Zamysłem stworzenia było udogodnienie.
Układ miał być pasożytem na dwu-przewodowej linii domofonu. Nie chciałem ciągle zmieniać baterii. Dołożenie zasilania też nie wchodziło w grę.
Pomierzyłem co mamy dostępne na linii domofonowej. Dostępne było około 7V i tylko 30mA. Przy zwarciu, co powoduje zadziałanie elektrozaczepu drzwi, napięcie spada do 1,5V przy 30mA.
Za zgromadzenie energii odpowiada superkondensator 1F. Można dać więcej, w zależności ile czasu ma działać elektrozaczep. Rezystor R2 odpowiada za ładowanie kondensatora. Za mała wartość powoduje zwarcie i ciągłe działanie elektrozaczepu oraz obniżenie napięcia na linii domofonowej, co skutkuje cichszą rozmową. Należy wyliczyć, by kondensator ładował się np 20mA, by nie wyzwalał się elektrozaczep oraz nie było nadmiernego obciążenia linii. Dioda D1 nie pozwala rozładować kondensatora, przy zwarciu styku K1. Zamiast 1N4148 można dać jakąś germanową, by zmniejszyć spadek napięcia.
Wykorzystałem radiowy moduł sterujący RX 480R_4CH V4. Steruje on tranzystorem, a ten przekaźnikiem półprzewodnikowym. Jest to SSP 640-1 TELEDYNE. Dla 5V ma obciążalność 40mA. Akurat pasował. Można dać jakiś inny.
Układ działał aż do mojej przeprowadzki. Jeden pilot miałem przy kluczach, a drugi był w skrzynce na listy - dodany microswitch był w ukrytym miejscu. Skrzynka była w klatce. Dzwonek domofonu nie jest wyzwalany. Układ szczególnie przydawał się latem, gdzie zawsze ktoś był w mieszkaniu, więc te drzwi nie były problemem. Często drzwi do klatki były podparte albo się nie domykały, zdarzało się, że były jednak zamknięte i dlatego powstał ten układ.
Fajne? Ranking DIY
