Nie tak dawno, obiecałem Wam testy dwóch multimetrów - Aneng Q1 i Uni-T UT210E.
Jednak po ostatnich niepochlebnych opiniach moich artykułów, na temat urządzeń pomiarowych, straciłem trochę wenę.
Z tego też powodu postanowiłem zaopatrzyć się w jakieś urządzenia pomocne w dokładniejszym przetestowaniu kolejnych prezentowanych "gadżetów".
Nabyłem zatem tak zwane "napięcie referencyjne", zwane także napięciem wzorcowym, oraz kilkunastoma innymi nazwami. Przepłaciłem i kupiłem na Allegro w cenie 50PLN z darmową wysyłką w pakiecie SMART.
Tutaj kupiłem.
Tutaj mogłem kupić, ale nauczyłem się, że kupowanie na Aliexpress pod koniec roku, to zły pomysł, bo paczka może przyjść nawet w marcu.
A taką wersję posiada Artur k.. Użyczył mi je do testów dosłownie na dzień przed tym zanim dostałem swoje. Zrobimy więc test obydwu.
Ale, co to właściwie jest i do czego służy...?
O tym za chwilę, najpierw standardowo kilka zdjęć.
Zacznijmy od tego co znalazłem w paczkomacie:
Na pierwszym zdjęciu widać, że na opakowaniu jest naklejka z wynikami pomiaru (podobno dla każdego egzemplarza pomiar jest wykonywany osobno) dokonanego miernikiem Agilent 34401A.
Dokładność wzorca jest zależna od użytej wersji stabilizatora , a konkretnie ostatniej literki w symbolu. I tak moja wersja ma dokładność 0,5%, a Artura 0,1%. Zależało mi jednak na przełączniku zakresów, bo zworki są toporne w obsłudze.
Obie wersje są "jakieś dziwne" pod względem zasilania. Układ Artura ma możliwosć zasilania poprzez złącze DC Jack oraz z baterii... Tu pojawia się problem, bo jest to bateria 15V. "Dziwna" ciężko dostępna i/lub droga (w wersji cylindrycznej już nieprodukowana), oraz jeszcze "dziwniejsza" i Bardzo droga, o wyglądzie baterii 6F22 "z jednym okiem"
Ja wolałem coś co miałem nadzieję zasilić dwunasto woltową bateryjką od pilota do bramy czy samochodu. Tak to przynajmniej wyglądało na zdjęciach. Niestety po rozpakowaniu przesyłki okazało się, że Chińczyk, walnął parę baboli, a największy to, te "blaszki" do mocowania baterii (chyba że one służą do czegoś innego), które w żaden sposób nie dają się wpasować w płytkę, tak, żeby to miało sens. Było też kilka niedolutów, a także błąd w opisie wyłącznika - "On zamienione z "Off".
Zainwestowałem zatem "złoty pięćdziesiąt" w koszyczek na baterię 12V (wcześniej sprawdziłem, że układ poprawnie stabilizuje napięcie 10V na wyjściu, przy już 10,8V na wejściu), przykleiłem go na taśmę dwustronna i całość od razu się lepiej prezentuje.
Wylutowałem też włącznik, przeciąłem ścieżkę pod nim i z użyciem kynaru poprowadziłem nową pod wyłącznikiem. Teraz już opis na PCB zgadza się z położeniem wybieraka na przełączniku. Na koniec pomalowałem złącza pomiarowe, aby od razu rzucały się w oczy i nie było wątpliwości w kwestii polaryzacji.
Całość prezentuje się tak:
Teraz czas skupić się na samym układzie, a nie jest on skomplikowany. Jest to podstawowa aplikacja precyzyjnego stabilizatora napięcia o symbolu AD584xx, W tym wypadku do towarzystwa mamy dwa kondensatory - 330uF i 68nF, oraz LED'a (informującego o włączeniu układu) i rezystor dla niego. Mamy też oczywiście przełącznik napięć - dostępne 2,5V; 5V; 7,5V oraz 10V - a także złącza pomiarowe przystosowane pod standardowe "szpilki" 2mm.
Wprawne oko zauważy też, że wszystkie elementy poza jednym są opisane na PCB. Jeszcze wprawniejsze oko zauważy, że ten jeden to rezystor.
Jeżeli się jednak przyjrzeć uważnie, można dostrzec, że ten rezystor ma jednak swoje oznaczenie - "R1", tyle że, od spodu płytki i w lustrzanym odbiciu
. To taka ciekawostka.
Zanim jednak zaczniemy test, należałoby się zapoznać z definicją dokładności przyrządów pomiarowych.
Cierpliwych odsyłam dziesięcio stronicowej pracy z Politechniki Śląskiej.
Skróconą wersję, można znaleźć na stronie Gotronika i pozwolę ją sobie zacytować:
Źródło.
Przejdźmy zatem do przetestowania tych napięć referencyjnych. Testy odbyły się podczas mojej wizyty u przyjaciela. Celem nie było co prawda testowanie, tylko zwyczajne przyjacielskie chlanie, ale skoro już "przypadkiem" miałem wzorce przy sobie, a przyjaciel dysponuje paroma ciekawymi urządzeniami:
To nie mogłem się powstrzymać. Przepraszam za niezbyt ostre zdjęcie ale mam tylko jedno na którym widać dużą cześć "laboratorium".
Oba wzory napięcia zostały sprawdzone na wszystkich zakresach. Do testów posłużyły multimetry:
Sanwa PC5000A
Oraz
Appa 99 II
Czas na kolejna porcje fotek:
Pomiar miernikiem APPA
Pomiar miernikiem SANWA
Pomiar Miernikiem APPA
Pomiar miernikiem SANWA - Tutaj niestety gdzieś mi uciekło zdjęcie z 2,5V, ale myślę, że to nie ma znaczenia.
Myślę, że teraz, przynajmniej w zakresie pomiaru napięcia DC, nie będziecie mieli już do mnie pretensji przy kolejnych recenzjach przyrządów/gadżetów pomiarowych. Co prawda, jedno z napięć referencyjnych niebawem wróci do właściciela, ale sami widzieliście, że moje jest równie dokładne.
A już lada moment pojawi się wyczekiwana recenzja multimetru ANENG Q1, w której napięcie wzorcowe zadebiutuje.
Pozdrawiam.
CMS
Jednak po ostatnich niepochlebnych opiniach moich artykułów, na temat urządzeń pomiarowych, straciłem trochę wenę.
Z tego też powodu postanowiłem zaopatrzyć się w jakieś urządzenia pomocne w dokładniejszym przetestowaniu kolejnych prezentowanych "gadżetów".
Nabyłem zatem tak zwane "napięcie referencyjne", zwane także napięciem wzorcowym, oraz kilkunastoma innymi nazwami. Przepłaciłem i kupiłem na Allegro w cenie 50PLN z darmową wysyłką w pakiecie SMART.
Tutaj kupiłem.
Tutaj mogłem kupić, ale nauczyłem się, że kupowanie na Aliexpress pod koniec roku, to zły pomysł, bo paczka może przyjść nawet w marcu.
A taką wersję posiada Artur k.. Użyczył mi je do testów dosłownie na dzień przed tym zanim dostałem swoje. Zrobimy więc test obydwu.
Ale, co to właściwie jest i do czego służy...?
O tym za chwilę, najpierw standardowo kilka zdjęć.
Zacznijmy od tego co znalazłem w paczkomacie:
Na pierwszym zdjęciu widać, że na opakowaniu jest naklejka z wynikami pomiaru (podobno dla każdego egzemplarza pomiar jest wykonywany osobno) dokonanego miernikiem Agilent 34401A.
Dokładność wzorca jest zależna od użytej wersji stabilizatora , a konkretnie ostatniej literki w symbolu. I tak moja wersja ma dokładność 0,5%, a Artura 0,1%. Zależało mi jednak na przełączniku zakresów, bo zworki są toporne w obsłudze.
Obie wersje są "jakieś dziwne" pod względem zasilania. Układ Artura ma możliwosć zasilania poprzez złącze DC Jack oraz z baterii... Tu pojawia się problem, bo jest to bateria 15V. "Dziwna" ciężko dostępna i/lub droga (w wersji cylindrycznej już nieprodukowana), oraz jeszcze "dziwniejsza" i Bardzo droga, o wyglądzie baterii 6F22 "z jednym okiem"
Ja wolałem coś co miałem nadzieję zasilić dwunasto woltową bateryjką od pilota do bramy czy samochodu. Tak to przynajmniej wyglądało na zdjęciach. Niestety po rozpakowaniu przesyłki okazało się, że Chińczyk, walnął parę baboli, a największy to, te "blaszki" do mocowania baterii (chyba że one służą do czegoś innego), które w żaden sposób nie dają się wpasować w płytkę, tak, żeby to miało sens. Było też kilka niedolutów, a także błąd w opisie wyłącznika - "On zamienione z "Off".
Zainwestowałem zatem "złoty pięćdziesiąt" w koszyczek na baterię 12V (wcześniej sprawdziłem, że układ poprawnie stabilizuje napięcie 10V na wyjściu, przy już 10,8V na wejściu), przykleiłem go na taśmę dwustronna i całość od razu się lepiej prezentuje.
Wylutowałem też włącznik, przeciąłem ścieżkę pod nim i z użyciem kynaru poprowadziłem nową pod wyłącznikiem. Teraz już opis na PCB zgadza się z położeniem wybieraka na przełączniku. Na koniec pomalowałem złącza pomiarowe, aby od razu rzucały się w oczy i nie było wątpliwości w kwestii polaryzacji.
Całość prezentuje się tak:
Teraz czas skupić się na samym układzie, a nie jest on skomplikowany. Jest to podstawowa aplikacja precyzyjnego stabilizatora napięcia o symbolu AD584xx, W tym wypadku do towarzystwa mamy dwa kondensatory - 330uF i 68nF, oraz LED'a (informującego o włączeniu układu) i rezystor dla niego. Mamy też oczywiście przełącznik napięć - dostępne 2,5V; 5V; 7,5V oraz 10V - a także złącza pomiarowe przystosowane pod standardowe "szpilki" 2mm.
Wprawne oko zauważy też, że wszystkie elementy poza jednym są opisane na PCB. Jeszcze wprawniejsze oko zauważy, że ten jeden to rezystor.
Jeżeli się jednak przyjrzeć uważnie, można dostrzec, że ten rezystor ma jednak swoje oznaczenie - "R1", tyle że, od spodu płytki i w lustrzanym odbiciu
Zanim jednak zaczniemy test, należałoby się zapoznać z definicją dokładności przyrządów pomiarowych.
Cierpliwych odsyłam dziesięcio stronicowej pracy z Politechniki Śląskiej.
Skróconą wersję, można znaleźć na stronie Gotronika i pozwolę ją sobie zacytować:
Cytat:W artykule przedstawię sposób obliczenia dokładności – tolerancji wskazań mierników elektrycznych.
Obliczenia zostaną przeprowadzone na przykładzie wskaźnika napięcia UT15C.
Wskaźnik napięcia ma dokładność: ±(3% + 5).
Jak interpretować poniższy zapis? Zapis ±(3% + 5) oznacza że miernik ma tolerancję wskazań ±3% + 5 cyfr najmniej znaczących wyświetlanych na cyfrowym wyświetlaczu.
Przykładowe obliczenie:
miernik wskazuje wartość na wyświetlaczu 027V.
błąd pomiarowy wynosi: 3% x 27V + 5V = ±5,81V
Podsumowując dokładność wskaźnika napięcia przy wyświetlanym napięciu 027V wynosi ±5,81V. Praktycznie źródło mierzonego napięcia może mieć faktyczną wartość od 21,19V do 32,81V.
Jak widać przyrząd UT15C nie bez powodu nazywany jest wskaźnikiem napięcia, ponieważ ma dość duży błąd pomiarowy.
Zobaczmy jaka jest wartość błędu pomiarowego dla miernika uniwersalnego UT61C:
miernik wskazuje wartość na wyświetlaczu 27,00V
multimetr UT61C ma błąd pomiarowy: ±(1,2% + 5).
błąd pomiarowy wynosi: 1,2% x 27V + 0,05V = ±0,374V
Podsumowując dokładność UT61C przy wyświetlanym napięciu 27,00V wynosi ±0,374V. Praktycznie źródło mierzonego napięcia może mieć faktyczną wartość od 26,63V do 27,374V.
Jak widać na przykładzie różnica pomiędzy UT15C a UT61C jest diametralna.
Źródło.
Przejdźmy zatem do przetestowania tych napięć referencyjnych. Testy odbyły się podczas mojej wizyty u przyjaciela. Celem nie było co prawda testowanie, tylko zwyczajne przyjacielskie chlanie, ale skoro już "przypadkiem" miałem wzorce przy sobie, a przyjaciel dysponuje paroma ciekawymi urządzeniami:
To nie mogłem się powstrzymać. Przepraszam za niezbyt ostre zdjęcie ale mam tylko jedno na którym widać dużą cześć "laboratorium".
Oba wzory napięcia zostały sprawdzone na wszystkich zakresach. Do testów posłużyły multimetry:
Sanwa PC5000A
Oraz
Appa 99 II
Czas na kolejna porcje fotek:
Pomiar miernikiem APPA
Pomiar miernikiem SANWA
Pomiar Miernikiem APPA
Pomiar miernikiem SANWA - Tutaj niestety gdzieś mi uciekło zdjęcie z 2,5V, ale myślę, że to nie ma znaczenia.
Myślę, że teraz, przynajmniej w zakresie pomiaru napięcia DC, nie będziecie mieli już do mnie pretensji przy kolejnych recenzjach przyrządów/gadżetów pomiarowych. Co prawda, jedno z napięć referencyjnych niebawem wróci do właściciela, ale sami widzieliście, że moje jest równie dokładne.
A już lada moment pojawi się wyczekiwana recenzja multimetru ANENG Q1, w której napięcie wzorcowe zadebiutuje.
Pozdrawiam.
CMS
Fajne? Ranking DIY
