Witam, piszę z takim problemem że wymieniałem żarówki w swoim stilo i od strony kierowcy musiałem odpiąć i wyjąć akumulator wraz z obudową by wymienić tą nieszczęsna żarówkę. Oczywiście podłączając akumulator światełka się zaświeciły, więc pomyślałem spoko ogarnięte. Pochowałem wszystko, chciałem odjeżdżać a tu zonk, przekręcam stacyjkę i zegary umarły. Świeciła się tylko kontrolka poduszki powietrznej (u mnie i tak świeci ciągle). Bezpiecznik wskaźników ok, jak go wyciągnę to pojawia się choinka na desce. I tu moje pytanie: co robić, bo przy montażu akumulatora w pojedynkę faktycznie mogłem gdzieś pociągnąć jakiś kabel. Większość osób mówi że to nie możliwe by od samego zdjęcia klem padły mi zegary i że po prostu to już był jego czas. Inni mówią że trzeba posprawdzać czy coś się nie wypięło, i tu teraz pojawia się pytanie co robić, zimno za oknem, garażu nie mam a mechanik chce więcej za sprawdzenie niż ludzie z pewnej strony za naprawę licznika wraz z gwarancją. Może ktoś miał taką sytuacje i pomoże doradzić czy odkręcić licznik i wysłać do firmy na naprawę czy co robić? Proszę o pomoc.