Trochę mi się z tym zeszło, ale zgodnie z obietnicą prezentuję Wam "Chiński" miernik sygnowany marką UNI-T, choć nie wiem ile w tym prawdy
. Multimetr ten występuje w kilku wersjach (od A do E) różniących się oferowanymi funkcjami. Ja nabyłem UT210E, bo interesował mnie mały zakres mierzonego prądu (choć przyznam, że nie wierzyłem iż na zakresie 2 Ampery będzie toto miarodajne). Wszystkie wersje "potrafią" mierzyć prąd DC, co przy tej cenie jest praktycznie niespotykane.
Nie byłbym sobą gdybym w tym miejscu nie wstawił screenshota z aukcji, zatem wstawiam
Jak sami widzicie, cena jest wręcz śmieszna czterdzieści trzy i pół dolara, co przekłada się na niecałe 170 polskich złotych. U nas w kraju możemy kupić w trochę wyższej cenie co najwyżej nasz rodzimy mierniczek cęgowy, ale obsługujący jedynie AC.
Na poniższych zdjęciach przedstawiam zawartość przesyłki. Wygląda na to, że jest to albo produkt typowo na rynek chiński (na opakowaniu wyłącznie napisy w języku mandaryńskim, no poza jednym), albo bardzo ładnie zrobiona podróbka.
Tutaj, tak jak w przypadku Aneng Q1, dysponuję dwoma egzemplarzami. Gdy dostałem swój i byłem z nim u kumpla, u którego testowałem znane już Wam napięcie referencyjne, koledze się spodobał i poprosił abym zamówił mu taki sam. Dzięki temu, ponownie mam możliwość nie tylko przetestowania, ale też sprawdzenia powtarzalności wyników.
W tym pięknym kolorowym pudełeczku, z którego nic nie wynika, znajdziemy takie oto skarby:
Oczywiście multimetr jest tylko jeden
.
Przewody pomiarowe sprawiają wrażenie solidnych, a do tego mają nakładki izolujące na końcówkach pomiarowych, co osobiście bardzo pochwalam. Choć te są akurat dość "gruboskórne". Bardzo miłym dodatkiem jest też całkiem dobrze dopasowany pokrowiec zapinany na zamek błyskawiczny. We wnętrzu znajduje się kieszonka na przewody, oraz gumka zabezpieczająca multimetr przed wypadnięciem, gdyby ktoś zapomniał zapiąć "suwak".
Zerknijmy jeszcze na parametry techniczne, czy jak kto woli specyfikację.
Znalazłem u majfriendów całkiem przyjemną tabelkę, więc ją sobie ukradnę, myślę, że żółci bracia nie będą mieli nic przeciwko
.
Nie będę Was już trzymał w niepewności, bo wiem, że czekacie na testy praktyczne.
Jako, że kupiłem go głównie do bezdotykowego pomiaru prądu, to od takich właśnie testów zaczniemy. W pierwszej fazie, za obciążenie posłużył dobrze Wam już znany zadajnik prądu. W drugiej, żarówka 12V 21W, przewoltowana do prawie 17V, oraz kawałek "śledzia komputerowego", bo nie miałem pod ręką odpowiedniego opornika
. Etap trzeci, to stare żelazko i autotransformator.
No to zaczynamy fotostory:
Poniżej 10mA wskazania były, że tak powiem "losowe", co widać na pierwszych trzech fotkach.
Widać jednak, że mierniczek jest wręcz oszałamiająco dokładny. Zaznaczam jednak, że przed każdym pomiarem naciskałem klawisz "zero", w przeciwnym wypadku, przyrząd potrafił pokazać totalne bzdury.
Zwiększamy trochę prąd i sprawdzamy poprawność odczytów, w porównaniu do wyższej klasy multimertu - Sanwa.
Tutaj macie po kolei 0,5A; 1A; 2A i ile zasilacz dał radę (na kawałku blachy zwanej śledziem, w roli obciążenia).
Następny test, to pomiar prądu AC. W roli obciążenia, stare żelazko podłączone przez autotransformator. Niestety ma on obciążalność jedynie 3,42A, więc nie mogłem sobie poszaleć
Tutaj po kolei: 0,5A; 1,5A; 2,5A i tyle ile się dało, czyli 3,44A AC.
Chciałem też zrobić próbę z jakimś bardzo dużym prądem. Postanowiłem zatem zmierzyć prąd rozruchowy (ciepłego, co istotne) silnika 2.0 benzyna.
Niestety mimo kilku prób okazało się, że mam za słaby refleks żeby w porę wcisnąć HOLD. zauważyłem jednak, że wygląda to mniej więcej tak, 57-58A - 69-70A - 95-97A - i spada w okolice kilkunastu Amperów, ale wszystko dzieje się bardzo szybko. Myślę, że na zimnym silniku zabrakło by skali
Zresztą mniejsza o to. Mi spokojnie wystarczy zakres do 20A.
Sprawdźmy zatem, jak sobie ten mierniczek radzi z pomiarem napięcia. Na początek posłużymy się, znanym już Wam napięciem wzorcowym.
Teraz pomiar napięcia AC
5VAC
24VAC
50VAC
100VAC Tutaj niestety zgubiłem gdzieś zdjęcie, z drugiego miernika.
Na koniec pełne napięcie sieci 230VAC.
Jak w większości multimetrów cęgowych, mamy do dyspozycji funkcję NCV (Non Contact Voltage). Funkcja ta pozwala na bezstykowe sprawdzenie obecności napięcia w przewodzie. Może być bardzo przydatna na przykład przy poszukiwaniu uszkodzonej lampki na choince
Jak będziecie szybko "mieszać zdjęciami" to zobaczycie, że diodka po środku cęgów miga
. Naprawdę nie chciało mi się specjalnie po to nagrywać filmiku
.
Pozostało jeszcze kilka testów. Kupiłem dziewięć rezystorów o tolerancji 0,1% i sensownych wartościach. Zobaczmy zatem, ja się sprawuje pomiar oporności.
Dla formalności jeszcze kilka pomiarów pojemności:
Widać, że mierniczki idą łeb w łeb, z minimalnymi odstępstwami. Aczkolwiek myślę, że jest to do skorygowania przy pomocy wspomnianych wcześniej trzech peerków.
Jak na multimetr przystało, mamy też do dyspozycji tester ciągłości obwodu, który działa bardzo dobrze, dźwięk z "piszczyka" wydobywa się dosłownie w momencie gdy pierwsze atomy sond pomiarowych zetkną się ze sobą
. Bardzo się to chwali, bo mój ulubiony UNI-T, którego używam na co dzień, ma ogromne wręcz opóźnienie, nie mierzyłem, ale myślę, że jest to minimum 0,2s co wbrew pozorom potrafi być bardzo uciążliwe.
Mamy też oczywiście "test diody".
Na koniec, korzystając z uprzejmości Artur'a k, który wypożyczył mi porządny generator, sprawdzimy jak działa True RMS i czy ta funkcja rzeczywiście jest zaimplementowana, czy to tylko napis na obudowie.
Jak do tej pory widzieliście, mierniczki radzą sobie bardzo dobrze, no ale nie może być aż tak różowo, nie za tak małe pieniądze. Co zatem sprawiło, że po tak udanych próbach, nagle coś mi nie pasuje? Zaraz sami zobaczycie...
Jako ostatni, zaprezentuję wam test TRUE RMS. Na poniższych zdjęciach możecie zaobserwować, że T-RMS faktycznie działa, ale tylko w dość wąskim zakresie częstotliwości. Ale nie ma co się rozpisywać, sami zobaczcie.
Jak widać na powyższym fotostory, mierniczek ten posiada coś a'la T-RMS, ale dział on tylko w pewnym zakresie częstotliwości. Jako, że często dokonując pomiaru, nie wiemy czego się spodziewać, to odczyt może być mocno mylący. Jednak do moich potrzeb, ce "cęgi" wystarczą aż nadto.
Oczywiście, zajrzałem też do wnętrza multimetru, bo inaczej nie byłbym sobą.
Znajdziemy tam trzy malutkie peerki, służące zapewne do kalibracji urządzenia.
Jest tez widoczny poniżej układ który wszystkim "zawiaduje":
Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z tej inwestycji. Jak mieliście okazje ZOBACZYĆ (dlatego zawsze będę zwolennikiem dużej ilości zdjęć), zamiast proponowanych kilkukrotnie tabelek (w których notabene można sobie wpisać wszystko, wszak papier cierpliwy jest i wszystko przyjmie), ten multimetr mimo swojej śmiesznej ceny pokazał, że jak się chce, to można wyprodukować tanio, ale i dobrze.
Pozdrawiam.
CMS
Nie byłbym sobą gdybym w tym miejscu nie wstawił screenshota z aukcji, zatem wstawiam
Jak sami widzicie, cena jest wręcz śmieszna czterdzieści trzy i pół dolara, co przekłada się na niecałe 170 polskich złotych. U nas w kraju możemy kupić w trochę wyższej cenie co najwyżej nasz rodzimy mierniczek cęgowy, ale obsługujący jedynie AC.
Na poniższych zdjęciach przedstawiam zawartość przesyłki. Wygląda na to, że jest to albo produkt typowo na rynek chiński (na opakowaniu wyłącznie napisy w języku mandaryńskim, no poza jednym), albo bardzo ładnie zrobiona podróbka.
Tutaj, tak jak w przypadku Aneng Q1, dysponuję dwoma egzemplarzami. Gdy dostałem swój i byłem z nim u kumpla, u którego testowałem znane już Wam napięcie referencyjne, koledze się spodobał i poprosił abym zamówił mu taki sam. Dzięki temu, ponownie mam możliwość nie tylko przetestowania, ale też sprawdzenia powtarzalności wyników.
W tym pięknym kolorowym pudełeczku, z którego nic nie wynika, znajdziemy takie oto skarby:
Oczywiście multimetr jest tylko jeden
Przewody pomiarowe sprawiają wrażenie solidnych, a do tego mają nakładki izolujące na końcówkach pomiarowych, co osobiście bardzo pochwalam. Choć te są akurat dość "gruboskórne". Bardzo miłym dodatkiem jest też całkiem dobrze dopasowany pokrowiec zapinany na zamek błyskawiczny. We wnętrzu znajduje się kieszonka na przewody, oraz gumka zabezpieczająca multimetr przed wypadnięciem, gdyby ktoś zapomniał zapiąć "suwak".
Zerknijmy jeszcze na parametry techniczne, czy jak kto woli specyfikację.
Znalazłem u majfriendów całkiem przyjemną tabelkę, więc ją sobie ukradnę, myślę, że żółci bracia nie będą mieli nic przeciwko
Nie będę Was już trzymał w niepewności, bo wiem, że czekacie na testy praktyczne.
Jako, że kupiłem go głównie do bezdotykowego pomiaru prądu, to od takich właśnie testów zaczniemy. W pierwszej fazie, za obciążenie posłużył dobrze Wam już znany zadajnik prądu. W drugiej, żarówka 12V 21W, przewoltowana do prawie 17V, oraz kawałek "śledzia komputerowego", bo nie miałem pod ręką odpowiedniego opornika
No to zaczynamy fotostory:
Poniżej 10mA wskazania były, że tak powiem "losowe", co widać na pierwszych trzech fotkach.
Widać jednak, że mierniczek jest wręcz oszałamiająco dokładny. Zaznaczam jednak, że przed każdym pomiarem naciskałem klawisz "zero", w przeciwnym wypadku, przyrząd potrafił pokazać totalne bzdury.
Zwiększamy trochę prąd i sprawdzamy poprawność odczytów, w porównaniu do wyższej klasy multimertu - Sanwa.
Tutaj macie po kolei 0,5A; 1A; 2A i ile zasilacz dał radę (na kawałku blachy zwanej śledziem, w roli obciążenia).
Następny test, to pomiar prądu AC. W roli obciążenia, stare żelazko podłączone przez autotransformator. Niestety ma on obciążalność jedynie 3,42A, więc nie mogłem sobie poszaleć
Tutaj po kolei: 0,5A; 1,5A; 2,5A i tyle ile się dało, czyli 3,44A AC.
Chciałem też zrobić próbę z jakimś bardzo dużym prądem. Postanowiłem zatem zmierzyć prąd rozruchowy (ciepłego, co istotne) silnika 2.0 benzyna.
Niestety mimo kilku prób okazało się, że mam za słaby refleks żeby w porę wcisnąć HOLD. zauważyłem jednak, że wygląda to mniej więcej tak, 57-58A - 69-70A - 95-97A - i spada w okolice kilkunastu Amperów, ale wszystko dzieje się bardzo szybko. Myślę, że na zimnym silniku zabrakło by skali
Zresztą mniejsza o to. Mi spokojnie wystarczy zakres do 20A.
Sprawdźmy zatem, jak sobie ten mierniczek radzi z pomiarem napięcia. Na początek posłużymy się, znanym już Wam napięciem wzorcowym.
Teraz pomiar napięcia AC
5VAC
24VAC
50VAC
100VAC Tutaj niestety zgubiłem gdzieś zdjęcie, z drugiego miernika.
Na koniec pełne napięcie sieci 230VAC.
Jak w większości multimetrów cęgowych, mamy do dyspozycji funkcję NCV (Non Contact Voltage). Funkcja ta pozwala na bezstykowe sprawdzenie obecności napięcia w przewodzie. Może być bardzo przydatna na przykład przy poszukiwaniu uszkodzonej lampki na choince
Jak będziecie szybko "mieszać zdjęciami" to zobaczycie, że diodka po środku cęgów miga
Pozostało jeszcze kilka testów. Kupiłem dziewięć rezystorów o tolerancji 0,1% i sensownych wartościach. Zobaczmy zatem, ja się sprawuje pomiar oporności.
Dla formalności jeszcze kilka pomiarów pojemności:
Widać, że mierniczki idą łeb w łeb, z minimalnymi odstępstwami. Aczkolwiek myślę, że jest to do skorygowania przy pomocy wspomnianych wcześniej trzech peerków.
Jak na multimetr przystało, mamy też do dyspozycji tester ciągłości obwodu, który działa bardzo dobrze, dźwięk z "piszczyka" wydobywa się dosłownie w momencie gdy pierwsze atomy sond pomiarowych zetkną się ze sobą
Mamy też oczywiście "test diody".
Na koniec, korzystając z uprzejmości Artur'a k, który wypożyczył mi porządny generator, sprawdzimy jak działa True RMS i czy ta funkcja rzeczywiście jest zaimplementowana, czy to tylko napis na obudowie.
Jak do tej pory widzieliście, mierniczki radzą sobie bardzo dobrze, no ale nie może być aż tak różowo, nie za tak małe pieniądze. Co zatem sprawiło, że po tak udanych próbach, nagle coś mi nie pasuje? Zaraz sami zobaczycie...
Jako ostatni, zaprezentuję wam test TRUE RMS. Na poniższych zdjęciach możecie zaobserwować, że T-RMS faktycznie działa, ale tylko w dość wąskim zakresie częstotliwości. Ale nie ma co się rozpisywać, sami zobaczcie.
Jak widać na powyższym fotostory, mierniczek ten posiada coś a'la T-RMS, ale dział on tylko w pewnym zakresie częstotliwości. Jako, że często dokonując pomiaru, nie wiemy czego się spodziewać, to odczyt może być mocno mylący. Jednak do moich potrzeb, ce "cęgi" wystarczą aż nadto.
Oczywiście, zajrzałem też do wnętrza multimetru, bo inaczej nie byłbym sobą.
Znajdziemy tam trzy malutkie peerki, służące zapewne do kalibracji urządzenia.
Jest tez widoczny poniżej układ który wszystkim "zawiaduje":
Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z tej inwestycji. Jak mieliście okazje ZOBACZYĆ (dlatego zawsze będę zwolennikiem dużej ilości zdjęć), zamiast proponowanych kilkukrotnie tabelek (w których notabene można sobie wpisać wszystko, wszak papier cierpliwy jest i wszystko przyjmie), ten multimetr mimo swojej śmiesznej ceny pokazał, że jak się chce, to można wyprodukować tanio, ale i dobrze.
Pozdrawiam.
CMS
Fajne? Ranking DIY
