Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dlaczego warto zrobić uprawnienia SEEP? Zapisz się na szkolenie

magic9 23 Kwi 2019 21:14 5250 49
  • #31
    Brivido

    Poziom 30  
    Z tego co kojarzę to nie chodzi tyle o niego co ogólny, "branżowy spam" :D
  • #33
    PTkosman
    Poziom 6  
    a_noob napisał:
    Chris_W napisał:
    Uwaga do pierwszego zdjęcia - bardzo zły wkrętak i bardzo zły nawyk tak trzymać.

    Ważne, że zdjęcie ładnie wygląda ;)
    Dlaczego warto zrobić uprawnienia SEEP? Zapisz się na szkolenie

    no ten "Pan Lutujący" z prawej to już jakby trochę ...... spieczony od temperatury ..ale dzielnie trzyma i nie puszcza...
    .... ważne że zasady BHP są zachowane ( w bardzo ograniczonym oczywiście zakresie) ..bo ma okulary ochronne :-)
  • #34
    xyz123xx
    Poziom 2  
    2konrafal1993 napisał:
    Co tak naprawdę dają takie uprawnienia dla osoby, która nie ma wykształcenia w kierunku elektryki? Są z tego jakieś korzyści czy to tylko pic na wodę?

    Jedyną korzyścią jest typowy d...chron dla pracodawcy. Jak coś się stanie to przecież miał uprawnienia....
  • #35
    marcin55246
    Poziom 25  
    Prosty przykład co do jakości egzaminowania. Mam takiego tępego znajomego, poszedł do kicia za alimenty.
    Wrócił z kwitkiem uprawnień SEP, gdzie ja, mając bardzo podstawową wiedzę "sprawdziłem" go, pytając o rodzaje przewodów, izolacji, bezpieczników, RCD i uziemień urządzeń, domów itp. Nie miał w ogóle pojęcia jakie są przewody, gdzie i jakie bezpieczniki się używa(topikowe, automaty i ich wartości) A uziemienie to wie, że się wtyka w ziemię :) RCD nawet pominął...

    magic9 napisał:
    Do szkolenia SEEP może przystąpić każdy (ważne, aby mieć skończone 18 lat), nie ma wymagań co do wykształcenia, doświadczenia ani wiedzy, wystarczy zapisać się i stawić w wybranym przez siebie mieście i terminie.

    Kolega miał wtedy 32 lata, wykształcenie podstawowe bez żadnego zawodu, bez wiedzy w temacie. Zapłacili z naszych pieniędzy, żeby taki ktoś przystąpił do egzaminu i go zaliczył...
    Takie mamy kwiatki. Uprawnienia zdobyć każdy może, resztę wiedzy to już nie...
  • #36
    hobbyelektronik
    Poziom 27  
    Tylko Ty sobie zobacz w jakim zakresie dostał ten kolega te uprawnienia? Jeśli nie posiada żadnego wykształcenia mógł dostać jedynie do obsługi jakiegoś sprzętu zasilanego prądem elektrycznym.
  • #37
    tplewa
    Poziom 38  
    hobbyelektronik napisał:
    Tylko Ty sobie zobacz w jakim zakresie dostał ten kolega te uprawnienia? Jeśli nie posiada żadnego wykształcenia mógł dostać jedynie do obsługi jakiegoś sprzętu zasilanego prądem elektrycznym.


    Kolego już było mówione w tym wątku SEP to nie są uprawnienia, a jedynie świadectwo kwalifikacji (jak ktoś dobrze wcześniej stwierdził dupochron dla pracodawcy). Nie potrzeba mieć jakiegokolwiek wykształcenia by je zdobyć i w zasadzie przydatne są tylko gdy wymaga tego pracodawca. Jak pracodawca ich nie wymaga to właściwie przydatne mogą być jedynie brutalnie mówiąc do podtarcia tyłka ;)

    Jeśli chodzi o eksploatacje to często kursy i egzaminy robione są w zakładach pracy i jest to przepychanie. Trochę inaczej czasem jest przy dozorze i pomiarach - tutaj czasem trzeba coś wiedzieć, ale to zależy od komisji (ot różnie z tym bywa)...

    Jedyne uprawnienia to elektryczne budowlane i tego się nie dostanie po kursie... ale to już inna bajka...

    Ten SEP to od lat jest wielkim mitem i od lat się na jego temat tłumaczy, a ludzie dalej swoje...
  • #38
    ^ToM^
    Poziom 34  
    tplewa napisał:
    hobbyelektronik napisał:
    Tylko Ty sobie zobacz w jakim zakresie dostał ten kolega te uprawnienia? Jeśli nie posiada żadnego wykształcenia mógł dostać jedynie do obsługi jakiegoś sprzętu zasilanego prądem elektrycznym.


    Kolego już było mówione w tym wątku SEP to nie są uprawnienia, a jedynie świadectwo kwalifikacji (jak ktoś dobrze wcześniej stwierdził dupochron dla pracodawcy).


    Ej tam, ej tam. Masło maślane.
    To jest świadectwo kwalifikacji, które np. uprawnia do eksploatacji sieci o określonym napięciu - obsługi, konserwacji, remontu, montażu, w zakresie kontrolo-pomiarowym. Czyli w skrócie uprawnienia. Jak zwał tak zwał.
    Czy dupochron - można by się spierać, bowiem fakt jest taki, że można się zapisać na kurs, zdać egzamin i wykonać sobie legalnie instalację elektryczną w domu czy garażu. Nikt nie będzie się czepiał z formalnego punktu widzenia. Natomiast odpowiedzialność spoczywa na wykonawcy, który jest zawsze osobą dorosłą i zdaje sobie sprawę z tego co robi.
  • #39
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  
    ^ToM^ napisał:
    Natomiast odpowiedzialność spoczywa na wykonawcy

    Tak ale odpowiedzialność za prawidłowe wykonanie.

    A nie użytkowanie, i to że ktoś przewierci przewód, wymieni wył instalacyjny na inny czy włoży palce do gniazda to już nie jego brocha, lub gdy spali się chałupa od chińskiej ładowarki.

    I jak retofood wspomniał każdy pracodawca chce SEP gdyż one stwierdza że pracownik bierze na siebie całość odpowiedzialności.
  • #40
    ^ToM^
    Poziom 34  
    Strumien swiadomosci swia napisał:

    I jak retofood wspomniał każdy pracodawca chce SEP gdyż one stwierdza że pracownik bierze na siebie całość odpowiedzialności.


    Odpowiedzialność za wykonane roboty ponosi strona umowy, która jest ich wykonawcą. Jeżeli firma jest jednoosobowa to wtedy ta osoba. Jeżeli jest jednak to firma, która zatrudnia n-osób to odpowiedzialność bierze na siebie jej zarząd, czyli ten kto podpisał umowę. Więc nie można tu powiedzieć, że pracownik bierze na siebie całą odpowiedzialność. Nie ma takiego prawa w tym kraju.
    Świadectwa kwalifikacji - jakiekolwiek - nie służą do ustalania odpowiedzialności za to czy tamto. To są dokumenty, które potwierdzają odpowiedni poziom kompetencji danej osoby, do zajmowania się danym zagadnieniem. Odpowiedzialność i jej ustalanie to zupełnie inna bajka i w żadnym razie nie wynika to ze świadectwa kwalifikacji.
  • #41
    tplewa
    Poziom 38  
    ^ToM^ napisał:

    Ej tam, ej tam. Masło maślane.
    To jest świadectwo kwalifikacji, które np. uprawnia do eksploatacji sieci o określonym napięciu - obsługi, konserwacji, remontu, montażu, w zakresie kontrolo-pomiarowym. Czyli w skrócie uprawnienia. Jak zwał tak zwał.
    Czy dupochron - można by się spierać, bowiem fakt jest taki, że można się zapisać na kurs, zdać egzamin i wykonać sobie legalnie instalację elektryczną w domu czy garażu.


    Legalnie możesz wykonać i bez SEP. Co innego oddanie instalacji do eksploatacji/pomiary i tutaj zarówno to jak i projektu i oddania do eksploatacji bez uprawnień budowlanych nie przeskoczysz, wiele też zależy od ZE. W zasadzie mając SEP z pomiarami możesz właściwie poza wykonaniem przeskoczyć kwestię pomiarów.

    Właściwie całość to reguluje prawo energetyczne (Dz. U. 2019 poz. 755 http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20190000755/T/D20190755L.pdf )

    Czytając tekst należy rozróżnić punkty gdzie mówi się o posiadaniu odpowiednich kwalifikacji i doświadczenia, od punktów gdzie wyraźnie zaznaczono " kwalifikacje potwierdzone świadectwem" np. Art. 54

    Ale to generalnie temat na długą dyskusję...
  • #42
    ^ToM^
    Poziom 34  
    tplewa napisał:

    Legalnie możesz wykonać i bez SEP.


    Zgodnie z przepisami nie możesz. Wykonywanie zalicza się także do eksploatacji.
    "Art. 54. 1. Osoby zajmujące się eksploatacją sieci oraz urządzeń i instalacji określonych w przepisach, o których mowa w ust. 6, obowiązane są posiadać kwalifikacje potwierdzone świadectwem wydanym przez komisje kwalifikacyjne."
  • #43
    tplewa
    Poziom 38  
    ^ToM^ napisał:
    tplewa napisał:

    Legalnie możesz wykonać i bez SEP.


    Zgodnie z przepisami nie możesz. Wykonywanie zalicza się także do eksploatacji.
    "Art. 54. 1. Osoby zajmujące się eksploatacją sieci oraz urządzeń i instalacji określonych w przepisach, o których mowa w ust. 6, obowiązane są posiadać kwalifikacje potwierdzone świadectwem wydanym przez komisje kwalifikacyjne."


    Ja znam trochę inne interpretacje i wiem jak wygląda praktyka... Choć jak chcesz kłaść przewody, bawić się w kucie bruzd czy jak masz szczęście bawić się bruzdownicą to możesz do tego sobie SEP zrobić do takich czynności :)

    ale jak mówię to jest temat na długa dyskusję... Przeczytaj całą ustawę, a nie artykuł który wymieniłem i będziesz miał jakieś przemyślenia. Do tego jest jeszcze kilka innych przepisów które z łatwością znajdziesz w dziennikach ustaw...
  • #45
    ^ToM^
    Poziom 34  
    wnoto napisał:
    kulibob napisał:
    Wystarczy na podpięcie PV on grid do ZE?


    Przyłączam się do pytania.


    Tak. Natomiast ZE może mięć np. taką procedurę (fanaberię), że musi to zrobić ich pracownik. Wtedy nic nie poradzisz.
  • #46
    wnoto
    Poziom 32  
    Dzięki za odpowiedź.
    Mam jeszcze takie pytanie. Znajomy chce budować hale (dla siebie) i musi tam zrobić instalację elektryczną. Zna się na tym ale ne ma uprawnien aktualnych. Czy takie uprawnienia pomiarowe do odbioru instalacji to też na takim kursie/egzaminie można zrobić ? (planuje tylko dla siebie to zrobić) aby obniżyć koszty. Podobno elektrycy nie chcą robić samych odbiorów/pomiarów nie swojej robocizny.
  • #47
    elpapiotr
    Specjalista elektryk
    wnoto napisał:
    Dzięki za odpowiedź.
    Mam jeszcze takie pytanie. Znajomy chce budować hale (dla siebie) i musi tam zrobić instalację elektryczną. Zna się na tym ale ne ma uprawnien aktualnych. Czy takie uprawnienia pomiarowe do odbioru instalacji to też na takim kursie/egzaminie można zrobić ? (planuje tylko dla siebie to zrobić) aby obniżyć koszty. Podobno elektrycy nie chcą robić samych odbiorów/pomiarów nie swojej robocizny.
    Ależ chcą, nie słuchaj złych doradców. Co do "uprawnień" pomiarowych - jak najbardziej można takie uzyskać, a następnie dokonać pomiarów i/lub napisać protokół. Pomiary/protokół musi potwierdzić osoba ze świadectwem kwalifikacyjnym "D". Żeby było śmieszniej, może to być ta sama osoba, co pomiary dokonała.
  • #48
    Kraniec_Internetów
    Poziom 41  
    elpapiotr napisał:
    Ależ chcą, nie słuchaj złych doradców.

    Też mam pytanie, bardziej prawne. Jeżeli jednak coś z instalacją będzie nie tak, np wywoła pożar spowodowany dokładniej luźnymi połączeniami w jakiejś kostce, ale osoba wykonująca pomiary tego nie zauważyła bo nie pomiary niczego nie wykazały, to ma problem czy nie ma?
  • #49
    Brivido

    Poziom 30  
    Generalnie od tego są oględziny. Nie ma za wiele (a przynajmniej nie są na tyle chodliwe by było o nich głośno) takich spraw by coś wyrokować. Zawsze się słyszy, że powodem pożaru było "zwarcie w instalacji", nic więcej. Ale może coś biegli, tutejsi na forum, powiedzą :)

    I albo można zrobić badania instalacji, albo protokół z samych pomiarów i bądź tu mądry. Wiadomo, najbezpieczniej jak najmniej lub jak najwięcej by się nie podkładać, szczególnie za cudzą pracę, dlatego niektórzy nie chcą się pchać za podpisywanie się nad nieswoimi instalacjami.
  • #50
    Chris_W
    Poziom 37  
    Kraniec_Internetów napisał:
    elpapiotr napisał:
    Ależ chcą, nie słuchaj złych doradców.

    Też mam pytanie, bardziej prawne. Jeżeli jednak coś z instalacją będzie nie tak, np wywoła pożar spowodowany dokładniej luźnymi połączeniami w jakiejś kostce, ale osoba wykonująca pomiary tego nie zauważyła bo nie pomiary niczego nie wykazały, to ma problem czy nie ma?

    A jak zrobisz przegląd techniczny samochodu, za tydzień jest wypadek (bo strzelił wężyk hamulcowy) to diagnostę ściga prokuratura? Jak udowodnić zaniedbanie - wg mnie to niemożliwe, usterka może powstać w każdej chwili. Z pomiarami podobnie - udowodnić zaniedbanie to niebywały wyczyn prawny, prokurator musiałby stawać na głowie.
    W praktyce jak się zgadzają papiery (formalnie) to nie ma do czego się przyczepić. Obowiązek pomiarów elektrycznych ma minimalizować różne ryzyka związane z elektrycznością, a nie je likwidować.
    A że pożary w których nie wiadomo o czego się zapaliło - to wina instalacji elektrycznej - jest wieloletnią tradycją w straży pożarnej, znam przypadki pożarów gdzie kawałki węgla wypadły z piecyka (typu koza) na drewnianą podłogę - a potem "to wina instalacji" ;)