Witam. Aktualnie posiadam 2 samochody osobowe. Jedno segment c, drugie segment a. Obydwa ok 20 lat. Mieszkam w górach, w miejscu gdzie jest ślisko, droga jest wąska, śliska, stroma, a jadąc środkiem, samochód osobowy można powiesić, a nawet nieraz postawić na 3 kołach nie zjeżdżając na pobocze.
O ile wyjechać się da zawsze, mając umiejętności, dobrą oponę i rozpędzając się, o tyle jechanie na 2 biegu z prędkością 20 pod górę po dziurach, czy żyłowanie auta pod górę na zimnym silniku na jedynce, lub wstecznym, tylko po to, żeby wyjechać nie kalkuje się. Zużyte po roku sforznie, łączniki stabilizatora, pęknięta sprężyna, czy cieknący amortyzator, to standard.
Mam w planach kupić samochód terenowy. Jest w rodzinie rav 4 mk2. Takie auto wystarcza, ale chcę coś na ramie. Nie będę miał większej sumy niż 10-12 tys. Wyposażenie nie gra roli. Chcę kupić coś na ramie 4x4, w benzynie bez gazu, bez turbo- dojazd max 10 km. Bardzo liczy się dla mnie stan pojazdu i maksymalnie niska eksploatacja.
Rozważam suzuki jimny- jeździłem tym, wrażenia ok. Wielkościowo wystarcza na takie odcinki.
Rozważam też samurai w ładnym stanie. Wiem że ciężko o niego, ale bywają.Zależy mi też na możliwości zaparkowania w lekkiej zaspie w ciasnych miejscach w mieście.
Czy takie auta mają sens? Może inne propozycje.
Ile realnie mówiąc podniosą się koszty eksploatacji takim jjimny/ samurai 1.3 benz. jeżdżąc głównie p o dziurach asfaltowych- droga dojazdowa i
miasto względem focusa mk1 1.6 benzyna. Jak wygląda eksploatacja olejowa, konserwacja podwozia ramy itd? Tzn jak często np trzeba robić akie rzeczy i ile to kosztuje?
Dodano po 1 [godziny] 18 [minuty]:
aha. i robię rocznie 10-15 tys. Wszystko w krótkich odcinkach. 95 % drogi to odcinki do 10 km. Myślę, że raz/ 2 razy na mc robie po 20 km w jedną stronę. Trasy do 100 km w jedną stronę 1 max 2 razy do roku.
Nie ciągnę przyczep, choć hak mógby się czasem przydać. Być może myślałbym nad małym pługiemdo odśnieżania 50 m drogi i parkingu. Ważę 115-125 kg, 187 cm kg więc i czasem fotel pęknie/ zegnie się.
O ile wyjechać się da zawsze, mając umiejętności, dobrą oponę i rozpędzając się, o tyle jechanie na 2 biegu z prędkością 20 pod górę po dziurach, czy żyłowanie auta pod górę na zimnym silniku na jedynce, lub wstecznym, tylko po to, żeby wyjechać nie kalkuje się. Zużyte po roku sforznie, łączniki stabilizatora, pęknięta sprężyna, czy cieknący amortyzator, to standard.
Mam w planach kupić samochód terenowy. Jest w rodzinie rav 4 mk2. Takie auto wystarcza, ale chcę coś na ramie. Nie będę miał większej sumy niż 10-12 tys. Wyposażenie nie gra roli. Chcę kupić coś na ramie 4x4, w benzynie bez gazu, bez turbo- dojazd max 10 km. Bardzo liczy się dla mnie stan pojazdu i maksymalnie niska eksploatacja.
Rozważam suzuki jimny- jeździłem tym, wrażenia ok. Wielkościowo wystarcza na takie odcinki.
Rozważam też samurai w ładnym stanie. Wiem że ciężko o niego, ale bywają.Zależy mi też na możliwości zaparkowania w lekkiej zaspie w ciasnych miejscach w mieście.
Czy takie auta mają sens? Może inne propozycje.
Ile realnie mówiąc podniosą się koszty eksploatacji takim jjimny/ samurai 1.3 benz. jeżdżąc głównie p o dziurach asfaltowych- droga dojazdowa i
miasto względem focusa mk1 1.6 benzyna. Jak wygląda eksploatacja olejowa, konserwacja podwozia ramy itd? Tzn jak często np trzeba robić akie rzeczy i ile to kosztuje?
Dodano po 1 [godziny] 18 [minuty]:
aha. i robię rocznie 10-15 tys. Wszystko w krótkich odcinkach. 95 % drogi to odcinki do 10 km. Myślę, że raz/ 2 razy na mc robie po 20 km w jedną stronę. Trasy do 100 km w jedną stronę 1 max 2 razy do roku.
Nie ciągnę przyczep, choć hak mógby się czasem przydać. Być może myślałbym nad małym pługiemdo odśnieżania 50 m drogi i parkingu. Ważę 115-125 kg, 187 cm kg więc i czasem fotel pęknie/ zegnie się.