Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Akumulator gęstość elektrolitu - inna gęśtość w kilku celach

15 Gru 2018 23:01 1947 36
  • Poziom 3  
    Witam, chcialem doladowac aku do corsa 1.2 . Auto odpala ladnie ale przed zima czemu nie,
    napiecie pokazuje 12.30 mowie naladuje, Wyjalem a auta 50ah wielkosc, naklejka mowi ze bezobslugowy ale korki sa,
    Odkrecilem korki sprawdzilem gestosc elektrolitu i 4 z 6 cel gestosc na czerwonym polu, dolalem wody destylowanej bo byly lekkie ubytki.
    Podlaczylem pod prostownik ale laduje chwile i niby naladowany a gestosc wciaz ta sama.
    Czy juz aku to kosza ? Woda w celach czysta bez brudu.
  • Poziom 32  
    Napisz czym ładujesz ten akumulator. Jakie ma parametry ta ładowarka (prostownik). Bez tych danych trudno coś wnioskować.
    P.s. Do autora. Popraw swój wpis stosując polskie znaki.
  • Poziom 11  
    Samochód zapala przy tych mrozach jeżeli tak to po co szukać dziury w całym
  • Poziom 3  
    Ładowałem 3 różnymi od 6am do 11 am każda prawie od razu przechodzi do końca ładowania i wyłącza się. Najmniejszy ladowal do 14.6V najmocniejszy do 15,5V. Ładowałem w domu temp 25st.
  • Poziom 38  
    Paszczak83 napisał:
    Podlaczylem pod prostownik ale laduje chwile i niby naladowany a gestosc wciaz ta sama.

    Nie wiem w jakich warunkach temperaturowych ładowałeś akumulator, bo może występować sytuacja podobna do tej jaka była u mnie.
    Ja ładowałem akumulator w garażu przy temperaturze poniżej zera. Akumulator był bez dostępu do cel, więc nie mogłem zmierzyć gęstości elektrolitu, ale napięcie na nim spadło do 12 V. Po podłączeniu akumulatora (55 Ah) do prostownika, przez chwilę pobierany był prąd 2 A i wyglądało na to, że akumulator jest naładowany, zadziałał układ kontroli napięcia ustawiony na 14.8 V. Początkowo myślałem, że układ kontroli w tak niskiej temperaturze zgłupiał, ale później okazało się, że nie.
    Zmieniłem więc podłączyłem akumulator pod inny prostownik z automatyką, w którym to napięcie było ustawione na ok. 15.8-16.0 V i wtedy okazało się, że napięcie podnosiło się do 15.2 V i ładowanie było przez kilka godzin kontynuowane, do pełnego naładowania. Prąd jaki był brany nie wiem, bo prostownik ten nie ma amperomierza.
    To, na co wcześniej zwróciłem uwagę, przy ładowaniu akumulatora w domu, ale w tym przypadku nie wziąłem tego pod uwagę. W zimie jak przyniosłem zimny akumulator do domu i podłączałem go do tego samego prostownika co na początku, ale bez układu kontroli napięcia, to zaraz po podłączeniu pod prostownik też pobierał prąd rzędu 1.5-2.0 A, który później wzrastał do ok. 5 A i tak się trzymał, a napięcie na akumulatorze rosło pod 16 V. Dlatego do tego prostownika dołożyłem układ kontroli napięcia, który w tym przypadku przeszkadzał, bo był za nisko ustawiony.
    Być może u Kolegi wystąpiła ta sama sytuacja.
  • Poziom 3  
    Jutro podłączę do auta zobaczymy czy będzię tak samo dobrze odpalał. Rozcieńczyłem troche kwas a ładował sie prawie wcale. Nie mieszkam w PL -1 max w nocy
  • Poziom 18  
    Witam.
    No to i ja dodam swoje dwa zdania.
    Odnośnie akumulatorów i przepracowanych 25 lat z ich obsługą. Dodam że też kwasowe ale takie nieco większe. Ale ogniwo kwasowe to obojętnie czy wielkości zapalniczki czy samochodu dostawczego to zawsze w środku ma to samo.
    Nie znam waszych areometrów z czerwonym i zielonym polem. Ale obstawiam że chodzi o "złą i dobra" gęstość elektrolitu.
    Akumulator sprawny i naładowany ma gęstość elektrolitu 1,28 g/cm3 większa wartość ktoś przeholował z dolewka elektrolitu lub samego kwasu siarkowego., rozładowany 1,14 g/cm3 poniżej tej wartości to ogniwo głęboko rozładowane i wymaga ładowania formatującego. Jeżeli takie ładowanie nie przyniesie skutku to złom z ogniwa. Dodam że w ogniwie kwasowym bo o takim piszemy ubytki uzupełniamy tylko i wyłącznie woda destylowana czystym H2O Poza pewnymi warunkami ale to należy do specjalistów i w naszych przypadkach nigdy do tego nie dojdzie.

    Teraz co nieco o napięciach.
    Ogniwo częściowo naładowane ma te 2V na celę czyli w naszym przypadku 2V x 6 ogniw mamy te 12V i około 1,22g/cm3 dla elektrolitu.. Ale ogniwo naładowane ma 2.2V czyli 13,2V cały akumulator. i 1.28g/cm3. I głęboko rozładowany 1,8V x6cel czyli 10,8V oraz 1,14g/cm3 dla elektrolitu.

    Napięcia o których pisałem dotyczą samego akumulatora. Żeby ogniwo przyjęło "napięcie" do ładowania musi być minimum 0.2V większe na ogniwo. Czyli czyli 2,2V ogniwo + 0,2V ładowanie =2,4V x6 ogniw mamy 14,4V na akumulator. W nowszych instalacjach samochodowych napięcie nie rzadko jest obniżone do rzędu 13,8-14V I tej wartości nie należy przekraczać. Skutkuje to odkształceniem płyt i zniszczeniem akumulatora.
    To tyle odnośnie napięć i gęstości.

    Teraz odnośnie prądu ładowania.
    Dla standardowego akumulatora samochodowego. w warunkach domowych czy garażowych.Ładujemy prądem tak zwanym 10 godzinnym Czyli mając akumulator 55Ah ładujemy go prądem 5,5A przez 10h. Adekwatnie mając akumulator 42Ah ładujemy prądem 4,2A przez 10h Prąd ładowania można delikatnie obniżyć wydłużając czas ładowania. Można prąd podwyższyć i skrócić czas ale to już dla doświadczonych ładowaczy.
    Bardzo ważna sprawa . Podczas ładowania nie można przekroczyć temperatury ładowanego elektrolitu powyżej 45*C !
    I wszelkie ładowarki dające w porywach 2A ładujące w warunkach polowych czy nie ogrzewanych garażach w okresie chłodnym Służą tylko i wyłącznie do utrzymana napięcia już naładowanego akumulatora.

    Jak tam pisałeś kolego że masz 4 z 6 cel na czerwonym. Czyli nie równomiernie spada gęstość- akumulator się kończy. Kwestia kilku dni może tygodni, temperatura ujemna swoje przyśpieszy.

    Pozdrawiam.
  • Poziom 3  
    Dzieki Michal za odpowiedz. Aku w juz w aucie pali ladnie, po nocy stania bez ladowania woda sie chyba wymieszala i gestosc jes na bialym polu w kazdej celi czyli okolo 1.2 do 1.25. Po świetach będę miała porządny prostownik yato8301 to moze sie naladuje do konca aku. Dzięki wszystkim Wesołych Świąt
  • Poziom 38  
    To co kolega Michał_74 napisał, to wszystko prawda, poza tym wyjątkiem:
    Michał_74 napisał:
    Teraz odnośnie prądu ładowania.
    Dla standardowego akumulatora samochodowego. w warunkach domowych czy garażowych.Ładujemy prądem tak zwanym 10 godzinnym Czyli mając akumulator 55Ah ładujemy go prądem 5,5A przez 10h.

    bo ta maksyma zastosowana dosłownie, to nic innego jak przymusowy tucz, a to jest niezdrowe dla akumulatorów, szczególnie tych z brakiem możliwości uzupełniania ubytków wody z elektrolitu.
    W tej maksymie poprawna jest wartość prądu, jakim rozpoczynamy ładowanie, że nie powinien przekraczać wartości Q/10. Natomiast ładowanie powinno trwać do pełnego naładowania akumulatora. Raz ten stan może wystąpić po 1 godzinie, a kiedy indziej po 10 lub więcej godzinach, więc nie należy trzymać się sztywno, że ma to trwać 10 godzin.
    Związane jest to z tym, że podłączając akumulator pod prostownik nie wiemy, w jakim stopniu jest on rozładowany.
    Najlepiej decyzję co do wielkości prądu ładowania i czasu ładowania pozostawić pozostawić akumulatorowi, ale do tego konieczny jest prostownik o odpowiednich parametrach napięciowych.
    W prostownikach z automatyką, kontroli podlega napięcie na biegunach ładowanego akumulatora i przy jego wzroście do określonej wartości, prostownik przerywa ładowanie, przyjmując, że akumulator jest naładowany.
    I jeszcze jedna uwaga:
    Michał_74 napisał:
    Podczas ładowania nie można przekroczyć temperatury ładowanego elektrolitu powyżej 45*C !

    Mnie się nigdy w ciągu ponad 45 lat, nie zdarzyło aby temperatura ładowanego prostownikiem akumulatora, była wyraźnie większa od temperatury otoczenia, ale jak zastosować tą maksymę do akumulatora w komorze silnika, gdzie jego temperatura szczególnie w okresie letnim i po dłuższej jeździe, często mocno przekracza tą wartość.
  • Poziom 18  
    Witam kolego gimak.
    Każdy ma swoje racje więc nie będę się spierał co do czasu i prądu ładowania. Prąd 10h jest nawet podawany przez producentów akumulatorów. Ale nie kłóćmy się jest on dopuszczalny i prawidłowy.

    Co do temperatury ładowania. Widziałem niejednokrotnie prawidłowo lądujące się ogniwa a ich temperatura "wskakiwała" powyżej 45*C W krótkim czasie po tym zabiegu ogniwa tracą swoją pojemność. i stają się nie ogniwem a zbiornikiem na elektrolit. Swego czasu można było kopic akumulatory suche jak i sucho ładowane. Z tymi to dopiero był cyrk i dosłowne gotowanie jajek przez niedoświadczonych eksploratorów.
    Jak pisałeś pod maską są piekielne warunki szczególnie w upalne dni. Ale temperatura mało kiedy samego elektrolitu zbliża się do owych 45*C. Większość producentów samochodów zabezpiecza akumulatory specjalną okładziną. Jeszcze inni umieszczają akumulator w podszybiu czy nawet w bagażniku lub pod tylną kanapą. Tylko po to aby uniknąć temperatury generowanej przez jednostkę spalinową. Takie małe spostrzeżenie prawie zawsze akumulator jest gdzieś na nadkolu z dala od gorących elementów a w strumieniu powietrza z zewnątrz. Wiem co pisze na ten temat. Choć człowiek to istota omylna więc proszę nie kłóćmy się.
    Pozdrawiam.
  • Poziom 33  
    Dobrze kolega prawi, z wyjątkiem tego:
    Michał_74 napisał:
    Czyli czyli 2,2V ogniwo + 0,2V ładowanie =2,4V x6 ogniw mamy 14,4V na akumulator. W nowszych instalacjach samochodowych napięcie nie rzadko jest obniżone do rzędu 13,8-14V I tej wartości nie należy przekraczać.

    Sznajder zaleca napięcie końcowe ładowania na poziomie 2,7V/ogniwo, Centra 2,6V/ogniwo przy ładowaniu prostownikiem. Przy zakończeniu ładowania na poziomie 14.4V, lub co gorsze 14V, a już najgorzej przy 13,8V nigdy nie uzyskamy pełnej pojemności i akumulator zasiarczy się. Dlatego pomimo prawidłowego napięcia ładowania w pojeździe na poziomie 14,4V dobrze jest raz na miesiąc podłączyć akumulator pod prostownik. Ale prostownik z prawdziwego zdarzenia, posiadający ograniczenie prądu i stabilizację napięcia końcowego ładowania.
  • Poziom 43  
    Michał_74 napisał:
    Prąd 10h jest nawet podawany przez producentów akumulatorów. Ale nie kłóćmy się jest on dopuszczalny i prawidłowy.
    Dziesięciogodzinny jest prawidłowy, pięciogodzinny jes dopuszczalny ale koledze gimak chodzi o czas:
    Michał_74 napisał:
    Adekwatnie mając akumulator 42Ah ładujemy prądem 4,2A przez 10h
    10 godzin to jest orientacyjny czas dla ładowania rozładowanego akumulatora - napięcie 10,8V.
    Do okresowego doładowania prostownikiem zazwyczaj wystarczają 2-3 godziny.
  • Poziom 43  
    Grzegorz_madera napisał:
    Dokładnie, a oznaką zakończenia ładowania jest początek gazowania akumulatora.
    Początek gazowania nie zawsze oznacza końca ładowania, szczególnie gdy chcemy naładować akumulator do 2,6V/celę. Najbardziej miarodajnym jest pomiar gęstości elektrolitu ale nie zawsze jest to możliwe.
    Grzegorz_madera napisał:
    Niektórzy przyjmują jako koniec ładowania spadek prądu do wartości C/100 w fazie ładowania stałym napięciem.
    Ciekawe podejście, nie słyszałem o takim kryterium ale sprawdzę jak to wypadnie u mnie, akumulator 64Ah czyli granicą byłby prąd 0,64A (640mA) Czy chodzi o napięcie ładowania 14,4V czy inne?
  • Poziom 18  
    Witam.
    Więc wychodzi na to że w naszych autach mamy niedoładowane akumulatory? Napięcie ładowania to 14,4 V w powszechnie stosowanych modelach z przewagą nowszych w granicach 13.8V.
  • Poziom 43  
    Michał_74 napisał:
    Więc wychodzi na to że w naszych autach mamy niedoładowane akumulatory?
    Dokładnie tak co kilkakrotnie poruszał jeden z kolegów w innym temacie.
    Tylko to niedoładowanie jest niewielkie i świadomie zaplanowane przez producentów akumulatorów i samochodów.
    Mówiąc żartobliwie: "nie jedz do syta bo możesz beknąć" :)

    Teraz eksperymentalnie bawię się w okresowe doładowanie akumulatora prostownikiem do 15,6V ale przy dwóch poprzednich akumulatorach zaufałem w pełni mojej instalacji elektrycznej w samochodzie i oba akumulatory wytrzymały ponad 6 lat każdy. Drugi do dzisiaj jest sprawny, użytkowany poza samochodem.
  • Poziom 38  
    vodiczka napisał:
    Grzegorz_madera napisał:
    Niektórzy przyjmują jako koniec ładowania spadek prądu do wartości C/100 w fazie ładowania stałym napięciem.
    Ciekawe podejście, nie słyszałem o takim kryterium ale sprawdzę jak to wypadnie u mnie, akumulator 64Ah czyli granicą byłby prąd 0,64A (640mA) Czy chodzi o napięcie ładowania 14,4V czy inne?

    To jest możliwe tylko przy odpowiednich warunkach napięciowych jakie daje prostownik. Raczej nie będzie tego widać albo nie będzie to tak wyraźne przy napięciach wyjściowych transformatorów powyżej 13 VAC.
    Ja coś takiego zaobserwowałem, na zwykłym prostowniku transformatorowym, własnej roboty. W którym transformator na wyjściu, bez obciążenia, miał 12 VAC, jako element prostujący na początku była 1 dioda 10 A, a obecnie jest mostek 10 A, a zamiast amperomierza wskaźnik naładowania akumulatora w lampach górniczych stosowany w lampowniach, taki nie wyskalowany amperomierz.
    Przy ładowaniu akumulatorów tym prostownikiem pod koniec ładowania prąd na tym wskaźniku prąd na nowych sprawnych akumulatorach spadał praktycznie do zera, ale później z wiekiem akumulatora prąd końcowy wzrastał.
    Michał_74 napisał:
    Jak pisałeś pod maską są piekielne warunki szczególnie w upalne dni. Ale temperatura mało kiedy samego elektrolitu zbliża się do owych 45*C.

    U mnie w corolli akumulator nie jest niczym osłonięty i ścianka celi bezpośrednio narażonej na promieniowanie cieplne od silnika była bardzo gorąca i namierzyłem na niej temperaturę 55 st.C (o ile dobrze pamiętam) termometrem bezdotykowym. W tej celi po 10 latach, po wywierceniu otworów do cel (akumulator dosłownie bezobsługowy), jak sprawdziłem poziom elektrolitu był o 10 mm niższy niż w pozostałych celach.
  • Poziom 18  
    Witam.
    Kolego gimak jak napisałeś ścianką akumulatora miała 55*C ale ta ścianka też jest swego rodzaju izolatorem cieplnym i sam elektrolit ma mniej na pewno.
    Piszesz tez o akumulatorach bezobsługowych. W swego rodzaju to jest chwyt marketingowy i kruczek w normach PN. Faktycznie zwykły laik przy tych akumulatorach nie robi nic. Ale z drugiej strony sam taki akumulator nie jest urządzeniem szczelnym hermetycznie. Bo z racji czym jest i jak pracuje nie może być. Odgazowywanie jego wnętrza z właściwości swojej pracy odbywa się jednym lub dwoma kanalikami z małym labiryntem. I właśnie tedy ucieka nam H2O którego to po czasie brakuje. Napisałeś że w twoim akumulatorze brakowało 1cm elektrolitu niż w pozostałych celach. Pomogła temu wyższa temperatura i przez to zubożenie jakości płyt w tej celi. Nie napisałeś ile miały poziomy inne cele. W większości choć nie zawsze akumulator taki po okresie około 4 lat pracy ma 3/4 stanu elektrolitu z poziomu jaki powinien mieć fabrycznie. Dodam że prawidłowo pracujący akumulator kwasowo-ołowiowy ma mieć od 0.5-1.5cm elektrolitu ponad płyty. To tez jest uwarunkowane danymi różnych producentów. Dodam jeszcze że jedna ze znanych polskich marek produkuje na linii akumulatory pod swoim logo i na tej samej linii te same warunki montażowe robi 2 różne zamienniki jak by to nazwać pod logo innych firm. Jedna z nich dla znanego koncernu samochodowego , druga dla marketu. Akumulatory działają tak samo albo bardzo podobnie w zależności od sztuki czy warunków eksploatacyjnych. Ale instrukcje użytkowania zupełnie inna dla każdego. O dziwo ceny tez różne marketowy najtańszy , dla koncernu samochodowego najdroższy. A cały czas to samo tylko naklejki inne.

    Dodam jeszcze że wzrost prądu ładowania w końcowym okresie. Wiąże się z odpadaniem masy ołowiowej z płyt. Jak napisałeś w starszych akumulatorach to się dzieje . Ich żywot dobiega końca.

    Są jeszcze akumulatory z płytami z zawartością wapnia ale to już kompletnie inna bajka. A cała baśń zaczyna się w momencie nieodpowiedniego ładowania.

    Pozdrawiam.
  • Poziom 38  
    Michał_74 napisał:
    Piszesz tez o akumulatorach bezobsługowych. W swego rodzaju to jest chwyt marketingowy i kruczek w normach PN.

    Ten akumulator, oryginalny z corolli, jest rzeczywiście bezobsługowy, bez możliwości sprawdzenia gęstości elektrolitu, czy uzupełnienia ubytków wody z elektrolitu. Gęstość i poziom elektrolitu mogłem sprawdzić dopiero po wywierceniu otworów w pokrywie akumulatora. Zrobiłem to z ciekawości, po 10 latach, jak akumulator wycofałem z eksploatacji w samochodzie. Obecnie akumulator ma 14 lat i służy mi do oświetlenia garażu.
    Poziom elektrolitu w celach (bo o to pytasz) był następujący: w pierwszej skrajnej celi narażonej na temperaturę, elektrolit tyle co przykrywał płyty, w pozostałych celach był jednakowy i o ok. 10 mm wyższy niż w tej pierwszej. Sądzę, że ubytek w pierwszej celi nastąpił na skutek parowania, a nie elektrolizy wody. Elektrolizie skutecznie zapobiegło niskie napięcie (13.9-14.0 V) utrzymywane przez alternator.
    Z tego co wiem, to obecnie również w akumulatorach Centra Futura nie ma kompletnie możliwości sprawdzenia gęstości i poziomu elektrolitu w celach.
  • Poziom 33  
    vodiczka napisał:
    Teraz eksperymentalnie bawię się w okresowe doładowanie akumulatora prostownikiem do 15,6V ale przy dwóch poprzednich akumulatorach zaufałem w pełni mojej instalacji elektrycznej w samochodzie i oba akumulatory wytrzymały ponad 6 lat każdy.

    Ja teraz użytkuję w ciągniku akumulator 6V, który ma obecnie 21 lat. Drugi musiał zostać wymieniony, bo dwie cele padły od razu w zeszłym roku (ciągnik odpalił, a po następnym zgaszeniu już nie). W drugim ciągniku mam akumulatory, które mają 14 lat i na razie nic nie wskazuje na ich znaczne zużycie. Pewnie padną od razu jak ten 20-letni. A producenci czytając takie posty już kombinują co by tu zrobić, żeby akumulator wytrzymywał tylko gwarancję.
  • Poziom 18  
    Witam.
    Kolego gimak masz rację nie ma możliwości dolania czy sprawdzenia elektrolitu bez ingerencji ale otworek wentylacyjny musi być. W przeciwnym razie była by to bomba z wypełnieniem kwasowo-ołowiowym.

    Akumulator gęstość elektrolitu - inna gęśtość w kilku celach

    Taka namiastka tego odpowietrznika tu z czerwonym noskiem. W innych tylko otworek czasem 2 otworki po 2 stronach akumulatora. A jeszcze innym razem trudny do zauważenia kanał zatkany czymś co przypomina gąbkę z plastiku. Ale zawsze jest.

    Pozdrawiam
  • Poziom 38  
    Michał_74 napisał:
    Kolego gimak masz rację nie ma możliwości dolania czy sprawdzenia elektrolitu bez ingerencji ale otworek wentylacyjny musi być.

    Ja istnienia istnienia otworków wentylacyjnych nigdy nie negowałem. One istniały również w akumulatorach pseudo bezobsługowych, w których dostęp do korków broniła tylko nalepka i ewentualna utrata gwarancji związana z jej uszkodzeniem.
  • Poziom 43  
    Grzegorz_madera napisał:
    Ja teraz użytkuję w ciągniku akumulator 6V, który ma obecnie 21 lat
    Jestem jak niewierny Tomasz. Nie uwierzę dopóki go nie zobaczę :)

    Mnie 6 lat zadawala w zupełności choć nie miałbym nic przeciwko temu by wytrzymywały 10 lat. 6 lat bezproblemowej eksploatacji oznacza wydatek 50-60zł/rok (w cenach stałych) na akumulator droższy niż najtańszy. Przy miesięcznych wydatkach 150-300zł na paliwo nie jest
    to kwota przyprawiająca o bicie serca.
  • Poziom 33  
    Mogę zrobić zdjęcie z nr seryjnym akumulatora. Ale nie wiem czy uda Ci się po tym numerze rozszyfrować datę produkcji. A druga sprawa, to akumulatory 6V są zdecydowanie wytrzymalsze niż 12V o takiej samej pojemności, co najmniej dwa razy wytrzymalsze. Kolega, który pracował w centrze tłumaczył to tym, że w 6V były grubsze siatki i separatory, dlatego były bardziej wytrzymałe na wstrząsy. Poza tym w ciągnik pokroju 360 nie osiąga po drodze jakichś tam wielkich prędkości, więc trwałość też będzie większa.
  • Poziom 43  
    Grzegorz_madera napisał:
    Mogę zrobić zdjęcie z nr seryjnym akumulatora.
    Dziękuję za propozycję, czekam na zdjęcie.
  • Poziom 18  
    Witam.
    Ja tez potwierdzę żywotność akumulatorów z tamtych lat. W 1998 roku piłowałem Fiatem 125p z rocznika 1986 a akumulator po poprzednim właścicielu był z roku 1983 i dawał rady po całej nocy na srogim mrozie. czyli 15 lat i sprawny w obecnych czasach zamiennik seryjnego to 5 latek jak żyje to jest cud.
    Dodam że akumulatory do traktorów mają ciut inna budowę wewnętrzną Może i to jest pretekst do ich dłuższego życia.
  • Poziom 43  
    Michał_74 napisał:
    Ja tez potwierdzę żywotność akumulatorów z tamtych lat.
    A ja nie wierzę w takie cuda, czyli że dawne Centry były dwukrotnie bardziej żywotne niż obecne. Nie neguję, że akumulator mógł być sprawny przez 12-15 lat ale były to nieliczne przypadki, podobne do posiadania 98-102 letniego dziadka.
    Co prawda w latach siedemdziesiątych posiadaczy samochodów było dużo mniej niż obecnie ale nie spotkałem nikogo w rodzinie czy wśród znajomych kto chwaliłby się akumulatorem starszym niż dziesięcioletni.
    Z moich akumulatorów najstarszy wytrzymał 7 lub 8 lat, dokładnie nie pamiętam.
  • Poziom 43  
    Aku na 1 montaż wytrzymują 6-8 lat. Widać po tym co przyjezdza na warsztat. Do koncernu na taśmę gówna nie dadzą. Za duża ew. potem strata.
  • Poziom 43  
    andrzej20001 napisał:
    Do koncernu na taśmę gówna nie dadzą.
    Może być tak, że potem to użytkownik zakłada gówna czyli najtańsze.
    W moim przypadku, w tym tysiącleciu, drugi akumulator wytrzymał dłużej niż "1montaż", oba ponad 6 lat.