Panelowy miernik poboru mocy/zużycia energii elektrycznej typu P06S-20 oraz P06S-100
Otrzymałem do testów dwa powyższe mierniki mocy/energii. Z wyglądu są identyczne, jedyna różnica to dołączony do mocniejszej wersji przekładnik. Wymiary modułu to 85x47 mm (część wpuszczana w obudowę), głębokość: 24 mm, panel czołowy ma wymiary 90x55 mm, a wyświetlacz 55x30 mm.
Wersja słabsza (20 A/4,4 kW) wyposażona jest bocznik pomiarowy o rezystancji 3 mΩ, natomiast wersja mocniejsza (100 A/22 kW) posiada zewnętrzny przekładnik prądowy o przekładni 2000:1 (lub jak kto woli 50 A/25 mA) typu DL-CT10CL. Sam przekładnik, zdaniem producenta, przystosowany jest do pomiaru prądu o natężeniu nieprzekraczającym 150 A. Pobór mocy licznika wynosi poniżej 1 W. Licznik wyposażony jest w jeden przycisk, za pomocą którego możemy włączyć lub wyłączyć podświetlenie, ustawić alarm przeciążenia mocy, oraz wyzerować licznik energii. Wyboru funkcji dokonuje się poprzez zróżnicowany czas przytrzymania przycisku. Nie ma jednak powodów do obaw, gdyż różnice czasu są na tyle długie, że ryzyko przypadkowego wykasowania licznika energii jest znikome. Warto nadmienić, że licznik zachowuje wskazania po odłączeniu zasilania. Nie zachowuje natomiast stanu podświetlania ekranu - każdorazowo po zaniku zasilania uruchamia się z włączonym podświetleniem.
W pudełku, oprócz miernika i ew. przekładnika, znajdziemy skromną instrukcję obsługi, wydrukowaną na kartce formatu (mniej więcej) A6. Po jednej stronie kartki jest wersja angielska, po drugiej - chińska.
Oba mierniki oparte są o to samo PCB, różniące się jedynie konfiguracją rezystorów. W wersji 20 A są to dwa połączone równolegle rezystory 6 mΩ w rozmiarze 2512, tworzące bocznik pomiarowy, zaś w wersji 100 A (wyposażonej w przekładnik) jest to rezystor 1 Ω w rozmiarze 0603. Przy maksymalnym prądzie 20 A na boczniku odłoży się napięcie 60 mV, co da 0,6 W na rezystor (rezystory w tym rozmiarze mogą rozproszyć 1 W). W wersji z przekładnikiem, przy prądzie maksymalnym 100 A, przez bocznik popłynie prąd 50 mA, co będzie odpowiadało spadkowi napięcia na poziomie 50 mV i mocy 2,5 mW, z czym rezystor w rozmiarze 0603 powinien sobie bez trudu poradzić. Sercem układu jest specjalizowany mikrokontroler HT5019. To dedykowany układ do budowy jednofazowych mierników mocy, oparty o jądro M0, posiadający 128 kB pamięci FLASH. Drugi układ scalony obecny na płycie (VK1621B) to driver LCD (32x4). Za zasilanie elektroniki odpowiada prymitywny zasilacz beztransformatorowy, zbudowany z kondensatora i rezystora. Brak jest jakiegokolwiek zabezpieczenia tego zasilacza (nie licząc rezystora). Sugeruję też wyjęcie płytki z obudowy i jej doczyszczenie, gdyż w obu miernikach znalazłem resztki topnika (głównie od strony wyświetlacza) i co gorsza kropelki spoiwa lutowniczego.
Widok po zdjęciu tylnej osłony:
Podłączenie obu modułów jest bardzo proste - wyposażone są w solidne złącze śrubowe, którego dwa zaciski, opisane jako L i N, służą do podłączenia zasilania. W wersji 20 A odbiornik podłącza się między zacisk L i zacisk "1" (bocznik jest na przewodzie N). W przypadku wersji z przekładnikiem (podłączony do zacisków "1" i "2") ważny jest kierunek założenia przekładnika na przewód - jest na nim strzałka, która powinna wskazywać w kierunku "zera" (L -> N). Odwrotne założenie będzie skutkowało brakiem wskazań mocy czynnej oraz współczynnika mocy.
Wykonanie mierników nie jest jakieś przesadnie solidne, ale obudowa nie sprawia wrażenia jakby się miała rozpaść w rękach. Niestety nie można mówić o żadnej wodo-/pyłoodporności tego miernika. Trochę razi też przycisk, który jest mikro-włącznikiem wystającym przez otwór w obudowie (bez żadnego klawisza/nakładki). Kolejna kwestia to brak znaku CE... niby bez znaczenia ale bez tego znaku towar nie może być dopuszczony do obrotu na terenie UE. Nie wiem czy jest to kwestia mojego egzemplarza, ale wersja 20 A ma wyraźnie gorszy wyświetlacz - ma bardzo małe kąty widzenia, a po włączeniu podświetlenia staje się praktycznie nieczytelny. W wersji 100 A (również mój, kupiony wcześniej, egzemplarz) wyświetlacz ma wzorową czytelność, zarówno bez jak i z podświetleniem:
Urządzenie nie posiada żadnych certyfikatów, a producent nie określa nawet dokładności pomiarów. Rozdzielczość wskazań jest następująca:
napięcie: 1 V
moc: 0,01 W (poniżej 100 W)
prąd: 0,01 A (poniżej 10 A)
współczynnik mocy: 0,01 (1%)
energia: 0,01 kWh (do 1000 kWh)
częstotliwość: 1 Hz
Wartości w nawiasach są granicą najniższego zakresu pomiarowego, wyższe wartości mogą być mierzone ale ze zredukowaną rozdzielczością.
Na potrzeby testów zaimprowizowałem stanowisko pomiarowe, w którym połączyłem obydwa mierniki szeregowo:
Jako odniesienie używałem miernika mocy typu GB202 oraz dwóch multimetrów (UT-139C do pomiaru prądu i AN8008 do pomiaru napięcia).
Pierwszy test polegał na podłączeniu obciążenia w postaci żarówki o mocy nominalnej 40W:
Wydawać by się mogło, że wskazania współczynnika mocy w zasadzie dyskwalifikują mój miernik "referencyjny", ale zamiana układu, tak by miernik GB202 był podłączony jako ostatni sprawiła, że wyniki zaczęły się zgadzać:
BG202 (żarówka 40 W):
U = 234,3 V
I = 0,179 A
P = 42,8 W
PF = 1,00
Zatem w kolejnych próbach watomierz GB202 był podłączony jako ostatni:
Próba nr 2 (obciążenie zasilacza 100 W):
Kolejną próbą miało być obciążenie zasilaczem laboratoryjnym o mocy 0,5 kW, obciążonym 150 W aktywnym obciążeniem... niestety miało być, bo sztuczne obciążenie poddało się po kilkunastu sekundach pracy pod maksymalnym obciążeniem.
Próba nr 3 (obciążenie zasilacza 150 W):
Nim zdążyłem przejrzeć odczyty z GB202 - tranzystor w obciążeniu uległ przebiciu.
Próba nr 4 (inny zasilacz, obciążenie w zakresie 50-110 W):
Próba nr 5 (toster 1 kW):
Próba nr 6 (czajnik 2,4 kW):
Jak widać urządzenia nieco się rozmijają w kwestii wskazań, ale jak na wskaźnik, rozbieżności takie są do przyjęcia.
Na koniec jeszcze trzy pomiary współczynnika mocy wraz z przebiegami prądu i napięcia:
Żarówka:
PF = 0,99
φ = 8°
Lutownica transformatorowa:
PF = 0,90
φ = 346° (-14°)
Wiertarka z regulatorem obrotów:
PF = 0,29
φ = 348° (-12°)
Jak widać z powyższych zrzutów, nie jest to zwykły cos φ, a wygląda, że w miarę prawidłowo obliczony Power Factor.
Podsumowując - oba mierniki działają prawidłowo i z powodzeniem nadają się do długoterminowego monitorowania zużycia prądu przez jakieś urządzenie lub jako podlicznik. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że urządzenie nie było przebadane przez żadne renomowane laboratorium i nie posiada praktycznie żadnych zabezpieczeń. Jest co prawda slot izolacyjny między zaciskami L i N, oraz równolegle do tych zacisków włączony jest warystor VDR 10D471K. Brak jest jednak jakiegokolwiek bezpiecznika, który miałby się przepalić po zadziałaniu warystora. Mimo tych niedoskonałości, z powodzeniem, już trzeci rok używam takiego miernika zabudowanego w rozdzielnicy elektrycznej do monitorowania zużycia energii przez zewnętrzne odbiorniki na działce (hydrofor, sadzawka, brama). Rozdzielnica jest umieszczona na ścianie budynku i nie jest hermetyczna, a licznik przetrwał już drugą zimę i działa bez zarzutu. Trzeba tylko pamiętać, że nie jest to przyrząd laboratoryjny, a jego wskazania należy traktować orientacyjnie.
Załączam też przetłumaczoną przeze mnie instrukcję obsługi.
Otrzymałem do testów dwa powyższe mierniki mocy/energii. Z wyglądu są identyczne, jedyna różnica to dołączony do mocniejszej wersji przekładnik. Wymiary modułu to 85x47 mm (część wpuszczana w obudowę), głębokość: 24 mm, panel czołowy ma wymiary 90x55 mm, a wyświetlacz 55x30 mm.
Wersja słabsza (20 A/4,4 kW) wyposażona jest bocznik pomiarowy o rezystancji 3 mΩ, natomiast wersja mocniejsza (100 A/22 kW) posiada zewnętrzny przekładnik prądowy o przekładni 2000:1 (lub jak kto woli 50 A/25 mA) typu DL-CT10CL. Sam przekładnik, zdaniem producenta, przystosowany jest do pomiaru prądu o natężeniu nieprzekraczającym 150 A. Pobór mocy licznika wynosi poniżej 1 W. Licznik wyposażony jest w jeden przycisk, za pomocą którego możemy włączyć lub wyłączyć podświetlenie, ustawić alarm przeciążenia mocy, oraz wyzerować licznik energii. Wyboru funkcji dokonuje się poprzez zróżnicowany czas przytrzymania przycisku. Nie ma jednak powodów do obaw, gdyż różnice czasu są na tyle długie, że ryzyko przypadkowego wykasowania licznika energii jest znikome. Warto nadmienić, że licznik zachowuje wskazania po odłączeniu zasilania. Nie zachowuje natomiast stanu podświetlania ekranu - każdorazowo po zaniku zasilania uruchamia się z włączonym podświetleniem.
W pudełku, oprócz miernika i ew. przekładnika, znajdziemy skromną instrukcję obsługi, wydrukowaną na kartce formatu (mniej więcej) A6. Po jednej stronie kartki jest wersja angielska, po drugiej - chińska.
Oba mierniki oparte są o to samo PCB, różniące się jedynie konfiguracją rezystorów. W wersji 20 A są to dwa połączone równolegle rezystory 6 mΩ w rozmiarze 2512, tworzące bocznik pomiarowy, zaś w wersji 100 A (wyposażonej w przekładnik) jest to rezystor 1 Ω w rozmiarze 0603. Przy maksymalnym prądzie 20 A na boczniku odłoży się napięcie 60 mV, co da 0,6 W na rezystor (rezystory w tym rozmiarze mogą rozproszyć 1 W). W wersji z przekładnikiem, przy prądzie maksymalnym 100 A, przez bocznik popłynie prąd 50 mA, co będzie odpowiadało spadkowi napięcia na poziomie 50 mV i mocy 2,5 mW, z czym rezystor w rozmiarze 0603 powinien sobie bez trudu poradzić. Sercem układu jest specjalizowany mikrokontroler HT5019. To dedykowany układ do budowy jednofazowych mierników mocy, oparty o jądro M0, posiadający 128 kB pamięci FLASH. Drugi układ scalony obecny na płycie (VK1621B) to driver LCD (32x4). Za zasilanie elektroniki odpowiada prymitywny zasilacz beztransformatorowy, zbudowany z kondensatora i rezystora. Brak jest jakiegokolwiek zabezpieczenia tego zasilacza (nie licząc rezystora). Sugeruję też wyjęcie płytki z obudowy i jej doczyszczenie, gdyż w obu miernikach znalazłem resztki topnika (głównie od strony wyświetlacza) i co gorsza kropelki spoiwa lutowniczego.
Widok po zdjęciu tylnej osłony:
Podłączenie obu modułów jest bardzo proste - wyposażone są w solidne złącze śrubowe, którego dwa zaciski, opisane jako L i N, służą do podłączenia zasilania. W wersji 20 A odbiornik podłącza się między zacisk L i zacisk "1" (bocznik jest na przewodzie N). W przypadku wersji z przekładnikiem (podłączony do zacisków "1" i "2") ważny jest kierunek założenia przekładnika na przewód - jest na nim strzałka, która powinna wskazywać w kierunku "zera" (L -> N). Odwrotne założenie będzie skutkowało brakiem wskazań mocy czynnej oraz współczynnika mocy.
Wykonanie mierników nie jest jakieś przesadnie solidne, ale obudowa nie sprawia wrażenia jakby się miała rozpaść w rękach. Niestety nie można mówić o żadnej wodo-/pyłoodporności tego miernika. Trochę razi też przycisk, który jest mikro-włącznikiem wystającym przez otwór w obudowie (bez żadnego klawisza/nakładki). Kolejna kwestia to brak znaku CE... niby bez znaczenia ale bez tego znaku towar nie może być dopuszczony do obrotu na terenie UE. Nie wiem czy jest to kwestia mojego egzemplarza, ale wersja 20 A ma wyraźnie gorszy wyświetlacz - ma bardzo małe kąty widzenia, a po włączeniu podświetlenia staje się praktycznie nieczytelny. W wersji 100 A (również mój, kupiony wcześniej, egzemplarz) wyświetlacz ma wzorową czytelność, zarówno bez jak i z podświetleniem:
Urządzenie nie posiada żadnych certyfikatów, a producent nie określa nawet dokładności pomiarów. Rozdzielczość wskazań jest następująca:
napięcie: 1 V
moc: 0,01 W (poniżej 100 W)
prąd: 0,01 A (poniżej 10 A)
współczynnik mocy: 0,01 (1%)
energia: 0,01 kWh (do 1000 kWh)
częstotliwość: 1 Hz
Wartości w nawiasach są granicą najniższego zakresu pomiarowego, wyższe wartości mogą być mierzone ale ze zredukowaną rozdzielczością.
Na potrzeby testów zaimprowizowałem stanowisko pomiarowe, w którym połączyłem obydwa mierniki szeregowo:
_____________ _____________
| | | |
WE ======| GB202 |====..====| P06S-100 |-----.
|___________| || |___________| |
|| _____________ |
|| | | |
''====| P06S-20 |=====O===== WY
|___________|Jako odniesienie używałem miernika mocy typu GB202 oraz dwóch multimetrów (UT-139C do pomiaru prądu i AN8008 do pomiaru napięcia).
Pierwszy test polegał na podłączeniu obciążenia w postaci żarówki o mocy nominalnej 40W:
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | Multimetry | U [V] | 238 | 236 | 236,4 | 237,0 | I [A] | 0,18 | 0,18 | 0,234 | 0,184 | P [W] | 43,27 | 43,35 | 43,6 | 43,68 | PF | 0,99 | 0,99 | 0,80 | - |
Wydawać by się mogło, że wskazania współczynnika mocy w zasadzie dyskwalifikują mój miernik "referencyjny", ale zamiana układu, tak by miernik GB202 był podłączony jako ostatni sprawiła, że wyniki zaczęły się zgadzać:
BG202 (żarówka 40 W):
U = 234,3 V
I = 0,179 A
P = 42,8 W
PF = 1,00
Zatem w kolejnych próbach watomierz GB202 był podłączony jako ostatni:
_____________
| |
WE ======..====| P06S-100 |-----.
|| |___________| |
|| _____________ | _____________
|| | | | | |
''====| P06S-20 |=====O=====| GB202 |==== WY
|___________| |___________|Próba nr 2 (obciążenie zasilacza 100 W):
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | U [V] | 238 | 236 | 236,3 | I [A] | 0,64 | 0,65 | 0,621 | P [W] | 118,2 | 118,8 | 118,3 | PF | 0,77 | 0,77 | 0,78 |
Kolejną próbą miało być obciążenie zasilaczem laboratoryjnym o mocy 0,5 kW, obciążonym 150 W aktywnym obciążeniem... niestety miało być, bo sztuczne obciążenie poddało się po kilkunastu sekundach pracy pod maksymalnym obciążeniem.
Próba nr 3 (obciążenie zasilacza 150 W):
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | U [V] | 237 | 236 | ? | I [A] | 0,95 | 0,97 | ? | P [W] | 179,6 | 180,8 | ? | PF | 0,79 | 0,79 | ? |
Nim zdążyłem przejrzeć odczyty z GB202 - tranzystor w obciążeniu uległ przebiciu.
Próba nr 4 (inny zasilacz, obciążenie w zakresie 50-110 W):
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | U [V] | 239 | 240 | 238,8 | I [A] | 0,35 | 0,35 | 0,338 | P [W] | 50,50 | 50,42 | 49,8 | PF | 0,60 | 0,60 | 0,6 |
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | U [V] | 239 | 237 | 237,6 | I [A] | 0,51 | 0,51 | 0,503 | P [W] | 76,35 | 76,62 | 75,2 | PF | 0,63 | 0,63 | 0,63 |
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | U [V] | 240 | 238 | 238,2 | I [A] | 0,68 | 0,69 | 0,659 | P [W] | 101,8 | 102,5 | 100,1 | PF | 0,62 | 0,62 | 0,63 |
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | U [V] | 239 | 238 | 237,9 | I [A] | 0,74 | 0,75 | 0,72 | P [W] | 111,8 | 112,4 | 110,2 | PF | 0,62 | 0,62 | 0,61 |
Próba nr 5 (toster 1 kW):
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | U [V] | 240 | 239 | 239,0 | I [A] | 4,21 | 4,27 | 4,150 | P [W] | 1,01 k | 1,02 k | 994,7 | PF | 0,99 | 0,99 | 0,98 |
Próba nr 6 (czajnik 2,4 kW):
| P06S-20 | P06S-100 | GB202 | U [V] | 235 | 234 | 233,6 | I [A] | 9,16 | 9,30 | 9,109 | P [W] | 2,14 k | 2,16 k | 2149 | PF | 0,99 | 0,99 | 0,99 |
Jak widać urządzenia nieco się rozmijają w kwestii wskazań, ale jak na wskaźnik, rozbieżności takie są do przyjęcia.
Na koniec jeszcze trzy pomiary współczynnika mocy wraz z przebiegami prądu i napięcia:
Żarówka:
PF = 0,99
φ = 8°
Lutownica transformatorowa:
PF = 0,90
φ = 346° (-14°)
Wiertarka z regulatorem obrotów:
PF = 0,29
φ = 348° (-12°)
Jak widać z powyższych zrzutów, nie jest to zwykły cos φ, a wygląda, że w miarę prawidłowo obliczony Power Factor.
Podsumowując - oba mierniki działają prawidłowo i z powodzeniem nadają się do długoterminowego monitorowania zużycia prądu przez jakieś urządzenie lub jako podlicznik. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że urządzenie nie było przebadane przez żadne renomowane laboratorium i nie posiada praktycznie żadnych zabezpieczeń. Jest co prawda slot izolacyjny między zaciskami L i N, oraz równolegle do tych zacisków włączony jest warystor VDR 10D471K. Brak jest jednak jakiegokolwiek bezpiecznika, który miałby się przepalić po zadziałaniu warystora. Mimo tych niedoskonałości, z powodzeniem, już trzeci rok używam takiego miernika zabudowanego w rozdzielnicy elektrycznej do monitorowania zużycia energii przez zewnętrzne odbiorniki na działce (hydrofor, sadzawka, brama). Rozdzielnica jest umieszczona na ścianie budynku i nie jest hermetyczna, a licznik przetrwał już drugą zimę i działa bez zarzutu. Trzeba tylko pamiętać, że nie jest to przyrząd laboratoryjny, a jego wskazania należy traktować orientacyjnie.
Załączam też przetłumaczoną przeze mnie instrukcję obsługi.
Fajne? Ranking DIY
