Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Najprostszy układ elektroniczny - Dioda LED, rezystor 100 ohm i bateria 3.7 V

18 Gru 2018 15:22 885 26
  • Poziom 8  
    Podstawową umiejętnością w elektronice jest umiejętność budowy układów elektronicznych i jeśli jeszcze tego nie robiłeś (tak jak ja do tej pory) to ten post jest właśnie dla Ciebie! Opowie on o moich zmaganiach z budową układu z czerwonej diody LED 2V, baterii 3.7 V i rezystora 100 ohm.


    No więc za pomocą kalkulatora http://led.linear1.org/1led.wiz obliczyłem jaki rezystor jest potrzebny do mojej diody i baterii, i wyszło mi, że 100 ohm-owy. Pogrzebałem więc chwilkę w mojej szufladce z częściami z odzysku i bardzo szybko taki rezystor znalazłem (dla ciekawskich można go wylutować z jakiegoś starego, zbędnego zasilacza ATX :D). Postanowiłem iż diodę podłączę do baterii za pomocą kabelków, które dolutuje do baterii BEZPOŚREDNIO i na stałe, co potem okazało się nie najlepszym pomysłem. No więc dolutowałem do nóżki, która rzekomo była zaznaczona jako katoda, rezystor po czym do rezystora przewód, który dolutowałem do MINUSA baterii. Do nóżki która rzekomo była anodą dolutowałem sam przewód, który dolutowałem do plusa baterii...

    No dobra, próbowałem dolutować, bo pokryłem nóżki diody zbyt dużą ilością cyny przez co robiło się zwarcie a dioda wcale nie chciała świecić i po przyłożeniu kabla do plusa zaczynało dymić i iskrzyć, a nawet szczypło mnie napięcie z baterii. (nigdy nie myślałem, że 3.7 V może dawać jakiekolwiek porażenie a tu taka niespodzianka :D)

    Rozdzieliłem więc spoiwo za pomocą noża, aby nie było zwarcia, a kabelki postanowiłem zamienić (to znaczy przyłożyć kabel który był przyłożony do plusa, do minusa a drugi do plusa czyli odwrotnie jak było do tej pory) i układ ożył!

    Lutowanie baterii to jednak bezsensowny pomysł, bo niszczymy w ten sposób baterię i narażamy ją na nagły wybuch. Mi bateria wybuchła przy przypadkowym dotknięciu spinaczem biurowym...

    Od tamtej pory układ nie jest przylutowany do baterii w żaden sposób i tylko przykładam do niej (to znaczy innej niż ta która wybuchła, ale takiej samej o takich samych parametrach) kabelki, co powoduje że dioda świeci i przestaje gdy kabelki odkładam.

    W przyszłości planuje zastosowanie koszyka na baterię 3.7 V, lub dwie baterie AA oraz włącznika, by dioda świeciła tylko wtedy gdy tego chce. Także wbrew pozorom tak proste układy na początku też mogą sprawiać problemy, i postanowiłem się podzielić z wami moimi doświadczeniami abyście podobnych problemów unikali :D
  • Pomocny dla użytkowników
    Odnośnie rezystora, to nie ważne na jaką nóżkę diody go dasz. Zarówno na anodzie jak i katodzie będzie działać tak samo.
  • Poziom 8  
    zybex napisał:
    Odnośnie rezystora, to nie ważne na jaką nóżkę diody go dasz. Zarówno na anodzie jak i katodzie będzie działać tak samo.

    W zasadzie to nawet nie zastanawiałem się na jaką nóżkę go daje, dałem tak jak było mi wygodniej zlutować :D
  • Poziom 43  
    Cytat:
    Także wbrew pozorom tak proste układy na początku też mogą sprawiać problemy, i postanowiłem się podzielić z wami moimi doświadczeniami abyście podobnych problemów unikali
    Tak się człowiek uczy że w elektronice nie można robić badziewia, im bardziej złożone układy tym mniej badziewności zniosą bez szkody, a im mocniejsze źródła zasilania tym większą krzywdę może sobie zrobić początkujący badziewo-tronik. Nie bierz tego do siebie, w wielu dziedzinach życia można robić badziewnie i ludzie są przyzwyczajeni że nic się złego nie dzieje i że tak można, elektronika traktowana w ten sposób dymi, strzela, kopie, parzy...

    Jak nabierzesz trochę doświadczenia, będziesz wiedział że zanim się cokolwiek włączy, trzeba sprawdzić czy jest poprawnie, czy nie ma zwarć, przerw, błędów w polaryzacji, zamienionych elementów itp. bo sprawdzanie jest mniej pracochłonne niż naprawianie.

    Pomyśl sobie że istnieją układy z których są tysiące elementów, dziesiątki tysięcy połączeń, punkty lutownicze w odległościach dziesiątych części milimetra i nie ma ani jednego zwarcia!

    Cytat:

    nigdy nie myślałem, że 3.7 V może dawać jakiekolwiek porażenie a tu taka niespodzianka :D
    Raczej oparzenie.
  • Poziom 8  
    Hmm, faktycznie - to przecież mogło być oparzenie w wyniku tego że gdzieś zaiskrzyło a nie porażeniem. Nie pomyślałem... Apropo twoich rad to dzięki i na pewno wezmę je do serca przy budowie kolejnych układów. Jak masz jakieś propozycje co można by zmienić w wyżej wymienionym układzie z diodą, rezystorem i baterią to pisz śmiało, na pewno się przydadzą. Pozdrawiam :-D

    Dodano po 8 [minuty]:

    Hmm, faktycznie - to przecież mogło być oparzenie w wyniku tego że gdzieś zaiskrzyło a nie porażeniem. Nie pomyślałem... Apropo twoich rad to dzięki i na pewno wezmę je do serca przy budowie kolejnych układów. Jak masz jakieś propozycje co można by zmienić w wyżej wymienionym układzie z diodą, rezystorem i baterią to pisz śmiało, na pewno się przydadzą. Pozdrawiam :-D
  • Poziom 8  
    Hmm, powiem ci że nie pamiętam czy nagrzewał się podczas tego zwarcia bo emocje były takie, że za bardzo nawet nie pamiętam ich :D Ale obecnie, jak wszystko jest dobrze połączone to nic nie nagrzewa się jakoś zbyt mocno (chociaż raczej nie włączam tego układu na dłużej niż 1,5 minuty)
  • Pomocny dla użytkowników
    Taki opornik w czasie normalnej pracy nie będzie się zbytnio nagrzewał. Wyjątkiem było zrobienie zwarcia na diodzie, ale wtedy zapewne nie testowałeś układu zbyt długo i w sumie nie zdążył się nagrzać. Tak czy inaczej opornik mały (np. 0,125W) w tym przypadku w zupełności wystarczy.
  • Pomocny post
    Poziom 32  
    elektronik2018 napisał:
    Jak masz jakieś propozycje co można by zmienić w wyżej wymienionym układzie z diodą, rezystorem i baterią to pisz śmiało, na pewno się przydadzą.

    Przede wszystkim zapomnij o ogniwach Li-ion do zasilania czegokolwiek zanim nie nauczysz się jak się je stosuje. Te ogniwa nie są do zabawy. To nie jest to samo co zabawa żaróweczką i płaską bateryjką. Najpierw powinieneś zacząć od teorii, a dopiero później zacząć praktykę. W podpisie masz "elektronika naprawa" a z trudem potrafisz podłączyć LED do ogniwa. Nie chodzi mi o to żeby Cię obrażać, ale chcę tylko uświadomić Tobie i innym, że elektroniki trzeba się uczyć latami, zaczynając od teorii. Dobrze, że nic Ci się nie stało przy tym wybuchu.
  • Poziom 8  
    Każdy jakoś się uczy, i to był mój pierwszy układ. Nadal się uczę i zdobywam wiedzę, więc na pewno nie jestem obrażony na Ciebie w żaden sposób i dzięki za uwagi. Myślę, że twoje pierwsze układy też tak wyglądały - nieprawdaż?
  • Poziom 32  
    elektronik2018 napisał:
    Myślę, że twoje pierwsze układy też tak wyglądały - nieprawdaż?

    Nie do końca. Ja zaczynałem od żaróweczki z latarki i płaskiej bateryjki. O LED-ach nikomu się jeszcze nie śniło. Ale miałem już książki, pierwsze katalogi ELFA (nieocenione źródło wiedzy). Pierwszym "urządzeniem" jakie zbudowałem był migacz diodowy na multiwibratorze tranzystorowym. Nic mi nie wybuchło, nic nie spaliłem. Ale zanim się za coś zabrałem zawsze starałem się najpierw zgłębić teorię.
  • Pomocny dla użytkowników
    Grzegorz_madera napisał:

    Nie do końca. Ja zaczynałem od żaróweczki z latarki i płaskiej bateryjki. O LED-ach nikomu się jeszcze nie śniło. Ale miałem już książki, pierwsze katalogi ELFA (nieocenione źródło wiedzy).

    Pisząc o katalogach ELFA piszesz (jak dla mnie) o współczesnych czasach.
    Gdy zaczynałem, to kupowałem 'Młode Techniki', "Radioamatory i Krótkofalowce" i rozmaite książki np. "Nowoczesne zabawki" w kilku kolejnych wydaniach.
    W kioskach Ruchu można był też kupić czasopisma radzieckie, niemieckie i czeskie.
    Miałem kolegę, który wyjechał na stałe do Niemiec i on przywoził mi katalogi "Conrada" i pojedyncze egzemplarze czasopism "ELV" i "Elektora".
  • Poziom 21  
    Cytat:
    O LED-ach nikomu się jeszcze nie śniło

    LEDY były już w latach siedemdziesiątych (zrobiłem termometr jako świecąca linia oparty na układzie scalonym UAA180) . W tych czasach ja uczyłem się elektroniki.
  • Pomocny dla użytkowników
    Jak ja zaczynałem, to "królowały" lampy, a tranzystory które wtedy się zaczynało stosować, to popularne typu TG3A, TG5, TG50, oczywiście wszystkie germanowe i typu pnp. Tranzystory mocy w tych czasach to TG70. Na lampach zbudowałem m.in. wzmacniacz przeciwsobny o mocy 10W i iluminofonię.
  • Poziom 32  
    Wiem, że były. Ale ja mieszkając na wsi gdzie najbliższy sklep z elektroniką miałem 50km ode mnie nie miałem do nich dostępu. Dopiero w połowie lat 90 kiedy chodziłem do technikum niedaleko mnie otworzył się mały sklepik i można było kupić podstawowe elementy.
  • Poziom 18  
    Jaką baterię zastosowałeś o napięciu 3,7V?
  • Pomocny dla użytkowników
    SKM 1964 napisał:
    Scalaki UAA 170 i UAA 180

    Na szczęście kolega z Niemiec przywoził te właśnie scalaki i diody w trzech kolorach po kilkadziesiąt sztuk. Potem u nas można też było dostać w/w układy w wersjach UL1980 lub A277D (NRD),
  • Poziom 20  
    Ciekawią mnie dwie sprawy:
    Czy Wy pamiętacie te oznaczenia tranzystorów, scalaków itp? Po tylu latach? Czy raczej szybkie spojrzenie w jakiś katalog, szufladkę? ;)

    Druga rzecz to wybuchy baterii, od zawsze mniej lub więcej dłubałem z bateriami ale nigdy mi żadna nie wybuchła, a zwarcie zrobiłem nie jedno :D
    Jak to jest?

    P.S. Jak wygląda taki wybuch/wybuszek?
    Coś jak mała petarda?
  • Poziom 23  
    Parowy napisał:
    Druga rzecz to wybuchy baterii, od zawsze mniej lub więcej dłubałem z bateriami ale nigdy mi żadna nie wybuchła, a zwarcie zrobiłem nie jedno :D
    Jak to jest?


    W tym przypadku mówimy o tanim ogniwie Li-Ion 18650, które nie posiadało odpowiednich zabezpieczeń, między innym specjalnego zaworu, który rozszczelnia się w kontrolowany sposób, przy wzroście ciśnienia wewnątrz. Jeżeli autor doprowadził do zwarcia, to mogło dojść do wybuchu.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZTzEHsJVZhA
  • Poziom 21  
    Cytat:
    Czy Wy pamiętacie te oznaczenia tranzystorów, scalaków itp? Po tylu latach?

    W tamtych latach nie było aż tyle ciekawych układów scalonych.
  • Pomocny dla użytkowników
    Tranzystory, które były popularne w tamtych czasach, to poza wymienionymi wyżej np. TG40 (w.cz.), OC44, rosyjskie np. MP42 i rosyjskie mocy np. P217, P4. Później pojawiały się serie ASY, np. ASY37, ASZ i zamiast np. TG72 nowa nazwa ADP672.
    Gdy budowałem nieco mocniejsze wzmacniacze, to miałem już tranzystory krzemowe np. KU607. Układów scalonych nie spotykałem. Pierwsze z których coś budowałem to były UA723. To coś to oczywiście jakiś tam zasilacz. Pierwsze operacyjne jakie miałem, a ściślej "741" były w obudowach 14 nóżkowych (DIL).
    W rosyjskich radioodbiornikach widywałem takie niby układy scalone, ale w nieco większych obudowach z szarego tworzywa sztucznego.
  • Poziom 43  
    Parowy napisał:
    Czy Wy pamiętacie te oznaczenia tranzystorów, scalaków itp? Po tylu latach? Czy raczej szybkie spojrzenie w jakiś katalog, szufladkę? ;)
    Projektując układy wielokrotnie zaglądamy do danych katalogowych, do tych popularniejszych zerkamy setki razy, naprawdę trudno było by nie zapamiętać. Ja zaczynałem kiedy trudności w zdobywaniu elementów powoli odchodziły w przeszłość, ale jest kilka elementów które zdobyłem z trudem, pamiętam dlatego, że przypominają mi historię i wysiłek związany z ich zdobyciem.

    Laik nie zapamięta takiej ilości ciągów literowo-cyfrowych, elektronik nie widzi tu "suchych" cyfr i liter, ale kojarzy jak projektował/uruchamiał urządzenie na danych elementach, kojarzy które elementy wymieniał na lepsze, jakie były źle dobrane. itp po latach powstaje mapa skojarzeń zawierająca setki albo i tysiące "trudnych do zapamiętania" oznaczeń. Działa to podobnie jak mnemotechnika, tyle że to po prostu samo tak wychodzi.
  • Pomocny dla użytkowników
    Odnośnie praktyki, to kiedyś patrząc ne rezystor z kodem paskowym, od razu "widziałem" jego wartość. Obecnie, gdy pojawiły się kody 5 i 6 paskowe, to już nie jest takie proste, bo chwilkę trzeba się zastanowić. Nie mniej jednak nie mam z tym problemów.
    Z dawnych popularnych elementów (w tamtych czasach) przypomniały mi się diody prostownicze np. DZG4, DMG2, i jeszcze tranzystory stosowane w końcówkach mocy np. AC180/AC181, AC187/AC188 i to były już pary komplementarne.