Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

[Rozwiązano] Unitra Diora WS442 - wymiana kondensatorów zasilacza i innych elementów

13 Gru 2018 01:33 840 19
  • Poziom 8  
    Witam, dostałem Diorę WS442 i postanowiłem dać jej drugie życie poprzez wymianę wszystkich kondensatorów w torze audio wzmacniacza jak i przedwzmacniacza, do tego nowe kondensatory zasilacza, nowy mostek i wymiana rezystorów emiterowych. Aha, jeszcze wymiana rezystorów wejścia gramofonu na 47k.

    W związku z powyższym mam kilka pytań:
    1. Oryginalnie w zasilaczu jest kondensator w jednej obudowie z opisem "2x4700µF 40V - zero na obudowie". Z jednej strony ma on dwa wyprowadzenia opisane + oraz - z drugiej jest wspomniane zero. Kupiłem dwa kondensatory 4700µF i mam pytanie jak to podłączyć? Czy mają być połączone szeregowo i polaryzacja zgodnie z oznaczeniami na pcb? Wtedy nie ma już trzeciego wyprowadzenia na masę. Jeśli dobrze czytam schemat to połączenie szeregowe w miejscu gdzie jeden plus kondensatora łączy się z minusem drugiego kondensatora należy jeszcze podłączyć do masy. Ale wolałbym gdyby ktoś mi to potwierdził.

    2. Gdzie zmierzyć prąd spoczynkowy? Każda końcówka ma dwa rezystory emiterowe, w których punktach należy mierzyć prąd spoczynkowy? (jeśli to nie problem to prosiłbym zaznaczyć na zdjęciu)
    3. Jakie wartości prądu spoczynkowego są odpowiednie dla tego wzmacniacza?

    No i to właściwie wszystko. Z góry dzięki za odpowiedzi.
  • Relpol przekaźniki
  • Relpol przekaźniki
  • Poziom 37  
    Witam,
    W instrukcji serwisowej masz chyba wszysto dosc dokladnie opisane ale aby bylo jasne:
    1) ten kondensator 2x4700uF mozesz rozpatrywac jako 2 polaczone razem w ten sposob:
    (+ -)(+ -) gdzie "+" i "-" to koncowki do odpowiednich napiec a miejsce polaczenia "+-" to masa i tak powinienes polaczyc twoje kondensatory.
    2,3) przewazne robilo sie to przez pomiar napiec na rezystorach emiterowych tranzystorow mocy, powinno byc symetrycznie ale mozesz sprawdzic na obu. Jezeli nie jest symetrycznie to na wyjsciu masz napiecie stale.
    Pozdrawiam
  • Poziom 8  
    Dzięki za odpowiedzi, renowacja dobiegła końca.

    Prąd spoczynkowy ustawiony wg serwisowki

    Dodatkowo zmodernizowalem oświetlenie panelu, ponieważ oryginalne żarówki 24-28v trudno dostać zastosowałem diody Led w tych samych obudowach. Żeby to działało dołożyłem prosty zasilacz stabilizowany na uniwersalnym pcb. Na drukarce 3D dorobiłem uchwyt do tej płytki i działa wszystko jak trzeba

    Nie wiem jak grał poprzednio ale aktualnie jest bardzo dobrze.
  • Poziom 40  
    Dodatkowy zasilacz jest kompletnie niepotrzebny, wystarczy zmienić wartości dwóch rezystorów, oraz dodać dwie diody 1N4148 do diod LED. Jeżeli migotanie LED będzie przeszkadzało, bo będzie ono trochę widoczne, wtedy zamiast diod 1N4148, trzeba to inaczej połączyć wykorzystując mostek prostowniczy
  • Poziom 8  
    HD-VIDEO napisał:
    Dodatkowy zasilacz jest kompletnie niepotrzebny, wystarczy zmienić wartości dwóch rezystorów, oraz dodać dwie diody 1N4148 do diod LED. Jeżeli migotanie LED będzie przeszkadzało, bo będzie ono trochę widoczne, wtedy zamiast diod 1N4148, trzeba to inaczej połączyć wykorzystując mostek prostowniczy


    Właśnie migotanie trochę przeszkadzało, z tego powodu zdecydowałem się do mostka dodać stabilizator i problem został rozwiązany. Wydaje mi się, że w bardziej elegancki sposób szczególnie że podciagnalem to w inne odczepy transformatora. Oryginalnie było to wyciągnięte z zasilania jednej z końcówek mocy.
  • Poziom 31  
    kataklysm101 napisał:
    nowy mostek i wymiana rezystorów emiterowych.

    Pozwolę sobie wrzucić drobny komentarz z mojej strony. Wstawiłeś drutowe rezystory cementowe w miejsce oryginalnych rezystorów drutowych, które tam fabrycznie siedziały. Tak wszyscy, bez zastanowienia, z reguły robią. Tylko że ten wzmacniacz to tak kiepska konstrukcja, że nie ma żadnego zabezpieczenia przeciwzwarciowego ani od strony wyjść głośnikowych ani od strony niskonapięciowej zasilacza końcówek mocy. Przebicie któregokolwiek z tranzystorów końcowych powoduje że cały prąd z zasilacza i kondensatorów filtrujących idzie na kolumny i je uszkadza. Jedynym "zabezpieczeniem" są/były rezystory emiterowe, które powinny się też szybko przepalić w przypadku uszkodzenia tranzystorów końcowych. Stąd częste uszkodzenia tych rezystorów w tym wzmacniaczu w przypadku przebicia tranzystorów końcowych.

    Nie jestem przekonany, że nowe, cementowe rezystory 5W spełnią też to zadanie. Nie bez powodu oryginalne rezystory emiterowe były specjalnego wykonania i nie chodziło tylko o to, że były bezindukcyjne. Radziłbym więc przynajmniej teraz dodać jakieś szybkie wkładki topikowe w szereg z wyjściami głośnikowymi.
    kataklysm101 napisał:
    D
    Dodatkowo zmodernizowalem oświetlenie panelu, ponieważ oryginalne żarówki 24-28v trudno dostać zastosowałem diody Led w tych samych obudowach. Żeby to działało dołożyłem prosty zasilacz stabilizowany na uniwersalnym pcb.

    Z tą wielkością mostka i samego pcb to trochę przesadziłeś. A w zasadzie mostek i stabilizator były niepotrzebne. Wystarczyło wykorzystać napięcie +37V z oryginalnego mostka i zbić je na potrzeby zasilania LED odpowiednio dobranymi rezystorami szeregowymi (pod względem mocy i oporności).
  • Poziom 40  
    kris8888 napisał:
    Jedynym "zabezpieczeniem" są/były rezystory emiterowe, które powinny się też szybko przepalić w przypadku uszkodzenia tranzystorów końcowych


    To nie jest żadne zabezpieczenie i można nawet obliczyć, co się szybciej uszkodzi czy rezystory czy kolumny i jakie muszą być warunki aby tak się stało.

    Oryginalne rezystory nie są specjalnie wykonane (nie są też bezindukcyjne) są dokładnie tak samo jak te co wstawione, tylko gorzej wykonane.
  • Poziom 31  
    HD-VIDEO napisał:

    Oryginalne rezystory nie są specjalnie wykonane (nie są też bezindukcyjne) są dokładnie tak samo jak te co wstawione, tylko gorzej wykonane.

    Oryginalnie prawdopodobnie siedziały tam takie rezystory:
    Unitra Diora WS442 - wymiana kondensatorów zasilacza i innych elementów

    Nie twierdzę, że były lepiej wykonane, pytanie tylko jak szybko się przepalały po przekroczeniu maksymalnej mocy. Załóżmy, ze miały 5W i 0,47Ω to maksymalny, dopuszczalny prąd ciągły wynosił 3,26A. Faktycznie taki prąd może przepalić cewkę większości głośników jeśli będzie płynął odpowiednio długo. Jest on mniejszy niż maksymalny możliwy prąd zwarciowy z zasilacza, który mógłby popłynąć do głośnika po zwarciu tranzystora końcowego: I=37V/(8Ω+0,47Ω)=4,37A. Przy zwarciu powinien więc przepalić się rezystor emiterowy. Wiem, ze rozważania są czysto teoretyczne, bo w czasie gdy na rezystorze wydzieli się 5W to na cewce głośnika ponad 80W, w praktyce jednak pewnie część prądu zwarciowego uszkadza od razu drugi tranzystor wyjściowy i przez niego się zamyka.
    Pytanie tylko czy rezystor przepali się szybciej niż cewka głośnika (najprawdopodobniej nie) i czy nowe rezystory cementowe, które mają większą bezwładność cieplną przepalą się też dostatecznie szybko zanim maksymalny prąd z zasilacza przepali cewkę głośnika. Wiadomo, że taki rezystor emiterowy to ogólnie g..o a nie zabezpieczenie i nie taka jest jego rola w tym układzie. Dlatego proponowałem jednak dodać bezpiecznik, a jeszcze lepiej układ zabezpieczający z przekaźnikiem. Aż dziwię się, że konstruktorzy tego wzmacniacza poszli na tak duże oszczędności.
  • Poziom 43  
    kris8888 napisał:
    edynym "zabezpieczeniem" są/były rezystory emiterowe, które powinny się też szybko przepalić w przypadku uszkodzenia tranzystorów końcowych.
    Ale śmieszne! Naprawdę w to wierzysz, czy tak piszesz dla jaj?
    kris8888 napisał:
    Oryginalnie prawdopodobnie siedziały tam takie rezystory:
    BO INNYCH NIE BYŁO! Podobnie jak w pierwszej części wzmacniaczy ELTRON - gdzie za rezystory emiterowe robiły spiralki z drutu oporowego w emalii. Do tego też dorobisz jakąś teorię?

    Wzmacniacze te były produkowane w czasach gdy nie było w Polsce dostępnych rezystorów małej oporności innych niż za dewizy. Więc konstruktorzy kombinowali jak mogli. Dokładnie takie same rezystory były również w wielu innych wzmacniaczach - np. w magnetofonowych końcówkach mocy - mocy 5W... Tam też niby robiły za element zabezpieczający?
    Nie wymyślaj własnych, bzdurnych na dodatek, teorii i nie pisz tego co Ci się wydaje, a co wiesz na pewno. A jak nie wesz - nie pisz nic. Trudno po każdej takiej rewelacji za każdym razem poprawiać bzdury nie mające
    kris8888 napisał:
    Wiem, ze rozważania są czysto teoretyczne
    ...potwierdzenia w praktyce...
    "Nie teoretyzuj docent, Nie teoretyzuj. Masz tu 5 zł kup Giewonty, a za resztę przynieś piwo" - cytat z...? Każdy kto pamięta wie i stwierdzi to samo co Majster - autor powyższego cytatu.
  • Poziom 31  
    398216 Usunięty napisał:
    Naprawdę w to wierzysz, .

    Oczywiście że nie wierzę, dlatego napisałem też wcześniej:
    kris8888 napisał:
    Wiadomo, że taki rezystor emiterowy to ogólnie g..o a nie zabezpieczenie i nie taka jest jego rola w tym układzie. Dlatego proponowałem jednak dodać bezpiecznik, a jeszcze lepiej układ zabezpieczający z przekaźnikiem. Aż dziwię się, że konstruktorzy tego wzmacniacza poszli na tak duże oszczędności.

    Napisałem też w kontekście tej konstrukcji wzmacniacza i świadomie też użyłem słowa "zabezpieczenie" w cudzysłowiu:
    kris8888 napisał:
    Jedynym "zabezpieczeniem" są/były rezystory emiterowe, które powinny się też szybko przepalić w przypadku uszkodzenia tranzystorów końcowych.


    Co nie zmienia faktu, że rezystory emiterowe w tym konkretnym wzmacniaczu rzeczywiście przepalały się szybko w momencie przebicia któregokolwiek z tranzystorów końcowych bo tam po prostu nie ma żadnych, standardowych zabezpieczeń.
    Szkoda, że masz jakąś dziwną tendencję do wyrywania i komentowania pojedynczych zdań z kontekstu, a nie czytania całości.
  • Poziom 43  
    kris8888 napisał:
    Oczywiście że nie wierzę,

    Powiem tak... Po tym poniżej zacytowanym zdaniu mam pewne wątpliwości, czy aby nie piszesz wierząc w to co piszesz...
    kris8888 napisał:
    Przy zwarciu powinien więc przepalić się rezystor emiterowy.

    Zdanie rozpoczyna wątek w którym najpierw podajesz jakiś "fakt" (że niby "specjalne", że niby "zabezpieczenie"), by zaraz potem zacząć rozważania z których nic odkrywczego nie wynika.
    Co Ci (lub komukolwiek innemu) da Twoje wydumane przypuszczenia - w dodatku zupełnie bez podstaw merytorycznych napisane?
    Sam piszesz, że "
    kris8888 napisał:
    Wiem, że rozważania są czysto teoretyczne

    Zastanawiasz się nad wyższością Świąt Wielkiej Nocy ad Świętami Bożego Narodzenia - czyli mówiąc po polsku; Bijesz pianą rozważając i domniemywając "problem", który sam sobie wymyśliłeś. Ani nic z tego nie wynika, ani nie odkrywasz jakiegoś nowego prawa Ohma, ani też nie wskazujesz na nic co jest /mogłoby być istotne.
    To, że rezystory tak wykonane - we wzmacniaczu podłączonym do zasilania bez żadnego porządnego (i szybkiego) zabezpieczenia się spalą to nic odkrywczego. Nie ma też w tym żadnego ukrytego celu - wyjaśniłem w poprzednim poście. Napisałeś elaborat w którym najpierw podałeś informację o celowości zastosowania akurat takich rezystorów - niejako zabezpieczających układ, a zaraz potem poddajesz to co napisałeś w wątpliwość w dodatku "rozważasz" też coś, co jest ogólnie znane i również mało odkrywcze - że napięcie stałe na wyjściu wzmacniacza przepali cewkę głośnika..... Wybacz, ale taki post jak Twój wymusza odpowiedź "prostującą" - żeby nikomu do głowy nie przyszło, żeby (jak Ty) uważać stosowanie takich rezystorów jako rodzaju bezpiecznika.
    Mącisz wodę kijem swoich domniemywań i przypuszczeń - po co?
    Chyba tylko po to, żeby następnie odpowiadać na posty wyjaśniające Twoje "przypuszczenia" - i generować zbędne posty.... I dalej nic z tego nie wynika.
  • Poziom 43  
    xpira napisał:
    Lepiej wstaw 10000uf zamiast 4700uf będzie wzmacniacz miał więcej mocy.

    Jasne... :) A ja od zawsze byłem przekonany że P=U²/R ... :)
  • Poziom 31  
    398216 Usunięty napisał:
    I dalej nic z tego nie wynika.

    Ależ wynika tylko dalej nie czytasz ze zrozumieniem.
    Chciałem tylko uświadomić autora (i nie tylko), że wstawiając ceramiczne rezystory drutowe, (które mają większą bezwładność cieplną i wolniej się nagrzewają) w miejsce poprzednich rezystorów drutowych ryzykuje tym, że przy następnym przebiciu tranzystorów końcowych (odpukać!), w pierwszej kolejności pójdzie już z dymem głośnik a nie rezystor emiterowy.
    Dlatego tam powinny być teraz dodane przynajmniej bezpieczniki bezzwłoczne w gałęziach zasilania (jak np. w Radmorze 5102), albo bezpiecznik w szereg z wyjściem głośnikowym (jak np. w Tosce 303)
  • Poziom 43  
    Akurat od samego początku podejrzewałem do czego zmierzasz... I niestety, ale muszę Cię zmartwić. Jak głośnik ma się spalić, to się spali. Nie ważne czy rezystory emiterowe będą takie jak w oryginale, czy inne. Najpierw bowiem w tym wzmacniaczu (zawsze!) pada tranzystor, pociąga za sobą przy okazji i jakiś inny (inne) podaje napięcie stałe na głośnik i ten w kilka chwil zaczyna puchnąć (cewka konkretnie) a bezpiecznik? Bezpiecznik jak kapitan - schodzi ostatni.
    W swoim z życiu parę takich wzmacniaczy naprawiałem stąd wiem co piszę. Dopóki zabezpieczenie będzie wolniejsze od elementu elektronicznego dopóty nie spełni swojego zadania.
    Od czego w takim razie są bezpieczniki? Od zabezpieczenia właściciela sprzętu przed utratą całego dobytku w wypadku pożaru.
    Bezpiecznik topikowy (ŻADNY) nie zabezpieczy przed uszkodzeniem układu elektronicznego. On zabezpiecza przed powstaniem przeciążenia zasilania i w konsekwencji pożaru.
    Tyle w temacie Kolego.

    Dodano po 3 [minuty]:

    xpira napisał:
    będzie wzmacniacz miał więcej mocy.
    xpira napisał:
    W sumie moc się nie zmieni
    Wiesz co wiesz, czy piszesz co piszesz?
  • Poziom 31  
    398216 Usunięty napisał:
    On zabezpiecza przed powstaniem przeciążenia zasilania i w konsekwencji pożaru.
    Tyle w temacie Kolego.

    Akurat, Kolego, bezpiecznik bezzwłoczny w szereg z wyjściem głośnikowym nie zabezpiecza przed pożarem, a zabezpiecza kolumny głośnikowe przed uszkodzeniem. Jest to dość prymitywne zabezpieczenie, ale jest. Lepsze takie niż żadne. I z reguły skutecznie działa o ile ktoś nie wstawi tam bezpiecznika o nieodpowiedniej wartości i/lub charakterystyce.
    398216 Usunięty napisał:
    Dopóki zabezpieczenie będzie wolniejsze od elementu elektronicznego dopóty nie spełni swojego zadania.

    Łapiesz mnie za słowa, więc ja też zacznę. Masz rację, ale nie do końca. Głośnik to nie element elektroniczny, ma pewną zwłokę zanim się przepali, dlatego szybki bezpiecznik w szereg z głośnikiem ma szanse go zabezpieczyć.
    398216 Usunięty napisał:
    Najpierw bowiem w tym wzmacniaczu (zawsze!) pada tranzystor, pociąga za sobą przy okazji i jakiś inny (inne) podaje napięcie stałe na głośnik i ten w kilka chwil zaczyna puchnąć (cewka konkretnie) a bezpiecznik? Bezpiecznik jak kapitan - schodzi ostatni.

    Jeśli piszesz o bezpieczniku sieciowym w tym konkretnym wzmacniaczu to oczywiście że przepali się ostatni, o ile w ogóle się przepali po zwarciu tranzystorów końcowych. Na pewno nie zabezpieczy kolumn przed uszkodzeniem.
  • Poziom 43  
    kris8888 napisał:
    bezpiecznik bezzwłoczny w szereg z wyjściem głośnikowym nie zabezpiecza przed pożarem, a zabezpiecza kolumny głośnikowe przed uszkodzeniem
    Akurat bezpiecznik w szereg z głośnikiem może zabezpieczyć głośnik, ale tylko może. Kilkukrotnie spotkałem się z przypadkiem, gdy uszkodzony wzmacniacz nie dawał na głośnik pełnej połówki napięcia zasilania, ale mniej (jak wiesz, takie coś może się zdarzyć) - w efekcie przez głośnik płynął prąd stały na tyle duży, by spalić cewkę, ale na tyle mały, by bezpiecznik nie zadziałał...
    Co w takim razie daje bezpiecznik w szereg z wyjściem głośnikowym? Nic poza tym, ze jest.
    Końcówka i tak spalona głośnik poszedł z dymem, ale bezpiecznik cały... Ze wzmacniacza i głośnika poszedł dym? Poszedł. A bezpiecznik zabezpieczył głośnik? Nie. A, że nie ma dymu bez ognia....
    Jeśłi chcemy mieć pewność, że wzmacniacz w razie awarii nie spali głośnika (ów) - musi być układ zabezpieczający znacznie bardziej skomplikowany.
    A najlepiej układ zabezpieczający nie tylko przed DC na wyjściu ale i przed zbyt dużym obciążeniem wzmacniacza (prądem płynącym przez obciążenie). Takie układy, w czasach gdy wzmacniacz o którym mowa, były już robione - nawet w Polsce. Oczywiście nie we wzmacniaczach, domowych, bo te z założenia miały być wyprodukowane oszczędnie - tanio.
    Wspomniany Eltron (konkretnie Elton 100) posiadał nieco uproszczoną wersję - zabezpieczał tylko przed zbyt dużym prądem - i pech chciał (bo akurat taki wzmacniacz miałem ) w trakcie próby zespołu na której byłem wzmacniacz uszkodził się w opisany wyżej sposób - na wyjście dostało się napięcie stałe o wartości takiej, że bezpieczniki w zasilaniu nie zadziałały (oryginalne 4A na każdej gałęzi). Co prawda nawet głośniki nie uszkodziły się, ale... ale po zakończeniu próby okazało się, że kratka plastikowa nad tranzystorami mocy stopiła się i "wpłynęła" do wnętrza... Co by było, gdyby próba trwała dłużej - nawet nie chcę myśleć. A w takim razie co z bezpiecznikiem sieciowym? Był... tylko, ze zamiast 1,6A Kolega pod moją nieobecność wstawił 6,3A - "bo taki miałem"...
    Szczęście w nieszczęściu że próba nie trwała dłużej, bo nie wiem jak by się to skończyło.
    Owszem - powiesz, ze taki przypadek zdarza się raz na kilkaset przypadków - zgadza się. ale czy się nie zdarza w ogóle? Tak jak cudem ocalały głośniki (oryginalne kolumny z Eltrona) tak cudem nie stało się nic gorszego.
    Na koniec tej opowiastki powiem, że po ostygnięciu wzmacniacza (tak jak i radiatory tak i transformator rozgrzały się tak, że naprawdę cud, ze przeżył) i wyłamaniu stopionej kratki wyciągnąłem wzmacniacz z obudowy, wymieniłem uszkodzony (jeden - też cud) tranzystor i tyle. Wzmacniacz dalej grał i był nadal w 100% sprawny (poza kratką).
    Co by było, gdyby nie było wsadzonego 6,3 A bezpiecznika zamiast nominalnego 1,6A? Bezpiecznik by się przepalił, kratka by się nie stopiła, bo nie zdążyłaby. I mniej bym się teraz musiał nawypisywać wyjaśnień, że bezpiecznik nie zabezpiecza ani wzmacniacza, ani głośnika, a Ciebie - użytkownika sprzętu.
    W jednym masz racje (co i potwierdza po części opisany przykład) głośnik nie jest elementem elektronicznym. Ale czy 4x GDS30/30 można porównywać do kolumn/głośników współpracujących na przykład z tytułowym wzmacniaczem? Nieco ( ;) ) inna konstrukcja, nieco inna wytrzymałość, nieco mniejsza moc.
    No i jeszcze jedno co do czego się zgodzę: bezpiecznik jest zabezpieczeniem prymitywnym - zwłaszcza gdy ma pracować na pograniczu swoich parametrów.