Witam .
Niedawno kupiłem Audi A4b5.
Wszystko było ładnie pięknie, aż do piątkowego popołudnia. Samoch?d został odpalony, przejechałem nim może z 3-4 km i zauważyłem, że wycieraczki strasznie zwolniły, po chwili radio zaczęło przerywać, po czym zgasło, następnie pokazywały mi się kontrolki, jedna po drugiej, najpierw ABS, potem zapięcie pasów itd, aż w końcu zgasły mi światła, zjechałem na pobocze, wyciągnąłem kluczyk, wkładam go, ponownie kręcę i 0 reakcji, tak jakby akumulator sie rozładował, zadzwoniłem po znajomego żeby mnie ściągnął do domu, i w momencie gdy przyjechał po włożeniu kluczyków do stacyjki nagle prąd wrocił odpalił od kopa i dojechałem nim do domu. Myślałem, że może "akuś" słaby, więc na wieczór wypiełem go, podłączyłem do ładowania, następnego dnia zamontowałem, po pewnym czasie wsiadłem żeby jechać i problem powrócił po dosłownie 2 minutach od odpalenia samochodu, gdyż chodził on odpalony podczas odśnieżania. Jako przyczyny wykreśliłem akumulator, ponieważ był naładowany jak i alternator (do umowy kupna dostałem rachunki gdzie na jednym znajduje się własnie pozycja nowego alternatora zakupionego w okresie letnim 2018). Chciałbym się dowiedzieć, jeśli oczywiście ktoś wie gdzie mogę szukać przyczyny tego zjawiska, dodam, że jedna rzeczą która robiłem przed, ta awaria - była wymiana tylnego prawego kierunkowskazu, ale raczej to będzie tylko przypadek i chyba żarówka nie będzie za to odpowiedzialna.
Z góry dziękuję za wszystkie rady.
Niedawno kupiłem Audi A4b5.
Wszystko było ładnie pięknie, aż do piątkowego popołudnia. Samoch?d został odpalony, przejechałem nim może z 3-4 km i zauważyłem, że wycieraczki strasznie zwolniły, po chwili radio zaczęło przerywać, po czym zgasło, następnie pokazywały mi się kontrolki, jedna po drugiej, najpierw ABS, potem zapięcie pasów itd, aż w końcu zgasły mi światła, zjechałem na pobocze, wyciągnąłem kluczyk, wkładam go, ponownie kręcę i 0 reakcji, tak jakby akumulator sie rozładował, zadzwoniłem po znajomego żeby mnie ściągnął do domu, i w momencie gdy przyjechał po włożeniu kluczyków do stacyjki nagle prąd wrocił odpalił od kopa i dojechałem nim do domu. Myślałem, że może "akuś" słaby, więc na wieczór wypiełem go, podłączyłem do ładowania, następnego dnia zamontowałem, po pewnym czasie wsiadłem żeby jechać i problem powrócił po dosłownie 2 minutach od odpalenia samochodu, gdyż chodził on odpalony podczas odśnieżania. Jako przyczyny wykreśliłem akumulator, ponieważ był naładowany jak i alternator (do umowy kupna dostałem rachunki gdzie na jednym znajduje się własnie pozycja nowego alternatora zakupionego w okresie letnim 2018). Chciałbym się dowiedzieć, jeśli oczywiście ktoś wie gdzie mogę szukać przyczyny tego zjawiska, dodam, że jedna rzeczą która robiłem przed, ta awaria - była wymiana tylnego prawego kierunkowskazu, ale raczej to będzie tylko przypadek i chyba żarówka nie będzie za to odpowiedzialna.
Z góry dziękuję za wszystkie rady.