Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Klient kłamca i auto w warsztacie

T5 09 Feb 2019 21:11 22056 434
Texa Poland
  • #1
    T5
    Admin of Cars group
    Jak podchodzicie do takich "klientów"?
    Z życia, zostawiony golf6 na wymianę oleju w dsg.
    Wszyscy wiedzą jak banalnie prosta jest wymiana oleju w skrzyni i mechatronice.
    Odbiór auta i zaczyna się, skrzynia nie działa, wcześniej było wszystko ok itd.
    warsztat wyciąga skrzynię(po zdemontowaniu mechatroniki widać było tulejkę która się zużyła) Skrzynia jedzie z właścicielem warsztatu i auta do serwisu skrzyń. Tam właściciel zapytał klienta- skrzynia do końca chodziła ok? Oczywiście tak. Nie będę pisał co facet od skrzyni powiedział.
    Czyli klient kłamie od początku chcąc naciągnąć warsztat na naprawę.


    Jak do takich podchodzicie? Bierzecie na siebie koszty, rzeczoznawca i sąd?
    Przypadek wyżej, warsztat wyciągnął i wsadził skrzynię na swój koszt. Połowę kosztów naprawy pokrył klient.
  • Texa Poland
  • #3
    vwaudi
    Level 19  
    Klient zawsze kłamie.
    Jeżeli prowadzisz warsztat to wszystko na papier, protokoł z diagnostyki przed i po naprawie itp itd
    Inaczej pójdziesz z torbami
  • #4
    web69
    Level 31  
    Klient przyprowadził do mojego serwisu Suzuki GSXR na naprawę instalacji elektrycznej. Motocykl nie kręcił rozrusznikiem, brak zasilania modułu zapłonowego. Zdziwiłem się, jak banalna to usterka, uszkodzony włącznik w prawej manetce. Po naprawie dopiero się zdziwiłem, pali na trzy cylindry i wali w silniku jak wiadro nakrętek. Po diagnozie, strzelona korba na 4 cylindrze i brak 2 biegu... Całe szczęście, że mam w warsztacie monitoring i motocykl stał cały czas na podnośniku. Klient próbował naciągnąć mnie na koszt wymiany silnika, awantura, wezwałem Policję i odtworzyłem nagranie. Mina właściciela motocykla bezcenna...
  • #5
    Eidems
    Level 29  
    T5 wrote:
    Jak podchodzicie do takich "klientów"?
    Z życia, zostawiony golf6 na wymianę oleju w dsg.
    Wszyscy wiedzą jak banalnie prosta jest wymiana oleju w skrzyni i mechatronice.
    Odbiór auta i zaczyna się, skrzynia nie działa, wcześniej było wszystko ok itd.
    warsztat wyciąga skrzynię(po zdemontowaniu mechatroniki widać było tulejkę która się zużyła) Skrzynia jedzie z właścicielem warsztatu i auta do serwisu skrzyń. Tam właściciel zapytał klienta- skrzynia do końca chodziła ok? Oczywiście tak. Nie będę pisał co facet od skrzyni powiedział.
    Czyli klient kłamie od początku chcąc naciągnąć warsztat na naprawę.


    Jak do takich podchodzicie? Bierzecie na siebie koszty, rzeczoznawca i sąd?
    Przypadek wyżej, warsztat wyciągnął i wsadził skrzynię na swój koszt. Połowę kosztów naprawy pokrył klient.

    Przed spuszczeniem oleju - jazda testowa autem i sprawdzenie jak działa skrzynia. Potem zrobiony odczyt przed wymianą oleju (zapisany w np. w pdf-ie) - spuszczenie oleju, sprawdzenie w jakim jest stanie, czy ma opiłki itd. Wymiana oleju, jazda testowa po wymianie oleju. Nie wiem z czym jest problem, skoro to był oszust to na jeździe testowej by to wyszło i tyle.
  • Texa Poland
  • #6
    CyraX_X
    Level 10  
    Przecież taki klient w sądzie musi udowodnić że uszkodzenie powstało w warsztacie.
    Nie mając papieru na zlecenie, rachunku za wykonaną usługę nic taki kretacz nie udowodni.

    Monitoring ważna rzecz w warsztacie i naokoło. Podobnie ubezpieczenie.
  • #9
    piachu1994
    Level 38  
    Robię fotorelację, a nawet wideorelację z naprawy i nikt nie wygrał ze mną w sądzie. Za dużo "cwaniaków" chciało napraw i reklamacji za darmo. Bądźmy realistami: jeżeli jest się skutecznym i rzetelnym w naprawach, oraz w częściach to tylko należy dbać o swoje dobre imię.
  • #11
    piachu1994
    Level 38  
    Carrrot wrote:
    Metalowa rurka do gazu ziemnego też podobno pomaga.

    Trzeba komuś innemu taką opcję zlecić ;)
  • #12
    szymitsu21
    Moderator of Cars
    piachu1994 wrote:
    Robię fotorelację, a nawet wideorelację z naprawy i nikt nie wygrał ze mną w sądzie. Za dużo "cwaniaków" chciało napraw i reklamacji za darmo. Bądźmy realistami: jeżeli jest się skutecznym i rzetelnym w naprawach, oraz w częściach to tylko należy dbać o swoje dobre imię.




    Zrobisz zdjęcia i fotorelację Ciekawe czego?
    Widać, że nie wiesz o czym mówisz bo Gwarantuje ci że żaden sędzia nie będzie patrzył na Twoje zdjęcia.
    Co najwyżej na zdjęcia biegłego.

    A jeśli chodzi o sprawę tą o której wspomina Piotrek, wszystkie koszty po stronie klienta.
    No chyna, że masz świadomość, że Twoja wina.
  • #13
    misiek-888
    Level 36  
    Kazda taka sprawa wymaga indywidualnego podejscia, zwłaszcza ,że ludzie są coraz bardziej roszczeniowi. Trzeba pamiętać ,że do sądu idziecie po wyrok a nie po prawde.
  • #14
    holek125
    Level 13  
    Czytając Wasze wpisy (jako zleceniobiorców) to uważam, że ja jako zleceniodawca jestem nienormalny mianowicie:
    Drobne naprawy w swoich autach wykonuje sam, lecz są rzeczy i sytuacje (brak czasu lub specjalistycznych narzędzi), w których muszę skorzystać z usługi mechanika (mam jednego sprawdzonego i tylko tam jeżdżę).
    W sytuacji zostawienia auta w warsztacie po prostu mówię, co jest nie tak, czasem nawet części sam przywiozę jak jestem pewny usterki. Nie zdarzyło mi się ściemniać, że było inaczej niż jest, nawet czasami sam mu mówię na jakie wady ma nie zwracać uwagi. Nie ukrywam, że czasem zdarzają się wpadki, ale tak jest w każdym zawodzie.
    Nie robimy jazd próbnych, nie piszemy protokołów przekazania itp. Po prostu się dogadujemy, jak ma wpadkę to normalnie jak człowiek zwracam mu uwagę (nie "drę ryja" i nie wyzywam od najgorszych). Jak ja coś źle zrobię w trakcie naprawy domowej to on też tylko normalnie mi mówi, że popełniłem błąd.
    I tak jakoś się to kręci od paru lat.
    Ale teraz widzę, że chyba nasza sytuacja zaczyna robić się "patologią".
  • #15
    User removed account
    Level 1  
  • #16
    vwaudi
    Level 19  
    Tacy klienci jak ty to skarb :) klienci w wiekszosc to kombinatorzy oszusci I klamcy, w glowach sie pi.....
  • #17
    kortyleski
    Level 43  
    Tym inna sytuacja. Błąd warsztatu przy wymianie oleju, podwinięty oring na obudowie filtra. Klient pojechał, silnik zgubił olej. Mimo czerwonej kontrolki braku ciśnienia ( a na bekę się zaświeciła) klient zatarł motor. Klient twierdzi że wina warsztatu, warsztat że gdyby silnik został wyłączony to nic by się nie stało. Samochód zostałby zwieziony lawetą i usterka poprawiona.
  • #18
    SZYMON BYDGOSZCZ
    Level 38  
    kortyleski wrote:
    usterka poprawiona


    A co z zatartym silnikiem ?
  • #19
    Eidems
    Level 29  
    holek125 wrote:
    Czytając Wasze wpisy (jako zleceniobiorców) to uważam, że ja jako zleceniodawca jestem nienormalny mianowicie:
    Drobne naprawy w swoich autach wykonuje sam, lecz są rzeczy i sytuacje (brak czasu lub specjalistycznych narzędzi), w których muszę skorzystać z usługi mechanika (mam jednego sprawdzonego i tylko tam jeżdżę).
    W sytuacji zostawienia auta w warsztacie po prostu mówię, co jest nie tak, czasem nawet części sam przywiozę jak jestem pewny usterki. Nie zdarzyło mi się ściemniać, że było inaczej niż jest, nawet czasami sam mu mówię na jakie wady ma nie zwracać uwagi. Nie ukrywam, że czasem zdarzają się wpadki, ale tak jest w każdym zawodzie.
    Nie robimy jazd próbnych, nie piszemy protokołów przekazania itp. Po prostu się dogadujemy, jak ma wpadkę to normalnie jak człowiek zwracam mu uwagę (nie "drę ryja" i nie wyzywam od najgorszych). Jak ja coś źle zrobię w trakcie naprawy domowej to on też tylko normalnie mi mówi, że popełniłem błąd.
    I tak jakoś się to kręci od paru lat.
    Ale teraz widzę, że chyba nasza sytuacja zaczyna robić się "patologią".

    Trochę słaba sytuacja jak przyprowadzasz auto do serwisu warte 200 tys. zł, to też zostawisz auto na gębę? Teraz standard serwisów musi być lepszy, ponieważ serwisują bardzo często drogie auta a nie tylko stare fiaty, co z ubezpieczeniem, co z głupim zarysowaniem lakieru na parkingu przy serwisie?
  • #20
    vodiczka
    Level 43  
    vwaudi wrote:
    Tacy klienci jak ty to skarb klienci w wiekszosc to kombinatorzy oszusci I klamcy, w glowach sie pi.....
    I vice versa :) :) :)
    Stare przysłowie mówi, że każdy sądzi bliźniego chętniej niż siebie samego.
    Jeżeli jakiś warsztat przyciąga więcej kombinatorów i oszustów niż normalnych klientów to z właścicielem jest coś nie tak, podobnie jak z klientem, który trafia na same oszukańcze warsztaty.
  • #21
    kortyleski
    Level 43  
    Naturą klienta jest "tanio".
  • #23
    Robo-technical
    Home appliances specialist
    Widzę że nie tylko serwisy AGD mają problem z "cudownymi" klientami. Miałem kilka takich przypadków. Gorzej dla mnie bo u klienta w domu czyli na jego terytorium. W pewnym momencie zapytałem: "to może poprosimy policję o pomoc i ona wyjaśni sprawę?"
    ŻADEN klient jakoś nie miał ochoty twierdząc że "już mu się nie chce"
  • #24
    User removed account
    Level 1  
  • #25
    kwok
    Level 39  
    Ja dorabiam sobie na boku (żeby nie było - jestem droższy od okolicznych, legalnych kowali) i raz też mi się spryciaż trafił. Dostał dość krótką i treściwą odpowiedź: Ja wiem że nie zepsułem bo nawet nie dotknąłem, ty znasz prawdę a jak będziesz chciał jakieś odszkodowanie to najpierw przedstaw papier - zlecenie, paragon czy cokolwiek świadczącego o tym że miałem styczność z tym gratem a na chwilę obecną poprosze o xxx złotych bo ja za darmo nie pracuję. Się zdziwiłem bo zapłacił - szok.
  • #26
    vodiczka
    Level 43  
    kwok wrote:
    Ja wiem że nie zepsułem bo nawet nie dotknąłem,
    To za co chciałeś pieniądze skoro brak papieru, że miałeś styczność z tym gratem :?:
    Przez takich "Boczkowskich" Morawiecki ma mniej pieniędzy w budżecie. :D
  • #27
    anchilos
    Level 36  
    kwok wrote:
    Ja wiem że nie zepsułem bo nawet nie dotknąłem
    kwok wrote:
    Się zdziwiłem bo zapłacił - szok.
    Zapłacił za to, że nawet nie dotknąłeś ?
  • #28
    Trawik
    Level 26  
    kwok wrote:
    Ja dorabiam sobie na boku (żeby nie było - jestem droższy od okolicznych, legalnych kowali) i raz też mi się spryciaż trafił. Dostał dość krótką i treściwą odpowiedź: Ja wiem że nie zepsułem bo nawet nie dotknąłem, ty znasz prawdę a jak będziesz chciał jakieś odszkodowanie to najpierw przedstaw papier - zlecenie, paragon czy cokolwiek świadczącego o tym że miałem styczność z tym gratem a na chwilę obecną poprosze o xxx złotych bo ja za darmo nie pracuję. Się zdziwiłem bo zapłacił - szok.

    To jest dobre :D
  • #29
    szymitsu21
    Moderator of Cars
    Mało tegp wam powiem, nasz adwokat brał udział w sprawie w której sąd orzekł, że można przetrzymać auto klienta jeśli nie zapłaci.

    Więc sprawa czasami się może uprościć :)
  • #30
    kwok
    Level 39  
    Nie dotykałem dwumasy tylko stacyjkę a dwumas napier..... na wstecznym że aż miło. No stało się tak że to ja pierwszy po odpaleniu przestawiałem auto i to do tyłu na oczach typa. Moje było zdziwienie a typ chyba tylko na to czekał ale na głupszego od siebie nie trafił.