchym powietrzem, to i tak najpierw trzeba by było ogarnąć nieszczelne okna.
    Ogółem domy drewniane mają podobno większe możliwości utrzymywania poprawnej wilgotności i ogólnego stanu powietrza, niż domy z betonowe. Więc pewnie lepszym rozwiązaniem będzie rozwiązanie problemu u jego podstaw.
    Ale z tym to trzeba by kontaktować się z zawodowcami od termoizolacji, by ktoś z kamerą termowizyjną zobaczył gdzie i co się przedostaje.
  • Poziom 35  
    VaM VampirE napisał:
    Nawilżacz ultradźwiękowy to fajna opcja, ale stosunkowo kosztowna.
    Nie piszę tu o koszcie zakupu urządzenia, bo ten jest dość niski, także prądu wiele nie zużyje, problemem jest woda, a dokładnie jej twardość.
    Filtry do nawilżaczy są stosunkowo drogie i jak mamy twardą wodę dość często się je wymienia, ceny różne od 10-40zł, ich wytrzymałość też różna.
    Jeśli filtr nie działa, to na wszystkim powstaje osad z wapna, taki biały nalot.

    Potwierdzam. U mnie nawilżacz popracował raptem kilka dni i biały osad był wszędzie. Masakra.
    Mógłbyś polecić jakiś filtr? Jakiego typu szukać? Musi być osmotyczny czy można coś słabszego dać?
  • Poziom 17  
    Jako małą osmozę z czystym sumieniem polecam Aquaphor Morion, bardzo prosta i kompaktowa osmoza.
    Pasuje jej dać filtr wstępny, taki zwykły z siatki stalowej, z czyszczeniem przez spuszczanie wody, albo zwykły sznurowy. By w tą drobną hydraulikę piachu z rur nie naładowało.
    Poza tym każdy to uruchomi, łatwo się wymienia filtry, co pół roku mała wymiana, co rok, wymieniane są wszystkie cztery wkłady.
    Jak woda jest w miarę czysta to około 1600-2200l na pół roku, jak jest zmiękczacz to można więcej. Ja mam ustawiony licznik (oddzielne akcesorium) na 2600l. Nie idzie tego wyrobić, 4 osobową rodziną, woda jest super dziecku prosto do butelki, w czajniku zero kamienia i osadów.
    Przy ciśnieniu 2 bary, około. 30-40% to woda oczyszczona, reszta to odpad.

    Ja dodatkowo mam na całe mieszkanie Erie Maxima 20 z głowicą czteroprzepływową (czy jakoś tak), przed tym filtr siatkowy ze spuszczaniem wody, filtr sznurowy na muł (którego w Rzeszowie jest bardzo dużo w sieci wodociągowej), potem Erie i cała instalacja.
    Nie pamiętam co ile litrów się odkamienia, ale 1 czasami 2 razy na tydzień, soli za 60zł (50kg) wystarcza na ponad pół roku. Woda jest super, żadnych osadów w łazience, WC, czy jakichkolwiek problemów z hydrauliką. Twardość wody ustawiona na 0, w ogóle mieszacza nie montowałem, 100% wody idzie przez zmiękczacz.
    Jest tylko awaryjne obejście, omijające wszystkie filtry w razie awarii czegoś z systemu.
    Do tego jest jeszcze elektrozawór przeciw-zalaniowy (na razie sam zawór, bo nie zrobiłem reszty). Plusy nic się nie zakamienia, więc pralka, zmywarka, piec dwufunkcyjny, armatura, nie wymaga żadnych soli, calgonów, czyszenia, uszczelki się prawie nie zużywają.
  • Poziom 31  
    Uderzam napisał:
    Dziękuję. Ciekawe czemu nie robią higrometrów w tej skali i nie podają w serwisach pogodowych również wilgotności bezwzględnej (czyli masy pary wodnej na jednostkę objętości) tylko względną, która trochę miesza jak widać.

    Bo bezwzględna niewiele tak naprawdę mówi. Chodzi o to, żeby wiedzieć ile jeszcze brakuje do osiągnięcia punktu rosy czyli 100% wilgotności względnej. To daje nam informację, czy jest jakieś ryzyko wystąpienia opadów/mgły w danej temperaturze.
    Ciekawostką jest to, że najbardziej suche powietrze występuje nie na pustyni a na Antarktydzie...
    Plumpi napisał:
    Zazwyczaj powietrze mocno jest przesuszone z powodu zbyt wysokiej temperatury.

    Z powyższym stwierdzeniem niekoniecznie się zgodzę. Wysoka temperatura plus bardzo dobra wentylacja to wtedy tak.
  • Poziom 37  
    @Uderzam U mnie też "płynęła" woda po szybach. Problem rozwiązała suszarka do ubrań.
  • Poziom 38  
    retrofood napisał:
    A warunki takie, dom drewniany i piece kaflowe opalane drewnem.

    Nie ma co się dziwić drewno jest higroskopijne i wysuszone piecem wyciąga wilgoć z powietrza. Dobra wentylacja mogła by trochę pomóc.
    Zaletą domów drewnianych jest wysokie ciepło właściwe drewna co przy dobrym ociepleniu/izolacji pozwala uzyskać dom pasywny (taki, który wymaga bardzo mało opały zimą i wystarczy palić w piecu co kilka dni).

    Autor może zainwestować w pochłaniacze wilgoci powinno trochę pomóc.
  • Poziom 12  
    Dzień dobry,
    Pozwolę sobie na nieśmiałe pytanie - czy zmniejszenie wilgotności powietrza w mieszkaniu spowoduje mniejsze zapotrzebowanie na energię w celu uzyskania danej temperatury w pomieszczeniach?
  • Poziom 19  
    ssawka napisał:
    Dzień dobry,
    Pozwolę sobie na nieśmiałe pytanie - czy zmniejszenie wilgotności powietrza w mieszkaniu spowoduje mniejsze zapotrzebowanie na energię w celu uzyskania danej temperatury w pomieszczeniach?

    Jest odwrotnie.
    Zwiększona wilgotność poprawia komfort cieplny, zwiększa odczuwanie ciepła, tak jak to sie dzieje w parne, upalne dni. Podobnie czujemy cieplo w łazience przy zwiększonej wilgotności. Najprostszym szybkim sposobem na taką poprawę jest zagotowanie pewnej ilości wody i wypuszczenie pary do pomieszczenia.
  • Poziom 12  
    henrykS napisał:
    ssawka napisał:
    Dzień dobry,
    Pozwolę sobie na nieśmiałe pytanie - czy zmniejszenie wilgotności powietrza w mieszkaniu spowoduje mniejsze zapotrzebowanie na energię w celu uzyskania danej temperatury w pomieszczeniach?

    Jest odwrotnie.
    Zwiększona wilgotność poprawia komfort cieplny, zwiększa odczuwanie ciepła, tak jak to sie dzieje w parne, upalne dni. Podobnie czujemy cieplo w łazience przy zwiększonej wilgotności. Najprostszym szybkim sposobem na taką poprawę jest zagotowanie pewnej ilości wody i wypuszczenie pary do pomieszczenia.


    No to w końcu jak? Czy trzeba więcej grzać, aby w pomieszczeniu była wyższa temperatura gdy jest wilgotne powietrze czy gdy jest suche? Czy "sposób na poprawę" to wynik dostarczenia dodatkowej energii czy samego zwiększenia wilgotności?
  • Poziom 23  
    Jak trzymasz np 20 stopni w domu i zaczyna ci się na oknach skraplać woda to robisz szybki przeciąg i wymieniasz ciepłe i wilgotne powietrze z mieszkania na chłodne, mniej wilgotne powietrze z dworu. Tak 2-3 razy dziennie. W ten sposób nie wychłodzisz sobie mieszkania (długie wietrzenie przez małe uchylenie okna jest bardzo nieskuteczne i nieekonomiczne, tylko wychładza mieszkanie).

    Im zimniej na dworze i bardziej sucho (np mróz) tym bardziej osuszająco działa świeże powietrze z zewnątrz.

    Duża wilgotność to recepta na szybkiego grzyba na ścianach. Źródłem wilgoci w mieszkaniu są ludzie (wydychane powietrze), gotowanie, suszenie ubrań, schniecie wanny itp. Jeśli ktoś nie grzeje na 26 stopni w mieszkaniu to nie widzę większego sensu z dodatkowym nawilżaniem. Para skrapla się po rogach scian bo tam ściany zwykle są najzimniejsze.
  • Poziom 12  
    @Wojewoda82 te objawy i efekty są mi znane, natomiast interesuje mnie czy i najlepiej w jakiej ilości konieczne jest dostarczenie energii aby uzyskać tę samą temperaturę przy wzroście wilgotności o dany %.
    henrykS podawał przykład z zagotowaniem wody i wypuszczeniem pary jako sposób na poprawę komfortu, jednak nie odnosił się jednoznacznie do kwestii energii.
    W moim rozumieniu czy wyobrażeniu tej energii trzeba dostarczyć więcej (czyli wraz ze wzrostem wilgotności trzeba grzać więcej, aby w pomieszczeniu utrzymać daną temperaturę), jednak nie wiem o ile więcej.
    Być może jest to pytanie do licealisty z mat-fizu :)
  • Poziom 35  
    @ssawka widzę, że drążysz temat. No dobra, no to lecimy:
    Słowo klucz: ciepło właściwe (powietrza)
    Zobacz sobie tutaj i porównaj: http://www.is.pw.edu.pl/~michal_strzeszewski/ioiw/wlasciwosci.pdf

    Dodano po 11 [minuty]:

    P.S.
    Musisz też pamiętać, że temperatura odczuwalna jest mocno zależna od wilgotności powietrza.
    Dlatego sauna sucha może mieć temp. powietrza nawet 120° C, ale w mokrej nie wytrzymasz więcej jak 90° C.
  • Specjalista - systemy grzewcze
    ssawka napisał:
    @Wojewoda82 te objawy i efekty są mi znane, natomiast interesuje mnie czy i najlepiej w jakiej ilości konieczne jest dostarczenie energii aby uzyskać tę samą temperaturę przy wzroście wilgotności o dany %.
    henrykS podawał przykład z zagotowaniem wody i wypuszczeniem pary jako sposób na poprawę komfortu, jednak nie odnosił się jednoznacznie do kwestii energii.
    W moim rozumieniu czy wyobrażeniu tej energii trzeba dostarczyć więcej (czyli wraz ze wzrostem wilgotności trzeba grzać więcej, aby w pomieszczeniu utrzymać daną temperaturę), jednak nie wiem o ile więcej.
    Być może jest to pytanie do licealisty z mat-fizu :)


    Oczywiście, że zwiększając wilgotność w domu musimy zużyć większą ilość energii, ponieważ woda potrzebuje sporej ilości energii do podgrzania i do odparowania.
    Aby móc obliczyć o ile zwiększy się ilość energii to musielibyśmy wiedzieć jaka jest wymiana powietrza w domu, jaka wilgotność bezwzględna powietrza, które wchodzi do domu i jaka jest wilgotność bezwzględna powietrza, które wychodzi z domu.
    Ciepło właściwe oraz ciepło parowania wody znamy. Temperaturę oraz wilgotność względną możemy zmierzyć, a następnie wyliczyć wilgotność bezwzględną.
    Problemem może być natomiast zmierzenie ilości wymienianego w domu powietrza, choć i do tego są przyrządy.

    Jeżeli chodzi o samo zjawisko wychładzania (odbierania ciepła) przez parującą wodę to to zjawisko wykorzystywane jest w schładzaczach powietrza (kilmatyzatorach) w których efekt schłodzenia uzyskiwany jest na skutek parowania wody. Schładzacze takie zbudowane są z wentylatora, który dmucha powietrze poprzez zamoczoną w wodzie gąbkę/tkaninę lub też na skutek rozpylania wody w strudze przepływającego powietrza.