Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Texa PolandTexa Poland
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Klient kłamca i auto w warsztacie

T5 10 Lut 2019 13:32 19236 434
  • #31
    szymitsu21
    Moderator Samochody
    I chciał Ci wmówić winę?
  • Texa PolandTexa Poland
  • #32
    DEDMAN
    Poziom 15  
    mieliśmy twin turbo lewa do wymiany.. sciągamy.... prawa ledwo dycha
    klient wziął pojechał za 30 min z powrotem "łooo Panie coście kuua porobili ....."
    W międzyczasie znikła stara turbina.....
    No problemo rzeczoznawca do warsztatu na koszt właściciela / powiadomiony został że jeśli usługa zostanie doliczona do rachunku jeśli jest ok/ ... policja także była poogladałą monitoring sporządzono notatkę oraz że części zostały oddane ...plus 2 sprawy w sądzie ale nie ugrał koleś.... czasem cwaniactwo . Raczej nie dajemy się naciągnąć pomimo że obsmarował nas we wszystkim co się nie dało renoma trochę ucierpiała, ale takich klientów mamy przez to mniej.

    zostawienie auta w warsztacie ...ciężka sprawa po pierwsze nawet jak klient podpisał papier to i tak papug go wyciągnie.... a jak zostanie to będzie koncert życzeń w stylu zniszczenia pojazdu w skutek nienależytego przechowywania/ czytaj lakierowanie lub polerka za free/
    zakres prac ustnie z szacunkowa wartością kosztów ... dzwonimy co wykryto i ile będzie kosztować naprawa..... telefon nagrywa wszystko na użytek własny :P ... czasem musimy składać z powrotem, ale rzadko
    wiadomo czasem trzeba coś dołożyć ale jak zostawia się 1000 a dorzucimy coś tam za 30/ ostatnio Bse / to obleci.....różnie jest

    Jak nie macie nie wiem jak wielkiego serwisu to "wszystko na papier" to tak nie działa bo wszystko kosztuje .... przynajmniej u nas co klient będzie wracał podpisać nowy zakres prac albo się przejechać i iść po kosztach
  • #33
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  
    A czy nie wystarczy że klient się podpisze na zleceniu naprawy, a w nim punkty.
    Warsztat nie odpowiada za jakiekolwiek zniszczenia w samochodzie w tym otarcia i rysy lakieru, tapicerki, opon.
    POwstałe w czasie naprawy i pozostawania na parkingu warsztatu.
  • #34
    kwok
    Poziom 39  
    szymitsu21 napisał:
    I chciał Ci wmówić winę?

    No a jakże. Pierwsze pytanie w stylu coś pan zrobił to tak nie było. Generalnie cofnąłem niecałe 2m bez dodawania gazu żeby drzwi szerzej otworzyć i wygodniej skręcić plastiki na kierownicy. Potem próbował coś pyskować i straszyć ale go ściąłem tym jednym zdaniem. Tak sobie myślę że to chyba jakiś cipa był i dopiero uczył się cwaniaczyć. Najważniejsze że już go więcej nie widziałem.

    Dodano po 2 [minuty]:

    Strumien swiadomosci swia napisał:
    A czy nie wystarczy że klient się podpisze na zleceniu naprawy, a w nim punkty.
    Warsztat nie odpowiada za jakiekolwiek zniszczenia w samochodzie w tym otarcia i rysy lakieru, tapicerki, opon.
    POwstałe w czasie naprawy i pozostawania na parkingu warsztatu.

    A kto takie coś podpisze? Ludzie teraz chcą żeby po naprawie auto było jeszcze posprzątane i umyte z woskiem i polerką i jeszcze żeby wgniotki parkingowe naprawić za free.
  • #35
    kkknc
    Poziom 43  
  • #36
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Podpisać może, mocy prawnej to niema
    Umowa zawarta między 2 stronami nie ma mocy prawnej? Ja rozumiem gdyby były punkty sprzeczne z obowiązującymi przepisami, ale akurat nie kojarzę by były przepisy dot. uszkodzeń lakieru ;)
  • #37
    Użytkownik usunął konto
    Poziom 1  
  • Texa PolandTexa Poland
  • #38
    robokop
    Moderator Samochody
    szymitsu21 napisał:
    Mało tegp wam powiem, nasz adwokat brał udział w sprawie w której sąd orzekł, że można przetrzymać auto klienta jeśli nie zapłaci.
    To takie trochę dziwne - bo normalnie auto niestety trzeba oddać.
    Sam miałem ostatnio sytuację z niezadowolonym klientem. W sierpniu znajomy mechanik (typowy mechanik, ze słabym pojęciem o elektryce) że ma do naprawy Astrę g, która nie za bardzo chce jeździć, czy bym mu nie pomógł. Przyprowadził - brak zasilania czujników z linii 5V, błędy przepustnicy i diabli wiedzą czego jeszcze - bez wnikania, ubity Simtec 70. Wymieniłem, runda po wsi żeby to się rozgrzało poprawnie - paramtry życiowe ok, brak anomali - jedzie jak złoto. Oddałem, po znajomości wziąłem od niego tylko za sterownik, po kosztach. Kilka tygodni temu dzwoni, że coś znowu się właścicielce to auto elektrycznie psuje, czy bym nie zerknął. Czemu nie, tym razem właścicielka skierowana bezpośrednio do mnie. I z ryjem, że poprzednia naprawa nie była zrobiona dobrze, bo auto od razu cały czas niedomagało podobnie jak przed nią i ona za nic płacić nie będzie. Z poczucie aprzyzwoitości wziąłem, zobaczyłem - w diagnostyce czysto, trochę mi się odczyty przepustnicy nie podobały, do tego objawy ( poszarpywanie, przy przekroczeniu prędkości 60km/h) sugerowały podwieszający się EGR. Ale skoro szanowna powiedziała że za nic płacić nie będzie - pani wybaczy, po 5 miesiącach, to ja opowieści że od razu było źle, to ja nie łykam, bo można było w takim razie natychmiast z pretensjami się złosić. Mnie nie interesuje że koszty naprawy sięgają wartości samochodu.
  • #39
    tronics
    Poziom 38  
    Cytat:
    Dlatego kodeks cywilny stanowi, że postanowienia, które nie zostały uzgodnione indywidualnie, nie wiążą konsumenta, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający jego interesy.

    Jeszcze raz... co w przypadku gdy postanowienia zostały uzgodnione indywidualnie. Dodatkowo przetarcie lakieru w niemal niewidocznym miejscu to nie jest rażące naruszenie jego interesów. Niemniej osobiście omijałbym szerokim łukiem warsztaty, które dopuszczają uszkodzenie mienia lub też nie poczuwają się do obowiązku usunięcia spowodowanego przez nich defektu.

    Inna sprawa - czy pracownik warsztatu rzeczywiście musi każdego klienta traktować jak potencjalnego wyłudzacza, dokumentować stan pojazdu PRZED rozpoczęciem napraw, wymieniane wadliwe części itp. itd.? Jasne, są i warsztaty krętaczy naciągaczy (i nierzadko jeszcze partaczy), ale coraz częściej właśnie naciąganie jest w drugą stronę. Stąd ostatecznie wszystko rozgrywa się na sali sądowej.
  • #40
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    Wg mnie jak klient jest cwaniak to nie ma bata aby nie wpaść w jego sidła. Ktoś tu pisał o jakiś protokołach przed naprawczych itd. Wszystkiego i tak nie ujmiecie na piśmie i nie zobaczycie. Klient (cwaniak) wam wszystko podpisze co zechcecie, a przy odbiorze - e,Panie, tu ktoś w tapicerce wypalił dziurę papierosem, a ja nie palę. Itd, itp zawsze się coś znajdzie.

    Raz miałem przypadek jak baba odbierała kilkuletnią Cromę i stanowczo twierdziła że maska była polerowana, ponieważ była za ładna. Opier.oliłem ją jak bekę od smoły i spuściła z tonu.

    Oto taka historyjka, ja jestem cwaniak. Kupiłem komplet opon do mojej gabloty, oczywiście faktura, gwarancje itd. Następnie w garażu lub innym punkcie podmieniam nówki na zajeżdżone badziewie. Tak spreparowany samochód oddaje do mechanika na upaloną cewkę (usterka też spreparowana). Wiadomo co się dzieje przy odbiorze. Przeciw waszym słowom ja mam kwity że opony wymieniałem tydzień temu. I co wy na to ?

    I jeszcze jedno - nie ma takiego cwaniaka na którego by nie było lepszego.
  • #41
    T5
    Admin grupy Samochody
    Jest jeszcze coś takiego, co ja nazywam "syndromem warsztatu".
    Do momentu zostawienia auta w warsztacie, choćby nawet na wymianę rozrusznika, po odbiorze zaczyna widzieć spaloną żarówkę, słyszeć pukające zawieszenie itd.
  • #42
    amator2000
    Poziom 21  
    Aleksander_01 napisał:
    Wiadomo co się dzieje przy odbiorze. Przeciw waszym słowom ja mam kwity że opony wymieniałem tydzień temu. I co wy na to ?


    Nic - w sądzie to ty musisz udowodnić, że jak wjechałeś na warsztat miałeś nówki sztuki, a nie że miałeś założone tydzień wcześniej. Weź i udowodnij ...
    Generalnie - w sporach z klientem - warsztat jest górą, bo zgodnie z KC to pozywający (klient) musi udowodnić swoje racje. A jak warsztat ma okamerowanie i ubezpieczenie od OC - to prawnik reprezentujący warsztat da sobie radę z każdą sprawą ...

    Swego czasu widziałem w TV (ładnych parę lat temu) , jak auto oddane do warsztatu, jakiś mechanik sobie "pożyczył" i rozd..... na ulicy w wypadku. Nawet nie wiecie, ile problemów miał klient z warsztatem, skoro wezwał na pomoc telewizję (chyba gości z TVN Turbo).
    :D :D :D
  • #43
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    T5 napisał:
    po odbiorze zaczyna widzieć spaloną żarówkę.


    Z tym bardzo często się spotykam i przeważnie macham ręką bo koszt niewielki.

    Do amator2000 - klient ma wszelakie dokumenty że miał nowe opony (faktura, gwarancje). I co ma wspólnego OC warsztatu z "kradzieżą" opon.
  • #44
    szymitsu21
    Moderator Samochody
    robokop napisał:
    To takie trochę dziwne - bo normalnie auto niestety trzeba oddać.


    Według prawa zdecydowanie tak, dlatego moja akcja zakończyła się wydaniem samochodu.

    Ale w trakcie sprawy i tak dalej adwokat prowadził inną sprawę, w której sąd orzekł, że można przetrzymać samochód jeśli klient nie zapłaci.

    Więc na pewno jak kiedyś ktoś mi nie zapłaci i przyjedzie z policją samochodu nie dostanie, bo pełnomocnik się podeprze wyrokiem sądu :)

    Ale oby takich sytuacji nie było. Generalnie w moim przypadku jak przyjeżdża mi klient z czymś takim, jakieś pretensje czy cokolwiek, mam wątpliwości to od razu dzwonie do adwokata i konsultuje.

    A jeszcze co do oszustów, z reguły jak ktoś świadomie oszukuje jak się go postraszy sądem, i biegłym sądowym to sobie daruje sprawę.

    Dodano po 2 [minuty]:

    T5 napisał:
    Jest jeszcze coś takiego, co ja nazywam "syndromem warsztatu".
    Do momentu zostawienia auta w warsztacie, choćby nawet na wymianę rozrusznika, po odbiorze zaczyna widzieć spaloną żarówkę, słyszeć pukające zawieszenie itd.


    Klientowi trzeba umieć wyperswadować to, że się myli. Daj mi Boże żebym kolejne 20 lat w warsztacie przeżył z takimi małymi problemami jak mam teraz :D
  • #45
    amator2000
    Poziom 21  
    Aleksander_01 napisał:
    Do amator2000 - klient ma wszelakie dokumenty że miał nowe opony (faktura, gwarancje). I co ma wspólnego OC warsztatu z "kradzieżą" opon.


    Klient ma udowodnić, że WJECHAŁ DO WARSZTATU na nowych kapciach. To jest praktycznie niemożliwe w Sądzie.
    A umyślne oskarżanie o kradzież której nie było, może skończyć się sprawą karną, co już zabawne dla oszusta nie będzie, bo sprawę przejmuje prokurator.
  • #46
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    Są tacy oszuści że zawsze będziesz stratny - przychodzi gość po samochód i mówi że zrobi jazdę próbną czy jest wszystko OK. I tyle go widzieli. Są takie cwaniaki którzy się tym chwalą jak to wyje.ali na kasę ten czy tamten warsztat.

    Amator2000 - czyli warsztat może spoko sprzedać auto klienta bo niech mu ten udowodni że w ogóle był ten samochód w warsztacie. W ten sposób nic i nigdy nie byłoby do udowodnienia. Widać że jeszcze nie masz pojęcia jak warsztat można prawnymi środkami wy.ebać z pieniędzy. Tylko mi nie piszcie o kamerach, bajerach ponieważ większość aut zostawiana jest w warsztatach "na gębę".
  • #47
    Karaczan
    Poziom 40  
    Czasem to nawet nie krętacze naciągacze nerwy psują a zwykłe tłuki które same bladego pojęcia o tym co w aucie posiadają nie mają.
    Np gość po tygodniu wraca że zgubiłem/urwałem mu czujkę ultradzwiękową alarmu!
    Bo teraz ma jedną, a na pewno miał 2! Deska była sciągana i zgubiliśmy/urwaliśmy!
    Jednemu ściągałem deche spowrotem, do momentu rozebrania do naprawy. By sobie zobaczył co i jak... Za free.
    Teraz jak tylko widzę coś nie tak w miejscu przewidywanej rozbiórki to od razu cykam fotki...
    Jak fotki nie argumentują odpowiednio, ja problemu nie widzę, mogę znów rozbierać auto do momentu dojścia do elementów. Tylko że teraz, gdy klient stwierdza że no faktycznie, tak chyba jednak było, jest liczony za ponowną robociznę. Leczy to ich elegancko.
    Auta kolejnym razem (tak, po tych jajach przyjezdzaja znowu z czymś innym), auta są w miarę przez nich wysprzątane nawet :D
    A nie jak kiedyś, że brakuje tylko kur... jeszcze żeby mi tampon z tego chlewu gdzieś wypadł.
    (podpaska sie zdażyła... :/ )
  • #48
    janek1815
    Poziom 38  
    Nie wszyscy tacy są . Kiedyś odbieram auto z warsztatu od mojego miejsca zamieszkania jakieś 40km . Mechanik mówi jedz na trasę przetestować. Ja do niego ale nie zapłaciłem. On mówi jedź. A jak nie wrócę? Wrócisz wrócisz bo jak się następnym razem popsuje to nikt Ci w okolicy nie naprawi. Jedynie co miał to numer rejestracyjny. No ale wróciłem po teście aby uregulować ten 1200zl. Więcej już tam nie pojechałem chociaż auto mam do dzisiaj. Słynne TDCi sypiące opiłkami.
  • #49
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    Karaczan - raz miałem taki samochód że grzecznie ale stanowczo odmówiłem naprawy. W środku był taki syf i smród że po otwarciu drzwi miałem cofkę.
  • #50
    amator2000
    Poziom 21  
    Aleksander_01 napisał:
    Tylko mi nie piszcie o kamerach, bajerach ponieważ większość aut zostawiana jest w warsztatach "na gębę".

    Może tak jest w kieleckiem, ale w normalnym województwie nikt nie zostawia auta w warsztacie " na gębę", zwłaszcza furki za normalne piniądz, a nie 2 minimalne krajowe ...
    :D

    Aleksander_01 napisał:
    czyli warsztat może spoko sprzedać auto klienta bo niech mu ten udowodni że w ogóle był ten samochód w warsztacie.

    Kieleckie - województwo cudów ? Jak chcesz "spoko" sprzedać auto, kiedy w dowodzie rej. figuruje ktoś zupełnie obcy, a zresztą nawet tego dowodu nie masz, bo klient raczej nie zostawi kluczyków razem z dowodem, no chyba, że jakiś cymbał ...
    :D :D
  • #51
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    janek1815 napisał:
    Nie wszyscy tacy są . Kiedyś odbieram auto z warsztatu od mojego miejsca zamieszkania jakieś 40km . Mechanik mówi jedz na trasę przetestować. Ja do niego ale nie zapłaciłem. On mówi jedź. A jak nie wrócę? Wrócisz wrócisz bo jak się następnym razem popsuje to nikt Ci w okolicy nie naprawi. Jedynie co miał to numer rejestracyjny. No ale wróciłem po teście aby uregulować ten 1200zl. Więcej już tam nie pojechałem chociaż auto mam do dzisiaj. Słynne TDCi sypiące opiłkami.


    He, he podobnie jak mój syn poszedł do knajpy w Dreźnie i nie doczytał że przyjmują tylko gotówkę. Zjadł obiad i chciał zapłacić kartą, a tu zonk. powiedział że pójdzie do bankomatu, wypłaci i przyniesie kasę. Tak też zrobił. Na koszt knajpy dostał gratis kawę z ciastkiem. A morał - chyba pierwszy raz widzieli Polaka który oddał kasę :D :D :D


    Do amator2000 - widzisz ale właśnie klienci chcą zostawiać dokumenty pojazdu a ja nie chcę ich przyjąć (do naprawy nie są mi potrzebne, a nr VIN mam na wierzchu). Znam przypadki jak cwaniaki sprzedawali auta z wypożyczalni i nie było to w szkieletczyźnie. :D :D :D
    Jest jeszcze parę numerów na które da się nabrać 99 % warsztatów ale nie będę ich tu opisywał.
  • #52
    DEDMAN
    Poziom 15  
    to że jeden sąd nakazał Ci zostawić pojazd w garażu to nie znaczy że pokażesz wyrok i będzie tak samo bo nasze piękne prawo traktuję KAŻDĄ sprawę oddzielnie :( wiem to z doświadczenia ;((
    i stety odpowiadasz za pojazd który ci powierzono / bo tak nakazuje prawo/ w naszym przypadku to wykupiona polisa i parking z monitoringiem.
  • #53
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    DEDMAN napisał:
    to że jeden sąd nakazał Ci zostawić pojazd w garażu to nie znaczy że pokażesz wyrok i będzie tak samo bo nasze piękne prawo traktuję KAŻDĄ sprawę oddzielnie :( wiem to z doświadczenia


    Tu nie chodzi o twoje doświadczenia ale w Polsce nie ma prawa precedensowego.
  • #54
    robokop
    Moderator Samochody
    Aleksander_01 napisał:
    Tu nie chodzi o twoje doświadczenia ale w Polsce nie ma prawa precedensowego.
    No niby nie ma, ale istnieje podpieranie się orzecznictwem.
    Niestety jedyne co ratuje 4 litery, to sensownie skonstruowana umowa ubezpieczenia OC warsztatu - pozwalająca względnie bezboleśnie niwelować skutki wpadek.
  • #55
    Karaczan
    Poziom 40  
    Dokładnie. Bo nie myli sie tylko ten, co nic nie robi :P
  • #56
    Aleksander_01
    Poziom 41  
    robokop napisał:
    Aleksander_01 napisał:
    Tu nie chodzi o twoje doświadczenia ale w Polsce nie ma prawa precedensowego.
    No niby nie ma, ale istnieje podpieranie się orzecznictwem.
    Niestety jedyne co ratuje 4 litery, to sensownie skonstruowana umowa ubezpieczenia OC warsztatu - pozwalająca względnie bezboleśnie niwelować skutki wpadek.


    Tak, ale w sądzie. Twoim obowiązkiem jest wydać samochód, a potem się dopiero dochodź w sądzie swoich racji. A z racją jest jak z d.pą, każdy ma swoją.
    To co napisałeś na temat OC warsztatu, tu się zgadzam w 100 %.
  • #57
    kkknc
    Poziom 43  
    Auto własnością klienta przetrzymać nie możesz. Przyjdzie z policją i swoją własność odbierze. Ty oczywiście możesz zabrać swoje części bo są twoje. I do puki klient nie zapłaci są twoja własnością tak jak jego własnością jest auto. A za to co się nie da wyjąć i za pracę to już z powództwa cywilnego możesz dochodzić.
  • #58
    Krzysztof Kamienski
    Poziom 43  
    Tutaj Panowie, w Trzecim Świecie :D jest tak, ze nawet bardzo zaprzyjaźniony warsztat samochodowy nie przyjmie samochodu i za robotę się nie weźmie, jak mu ,,Work Order" nie podpiszesz, z wyszczególnieniem usterki, jaka chcesz, by naprawił, swoim adresem zamieszkania i telefonem. Dowodu się nie zostawia, ale kserują. Niedawno wymieniałem parze rzeczy w zawieszeniu przednim w warsztacie u kolegi, też wypisał, ja mu na to: ,,Harold, po co to, znamy się od lat", a on, że musi, jak gliny wpadną, to miał by przesrane. Co zaś do mojej pracy, to 95 %, to robota u klienta. Kasa albo na konto albo gotówka w łapę, ale zawsze ,,notę" muszę wypisać z wyszczególnieniem prac. Raz tylko zdarzyło mi się, by klient nie zapłacił i zwlekał. Załatwiłem go równo, bo tak go podejrzewałem z kasą, a bogaty jak Krezus. Chodziło o wymianę PLC w generatorze tlenu metoda sit molekularnych. Stary jakiś amerykański multi_timer sterujący elektrozaworami się rozpadł, więc wstawiłem LOGO!. Napisałem programik z sekwencja i czasami otwarcia zaworów, ale do programu dołączyłem 100 godzinny timer, wyłączający całość, a włączający napis na wyświetlaczu [,,you owe me money, asshole?"]. Zadzwonił za 10 minut po tych 100 godzinach, że kasa czeka :D
  • #59
    Jogesh
    Poziom 28  
    A u mnie w Indiach, jak zostawiam motor w autoryzowanym serwisie, to muszę podpisać kartę z wyszczególnionymi usterkami. Poza tym żadnych dokumentów. A jak daję do zwykłego serwisu, to najwyżej dostaję jakiś świstek, ze zostawiłem motor, a osoba z serwisu zapisuje mój numer komórki. Reszta normalnie na gębę. Nie spotkałem się i nie słyszałem o oszukiwaniu przez klientów albo warsztaty. Jedynie, to na wymianie oleju, potrafią wlać gorszej jakości, dlatego zaleca się być przy wymianie.