Niestety jak wiadomo wszystkie fabrycznie produkowane urządzenia posiadają oprócz deklarowanych przez producenta właściwości i parametrów, mankamenty których ilość i rodzaj bezpośrednio przekłada się na funkcjonalność produktu. Kupując urządzenie godzimy się na znane przypadłości, lub odkrywamy nowe niedokumentowane właściwości zarówno te pozytywne jak i negatywnie wpływające na użytkowanie sprzętu.
Ładowanie akumulatorków przez H2n, a właściwie jego brak – problem nr.1
W dzisiejszych czasach brak możliwości ładowania ogniw w urządzeniu nimi zasilanym, a posiadającym złącze USB, jest co najmniej niepraktyczne jeśli nie po prostu głupie. Jednak na takie właśnie rozwiązanie zdecydował się producent rejestratora, zapewne ze względu na koszt zastosowania odpowiednio niezawodnej wbudowanej ładowarki. O ile w przypadku ogniwa li-ion metoda ładowania pozwala użyć tanich i prostych układów, o tyle ładowanie 2 szeregowo połączonych akumulatorków ni-mh / ni-cd jest już nieco bardziej skomplikowane. Chociaż sprzętowo wymagało by to dodania specjalizowanego układu, lub tylko jednej przetwornicy sterowanej już istniejącym procesorem (posiada ADC i zegar do kontroli napięcia i lub czasu ładowania). Po podłączeniu zoom-a do gniazda USB nie uda się naładować akumulatorków nawet prądem kilku miliamperów, za to będzie przez cały czas pobierany z baterii prąd około 20µA (taki jak przy wyłączonym urządzeniu).
Może gdyby obudowa była z przyzwoitych 'metalowych' materiałów, to nie czepiałbym się do każdorazowego wyjmowania i wkładania „paluszków”. Niestety plastik klapki baterii po kilkuset cyklach z pewnością straci nieco na dopasowaniu, a tego każdy szanujący sprzęt użytkownik wolałby uniknąć. Na marginesie cała obudowa jest plastikowa, a szkoda, bo użycie metalowej rozwiązało by zapewne kolejny problem, o którym wspomnę nieco dalej.
Na szczęście (lub nieszczęście dla użytkowników jednorazowych baterii i wątpliwej jakości kabli USB) jest pewien sposób umożliwiający ładowanie w H2n akumulatorków niewielkim prądem, jednak zupełnie wystarczającym w przypadku sporadycznego użytkowania (np. jak u mnie sprzęt w plenerze raz na 3 dni może tydzień). 'Hack' ten wynika z zastosowanej przetwornicy napięcia z funkcją przełączania pomiędzy zasilaniem USB a bateryjnym. Wystarczy obniżyć napięcie USB z 5V do około 3.8V aby prąd z gniazda USB zaczął dostawać się do pojemnika z bateriami. W najprostszej wersji wystarczy w szereg z +5V dodać 10 omowy rezystor, chociaż lepszym sposobem było by użycie stabilizatora. Ładowanie niskim prądem ma oczywiście również tę zaletę, że ogniwa AA są mniej 'stresowane'.
Poniżej wartości prądów i napięć dla ładowania 'pustych' akumulatorków ni-mh
napięcie na ogniwach 2.6V
VUSB pobór prądu z USB
3.3V jakakolwiek reakcja na zasilanie
3.7V 100mA charge
3.8V 130mA
3.9 160mA --próg załączenia ładowania
4.0 190mA
4.1 220mA --próg odłączenia ładowania
Od powyższych prądów należy odliczyć około 60-80mA na zasilanie nagrywarki, która musi pozostać w trybie włączenia na czas ładowania. W innym razie po około minucie ładowanie jest przerywane.
Zakłócenia (emif) – problem nr.2
Jak już wiemy z pierwszej części, konstruktorzy nie przyłożyli się nadmiernie by uczynić zoom H2n profesjonalnym urządzeniem, o czym świadczy min. tandetny plastik, zamiast jakiejkolwiek metalowej obudowy, lub choćby tworzywa zapewniającego dokładniejsze ekranowanie elektryczne. Niedoróbka braku porządnego ekranu doskonale daje się we znaki kiedy użytkujemy urządzenie w pobliżu źródeł silnych pól em. (głównie zakresu mikrofalowego). Nawet BTS stojący w odległości 80m potrafi utrwalić swoje działanie na nagraniu. W tym miejscu tylko przelotem wspomnę o nagminnym przekraczaniu jakichkolwiek norm (a właściwie to braku rzetelnych norm chroniących ludzkie zdrowie pod kątem wszechobecnego zalewu mikrofal głównie na terenach wielkomiejskich – dramat to mało powiedziane co się w tym temacie wyczynia od dłuższego już czasu, a będzie jeszcze gorzej 5G etc...).
Jak widać (lub nie) na zdjęciach projektant łaskawie podłączył do masy dwie siatki ekranujące mikrofon, jednak po bokach pozostawił szczelinę. Tył obudowy od strony baterii również nie ekranuje urządzenia, co sprzyja 'wciekaniu' zakłóceń do wnętrza urządzenia i indukowaniu się ich w przewody doprowadzające sygnał z mikrofonów do płyty przedwzmacniaczy.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem, to skręcenie przewodów dostarczających sygnał z 4 mikrofonów.
W tym celu należy uwolnić konektory znajdujące się w plastikowych wtyczkach delikatnie podważając zatrzaski. Chyba że ktoś woli odlutowanie i przylutowanie przewodów do delikatnych przetworników to już jego sprawa. Niestety uczynienie z wyprowadzeń skrętki nie przyniosło zadowalającego rezultatu. Dopiero zastosowanie miniaturowych rdzeni toroidalnych spowodowało wystarczająco dużą eliminację zakłóceń, by te przestały być dokuczliwe. Po skręceniu przewodów pozostaje jeszcze ich na tyle dużo aby nawinąć po dwa zwoje na rdzeniu. Rdzeń należy umieścić jak najbliżej pcb (patrz zdjęcie). Niestety typ użytego ferrytu jest mi nie znany, zastosowałem pierwszy lepszy z magazynu krótkofalowca
Po przeróbce w miejscach gdzie mikrofon zbierał śmieci z BTSa w tym momencie nic nie słychać, chociaż bez ekranu producenta w postaci siatek, samo dodanie ferrytów nie eliminowało problemu w 100%.
Mógłbym jeszcze wymienić parę przypadłości związanych z torem audio (min. hiss na poziomie szumu w jednym kanale w trybie xy przy najmniejszym wzmocnieniu). Będę jednak kończył te przydługie opowiadanie z nadzieją że powyższe informacje pomogą cieszyć się bardziej, jak by nie patrzeć dość przyzwoitym sprzętem jak na amatorskie zapotrzebowanie.
Mimo stosunkowo nowoczesnego chipsetu, niedosyt pozostawia dość wysoki pobór prądu na poziomie grubo ponad 50mA. Praktycznie taki sam w trybie gotowości jak i rejestracji. Urządzenie nigdy też nie wyłączy się samoczynnie – potrafi wyczerpać baterie na nic nierobieniu (w rzeczywistości cały czas buforuje deklarowane kilka sekund nagrania, aby po wciśnięciu 'rec' zapisać je na kartę SD).
Po prawie rocznej eksploatacji mogę pochwalić stabilność firmware który uległ tylko jednej awarii, niestety żaden watchdog nie zresetował zamarłego w momencie odłączenia kabla USB programu. Mikrofon był wtedy w trybie urządzenia audio podłączonego do PC.
H2n z ładowarką na attiny13
W załącznikach pdf-y z głównym chipsetem użytym do budowy H2n, oraz wsad i źródło w asm z opisem do ładowarki na tiny13
Fajne? Ranking DIY
