Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
HelukabelHelukabel
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

[Rozwiązano] Naprawa MZ 250.2 ES Trophy

18 Kwi 2019 16:22 792 2
  • Poziom 3  
    Przywracam do "życia" Tropika z 1971. Motocykl z trudem zapala, ale po chwili zaczyna przerywać i gaśnie. Po wykręceniu świecy, okazuje się, że jest zalana paliwem. Czyszczenie świecy, motor z trudem, ale odpala i sytuacja się za chwilę powtarza.
    Kiedy sprawdzałem iskrę, raz jest OK, a innym razem zanika. Kiedy włączę zapłon (nowy akumulator), napięcie na klemach, raz spada do 5,5 innym razem do 4,5 z dalszą tendencją spadkową. Nie wiem o ile może spadać po włączeniu zapłonu.
    Informuję, że motor ma założone nowe:
    1. cewka; 2. szczotki; 3. cewka wzbudzenia; 4 kondensator; 5. fajka i przewód wys. napięcia. 6. przerywacz zapłonu; 7 akumulator
    Zapłon jest ustawiony OK.
    A może to sprawa również gaźnika. Motocykl ma zamontowany gaźnik zastępczy BVF 30 N2-3. - może ktoś wie, jak powinna być w nim ustawiona iglica i pływak, tak aby pracował w Tropiku.
    Pozostanę wdzięczny, za fachowe, precyzyjne podpowiedzi, jak zdiagnozować przyczynę problemów z normalną pracą silnika w moim motocyklu.
  • HelukabelHelukabel
  • Poziom 3  
    Dziękuję za przypomnienie, chociaż prawdę powiedziawszy, właśnie dzisiaj, miałem napisać o stanie aktualnym, mojej sprawy.
    1. Poczytałem, wiele czasem fachowych, ale najczęściej barwnych a nawet dowcipnych „opowiadań” na stronach internetowych ( między innymi MZ KLUB POLSKA), ale niewiele, mi to w mojej sprawie pomogło. To z zasady, korespondencja, przekomarzających się ze sobą tzw. „fachowców”, którzy przeważnie kończą swoje wywody stwierdzeniem: ale może się mylę? Na ELEKTRODZIE, otrzymałem, jedną podpowiedź, za którą, dziękuję.
    2. W międzyczasie, zakupiłem książkę: Instrukcja napraw i katalog części MZ 175/2 i MZ 250/2, i postanowiłem, że ile by to nie trwało, ale muszę uruchomić motor, samodzielnie. Trochę zdrowia i czasu, mnie to kosztowało, ale dzień 190502, mogę uznać za datę, mojego małego sukcesu.
    3. Co, zrobiłem, aby silnik, zaczął pracować:
    A. Najpierw, zająłem się diagnostyką urządzeń elektrycznych. Zdemontowałem prądnicę (razem z wirnikiem) i sprawdziłem czy stojan i wirnik, nie mają usterek. Stojan, był trochę zmoczony oparami oleju (nieszczelność simmera na wale?), przemyłem jego wnętrze czystą benzyną i wysuszyłem suszarką do włosów.
     Zrobiłem prymitywny próbnik z żarówką (230V) do badania, czy wirnik, niema przebicia? Na szczęście, nie miał. Sprawdziłem również, (ale tutaj próbnikiem żarówkowym 6V po podłączeniu do akumulatora), czy uzwojenia stojana, nie „kontaktują” z jego obudową, i tutaj też, okazało się, że jest OK. Przy okazji sprawdziłem magnesowanie poszczególnych cewek, podłączając stojan do akumulatora, poprzez mechaniczny regler. Cewki, dość mocno magnesowały. Uznałem, że stojan, jest również OK.
     Przeczyściłem komutator, w tym również rowki oddzielające poszczególne segmenty, (chyba miedziane?)
     Sprawdziłem jeszcze raz, stan uzwojenia cewki wzbudzenia (czy niema przegrzania, przebicia na rurkę na której jest nawinięta) oraz czy jest właściwie zamontowana i podłączona na stojanie prądnicy.
     Sprawdziłem stan szczotek, sprężynek dociskających. Przemyłem benzyną płytkę izolacyjną na której zamontowane są mocowania szczotek. Dokładnie wysuszyłem ten podzespół.
     Zdemontowałem tzw. platynki, pilniczkiem do paznokci, przeczyściłem styki, które niestety, ale miały nadpalenia. Dziwne, bo niedawno założyłem nowe platynki. Czy to było „badziewie” w sprzedaży, czy może mój motor, je szybko podpalił, tego nie wiem. Dla przyszłości, zamówiłem już nowe.
     Ustawiłem zapłon i wyprzedzenie. Niestety, ale jak na razie, metodą „na krzywy drut” do badania położenia cylindra.
     Oczyściłem wszystkie styki połączeń przewodów elektrycznych, które w różnym stopniu, ale miały naloty, zaśniedziałość, brud!
     Zakupiłem i zamontowałem nowy, węgierskiej produkcji (czarny, z 5 pinami) elektroniczny regulator napięcia. Polecam to wykonanie!
     Po ponownym połączeniu urządzeń elektrycznych, spróbowałem iskrę. Była, ale słaba. Co gorsze po włączeniu zapłonu, gwałtownie spadało napięcie na akumulatorze (nawet poniżej 4,5V). Zapłakałem, ale się nie poddałem.
     Zastanowiłem się, co jeszcze mogę sprawdzić w elektryce? Wyszło mi, że stacyjkę. Kiedy zdemontowałem ją, na tzw. części pierwsze, okazało się, że cztery kołki i piąty ze sprężynką, a także płytka wewnętrzna oraz styki zewnętrzne stacyjki, są zasmarowane kitem z brudem, a styki, chyba najczęściej „pracujące” mają nadpalenia. Zrobiłem temu wszystkiemu „benzynową łaźnię” i dokładne czyszczenie. Zmontowałem stacyjkę i ponownie podłączyłem przewody. Już po intensywności świecenia kontrolek, zorientowałem się, że prąd płynie teraz „lepiej” a po włączeniu zapłonu, napięcie spada, tylko około 0,2 - 0,3V. Iskra stała się dużo bardziej intensywna i powtarzalna. Zastanowię się, czy nie sprawić sobie nowej stacyjki, ale dotychczasowe zakupy, np. instalacji elektrycznej, uzmysłowiły mi, że lepiej jest czasem regenerować części stare, oryginalne, niż kupować badziewie, wykonane z materiałów zawodnych, a często drogich. Producenci i handlarze, niestety, ale bezlitośnie wykorzystują „głód” i desperację, fanatyków chociażby starych motocykli. Tak, się nie powinno robić!
    B. W drugiej kolejności, zająłem się zasilaniem paliwa. Zacząłem od wymiany skancerowanej uszczelki dekla przykrywającego komorę filtra powietrza. Wykorzystałem uszczelkę okienną (brzuszek), przyklejając ją na butaprenie. Wydaje się, że spełni znakomicie funkcję.
     Zdemontowałem gaźnik (mam zastępczy BVF 30 N2-3). Wcześniej, zakupiłem pływak. Mój był już dwa razy lutowany (jedna z komór miała micro przecieki). Założyłem nowy pływak i ustawiłem zakres jego ruchu (27 - 34mm). Dysze, miałem już wcześniej przeczyszczone, ale teraz badając pod lupą, że tak nazwę „słupek środkowy” (to rurka do której wchodzi iglica), zauważyłem, że są w niej dwa boczne otworki, z których jeden, był zatkany. Cienkim drutem miedzianym, przeczyściłem te otworki. Oczyściłem również rurkę odpowietrzającą odstojnika, która miała częściowo zatkany przepływ powietrza.
     Urządzenie rozruchowe, miało uszkodzony element gumowy (naderwana krawędź) co mogło powodować niedomykanie ssania. Odwróciłem gumkę, która teraz na pewno dolega do powierzchni i zamyka ssanie, po zwolnieniu manetki. Przy okazji, troszkę rozciągnąłem sprężynkę tłoczka ssania.
     Śruba składu mieszanki, została odkręcona o 2,5 obrotu, a śruba ustawienia wysokości przepustnicy, odkręcona tak, aby nie na razie, jej nie podnosiła.
     Iglicę ustawiłem na 2 rowku (tam jest dolna część zapinki).
     Zamontowałem gaźnik i podłączyłem rurę od komory filtra.
    C. Kolejnym podzespołem do zbadania, było odprowadzenie spalin. Miałem dotychczas, zamontowaną rurę wydechową, której wnętrze było niewiadomą, bo została w tylnej części zaspawana przez poprzednich użytkowników motocykla. Z zakupionej instrukcji, doczytałem się, że nie tylko emzetki, ale każdy inny motor, musi mieć właściwe odprowadzanie spalin ( ani nie za duże, ani nie za małe!). Postanowiłem, (chociaż to kosztowny zakup), sprawić mojej ukochanej, prezent w postaci nowego wydechu. Kupiłem wykonanie węgierskie.

    Prace, uwieńczone jakimś tam, ale jednak sukcesem, zakończyłem w dniu 190502.
    Spróbowałem wówczas, uruchomić motor. Po włączeniu ssania zrobiłem trzy „kopki”, po czym, manetkę ssania przesunąłem do pozycji „wyłączone”. Teraz, po włączeniu zapłonu, spróbowałem odpalić silnik. Niestety, ale nie zaskoczył. Sprawdziłem jeszcze raz iskrę - była OK, a świeca była sucha. To już wydało mi się małym sukcesem, bo wcześniej była zachlapywana paliwem!
    Zamontowałem ponownie świecę i spróbowałem odpalenia, tym razem z przekręconą manetką gazu. Motor, zakasłał! Zwolniłem manetkę gazu i ponownie dałem kopa. Motor odpalił!!! Kontrolka ładowania zgasła!!! Musiałem trochę przytrzymać podwyższone obroty, po czym podkręciłem trochę śrubę ustalającą poziom przepustnicy, tak aby motor nie zgasł.
    Motor, przy kolejnych próbach uruchomienia, wymagał kolejnych kombinacji z manetką, ale po kilku kopkach, odpala. Wygląda na to, że muszę jeszcze „pokombinować” przy ustawieniu gaźnika, a po dotychczasowych doświadczeniach, wiem, że dam sobie z tym radę.
    Moja rada dla tych, co „mierzą” się z takimi problemami jak mój.
    Z uwagi na to, że mało jest takich fachowców i zakładów usługowych, które mogą zająć się diagnozą i naprawą „staroci”, najlepiej jest samodzielnie poznawać zasady działania naszego motocykla i stopniowo, usamodzielniać się w naprawach. Wiedzę i wnioski, opierać nie na czytaniu różnych, (niestety za często), wypisywanych bajań, na stronach internetowych, ale opierać się na fachowo opracowanej instrukcji napraw dla konkretnego modelu, w tym przypadku, motocykla. Droga do sukcesu, jest czasem bolesna, czasem nawet kosztowna, ale jak sam raz naprawisz, to radość jest wielka, i w przyszłości, nie będziesz już zdany na tzw. fachowców, szczególnie, że ich interesuje bardziej „kasa”, niż kompleksowe i efektywne, naprawienie twojego motorka.
    Pozdrawiam i temat zamykam.
    Józefat