Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

[Rozwiązano] JCM800 - strzelanie (trzaski) powyżej pewnego poziomu sygnału

tomo.ko 09 Kwi 2019 18:29 1785 78
  • #61
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    Dla mnie to nie jest żaden problem przetestować twoje lampy, tylko czy warto przesyłać je do mnie przez pół Polski. Jak nie najdziesz nikogo w swojej okolicy to przetestuje ci te lampy w ostateczności.
  • TermopastyTermopasty
  • #62
    tomo.ko
    Poziom 3  
    Chyba nie będzie potrzeby. Zrobiłem test z parą lamp mocy i stwierdziłem, że żadna nie jest uszkodzona, bo.. uwaga... będzie ciekawie:):)
    Wzmacniacz z parą lamp (w "prawie" dowolnej konfiguracji) działa ok... Przy testowaniu wszystkich lamp (jedna była na "stałe", resztę zmieniałem), z dwukrotnie większym obciążeniem, nie było żadnych problemów. Myślę, że lamp nie trzeba testować w całym zbiorze kombinacji i nie ma czegoś takiego, że dwie konkretne się "gryzą". Kolumnę przepiąłem na 16 Omów. Pierw odpaliłem wzmacniacz na 4ech lampach, z 16 Om (wcześniej grałem na 4 Omach). No i nic.. Później testy z parą lamp. Podkręcałem mój "generator" dopóki mogłem słuchać i nie oblatywał mnie strach, że jak w takim momencie coś strzeli, to ogłuchnę... I żadnych problemów. Przynajmniej na sinusoidzie f=100Hz. Później zmieniałem gniazda, żeby i je wyeliminować. Również żadnych problemów.. Znów wróciłem do 4 lamp. Mierzyłem napięcie na pierwszym kondensatorze filtrującym (zaraz za prostownikiem).. Przy strzałach spada napięcie anodowe. Jak dłużej trzymam dźwięk, to nawet grubo poniżej 400V. Trafa zasilającego bym nie obwiniał, bo było liczone ze sporym naddatkiem. Myślałem o dławiku, ale on tylko filtruje. Ja nie mam za bardzo pomysłów.. Panowie Koledzy coś podejrzewacie? Nie wiem, czy to wina zasilania, ale dwie lampy słabiej obciążają zasilacz, więc może coś tam jest nie tak. Trafo głośnikowe też raczej nie, bo na 2 lampach obciążyłem je bardziej (głośniej), niż kiedykolwiek na 4ech.
  • #63
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    zaraz zaraz. Miałeś wsadzoną jedną lampę mocy i wsadzałeś następne sprawdzając z tą jedną. Pytanie w które podstawki je wsadzałeś? W zewnętrzne (1,4) czy wewnętrzne (2,3)? Rozumiem, że przy tym teście nie było problemów? To zmień teraz podstawki.
  • #64
    tomo.ko
    Poziom 3  
    Podstawki niestety zmieniałem. 1-4, 2-3, później jeszcze chyba 1-3. I nie było problemów. Tak, we wzmacniaczu jedna lampa była ciągle i tyko drugą do pary jej dostawiałem. Zostałby już chyba tyko prostownik. Bo dławik, nawet jeśli nie byłby najlepszy, to po prostu działałby, jak rezystor? Tam chyba nie ma co się za wiele złego dziać?
  • TermopastyTermopasty
  • #65
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    jeśli ci napięcie siada to wzrasta na pewno prąd. Może to być jakieś wzbudzenie, albo sam nie wiem co... na tę chwilę nie mam pomysłu.
  • #66
    tomo.ko
    Poziom 3  
    Puszczę anodowe przez amperomierz i zobaczę, co się z nim dzieje i gdzie je wciąga.
  • #67
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
  • #68
    tomo.ko
    Poziom 3  
    painlust napisał:
    Wciągać tak żeby napięcie spadało mogą tylko lampy mocy...

    Ale aż taki spadek? Zresztą, nie mierzyłem w każdym punkcie. Jutro pomierzę jeszcze przed prostownikiem i za dławikiem.
    Wtórne anodowe nawijałem drutem o średnicy 0,45mm (chyba wystarczy?). Na schemacie środkowy odczep anodowego nie jest połączony z masą (nie jest symetryzowane), tak też mam u siebie.
  • #69
    tomo.ko
    Poziom 3  
    Pomierzyłem, gdzie podczas trzasków, a więc i podczas spadku napięcia anodowego, wzrasta pobór prądu. Na odczepach trafa sieciowego nieznacznie spada napięcie (zdarzało się i o 10V) oraz oczywiście wzrasta prąd (z góra 100mA do nawet 400mA). Tuż za prostownikiem oczywiście wzrasta pobór prądu. Normalnie trzyma się na niskim poziomie (50mA-150mA na oko, bo multimetr też z mistrzostw świata nie wrócił). Podczas normalnej pracy, amperomierz najwięcej pokazywał chyba przed środkowym odczepem trafa głośnikowego (100mA). Podczas trzasków też chyba tam zaobserwowałem największy przepływ prądu (500mA +/-). Ostatnie miejsce, w którym mierzyłem, to między wyjściem dławika, a rezystorami 1kOm 5W. Prąd też tam oczywiście wzrasta...
    Tam skończyły się moje pomysły i zapał.. Tam też złapało mnie anodowe..;(( Miałem rozłączony przewód i wpięty amperomierz, normalnie to kiedy wyłączam wzmacniacz przełącznikiem na 0, to w głośnikach odpala się dźwięk i słychać jak schodzi napięcie. Po pomiarach odłączyłem po prostu przewód zasilający i kondensatory się nie rozładowały.;(;( Miałem wiele szczęścia, więc jeszcze mogę trochę pokombinować, ale nie wiem już gdzie szukać. Tzn. wiem- w końcówce.. Ale nie znam dokładnej przyczyny. Lampy w parze grają bez problemów. Podkręcałem je tak, że chyba już przekraczałem amplitudę dostarczaną maksymalnie przez inwerter.. I jest ok. W kwartecie zanim zdążę je nakręcić, to już strzela. Im dłużej trzymam na takim strzelaniu, tym później wraca dźwięk. Po takiej przypadłości słychać coś w rodzaju syczenia
  • Pomocny post
    #70
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
  • #71
    tomo.ko
    Poziom 3  
    Problem chyba rozwiązany;)
    Ostatnie, co zrobiłem, to mała, desperacka zmiana w kablach.. Mowa o kablach katod lamp mocy. Już tylko podejrzewałem to, ale bez żadnych nadziei. Zmiana miała na celu bardziej sprawdzenie i ew. ustawienie biasu , wstawienie na stałe rezystorów 1 Ohm/1% i uporządkowanie kabli przed wysłaniem wzmacniacza do Ciebie, Painlust, bo mnie już on wykończył.
    Teraz oczywiście nie wiem, czy to było powodem, czy może też przy tych zmianach coś przypadkowo ruszyłem i nieświadomie to naprawiłem. Otóż katody lamp (i S3) miałem połączone parami (tak, jak grają w P-P) i dopiero do gwiazdy masy. Oczywiście kable przesadnie grube (garaż by się spalił od przepięcia, a kablom by nic nie było).. Tym bardziej byłem zaskoczony. Poprowadziłem do masy każdą katodę osobnym kablem. Ustawiłem, a właściwie to sprawdziłem tylko bias. No i odpaliłem wzmacniacz, ale po to, żeby zobaczyć, co się dzieje ze spadkiem na rezystorze katody podczas trzasków. Tyle, że już nie mogłem ich wywołać.. Pierw moim "generatorem". Później zacząłem puszczać na końcówkę muzykę... Waliło trochę od "nieswoich" częstotliwości, ale to chyba bardziej z głośnika. Podpiąłem z powrotem zdemolowany preamp. No i żadnych problemów.. Później zacząłem wszystko w układzie "przywracać".. I gra jak trzeba!
    Powtarzam, że nie wiem, czy to prowadzenie katod parami było przyczyną. To zrobiłem świadomie... Podstawek raczej zbytnio nie ruszałem.. Kabel od anodowego na S2 trochę się przemieścił (po eksperymentach z pomiarem prądu). I to tyle. Reszty nie ruszałem.. Ew. dwie, zewnętrzne lampy mocy mają teraz rezystory między katodami+S3, a masą. I może to coś zmieniło?
    Jutro jeszcze potwierdzę, ale tak głośno jeszcze nigdy nie grał, noi nie było problemów..
    Czy takie coś mogło powodować problem? Czy jednak coś innego się ruszyło i nieświadomie coś naprawiłem? Wolałbym nie. No i czy rezystor przy katodzie mógł aż tyle zmienić? Jutro pewnie wrócę do poprzedniego układu, żeby potwierdzić, czy to powodowało problem.
  • #72
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
    Jak to określa się w telekomunikacji: "wstało po standardowych ruchach ściemniających" czyli nie da się ustalić ani przyczyny ani rozwiązania. Takie zycie.
  • #73
    tomo.ko
    Poziom 3  
    Niestety, tak szybko, jak się naprawiło, tak też szybko się popsuło.. Trzaski są dużo mniejsze. Ale nadal się pojawiają. Dzisiaj od pierwszego uruchomienia grał super- tak, jak wczoraj. Później połączyłem katody po staremu. Zaczęły się pojawiać trzaski. Ucieszyłem się, że znalazłem powód. Jednak po ponownym przełączeniu katod na osobne przewody, trzaski nadal występują. Podejrzewam, że przewody gdzieś między sobą łapią zakłócenia, na co zwrócił uwagę Kolega W.P. Bo jedyne co się zmienia podczas obecnych manewrów, to chyba ułożenie kabli- minimalnie gdzieś się zawsze przemieszczą... Jak przyglądam się teraz w sieci zdjęciom wnętrz wzmacniaczy, to tam najczęściej wszystkie przewody idą jednym pękiem.. Nie wiem, co może być nie tak..
  • #74
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe
  • #75
    tomo.ko
    Poziom 3  
    painlust napisał:
    Bylo dobrze to po co grzebales? Masz teraz problem na wlasne zyczenie.

    ;);) Przecież nie będę ze sobą nosił rozbebeszonego wzmacniacza;P Jakoś musiałem go złożyć.. A takie przypadkowe i nieświadome rozwiązanie problemu mało mnie satysfakcjonuje. Ale wracając do problemu, to tam już chyba losowość wchodzi w grę..
    Lampy chyba nie wymagają "wygrzewania" i innego "docierania", prawda? Bo zasadniczo, to już wzmacniacz nie trzaska, tak jak wcześniej, gdzie pojawiał się huk i spadek sygnału.. Teraz dźwięk albo lekko przerywa, albo "skwierczy".. albo jedno i drugie.Na boost trzeba mocno rozkręcić, żeby to wyłapać, na normal oczywiście słychać. Być może przez to początkowo obwiniałem preamp.. To na pewno nie jest przesterowanie. Z dźwiękiem ewidentnie dzieje się coś nieprawidłowego.. Może wczoraj w nocy było tak samo, ale nie rozkręcałem go aż tak mocno... W zasadzie, to wzmacniacz gra wedle własnego uznania;) Zaobserwowałem teraz, że po dłuższym graniu na dość mocnym sygnale, albo ja głuchnę, albo problem słabnie... Nie wiem, czy to kwestia wygrzania lamp... Styki w podstawkach podoginałem, żeby luzów nie było.. Każde połączenie kabli sprawdziłem. Mierzyłem spadek napięcia na rezystorze katody i ogólnie podczas wzrostu sygnału (rozkręcanie volume) rośnie nieznacznie (chyba powinno tak być?). Natomiast w czasie występowania tych niechcianych objawów spadek skokowo robi się sporo większy. Bez sygnału spadek na tym R wynosi +- 34mV. Wraz ze wzrostem sygnału, wartość ta rośnie o kilka mV. Podczas "problemu" wynosi nawet 50mV.
    No i znów na dwóch lampach gra super, na czterech są cyrki;(
  • #76
    SlawekKedra
    Poziom 42  
    Jakie są oporności R60, 61, 62 i 63?. Ze zdjęcia nie mogę za bardzo tego odczytać
  • Pomocny post
    #78
    SlawekKedra
    Poziom 42  
    Ok, spróbuj je przelutować bezpośrednio do pinów przy podstawkach i sprawdź czy pomogło
  • #79
    tomo.ko
    Poziom 3  
    SlawekKedra napisał:
    Ok, spróbuj je przelutować bezpośrednio do pinów przy podstawkach i sprawdź czy pomogło

    Tak, to było rozwiązanie. Pomogli mi je kilka dni temu znaleźć na forum-trioda. Ten problem rozwiązany. Ogromne podziękowania dla kolegów Painlust i W.P. Painlust bardzo mnie nakierował na miejsce występowania problemu, później na triodzie to już była tylko formalność ze wskazaniem dokładniejszej przyczyny.. Złe umiejscowienie antyparazytów odkryłem przypadkowo, nie mając pojęcia, że to takie ważne (nie wiedząc o tym nic).. Ja je sobie dałem na pcb, hektar od lamp..
    Zwracam honor Koledze W.P., który w jednym z pierwszych postów podał poprawną przyczynę (wzbudzenia na f ponad-akustycznej).. Tylko wówczas to była dla mnie trochę czarna magia i nie wiedziałem, jak to sprawdzić.. Później zaznaczyłeś też wagę okablowania.. mój błąd był tego częścią. Trochę to skrytykowałem, samemu się na to nadziewając;);)
    Teraz walczę z kolejnym problemem, z przesłuchami.. Dość nietypowy, bo odłączyłem wszystko (w torze kanału normal), od C14 (za anodą V2B), do C26 (powrót z FX, przed siatką V4A).. Pomiędzy nie ma galwanicznego połączenia. Jedynie do C14, z jednej strony jest przylutowany kabelek, którym wcześniej sobie podłączałem testową pajęczynę.. I zbliżając ten kabelek od C14 do przewodu siatki V4A mogę sobie regulować głośność.. Gra wtedy normalnie, może nieco więcej szumów... Nie wiem, co znów skopałem, ale to już spróbuję rozwiązać z Użytkownikami forum-trioda.
    Dziękuję jeszcze raz za pomoc i pozdrawiam!:):)

    Dodano po 5 [minuty]:

    Przylutowałem rezystory antyparazytowe (R<60,61,62,63>) do podstawek lamp mocy.