Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Imadło własnej roboty na łożysku oporowym

Sqerty 17 Mar 2019 10:11 23088 132
  • #91
    kot mirmur
    Level 33  
    Mocuje się element niemagnetyczny na stalowej podstawie , i to razem kładzie się na magnesówkę. I po co kruszyć kopie.
  • TermopastyTermopasty
  • #92
    cooltygrysek
    Conditionally unlocked
    anchilos wrote:
    cooltygrysek napisał:
    I tak chłopcy się uczyli szlifować głowice na szlifierkach magnetycznych,

    Aluminiowe na magnetycznych ? Chętnie poczytam jak. Pozdrawiam.


    Ech szlifierka magnetyczna to rodzaj zawieszenia magnetycznego tarczy do szlifowania a nie mocowania bloku do stołu. Gdyż blok głowicy najzwyklej w świecie się przykręcało. Młodsi Koledzy pewnie nie wiedzą co to szlifierka magnetyczna. Stąd też jej nazwa. Nie chodziło tu o stół magnetyczny ale takie też były. Pewnie współcześnie nazwa jest myląca.
  • #93
    zdziwiony
    Level 23  
    cooltygrysek wrote:
    Ech szlifierka magnetyczna to rodzaj zawieszenia magnetycznego tarczy do szlifowania a nie mocowania
    Mógłbyś podać link do takiej szlifierki używanej w przemyśle? Trochę szukałem i pod hasłem "magnesówka" wszędzie wyskakiwały szlifierki do płaszczyzn ze stołem magnetycznym.
  • #94
    cooltygrysek
    Conditionally unlocked
    zdziwiony wrote:
    Mógłbyś podać link do takiej szlifierki używanej w przemyśle?


    Obecnie takich się już nie produkuje, zostały one wyparte przez szlifierki ze stołami magnetycznymi i stałym nieruchomym wrzeciennikiem. Z tego co pamiętam z praktyk na kopalni mieliśmy takie szlifierki z magnetycznym zawieszeniem wrzeciennika, on samoczynnie się ustawiał na wysokość materiału szlifowanego. Chyba Fas Głowno ale głowy sobie urwać nie dam. Napęd był planetarny w tamtych czasach to rzadkość. Idę o zakład że ta maszyna nadal tam jest.
  • #95
    zdziwiony
    Level 23  
    cooltygrysek wrote:
    Z tego co pamiętam z praktyk na kopalni mieliśmy takie szlifierki z magnetycznym zawieszeniem wrzeciennika, on samoczynnie się ustawiał na wysokość materiału szlifowanego.
    Fantazja Cię chyba ponosi.
  • #96
    robokop
    Moderator of Cars
    eurotips wrote:
    Imadła się nie robi, to nie takie proste jak się wydaje.
    Musi być odlew z określonego gatunku staliwa, wystarczy młotem uderzyć i już wiadomo co imadło warte. Tak samo szczęki, to newralgiczna część, tak samo trudne do wykonania jak łożysko, trzeba wiedzieć z czego i jak, tak samo śruba.
    A gdzie tam. Pracowałem chwilę w odlewni. Z hałdy złomu było wyciągane wszelkie możliwe żeliwo i żelastwo i ładowane jako wsad do pieca, do tego na "oko" kilka garści krzemu bodaj, poprawiającego lejność i wio. Z tego samego "ładunku" odlewane były imadła, korpusy wiertarek "WS", korpusy nożyc dźwigniowych i żeliwne kaloryfery.... Natomiast szczęki, po frezowaniu były grzane na kuźni w palenisku do koloru wiśniowego i wrzucane do kadzi z olejem - "laminowaniem" to się zwało. Mam takie imadło prawie ćwierć wieku już.
    cooltygrysek wrote:
    Ech szlifierka magnetyczna to rodzaj zawieszenia magnetycznego tarczy do szlifowania a nie mocowania bloku do stołu. Gdyż blok głowicy najzwyklej w świecie się przykręcało. Młodsi Koledzy pewnie nie wiedzą co to szlifierka magnetyczna. Stąd też jej nazwa. Nie chodziło tu o stół magnetyczny ale takie też były. Pewnie współcześnie nazwa jest myląca.
    Co ty znowu bredzisz. Nie magnetyczna, tylko magnesowa - ze stołem z elektromagnesem, do mocowania detalu. Głowic nie mocuje się w żadnych imadłach, tylko bezczelnie przyciska do stołu, specjalnymi łapkami, że się tak wyrażę - podobnie bloki silników i inne takie.
    zdziwiony wrote:
    cooltygrysek wrote:
    Z tego co pamiętam z praktyk na kopalni mieliśmy takie szlifierki z magnetycznym zawieszeniem wrzeciennika, on samoczynnie się ustawiał na wysokość materiału szlifowanego.
    Fantazja Cię chyba ponosi.
    I to potężnie.

    Dodano po 4 [minuty]:

    cooltygrysek wrote:
    Co do łożysk oporowych to niestety takie jak u autora długo nie wytrzyma przy dużych dociskach dlatego z reguły się ich nie daje. Jeśli już to łożysko baryłkowe lub wałeczkowe proste lecz nigdy kulowe.
    W tym zastosowaniu jedynie ślizgowe -twarda stal, odporna na zgniatanie i ścieranie. Wałki też będą dołki robić.
  • #97
    cooltygrysek
    Conditionally unlocked
    robokop wrote:
    Co ty znowu bredzisz. Nie magnetyczna, tylko magnesowa - ze stołem z elektromagnesem, do mocowania detalu. Głowic nie mocuje się w żadnych imadłach, tylko bezczelnie przyciska do stołu, specjalnymi łapkami, że się tak wyrażę


    No a jak napisałem? Że się przykręcało do stołu zaciskami! Wszyscy myślą że mocowana magnetycznie, a ciekawe jak się mocowało bloki aluminiowe? Natomiast ja pisałem także o szlifierce w której wrzeciennik był na mocowaniu magnetycznym a nie obrabiany element. Kolega nie doczytał ze zrozumieniem.

    Dodano po 14 [minuty]:

    robokop wrote:
    W tym zastosowaniu jedynie ślizgowe -twarda stal, odporna na zgniatanie i ścieranie. Wałki też będą dołki robić.


    Naprawdę? A to niby dlaczego? Jednak wałki mają większą powierzchnię styku niż łożyska kulowe i brak efektu ścierania. Proszę mi wierzyć, szybko karbów nie zrobią. A takie stosuję się w maszynach wyciągowych na skipach (baryłkowe podwójne) smarowane mgłą olejową. Na których wisi około 70 ton i co kolega znawca łożysk na to powie? Akurat te łożyska przenoszą największe obciążenia we wszystkich płaszczyznach i stosowane są także z powodzeniem w żurawiach budowlanych a także samobieżnych. Jakoś się nie karbują. Mało koledzy wiedzą o maszynach i ich budowie.

    Dodano po 4 [minuty]:

    robokop wrote:
    cooltygrysek napisał:
    Z tego co pamiętam z praktyk na kopalni mieliśmy takie szlifierki z magnetycznym zawieszeniem wrzeciennika, on samoczynnie się ustawiał na wysokość materiału szlifowanego.

    Fantazja Cię chyba ponosi.

    I to potężnie.


    Jestem ciekaw jak kolega to wytłumaczy? Jaka niby fantazja, a jeśli już to czego dotyczy kolegi zdaniem a nie małpowaniem innego kolegi.
  • TermopastyTermopasty
  • #98
    robokop
    Moderator of Cars
    cooltygrysek wrote:
    Kolega nie doczytał ze zrozumieniem
    Nie da się tych Twoich bajek "czytać ze zrozumieniem". Znajdź mi proszę taką maszynę w googlach.
    cooltygrysek wrote:
    Mało koledzy wiedzą o maszynach i ich budowie.
    W imadle takie łożysko będzie obciążone statycznie - kilkaset kg nacisku na małej powierzchni przez długi okres czasu. Cudów nie ma - odkształcenie musi nastąpić. Po to właśnie wymyślono łożyska ślizgowe - bardzo duża powierzchnia, odporna na obciążenie statyczne i udary dynamiczne. Bladego pojęcia nie masz o maszynach. Czyli tak samo, jak o broni palnej...
  • #99
    ^ToM^
    Level 39  
    cooltygrysek wrote:
    Natomiast ja pisałem także o szlifierce w której wrzeciennik był na mocowaniu magnetycznym a nie obrabiany element. Kolega nie doczytał ze zrozumieniem.


    A do czego niby takie coś miałoby powstać?

    Magnesówka, to nazwa pospolita szlifierki do płaszczyzn, gdzie stolik ma wbudowany elektromagnes do mocowania detali.

    Raczej w Polsce nie produkowali urządzenia, które opisujesz. Był szlifierki z posuwem hydraulicznym, ale z magnetycznym? Coś jednak pomyliłeś. :D
    Mniejsza o to, nie brnijmy w to dalej.
  • #100
    User removed account
    Level 1  
  • #101
    cooltygrysek
    Conditionally unlocked
    robokop wrote:
    Nie da się tych Twoich bajek "czytać ze zrozumieniem". Znajdź mi proszę taką maszynę w googlach.


    Szukałem ala niedowiarków ale nie ma, wiem że zostały wyparte przez wrzecienniki stałe. Obecnie nadal jestem w Japoni i kończę pewien projekt, wiec tak po próbach marskich wrócę do kraju za jakieś 3 mieś to postaram się przejść na warsztaty na kopalnię powinna tam być nadal szlifierka z lat moich praktyk i sprawdzić co to za model.

    robokop wrote:
    W imadle takie łożysko będzie obciążone statycznie - kilkaset kg nacisku na małej powierzchni przez długi okres czasu. Cudów nie ma - odkształcenie musi nastąpić. Po to właśnie wymyślono łożyska ślizgowe - bardzo duża powierzchnia, odporna na obciążenie statyczne i udary dynamiczne. Bladego pojęcia nie masz o maszynach. Czyli tak samo, jak o broni palnej...


    Tak tak bladego pojęcia a kolega nie wie co to nacisk 70 ton a w imadle zaledwie 500 - 800kg max to ogromna różnica. Ślizgowe jednak nie jest odporne na ścieranie przy obciążeniach skośnych a takie występują w imadle. Niemniej w podanej maszynie wyciągowej nacisk jest także co prawda zmienny jak udary a także obciązenia dynamiczne . Co do łożysk ślizgowych to panewki były wymieniane na ogół raz na 3 mieś by wał silnika nie uległ uszkodzeniu i to przy założeniu że raz na tydzień było ono kontrolowane. Obecnie raz na 2 lata i to tylko prewencyjnie. Maszyna wyciągowa Siemens. Kopalnia Piast i Ziemowit. Gdyby było inaczej to wszędzie stosowano by ciężkie panewki, zarówno w silnikach jak i wieżach żurawi budowlanych czy samojezdnych.

    Dodano po 21 [minuty]:

    ^ToM^ wrote:
    Był szlifierki z posuwem hydraulicznym, ale z magnetycznym?


    A czy ja pisałem coś o posuwie ?? Nie przypominam sobie. Wie kolega co to jest wrzeciennik ? Ta szlifierka była dość popularna zarówno na kopalniach jak i we fiacie a także w hutach. Zostały one wyparte przez szlifierki prostej budowy oparte na stałym nieruchomym wrzecienniku.
    Pytał kolega po co zawieszenie magnetyczne ?? Dla stałego docisku, miały one precyzję szlifu 0.001mm ot dla czego. Wspomniany materiał np głowicę montowało się na suporcie za pomocą specjalnych klem śrubowych ( a nie magnetycznych stołów itp ) a następnie ustawiało się ruch wzdłużny i poprzeczny. Brak było ustawiania docisku jak i nacisku wrzeciennika lecz ustawiało się limit szlifu płaszczyzny, stół się podnosił stopniowo ale siła docisku była stała. maszyna raz ustawiona przystosowana była do produkcji wielkoseryjnej. Tyle pamiętam to było 20lat temu. Na fiacie tych maszyn już nie ma wiec po pytam na kopalni gdyż mieli takie same. I to jest prawdziwa moim zdaniem szlifierka magnetyczna a nie jakiś badziew do szybkiego montażu na stole lub suporcie jak obecnie. A jeszcze najważniejsze - tarcza szlifierska się zużywa a szlifierka pracuje i myślicie że nie trzeba sprawdzać wymiaru i wprowadzać korekt ? Obecnie tak ale ta szlifierka potrafiła to zniwelować. Nadmienię że były one toporne w regulacji, czasem ustawiało się je z 2 a nawet 3 godziny ale raz ustawiona mogła pracować miesiącami.
  • #102
    robokop
    Moderator of Cars
    cooltygrysek wrote:
    Tak tak bladego pojęcia a kolega nie wie co to nacisk 70 ton a w imadle zaledwie 500 - 800kg max to ogromna różnica.
    I oczywiście te 70 ton naciska na łożysko o średnicy 5cm, jak w imadle.Ty chłopie naprawdę bladego pojęcia nie masz na ten temat.
    cooltygrysek wrote:
    Gdyby było inaczej to wszędzie stosowano by ciężkie panewki, zarówno w silnikach jak i wieżach żurawi budowlanych czy samojezdnych.
    Panewka wymaga filmu olejowego... I wcale nie jest ciężka.
    cooltygrysek wrote:
    Obecnie nadal jestem w Japoni
    Nie ma miejscowości o takiej nazwie w Polsce.

    Natomiast w Japonii to już jest chyba poniedziałek, w okolicach 7 rano....
  • #103
    cooltygrysek
    Conditionally unlocked
    robokop wrote:
    I oczywiście te 70 ton naciska na łożysko o średnicy 5cm, jak w imadle.


    Jakie 5 cm ?? Łożysko ma średnicę 800mm. Gdzie ja pisałem ze 50mm ??

    robokop wrote:
    Panewka wymaga filmu olejowego... I wcale nie jest ciężka.


    Nie prawda, często bywa tak jak w wymienionej maszynie wyciągowej smarowana za pomocą mgły olejowej i filmu żadnego tam nie ma. To dość obiegowa opinia że wymaga filmu. Gdyż są panewki samosmarujące nawet tyle że na mniejsze obciążenia lecz duże obroty. Tak dla przykładu.

    robokop wrote:
    Nie ma miejscowości o takiej nazwie w Polsce.


    To nie w Polsce lecz w Azji Dokłądnie jest 7.41 czasu miejscowego. Kolega nawet nie wi skąd pisze i w jaki sposób a wiedzą to tylko 2 osoby z elektrody. Pewnie koledze wyświetla się lokalizacja Rybnik ? A ja jestem z Bierunia a piszę z Japoni słabo jak na Moderatora.
  • #105
    ^ToM^
    Level 39  
    Mobali wrote:
    cooltygrysek wrote:
    A ja jestem z Bierunia a piszę z Japoni słabo jak na Moderatora.


    Chyba dość dokładnie było podkreślone, że uwaga dotyczyła Japonii, a nie Japoni. Nawet jeśli piszemy o tej w Azji ;-)


    Nie brnijmy w to dalej, szkoda czasu.

    Przejdźmy do sedna. Generalnie wszelkie imadła (z drobnymi wyjątkami) mają "łożyska ślizgowe". W sumie to nawet często i gęsto nie ma tam żadnego łożyska, tylko dziura w kadłubie imadła, w które wchodzi śruba. Trzeba tam od czasu do czasu liznąć smarem i to wszystko. Trwałość - zwykle kilkadziesiąt lat. Dobre niemieckie imadła , odlewane ze staliwa, spotykane w niektórych warsztatach mają nawet po 100 lat i żyją dalej.
    Łożysko toczne to dla mnie miła fanaberia w imadle ślusarskim. ;)
  • #106
    robokop
    Moderator of Cars
    ^ToM^ wrote:
    Łożysko toczne to dla mnie miła fanaberia w imadle ślusarskim.
    Ja w to miejsce, jako powierzchnie oporowo-łożyskujące zastosowałem dwie podkładki ze skrzyni biegów, z twardej stali, odpornej na ścieranie. Ma to tą zaletę, że kołnierz śruby nie "drze" wnętrza otworu o który się opiera - można mocniej docisnąć detal w szczękach.
  • #107
    kot mirmur
    Level 33  
    Rok temu miałem okazję wymieniać kabel zasilający elektromagnes ruchomego stołu szlifierki poziomej. Stół był całkowicie gładki, bez rowków do mocowania kotw mocujących. Stąd właśnie stalowa podstawa adaptacyjna.
  • #108
    anchilos
    Level 33  
    kot mirmur wrote:
    Stół był całkowicie gładki, bez rowków do mocowania kotw mocujących.
    Jak stół szlifierki? Po co wozić tysiącami kilometrów na szlifierce produkcyjnej-specjalnej - specjalizowanej drogi stół magnetyczny? Można, a nawet należy zamontować przyrząd szybkomocujący do danego detalu. Przy produkcji w tysiącach sztuk na pewno będzie to opłacalne.
  • #109
    Robert Stasiak
    Level 12  
    Nie jestem specjalistą od imadeł, ale każdą inicjatywę można zabić w zarodku, facet przyznał że nie wszystko potrafi, że nie na wszystkim się zna. Pomóżcie koledze, punkt po punkcie, co ma poprawić, co zrobić inaczej i z przyjemnością zobaczymy drugie imadło.
    Pozdrawiam wszystkich!
  • #110
    Zygmunt_mt
    Level 23  
    wojtek1234321 wrote:
    szeryf3 wrote:
    Nigdy bym nie pomyślał, że ktoś mógłby robić sobie samemu imadło. Zawsze myślałem, że to są odlewy żeliwne.

    Tak, masz rację, "fabryczne", dobre imadła były odlewane, ale to nie było żeliwo, tylko staliwo. Jest trochę wytrzymalsze od żeliwa.

    Staliwo mówiąc lapidarnie , jest to stal odlewana. Więc ma własności (dla danego rodzaju) niewiele różniące sie od stali uzyskanej, w procesie walcowania.

    Dodano po 22 [minuty]:

    robokop wrote:
    Panewka wymaga filmu olejowego... I wcale nie jest ciężka
    Nie musi być ciężka, chyba że jest duża. A film olejowy, wytwarzany jest wskutek odpowiednich obrotów wału. W przypadku imadła panewka wylana tzw. babbitem, nie ma szans bytu. Film olejowy nie wytworzy się nigdy. Możliwe są jedynie zwykłe panewki n.p. brązowe, dobrze pracujące przy niskich obrotach, czyli w praktyce prawie , że statycznie. A Kolega który pisał o wgniataniu się kulek, czy też bieżni chyba myślał o łożyskach z Chin, a nie polskich. Przy polskich z FŁT , prędzej się bieżnia, lub elementy toczne złuszczą, lub pękną, niż doznają trwałych, plastycznych odkształceń (wgniecenia) .

    Dodano po 10 [minuty]:

    robokop wrote:
    a kuźni w palenisku do koloru wiśniowego i wrzucane do kadzi z olejem - "laminowaniem" to się zwało.
    Czym się zwało ? Laminowaniem ? A nie hartowaniem ? No bo kolor wiśniowy(barwa żaru), jak najbardziej mi pasuje, gwałtowne schłodzenie w oleju też , ale to "laminowanie" ? Nijak. Ciekawe co na to Pan Gulajew , autor Metaloznawstwa, które trzeba było w pewnych latach znać na "izust" na Krakowskiej AGH ?
  • #111
    robokop
    Moderator of Cars
    Zygmunt_mt wrote:
    Ciekawe co na to Pan Gulajew , autor Metaloznawstwa, które trzeba było w pewnych latach znać na "izust" na Krakowskiej AGH
    Zadzwoń, zapytaj..
    Zygmunt_mt wrote:
    A film olejowy, wytwarzany jest wskutek odpowiednich obrotów wału.
    .Bzdura. Żeby zaistniało zjawisko filmu, smarowidło musi być wciśnięte pomiędzy trące powierzchnie, separując je od siebie. Co mają obroty do tego?
    Zygmunt_mt wrote:
    Staliwo mówiąc lapidarnie , jest to stal odlewana. Więc ma własności (dla danego rodzaju) niewiele różniące sie od stali uzyskanej, w procesie walcowania.
    Jeszcze większa. Każda stal jest odlewana - z różnymi dodatkami do stopu - min. decydującymi o postaci i rozmieszczeniu węgla. Obróbka plastyczna nadaje ostateczne właściwości - przez zagęszczenie sieci krystalicznej i inne zjawiska.
    Zygmunt_mt wrote:
    A Kolega który pisał o wgniataniu się kulek, czy też bieżni chyba myślał o łożyskach z Chin, a nie polskich
    Tu też. Łożysko kulkowe ma jedną jedyną zaletę - małą powierzchnię styku kulki z bieżniami - więc wolno się wyciera, z racji małego tarcia generuje mało ciepła - stąd zastosowania wysokoobrotowe. Ale z drugiej strony jest całkowicie nieodporne na obciążenia statyczne i udarowe. Dlatego też cały czas są w użyciu łożyska igiełkowe, baryłkowe czy wreszcie panewki.
  • #112
    Zygmunt_mt
    Level 23  
    robokop wrote:
    Zygmunt_mt wrote:
    Ciekawe co na to Pan Gulajew , autor Metaloznawstwa, które trzeba było w pewnych latach znać na "izust" na Krakowskiej AGH
    Zadzwoń, zapytaj..
    Zygmunt_mt wrote:
    A film olejowy, wytwarzany jest wskutek odpowiednich obrotów wału.
    .Bzdura. Żeby zaistniało zjawisko filmu, smarowidło musi być wciśnięte pomiędzy trące powierzchnie, separując je od siebie. Co mają obroty do tego?
    Zygmunt_mt wrote:
    Staliwo mówiąc lapidarnie , jest to stal odlewana. Więc ma własności (dla danego rodzaju) niewiele różniące sie od stali uzyskanej, w procesie walcowania.
    Jeszcze większa. Każda stal jest odlewana - z różnymi dodatkami do stopu - min. decydującymi o postaci i rozmieszczeniu węgla. Obróbka plastyczna nadaje ostateczne właściwości - przez zagęszczenie sieci krystalicznej i inne zjawiska.
    Zygmunt_mt wrote:
    A Kolega który pisał o wgniataniu się kulek, czy też bieżni chyba myślał o łożyskach z Chin, a nie polskich
    Tu też. Łożysko kulkowe ma jedną jedyną zaletę - małą powierzchnię styku kulki z bieżniami - więc wolno się wyciera, z racji małego tarcia generuje mało ciepła - stąd zastosowania wysokoobrotowe. Ale z drugiej strony jest całkowicie nieodporne na obciążenia statyczne i udarowe. Dlatego też cały czas są w użyciu łożyska igiełkowe, baryłkowe czy wreszcie panewki.

    Niestety do Pana Gulajewa nie zadzwonię. Chyba, że poproszę o poradę jak to zrobić Panów z Warszawy, którzy porozumiewali się z ludźmi z zaświatów, przy spadkobraniu kamienic.
    Odnośnie zaś filmu olejowego, to niestety masz o tym skromne pojęcie. Film olejowy jest konsekwencją tarcia płynnego, które występuje po osiągnięciu odpowiednich obrotów wału. Mówiąc w elementarnym skrócie, wał jakby "zabiera" olej smarujący który to (olej) rozdziela, współpracujące ze sobą części (czop i panewkę), a dokładniej, powstające wskutek obrotów, dynamicznie ciśnienie, "rozdziela" ten czop od panewki. Powstający wówczas , film olejowy, jest mikrowarstwą, rozdzielającą współpracujące elementy. Ta właśnie mikrowarstwa oleju, daje tarcie płynne (czyli najkorzystniejszy jego rodzaj) minimalizujący straty wynikające właśnie z niego (tarcia). Przy łożyskach o płynnym tarciu, czop i panewka, są "oddalone" od siebie warstwą powstałego filmu olejowego. Zatem praktycznie całkowite opory tarcia, są oporami tarcia, cząsteczek oleju o siebie. Oczywiście jest to klasyczne wytłumaczenie działania łożysk o płynnym tarciu. Można sobie wymyślić różne "cudeńka", jak wciskanie smaru stałego pod czop. Ale musi to być na stałe i w sposób ciągły, czy też inne sposoby, uzyskanie tegoż filmu... Można stosować środek smarny o niskiej lepkości jak n.p. woda (co widziałem), czy nawet w skrajnych przypadkach gaz (powietrze), czego nie widziałem, ale wiem że są takie rodzaje smarowania, przy bardzo dużych prędkościach obrotowych. Prawdopodobnie tak jest w maszynach włókienniczych.
    W kwestii zaś stali, staliwa, odlewania i obróbki plastycznej, zgadzam się z Twoimi stwierdzeniami. Tak z grubsza biorąc. Odnośnie łożysk tocznych podobnie. Choć mam wrażenie, że te sprawy czujesz tylko pobieżnie. Ale może to jest tylko, moje wrażenie.

    Dodano po 2 [godziny] 23 [minuty]:

    robokop wrote:
    małą powierzchnię styku kulki z bieżniami - więc wolno się wyciera,
    Choć z tym sie zgodzić nie mogę. Punktowy nacisk powoduje potężne napreżenia, które w konsekwencji, zwykle powoduje złuszczanie się w miejscu styku, a nie "wygniatamie" elementów współpracuących. Tym bardziej, że stosowana powszechnie na częsci łożysk stal ŁH 15, w stanie ulepszonym ma twardość HRC na poziomie 65, więc dużo. Zjawisko takiego mikrowyłuszczania się tak bieżni łożysk jak i kulek, nazywano kiedyś pittingiem.

    Dodano po 9 [godziny] 57 [minuty]:

    robokop wrote:
    Tu też. Łożysko kulkowe ma jedną jedyną zaletę - małą powierzchnię styku kulki z bieżniami
    Teraz przeczytałem ponownie i przyznaję, że mną rzuciło. " ŁOżYSKO KULKOWE MA JEDNA JEDYNA ZALETE " Czyżbym dobrze przeczytał ? A reszta w nim to są wady ?
  • #113
    cooltygrysek
    Conditionally unlocked
    Zygmunt_mt wrote:
    Odnośnie zaś filmu olejowego, to niestety masz o tym skromne pojęcie. Film olejowy jest konsekwencją tarcia płynnego, które występuje po osiągnięciu odpowiednich obrotów wału. Mówiąc w elementarnym skrócie, wał jakby "zabiera" olej smarujący który to (olej) rozdziela, współpracujące ze sobą części (czop i panewkę), a dokładniej, powstające wskutek obrotów, dynamicznie ciśnienie, "rozdziela" ten czop od panewki. Powstający wówczas , film olejowy, jest mikrowarstwą, rozdzielającą współpracujące elementy. Ta właśnie mikrowarstwa oleju, daje tarcie płynne (czyli najkorzystniejszy jego rodzaj) minimalizujący straty wynikające właśnie z niego (tarcia). Przy łożyskach o płynnym tarciu, czop i panewka, są "oddalone" od siebie warstwą powstałego filmu olejowego.


    Kolega ma rację, dlatego też stosuje się odpowiednie pasowanie dla danej w miarę stałej prędkości obrotowej. Dlatego przy niewielkich obrotach o dużym obciążeniu czy nacisku stosuje się smarowanie mgłą olejową. Ale to kosztowne rozwiązanie gdyż wymaga agregatu i odpowiedniej instalacji.
  • #114
    Zygmunt_mt
    Level 23  
    cooltygrysek wrote:
    Zygmunt_mt wrote:
    Odnośnie zaś filmu olejowego, to niestety masz o tym skromne pojęcie. Film olejowy jest konsekwencją tarcia płynnego, które występuje po osiągnięciu odpowiednich obrotów wału. Mówiąc w elementarnym skrócie, wał jakby "zabiera" olej smarujący który to (olej) rozdziela, współpracujące ze sobą części (czop i panewkę), a dokładniej, powstające wskutek obrotów, dynamicznie ciśnienie, "rozdziela" ten czop od panewki. Powstający wówczas , film olejowy, jest mikrowarstwą, rozdzielającą współpracujące elementy. Ta właśnie mikrowarstwa oleju, daje tarcie płynne (czyli najkorzystniejszy jego rodzaj) minimalizujący straty wynikające właśnie z niego (tarcia). Przy łożyskach o płynnym tarciu, czop i panewka, są "oddalone" od siebie warstwą powstałego filmu olejowego.


    Kolega ma rację, dlatego też stosuje się odpowiednie pasowanie dla danej w miarę stałej prędkości obrotowej. Dlatego przy niewielkich obrotach o dużym obciążeniu czy nacisku stosuje się smarowanie mgłą olejową. Ale to kosztowne rozwiązanie gdyż wymaga agregatu i odpowiedniej instalacji.

    Dzięki za "wsparcie", w oczywistej sprawie. W dawnej Hucie im. Sendzimira (obecnie Mittal), ssawy taśm aglomeracyjnych (bardzo ważne urządzenie), choć nie tylko one, miały właśnie takie panewki (łożyska). Napęd tych ssaw był realizowany silnikami SYNCHRONICZNYMI. Po to właśnie, by w momencie przejścia do stanu normalnej pracy, obroty urządzenia były stałe. Ponieważ miałem wielusetkrotnie okazję remontowania tych urządzeń, wiem jak wielką uwagę poświęcano właśnie łożyskowaniu. Tak wirniki samych ssaw, jak i wirniki silników synchronicznych, były łożyskowane właśnie na łożyskach o płynnym tarciu. Wymagana była wysoka dokładność dopasowania powierzchni roboczych panewek, do czopów, jak i ich luzy łożyskowe. Byli określeni pracownicy, którzy wykonywali tą czynność i nikt inny, nie mógł się tym zająć. Była to bardzo odpowiedzialna i wymagająca ogromnej dokładności robota (czujnik mikrometryczny, mikrometry, pomiar luzów lub wcisków przy pomocy sprężynek ołowianych), dokładne dopasowanie powierzchni poprzez skrobanie i "kalkowanie", wylewki babbitowej.
    P.S. Łożyska babbitowe stosowane są m.in również w klatkach walców zębatych walcarek hutniczych. Na temat tarcia płynnego jest wiele opracowań, których tutaj nie cytuję, bo zbytnio odbiegają od otwartego tematu. Pozwolę sobie tylko na wspomnienie nazwiska (zmarłego w 2010 r.), będącego autorem wielu opracowań dotyczących walcowni, w tym i klatek walców zębatych, zatem i ich ułożyskowania, prof.zw. dr.hab. inż. Władysława Dobruckiego, mojego Wykładowcy akademickiego, na Krakowskiej Akademii Górniczo - Hutniczej w latach 1970-1974.
  • #115
    Sqerty
    Level 18  
    Panowie postanowiłem sobie zrobić jeszcze jedno imadło lecz tym razem takie do wiertarki stołowej żeby mi elementów z rąk podczas wiercenia nie wyrywało.
    Zamiast śruby do zaciskania użyłem wyciskarki do silikonu, dzięki czemu jestem w stanie dużo szybciej zamocować element w szczękach niż w tradycyjnym imadle.

    Zobaczcie filmik z pracy jak i z efektów oraz napiszcie opinie o konstrukcji.


    Link
  • #116
    SylwekK
    Level 31  
    Pomysł genialny w prostocie :) Zastanawiam się tylko ile wytrzyma ta "pompka", bo przez moje ręce już kilka różnych wyciskarek przeszło... zazwyczaj w jedną stronę i na złom.
  • #117
    User removed account
    Level 1  
  • #118
    Zygmunt_mt
    Level 23  
    bialy20 wrote:
    Nie bardzo widzę potrzebę takiego imadła w domu... Miałoby sens przy dużej ilości obrabianych elementów. Ale wtedy kłania się trwałość tego posuwu. Nie wygląda też na zbyt ergonomiczne. Zwykła śruba pociągowa ze sporym skokiem byłaby lepsza, moi zdaniem.

    Każdy robi co uważa i jak uważa. Też poddaję w wątpliwość trwałość takiej "śruby pociągowej" z wyciskarki. Tam jest zwykły pręt, na którym jest przesuwane blacha o nieco większym niż przekrój pręta wymiarze. I zacisk tej blachy poprzez jej jakby "ukośne" położenie, realizuje przesuw. Trochę podobnie jak w ścisku stolarskim, z tym że na ścisku stolarskim czasami bywają dodatkowo ząbki. Odnośnie tego sporego skoku, to nie bardzo podzielam Twoje zdanie. Bo przy relatywnie wysokim skoku gwintu, występująca na tworzącej gwintu siła poosiowa jest tym mniejsza, im większy jest skok. Wynika to z podstawowej zasady pracy gwintu, że jest on nawinięciem równi pochyłej na trzpień. Im wyższy skok zatem, tym mniejsza siła poosiowa, (zaciskająca imadło) bo kąt nachylenia linii śrubowej jest większy. Większe skoki, lub też gwinty wielokrotne (zwane przez tokarzy "wielowchodowymi") stosowane są tam gdzie chodzi o szybkość przemieszczania się nakrętki po śrubie, a nie tam, gdzie liczy się wielkość siły poosiowej. Krótko mówiąc. Mniejszy skok, większa siła poosiowa, większy, mniejsza. Oczywiście ilość obrotów potrzebnych do wykonania określonego przesuwu, ma się do skoku odwrotnie. Mniejszy skok, więcej obrotów, większy skok, mniej (obrotów). To są elementarne zasady mechaniki.
  • #119
    Mobali
    Level 37  
    bialy20 wrote:
    Nie bardzo widzę potrzebę takiego imadła w domu...
    Jak dla mnie, jest akurat odwrotnie - dobre, proste i bardzo przydatne uzupełnienie warsztatu. Co ważne, szybkość mocowania obrabianego przedmiotu jedną ręką przemawia za taką właśnie konstrukcją.
    bialy20 wrote:
    Nie wygląda też na zbyt ergonomiczne.
    I tu też się nie zgodzę z przedmówcą. Urządzenie wygląda na ergonomiczne i bardzo łatwe w użyciu. Nie widzę w nim żadnych potencjalnie słabych punktów. Autor wyraźnie opisał do czego ma służyć to imadło i w tych zadaniach - w mojej opinii - sprawdzi się idealnie.
    Zygmunt_mt wrote:
    Miałoby sens przy dużej ilości obrabianych elementów.
    Akurat przy bardzo dużej ilości obrabianych elementów i próbie użycia przy "masówce" ten pomysł chyba straci sens - wtedy ujawnią się słabe punkty, a przede wszystkim da o sobie znać stosunkowo niewielka wytrzymałość i trwałość wyciskacza.

    Reasumując, pomysł jest genialny w swojej prostocie. Sądzę, że gdyby całość wykonać z lepszych (czytaj: trwalszych) elementów, imadło nadaje się do wdrożenia do normalnej produkcji. Przy rozsądnej cenie sam kupiłbym tego typu urządzenie.
  • #120
    Zygmunt_mt
    Level 23  
    Mobali wrote:
    Zygmunt_mt napisał:
    Miałoby sens przy dużej ilości obrabianych elementów.
    Akurat przy bardzo dużej ilości obrabianych elementów i próbie użycia przy "masówce" ten pomysł chyba straci sens - wtedy ujawnią się słabe punkty, a przede wszystkim da o sobie znać stosunkowo niewielka wytrzymałość i trwałość wyciskacza.
    Korekta. Ja tego nie napisałem, tylko zacytowałem. Nie podzielam zdania autora.

    Dodano po 7 [minuty]:

    Mobali wrote:
    Reasumując, pomysł jest genialny w swojej prostocie
    Ha,ha No tak. Ale czas jego wykonania będzie wielokrotnie dłuższy niż czas jego użytkowania. Bo go po prostu trafi zaraz lub niedługo po wykonaniu szlag. Ludzie myślta trochę. Toż wyciskarka do silikonu, kupiona za 4PLN, nie może trwać wiecznie. Ona jest jak to ktoś rzekł na raz. Bo producent już czeka z nową, by ją sprzedać, aby klient ją kupił..