Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

[Rozwiązano] Podstawowy zarzut do oświetlenia LED.

Rhotax 08 Gru 2018 20:32 4302 86
  • #31
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #32
    Rhotax
    Poziom 9  
    Borutka napisał:
    Kieruj się lumenami, a nie watami lub watowym przeliczeniem. Nie wspomnę o chińskich watach.
    Kiedyś tak chciałem, ale wydaje mi się, że wcześniej żarówki czy halogeny określały...luksy(?), a przy ledówkach nagle wymyślili, żeby określać w lumenach, a to podobno różne jednostki, w sensie opisujące trochę inny aspekt oświetlenia?

    Borutka napisał:
    Jeżeli chodzi o GU10, to ważny jest również kąt świecenia. Jeżeli do tej pory miałeś 36 lub 60 stopni a kupisz 120 stopni, to zasięg oczywiście spadnie.
    O! Rzeczywiście, na to nie zwróciłem uwagi. Tylko nie wiem czy znajdę teraz informacje jaki kąt świecenia mają te jego halogeny (ze zdjęcia), żeby sprawdzić czy ten parametr jest różny.

    andrzej55 napisał:
    Po prostu "żarówki" led-owe świecą kierunkowo a klasyczne dookólnie. Jeśli są zamontowane w lampie z przezroczystym klosze nie rozświetlają sufitu, słabo na boki . Pomimo silnego światła w dół pomieszczenie wydaje się ponure.
    To co zrobić żeby ledówkami użyskać ten efekt co żarówkami? Czyli rozświetlić pokój dookólnie?

    xury napisał:
    Dla mnie dyskusja jest nazewnictwie żarówki LED jest tak samo bez sensu jak o ogniwach nazywanych bateriami[..]Po prostu język ewoluuje i się z tym trzeba pogodzić. Wiele wyrażeń z przeszłości ma teraz zupełnie inne znaczenie. Choćby słowo k.tas.
    Ale pewnie w komunikacji chodzi o to, żeby wszyscy mówili TAK SAMO, a nie żeby każdy miał swoją wersję. I ta ewolucja dzieje się właśnie tu i teraz :) np. podczas naszej rozmowy.
    I mnie przekonał kolega, który uzył określenia "ledówka", jego uzasadnienie jest spójne, logiczne, itd. nie jest na zasadzie "bo mam taki kaprys i tak mi się spodobało". Jeśli na ewolucję języka mają wpływ ludzie, to ja też chcę mieć wpływ :) I wolę, żeby to nazewnictwo miało jakiś...'sens'.
    Tak samo nienawidzę tego prymitywnego wtłaczania nazw angielskich. To taka oznaka lenistwa, niechlujstwa i braku inteligencji i pomysłowości..np. ciągle słyszę FUTRAKI...co to k.wa futra tam sprzedają?????
    Nie, jedzenie:/ To nie mogli po Polsku? Nie wiem, piewrsze z brzegu...jadłowozy...Za duży wysiłek intelektualny, żeby WYMYŚLIĆ coś w naturalnym języku.

    Dodano po 4 [minuty]:

    BC109B napisał:
    Z LED jest jeszcze taki figiel, że nowe świecą jasno. W miarę upływu czasu świecą słabiej.
    Właśnie! Czyli to też mi się nie wydaje! Ufff...
    Mam u siebie w suficie lampę z dwoma żarówkami.
    Zamieniłem na ledówki. Pod jeden 'pstryczek' wyłącznika ta 'średnia' do swobodnego przebywania w pokoju. Pod drugi 'pstryczek' taka mocna, do czytania, rysowania czy robienia czegoś manualnie.

    I tak zacząłem zauważać, jak ta do 'przebywania' w pokoju po jakimś czasie zaczęła...nie wystarczać :?
    Do przebywania w pokoju już muszę załączać tę 'mocniejszą'.
    A do czytania/rysowania...muszę włączać dwie!

    I ja już zacząłem się bać, że może to po prostu taki czas, że wzrok zaczyna mi słabnąć!

    A najgorsze, że straciły swoją 'jasność' ZANIM minął ten okres, po którym super drogi zakupy ledówki w końcu się zwróci w stosunku do oszczędności na prądzie :/
  • Pomocny post
    #33
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #34
    Krzysztof Kamienski
    Poziom 43  
    BC109B napisał:
    Gaz świetlny? Głównie neon, może też inne np. ksenon
    A ja słyszałem, ze to mieszanka tlenku węgla z metanem i azotem. Nazwa pochodzi od pierwotnego zastosowania tego gazu do oświetlenia w lampach z siatką Auera. Znowu Herezje ? :cry:
  • #35
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #37
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #38
    diantus
    Poziom 30  
    BC109B napisał:
    Nazwij to światełkiem. Czemu nie chcesz nazwać tego lampą? Lampy naftowe były, są lampy elektryczne. Ledówki przyjmują się całkiem dobrze,

    O ile dobrze pamiętam, żarówkę wkręcało się do lampy, nie odwrotnie.
  • #39
    Łukasz-O
    Admin Elektroenergetyka
    diantus napisał:

    O ile dobrze pamiętam, żarówkę wkręcało się do lampy, nie odwrotnie.

    Nie, żarówkę wkręca lub wkłada się do oprawki.
  • #40
    pikarel
    Poziom 32  
    Do czasu skonstruowania ledówki, której światło przepuszczone przez pryzmat da tęczę (teraz to trzy prążki RGB)
    - to LED (nawet o najwyższym CRI) będzie jedynie namiastka żarówki czy świetlówki, nie wspominając już o świetle słonecznym.

    Najważniejszą wadą jest krótka żywotność ledówek dostępnych powszechnie na rynku,
    przyczyną oczywiście nie jest wada konstrukcyjna samych struktur LED, lecz błędy projektowe, "robione" dla uzyskania większego strumienia; przez zwiększenie prądu LED ze struktury przewidzianej do oddawana znacznie mniejszego strumienia uzyskuje się duży strumień.

    Stosując nominalny prąd - LED emituje światło bez degradacji struktury, a więc i bez znacznego spadku jasności w długim czasie, jest więc prawie wieczne.
    Tylko że takie postępowanie jest nie do pojęcia przez dzisiejszych - właśnie zastanawiam się, jak należałoby nazwać bydlaków decydujących o produkcji tego ledowego syfu, który musi się zepsuć (po roku, dwóch lub trzech) po to, żeby sprzedać następny ledowy syf.
  • #41
    freebsd
    Poziom 37  
    pikarel napisał:
    Stosując nominalny prąd - LED emituje światło bez degradacji struktury, a więc i bez znacznego spadku jasności w długim czasie, jest więc prawie wieczne.

    No to tak nie działa. Nadal jest używany luminofor.
  • #42
    diantus
    Poziom 30  
    Łukasz-O napisał:

    diantus napisał:

    O ile dobrze pamiętam, żarówkę wkręcało się do lampy, nie odwrotnie.

    Nie, żarówkę wkręca lub wkłada się do oprawki.

    Należało na końcu dodać wyraz: lampy.
    W mojej wypowiedzi z kolei brak wyrazu: oprawki.
  • #43
    Borutka
    Poziom 27  
    BC109B napisał:

    Objaw utraty jasności zauważyłem w oświetleniu łazienkowym. Nowe ledówki świeciły tak, że trzeba było mrużyć oczy. Po miesiącu czy dwóch nie było to konieczne. Po roku świecą tak sobie

    Kolego, tak przeliczyć... ile czasu dziennie świecisz w łazience?... godzinę? Niech to da przebieg 400 godzin i jeżeli słabiej świecą, to co to za lampy? Po przeczytaniu Twojego postu wykonałem doświadczenie. Zamieniłem lampki z przebiegiem ponad 2000 godzin z żyrandola mającego małe klosze do dołu (ciepło) z lampkami z przebiegiem może 15 godzin. Subiektywnie te z większym przebiegiem świecą jaśniej! Ale może dlatego, że w minimalnym stopniu światło zrobiło się "mniej ciepłe", chociaż wciąż jest doskonałej jakości i właściwie dopiero teraz jest takie jak trzeba. Osramy bez przebiegu świecą zbyt "kremowo".
    BC109B napisał:

    Nazwij to światełkiem. Czemu nie chcesz nazwać tego lampą?

    Być może dlatego, że żarówki nie nazywałem lampą żarową :wink:
    Chyba w języku potocznym słowo lampa mało kojarzy się ze źródłem światła. Słowo żarówka od razu daje skojarzenie E27, po lekkim doprecyzowaniu E14.
    BC109B napisał:
    A technicy - kto by się nimi przejmował?

    Moja szkoła średnia to technik RTV :)
  • #44
    Łukasz-O
    Admin Elektroenergetyka
    diantus napisał:
    Łukasz-O napisał:

    diantus napisał:

    O ile dobrze pamiętam, żarówkę wkręcało się do lampy, nie odwrotnie.

    Nie, żarówkę wkręca lub wkłada się do oprawki.

    Należało na końcu dodać wyraz: lampy.
    W mojej wypowiedzi z kolei brak wyrazu: oprawki.

    Oprawka jest w oprawie ;)
  • #45
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #47
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #48
    diantus
    Poziom 30  
    Rurki są szklane, otwarte od strony gwintu (nie próżniowe).
  • #49
    Borutka
    Poziom 27  
    diantus napisał:
    Wg mojego doświadczenia, oświetlenia najbardziej zbliżone do żarówek pod względem szerokokątności mają LED tego rodzaju:
    https://ledison.com.pl/pl/p/Zarowka-Led-E27-23W-ciepla-lub-zimna/183
    te ciepłe. Jednak wadą tych lamp jest, że "biją po oczach" - nie należy na nie patrzeć na wprost. Przydałby się klosz matowy lub mleczny.


    Jest jeszcze coś takiego, jak współczynnik olśnienia. O ile w "żarówce" 2000 lumenów nie będzie łatwo, jednak dobry producent na pewno ten aspekt potraktuje należycie.
    Kupiłem kiedyś E27 Philipsa, który przy mocy 22,5W miał 2500 lumenów i olśnienie nie było jakieś nieakceptowalne.
    Warto jeszcze zauważyć, że ten Philips przy podobnej mocy dawał 25% więcej światła, jeżeli oczywiście ten Ledison ma naprawdę 2000 lumenów.
    Jeżeli komuś zależy na 360 stopniach, niskiej cenie i wystarczy 1500 lumenów, polecam wypróbować Lexmana z Leroya.
    https://www.leroymerlin.pl/oswietlenie/zarowk...1521-lm-ciepla-biel-lexman,p431935,l2448.html
    Pewnie pożyje niedługo, ale jest realna gwarancja i w mojej ocenie bardzo dobre odwzorowanie kolorów.
  • #51
    kris8888
    Poziom 31  
    LED ma bardzo wąski kąt świecenia co jest jednocześnie wadą i zaletą. Wadą, bo potrzeba wielu LED świecących w kilku kierunkach, żeby uzyskać odpowiednio szeroki kąt świecenia lub stosować dyfuzor. Zaletą, bo nie emituje się niepotrzebnie energii świetlnej w kierunkach, na których nam nie zależy.
    Tę wadę widzę w mojej okolicy, gdzie wymieniono jakiś czas temu oświetlenie uliczne z sodowego na LED. Na przykład przejścia dla pieszych są owszem dobrze oświetlone, ale pobocze i dojście do tych przejść teraz tonie kompletnie w mroku. Tego nie było gdy były latarnie sodowe dające bardziej rozproszone światło i szerszy kąt świecenia. To jest dość niebezpieczne, bo widać pieszego dopiero jak już wejdzie na przejście, nie widać gdy się do niego dopiero zbliża.
    Drugie co mnie denerwuje w ulicznym oświetleniu LED to efekt odbić światła i olśnienia od mokrej lub pokrytej śniegiem nawierzchni jezdni co też nie było tak dokuczliwe w przypadku oświetlenia sodowego.
  • #52
    Borutka
    Poziom 27  
    kris8888 napisał:
    LED ma bardzo wąski kąt świecenia co jest jednocześnie wadą i zaletą. Wadą, bo potrzeba wielu LED świecących w kilku kierunkach, żeby uzyskać odpowiednio szeroki kąt świecenia lub stosować dyfuzor. Zaletą, bo nie emituje się niepotrzebnie energii świetlnej w kierunkach, na których nam nie zależy.
    Tę wadę widzę w mojej okolicy, gdzie wymieniono jakiś czas temu oświetlenie uliczne z sodowego na LED. Na przykład przejścia dla pieszych są owszem dobrze oświetlone, ale pobocze i dojście do tych przejść teraz tonie kompletnie w mroku. Tego nie było gdy były latarnie sodowe dające bardziej rozproszone światło i szerszy kąt świecenia. To jest dość niebezpieczne, bo widać pieszego dopiero jak już wejdzie na przejście, nie widać gdy się do niego dopiero zbliża.
    Drugie co mnie denerwuje w ulicznym oświetleniu LED to efekt odbić światła i olśnienia od mokrej lub pokrytej śniegiem nawierzchni jezdni co też nie było tak dokuczliwe w przypadku oświetlenia sodowego.

    Jeżeli chodzi o domowe oświetlenie, to wąski kąt świecenia nie powinien być postrzegany jako generalny problem, ponieważ tendencja w sposobie oświetlania pomieszczeń idzie w kierunku stosowania wielu źródeł światła typu spot. Nawet lampkę z przezroczystym kloszem jest coraz trudniej kupić. Niestety, jeśli dołożymy do tego relatywnie niższą emisję światła ledów, to posiadacze instalacji z jednym żyrandolem na środku mają z tym problem.
    Co do oświetlenia ulicznego, to się z kolegą całkowicie zgadzam. Ale to dopiero początki tej technologii i powiedzmy 2-3 lata wstecz to czasy starożytne, a gminy wybierają pewnie najtańsze oferty minimum, żeby tylko zmiana typu oświetlenia dała oszczędności. Chociaż widuję już latarnie, gdzie światło nie jest tak zimne i widoczność jest OK.
    A jak wygląda porównanie generacji LED, to wystarczy w Warszawie odwiedzić CH Arkadia, a potem Galerię Północną. Co tam galerie... wystarczy wejść do Biedronki po remoncie.
    Wracając na domowe podwórko, np. ja po wymianie wszystkich żarówek (halogeny E14 i E27 oraz GU 5.3 i GU10, do tego panele LED zespolone) jestem bardzo zadowolony z jakości światła i komfortu. Pokonałem problem z właściwym oddaniem wyglądu drewna, jednak wciąż przy CRI=80 ciemnoczerwona koszulka wpada w odcień ceglany. CRI 90 już nie daje takiego przekłamania.
    Pomimo, że już nie ograniczam się ze świeceniem, a inwestycja sporo kosztowała, to i tak w rachunkach za prąd jestem już na plus. Pomijając chińczyki, które często już w dniu zakupu lądowały w koszu lub padły po miesiącu, do tej pory tylko jedna "żarowka" się uszkodziła. Tzn świeci, tylko podczas rozruchu na zimno przez minutę jest stroboskop.
  • #53
    kris8888
    Poziom 31  
    Borutka napisał:

    Jeżeli chodzi o domowe oświetlenie, to wąski kąt świecenia nie powinien być postrzegany jako generalny problem, ponieważ tendencja w sposobie oświetlania pomieszczeń idzie w kierunku stosowania wielu źródeł światła typu spot.

    Jeśli jest kilka źródeł światła typu LED i najlepiej ustawionych w różnych kierunkach to faktycznie nie jest to problem. Przy pojedynczym, punktowym oświetleniu pomieszczenia niestety obszary cienia robią się bardziej "ostre" i kontrastowe względem obszarów niezacienionych. Powodem tego jest to, że LED emituje mniej rozproszone światło, w dodatku z niepełnym rozkładem widmowym.
    Jest jeszcze jedna sprawa, może już bardziej subiektywna. Ja na przykład nie mogę długo czytać albo pracować dłubiąc np. w elektronice przy oświetleniu LED, szybko się męczę. Wolę w takich miejscach oświetlenie halogenowe albo zwykłą żarówkę. Nie jest to kwestia efektu stroboskopowego bo próbowałem też z LED'ami zasilanymi idealnie wygładzonym napięciem stałym i też jest ten problem.
    Niestety jakiś czas temu wymieniono u mnie w pracy oświetlenie z świetlówek rurowych na LED i też gorzej mi się teraz pracuje przy takim oświetleniu.
  • #54
    Rhotax
    Poziom 9  
    Borutka napisał:
    Jeżeli chodzi o domowe oświetlenie, to wąski kąt świecenia nie powinien być postrzegany jako generalny problem, ponieważ tendencja w sposobie oświetlania pomieszczeń idzie w kierunku stosowania wielu źródeł światła typu spot.
    "Tendencja", to kolejne manipulacyjne słówko.
    "Tendencja" to mi brzmi jak "indoktrynacja", kto narzuca tę "tendencję". Mam gdzieś tendencję/modę..jak chcę...tak jak ja chcę, a nie tak jak "ktoś" chce.
    A gdy zamiast JEDNEJ, taniej żarówki, żeby uzyskać ten sam zadowalający efekt jestem "zmuszany przez tendencję" do kupowania kilku drogich żarówek...to już od razu widać jaka jest motywacja tej "tendencji" i jakie grupy mogą być zainteresowane wpychaniem na siłę tej "tendencji".

    Borutka napisał:
    Pomimo, że już nie ograniczam się ze świeceniem, a inwestycja sporo kosztowała, to i tak w rachunkach za prąd jestem już na plus.
    Jak wchodziły te ledówki to się przysiadłem, pomierzyłem kilka dni ile dziennie świecimy w domu, sprawdziłem Watty na żarówkach, sprawdziłem swój cennik za prąd i wyszło mi, że przez to że te ledówki są tak kosmicznie drogie (w stosunku do żarówek) to koszt ich użytkowania zwróci się DOPIERO po tak długim czasie, że wcześniej...te żarówki stracą swoje parametry (wg danych na pudełku)!

    To frustrujące.
    Kolejny raz gdy czujesz się jak frajer, jak nic nieznacząca pchła, którą globalne koncerny mogą dymać jak chcą.

    Ale, może teraz, gdy ledówki pewnie trochę potaniały, gdy żarówki są zabronione, aż stają się towarem dostępnym tylko na 'czarnym rynku' ;) i już nie kosztują grosze, a na dodatek szykuje się wielka podwyżka cen energii...może wtedy rzeczywiście ledówki zaczną się wyraźnie opłacać.

    PS
    A w kwestiach językowych to może jeszcze tak.
    Jeśli zapytasz elementem czego jest oprawka, to można odpowiedzieć lampy, lampki nocnej, lampki biurkowej, lampy ulicznej itd. Raczej daleko stąd do stwierdzenia, że lampa i żarówka to to samo?
    Żarówka łączy się z oprawką, oprawka jest częścią lampy.
  • #55
    Borutka
    Poziom 27  
    Rhotax napisał:
    Borutka napisał:
    Jeżeli chodzi o domowe oświetlenie, to wąski kąt świecenia nie powinien być postrzegany jako generalny problem, ponieważ tendencja w sposobie oświetlania pomieszczeń idzie w kierunku stosowania wielu źródeł światła typu spot.
    "Tendencja", to kolejne manipulacyjne słówko.
    "Tendencja" to mi brzmi jak "indoktrynacja", kto narzuca tę "tendencję".

    Ta tendencja wynika raczej z tego, że przyjemniej jest w pomieszczeniu oświetlonym wieloma punktami światła. Niestety nie da się ot tak ich zamontować, a obecnie coraz trudniej kupić żyrandol, który mógłby pełnić funkcję jednego głównego punktu zapewniającego dostateczne oświetlenie.
    Rhotax napisał:
    Borutka napisał:

    Pomimo, że już nie ograniczam się ze świeceniem, a inwestycja sporo kosztowała, to i tak w rachunkach za prąd jestem już na plus.
    Jak wchodziły te ledówki to się przysiadłem, pomierzyłem kilka dni ile dziennie świecimy w domu, sprawdziłem Watty na żarówkach, sprawdziłem swój cennik za prąd i wyszło mi, że przez to że te ledówki są tak kosmicznie drogie (w stosunku do żarówek) to koszt ich użytkowania zwróci się DOPIERO po tak długim czasie, że wcześniej...te żarówki stracą swoje parametry (wg danych na pudełku)!

    To frustrujące.

    Na kilku ledach nie zauważysz spektakularnych oszczędności. A jeżeli kupisz taniego chińczyka, to te dane na pudełku są tyle samo warte, co zawartość tego pudełka. Ja na początku też je kupowałem, ale uznałem że szkoda pieniędzy. To podobnie jak z tanią drukarką i drogimi wkładami do niej. No ale niech każdy sam kalkuluje, co mu się bardziej opłaca.
    W końcu jednym czasie zakupiłem 33 sztuki (mam dużo punktów E14) spełniających moje początkowe oczekiwania.
    Ten zakup wg rachunków za prąd, zwrócił mi się po ok. 10 miesiącach. Biorąc pod uwagę, że teraz świecę również dla fantazji, niech będzie po 12 miesiącach. Tak naprawdę wystarczyłoby 15-20 sztuk do najczęściej używanych lamp. W międzyczasie sukcesywnie wymieniałem w kolejnych miejscach, gdzie nie było to konieczne ze względu na oszczędność prądu. Ale stwierdziłem, że światło z przyzwoitego LED jest lepsze od obecnie dostępnych kiepskich nawet halogenów. A oszczędność prądu jest bezdyskusyjna.
    Z tych wszystkich Ledów przez 14 miesięcy uszkodziła się 1 sztuka, a jakość świecenia pozostałych jest niezmienna.
  • #56
    pikarel
    Poziom 32  
    Tendencja do wielu punktów oświetleniowych nie jest nowa, więc jak wytłumaczyć, że wymiana żarówek w starych żyrandolach na LED-y powoduje olśnienie wzroku, a przy żarówkach to nie występowało?

    Inny przykład; w samochodzie, zgodnie z Prawem o Ruchu Drogowym określono, że:
    Cytat:
    Światła mijania powinny być asymetryczne i oświetlać drogę po prawej stronie na większą odległość niż po lewej stronie.

    to dlaczego każdy przechodzień na chodniku, naprzeciw samochodu z LED-ami jest oślepiany (olśniony), chociaż samochód z żarówkami nie oślepia?
    Słowo - oślepia - jest używane w Prawie Drogowym do dziś:
    Cytat:
    (...) o ile nie oślepi innych kierujących (...)

    chociaż dzisiaj nowomowa zaczyna zamiast "oślepiać" (choć nikogo nie pozbawia wzroku) używać określenia "olśnienia" (choć z nikogo nie robi człowieka z doznaniem weny odkrywczej lub twórczej)
    https://sjp.pl/olśnienie

    Już w latach 60-tych rozpraszano, i to nawet światło żarowe, choćby w szkołach, czy biurach,
    ale nie przez matowanie żarówek (100% światła przez bezbarwne szkło), a jedynie stosując proste żyrandole,
    wyposażone w swoiste antyoślepiacze (płaskie kręgi), podobne do tego z linku, jedynie bez górnego, zółtego plastiku:
    https://pl.pinterest.com/pin/123849058481805753/
    Światło rozproszone także od białego sufitu powodowało, że pisząc w ławce szkolnej nikt nie miał zacienienia od czegokolwiek,
    chociaż pomieszczenia klasowe miało tylko po 6 takich żyrandoli, z żarówkami 60 W.
    Oczywiście, jeśli chciało się być oślepionym, wystarczyło zadrzeć nos do góry i ślipić wprost w żarówkę.
  • #57
    Borutka
    Poziom 27  
    pikarel napisał:
    więc jak wytłumaczyć, że wymiana żarówek w starych żyrandolach na LED-y powoduje olśnienie wzroku, a przy żarówkach to nie występowało?

    Ja bym tego problemu w taki czarno - biały sposób nie oceniał. Zapewne zdarzyło się koledze być w Rossmanie lub na stoisku odzieżowym w jakiejś sieciówce w centrum handlowym, a właściwie to w większości sklepów. Prawdopodobnie nawet nie uzmysłowił sobie, że tam jest bardzo widno, wszystko jest dokładnie podkreślone światłem i dobrze wygląda. Czuje tylko, że jest przyjemnie i że chętnie tam wróci. Nic nie oślepia, a przecież świecą tylko LEDy. Tak więc da się dobrze zrobić, tylko zapewne wyjdzie drogo.
    W domowych warunkach oczywiście bywają problemy z olśnieniem, szczególnie w LEDach z mleczną bańką. Ale problemy bywały także przy halogenach typu GU, czy nawet E27. Sam z tego powodu przez 15 lat nie używałem ich nad swoją szafą, a teraz zamontowałem dokładnie tak wyglądające, jak z linku (tyle że GU 5.3)
    https://www.leroymerlin.pl/oswietlenie/zarowk...v-4-6-w-350-lm-bialy-osram,p437904,l2448.html Problem olśnienia rozwiązany i światła jest więcej.
    Także cieszmy się z tej technologii oświetlenia, bo ona daje niesamowite możliwości. Prawdopodobnie trzeba też z czasem dostosowywać swoje oprawy do tych nowych źródeł światła, bo nie wszędzie taka wymiana wprost da zadowalający efekt.
  • #58
    pikarel
    Poziom 32  
    Kol.@Borutka - w markecie ogólna ilość światła (z góry, poza wzrokiem) jest tak wielka, że oświetlenie wewnątrz kabiny nie jest w stanie oślepiać;
    ono jest wręcz niepotrzebne, bo kabiny nie mają sufitu, jest więc bardzo jasno.
    Poza tym wzrok zakomodował się i jest ustawiony do tej wielkiej ilości światła.
    Przecież nie jestem zidiociałym snobem, aby w domu fundować sobie to, co w markecie.
    Taka ilość jest potrzebna, ale do oświetlenia miejsca pracy, ale nie w domu, przy posiłku, w trakcie odpoczynku i relaksu.
    W domu - przy względnie niskim oświetleniu ogólnym - przypadkowe popatrzenie wprost na ledówkę daje efekt, jakby ktoś nas bił po oczach.
    I to jest odczucie każdego, bez wyjątku.

    Wzrok ludzki nie przechodzi takiej ekspresowej ewolucji, jak technologia,
    dlatego to technologia "zmieniając się" powinna uwzględniać ludzkie uwarunkowania, przecie ludzkość nie jest w żaden sposób ich zmienić.
    Tak sobie myślę, że nawet jeśli kilku rozsądnych zacznie coś przystosowywać,
    to na samym końcu i tak będzie handlarz z ledowym syfem.
    I co Pan zrobisz? Nic Pan nie zrobisz.
  • #59
    kris8888
    Poziom 31  
    pikarel napisał:
    więc jak wytłumaczyć, że wymiana żarówek w starych żyrandolach na LED-y powoduje olśnienie wzroku, a przy żarówkach to nie występowało?

    To może wynikać z faktu, że źródło LED ma bardzo wysoką jasność (dużą ilość kandeli) ale emitowaną z bardzo niewielkiej powierzchni struktury LED. To przyczynia się do efektu oślepiania. Trudno taki strumień równomiernie rozproszyć we wszystkich kierunkach, nawet używając dyfuzora.
  • #60
    pikarel
    Poziom 32  
    Będzie oślepiać, kol.@kris8888, bo światło z LED to nie jest pełne spektrum światła białego, tylko trzy, ostre prążki R, G i B tego spektrum.
    I nic Pan nie zrobisz, nawet dyfuzorem.
    Mam TV LCD z podświetlaniem na "zimnych katodach", a nie LED; dzięki temu mam prawdziwą biel, a nie róż.