Witajcie. Od razu zaznaczam, że w temacie samochodów jestem zielona. Sprawa dotyczy Suzuki Grand Vitara. Od jakiegoś czasu podczas jazdy zaczął się włączać tryb awaryjny. Komputer wskazywał na to, że zapchany jest dpf. Wskutek tego został on przeczyszczony- tryb awaryjny przestał się uruchamiać, wydawało się, że jest po problemie. Samochód był w tym samym miesiącu z innego powodu u mechanika- wyjmowana była skrzynia biegów. Może to przypadek, a może i nie, ale po tym tryb awaryjny znów zaczął się włączać (przez ten czas samochód zrobił jakieś 300-400km). Ponowna wizyta u elektronika i tym razem komunikat o uszkodzonym/błędzie EGR oraz o zapchanym dpf. Z tego co zrozumiałam to elektronik usunął ten błąd EGR i otworzył egr, natomiast wciąż wyskakiwał błąd o zapchanym dpf (to jest błąd p2002). Czy jest to możliwe, aby filtr zdążył przez ten czas się zapchać? Co polecacie teraz zrobić, bo ja już załamuję ręce. Ciągle jestem odsyłana od mechanika do mechanika, a tryb awaryjny jak się włączał, tak się włącza, a w kieszeni coraz mniej kasy. Czy jest tu ktoś, kto potrafi rozwiązać tą zagadkę? 