Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermoPasty.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zakup pierwszego samochodu - co wybrać ?

22 Kwi 2019 11:19 1746 46
  • Poziom 23  
    W przeciągu 1-3 miesięcy przyjdzie mi prawdopodobnie kupić jakiś samochód. Długo z tym zwlekałem ponieważ z kasą nigdy nie było najlepiej a do roboty mam 3 minuty pieszo wliczając zakładanie butów. Niemniej brak własnego transportu staje się coraz większą kulą u nogi więc w końcu trzeba to zmienić.

    Od dawna moim marzeniem była krótka Frontera. Uzasadnienie jest bardzo proste: od 11 lat biegam prawie codziennie, 40-80km tygodniowo głównie przez pola i lasy. Samochodem który trochę w wjedzie w teren zawsze mógłbym podjechać sprawdzić biegowe trasy które inaczej raczej mogą być niedostępne, zwłaszcza gdzieś w górskim terenie.

    Być może jednak przyjdzie mi zmienić wizję na coś bardziej przyziemnego. Chciałbym na start wydać max z 10k co już stawia znak zapytania przy zakupie Frontery. Od samochodu oczekiwałbym żeby jeździł i żeby dało się na niego patrzeć z zewnątrz i w środku (w sensie, żeby nie był zniszczony). Dobrze by też było żeby jakieś mniejsze awarie były ogarnialne we własnym zakresie, a nie od razu wizyty w serwisie na wymianę żarówki.

    Samochód byłby używany głównie żeby max kilka razy w tygodniu podjechać gdzieś parę km i może z raz na 2-3 tygodnie jakaś trasa z 50-100km + okazjonalne wyjazdy po 200-300km.

    Czy gdybym oszalał i jednak do takiego celu kupił Fronterę Sport, pomijając kwestie spalania - nie zniszczy mnie to finansowo w krótkim czasie na usuwanie awarii i czy w ogóle w tym budżecie da się kupić coś co nie będzie trupem ?

    Ewentualnie jaki "zwykły" samochód polecilibyście na start ? Nie mam prawie żadnych preferencji, byleby do max 10k dało się kupić coś we w miarę dobrym stanie technicznym + jak pisałem wyżej - w miarę nie zniszczony wizualnie. Jako tako muszą się zmieścić 4 osoby + jakiś pomniejszy bagaż i tyle.
  • TermoPasty.pl
  • Moderator Samochody
    Frontera to dość jednoznacznie terenowy samochód (choć formalnie to SUV), jazda tym po normalnych drogach, na dystansie kilkuset km, będzie kosztowna (paliwo) i męcząca (hałas, wibracje). 10 tys. zł to trochę mało ale możesz spróbować poszukać Skody Octavii II (1.9TDI lub 1.8T) w wersji 4x4, ew. pierwsza generacja (bez problemu zmieścisz się w budżecie). Pamiętaj, że do lasu wjeżdżać nie wolno, a na gruntowe drogi, nie potrzebujesz Frontery... kompakt, a jeszcze lekko podniesiony i 4x4 spokojnie sobie poradzi.

    P.S.
    Popatrz sobie ile kosztuje felga i nowa opona do Frontery...
  • Poziom 24  
    Ciekawe kto mi zabroni jazdy po swoim prywatnym lesie ? Mam Octavie 4x4 i raczej do takiej jazdy w teren się nie nadaje ale Suzuki Vitara to byłby lepszy wybór, miałem Mitsubishi Pajero Pinin i to był bardzo dobry samochód, z dobrym napędem tylko silnika GDI mechanicy nie ogarniają i wszechobecna rdza dlatego nie bierz go absolutnie pod uwagę.
  • Moderator Samochody
    GrandMasterT napisał:
    biegam prawie codziennie, 40-80km tygodniowo głównie przez pola i lasy. Samochodem który trochę w wjedzie w teren zawsze mógłbym podjechać sprawdzić biegowe trasy które inaczej raczej mogą być niedostępne, zwłaszcza gdzieś w górskim terenie.
    Można z tego wywnioskować, że raczej nie chodzi o prywatny las autora tematu...
  • Poziom 23  
    Dopuszczam raczej tylko 2 możliwości - albo właśnie Frontera (lub jakiś podobny samochód) lub chwilowo całkowita rezygnacja z tego pomysłu i zakup "zwykłego" samochodu, pośrednie opcje raczej mnie nie interesują. Często jeździmy w miejsca gdzie trzeba albo świadomie decydować się że wjeżdżamy przy jakiej takiej pewności że obędzie się bez komplikacji, albo zostawiać samochód kawałek od docelowego punktu.

    Czy Frontera na normalnych oponach też będzie głośna po asfalcie ? W razie czego nie widzę problemu jeździć trochę wolniej jakby miało być ciszej. Spalanie ma dla mnie mniejsze znaczenie bo nie zamierzam cisnąć nie wiadomo jakich przebiegów. Sporo tych samochodów jeździ u mnie w okolicy (długich jeszcze więcej) tak więc chyba nie może być aż tak tragicznie.
    Pytanie też, czy w 10k wyrobię się z zakupem jakiego takiego stanu, żeby od razu na starcie nie wykończyło mnie finansowo.
  • Poziom 43  
    Popatrz za Fordem Maverick lub Daihatsu Terios
  • Poziom 38  
    Chcesz w miarę tanią i łatwą w naprawie terenówkę to się rozejrzyj za Suzuki Jimny.
    Małe, fajne i nie za dużo pali.
  • TermoPasty.pl
  • Moderator Samochody
    Frontera ogólnie jest droga eksploatacji i w terenie słabo sobie radzi. Jakby mi zależało na jakimś "wszędołazie" to pewnie postawił bym na Subaru Forester.
    yanes napisał:
    tylko silnika GDI mechanicy nie ogarniają

    A co tam niby ogarniać? To właściciele w większości nie ogarniają bo ich zwyczajnie nie stać na naprawy takich wynalazków.
  • Poziom 43  
    Jimmy drogie.
  • Poziom 40  
    @GrandMasterT
    Jak u Kolegi ze zniżkami na OC?
    Robił sobie już kolega symulacje w jakimś kalkulatorze online?
  • Poziom 23  
    Zniżek żadnych nie mam i zdaję sobie sprawę, że będzie drogo.
  • Poziom 40  
    Przy tych wymaganiach to bym zasugerował Pandzine dwójkę 4x4 jako kompromis ale jak patrze co się z cenami tych Pand porobiło to mi szczena opadła.
    A to OC to sobie sprawdź bo jak Ci wylicza to się może okazać ze jakieś kosmiczne kwoty wyjdą.
  • Poziom 29  
    Zasiadlem do Pandy - jak tym można jeździć po miescie? A dopiero w trasę x km. Nawet w gazie-masakra. Uzytkowanie frontery jest bardzo drogie.
    Jak koledzy doradzają powyżej spojrz na jimmy lub vitare.
    Ale przemyśl sobie to dobrze - kombiak np. wielkosci golfa 4 passata - otwierasz klape wrzucasz torbę parkujesz saszetka na biodro i na drogę.
    Rozrząd zawieszenie cos tam z elektryki robi ci kazdy mechanik.
  • Poziom 1  
  • Poziom 43  
    Terios ma 1.3 silnik, blokady mostów i klimę,
  • Poziom 8  
    Wszędołaza do 10k dobrego nie kupisz. Jak masz własny teren i chcesz zwiedzać doły, błota i by to było tanie w naprawie w miarę nie zawodne, to lada niva - klepali ją jeszcze nie dawno. A jak młotka się nie boisz dotykać, to starego uaz-a ze swapem z beczki 3.0D. Jedno i drugie każdy kowal naprawi. A zwykły samochód do lasu ? Zapomnij jak jeżdżę civikiem kilka razy w roku na grzyby...
    Chyba, że inwestycja - da się jeszcze wyrwać z demobilu niemieckiego krótką starą g-klasę, w full golasie z początku lat`90 ale, to już droższa inwestycja, nie do zajeżdżania, katowania oraz droga w utrzymaniu. Frontera fajna, ale ze świecą szukać takiej by nie była w rdzy z ogniskami blachy... ;)
  • Moderator Samochody
    Komandor_Ikari napisał:
    lada niva

    Kłóci się z
    Komandor_Ikari napisał:
    w miarę nie zawodne

    Jest jedynie tania w naprawach jak ktoś robi sobie sam. Awaryjność i prostota na poziomie Fiata 126p.
    Komandor_Ikari napisał:
    starą g-klasę

    Jak dasz ze 20k to może znajdziesz taką do remontu.
  • Poziom 38  
    Kolego jeśli nie masz zapasu gotówki to zapomnij o zgniłej fronterze. Obecnie jest moda na youngtimery więc tylko patrzeć jak ceny części poszybują do góry. Podobnie zresztą polecone wcześniej legendarne suzuki.

    Budżet skromny i nie spodziewaj się, że kupisz coś bez wkładu (w przypadku aut 4x4 wkład zawsze jest większy). Osobiście szukał bym jakiegoś najtańszego SUVa w dieslu być może Fiat Sedici 4x4 z trwałym 1,9 byś znalazł ewentualnie Honda CRV, którą już ktoś polecił będzie łatwiejsza do zdobycia w tym budżecie.
  • Poziom 29  
    Uuuu g klasa za 20tys zl to cala instalacja elektryczna do wymiany. Srodek zajechany. Plus znalezienie czegos z przelomu w 123 i w 124 - np przelaczniki to tylko ebay i aukcje kolekcjonerskie w stanach.
  • Poziom 8  
    Inkwizycja napisał:
    Łabę Niwę kup :D .

    Właśnie o tym pisałem. Pan Moderator wspomniał, że awaryjność i prostota na poziomie fiata 126p. No i właśnie prostota, to mniejsza awaryjność. Trudniej jest przecież zepsuć zwykły młotek z majslem, niż młoto-wiertarkę.
    Starą G-klasę z demobilu wspomniałem jako inwestycję w większych pieniądzach niż zainteresowany chce przeznaczyć i na pewno nie do jazdy terenowej, ale pielęgnowania i cieszenia posiadaniem takiego auta, które będzie już tylko droższe.
    Zatem też jestem za Nivą :D
  • Poziom 38  
    Komandor_Ikari napisał:
    Pan Moderator wspomniał, że awaryjność i prostota na poziomie fiata 126p. No i właśnie prostota, to mniejsza awaryjność.


    No nie tak do końca. Od 6 lat jestem właścicielem UAZa 469b. Bardziej jako zabawko-maskotki na pokazy niż do normalnej jazdy. Zdecydowanie czuć różnicę w precyzji (a raczej jej braku) układu kierowniczego - wszystkie ze ślimakowym mają tak samo, skuteczności hamulców, jakości opon. Zewnętrznie nie chcę nic zmieniać, żeby nie stracić na oryginalności.
    Przerywaczowe aparaty zapłonowe mają swoje lepsze i gorsze dni. Po wymianie na aparat bezstykowy niezawodność i kultura pracy silnika przeskoczyła dwie dekady do przodu. Nowe sprzęgło ze sprężyną "słoneczkiem" to poważne odciążenie siłowe dla lewej nogi, nowoczesne uszczelniacze i pasty silikonowe zlikwidowały przecieki (za wyjątkiem tylnego łożyska wału korbowego uszczelnionego sznurem łojowym).

    Ale w zamian mam samochód, którym mogę wjechać do wody do wysokości prawie metra, który się terenu nie boi i po zakończeniu zabaw mogę go umyć wodą z węża na zewnątrz i w środku.
    I raczej tylko do tego, bo na codzienny jazdy do pracy jest nieekonomiczny, głośny, jakość prowadzenia jest o wiele niższa a i bezpieczeństo jest dyskusyjne.
  • Poziom 36  
    plum1978 napisał:
    Pamiętaj , że kupując samochód powinieneś myśleć kategoriami , że go kiedyś będziesz musiał sprzedać, wiec analogicznie kupujesz taki , który ma dobrą opinie i relatywnie niedużo stracisz na sprzedaży.
    To kupując używkę za kilka lat radzisz ją sprzedać i prawie nie stracić, ile razy to możliwe.....w 2010 syn kupił Mazdę 626 kombi 2.0D z roku 2001, ile ona jest dziś warta a chodzi prawie jak zegarek (nawet nigdy nie puknięta), nie sprzedam przecież (przejąłem od syna, w Norwegii bo tam używał można na polskich numerach i ubezpieczeniu jeździć dwa lata, potem trzeba, bez sensu ekonomicznego, przerejestrować na Norwegię, jeśli nie a jeździ się tam dalej kary finansowe mogą dobić) sprawnego diesela (silnik suchy choć był myty w 2010 a dolewek nie potrzebuje) za 1,5-2tys. bo nawet nie wiem czy ktoś by kupił a tak to autko ,,rodzinne'' bo każdy w rodzinie może wsiąść (zarejestrowane, ubezpieczenie tylko OC, przeglądy przechodzi, jeździ prawie codziennie) i jeździć, warunek odstawia do mnie z pełnym bakiem.
  • Poziom 8  
    Autor tematu zrobił nam zagwozdkę. Mianowicie auto do 10k, które pokona teren górski w lesie, którym można normalnie w cywilizowany sposób jeździć po drogach i bez wstydu się pokazać przyjaciołom. Próbowano wymyślać tego typu pojazdy, ale jak ma być coś do wszystkiego na raz, to żadnej firmie się jeszcze nie udało. Pseudo terenówki, co w mokrej trawie grzęzną i są ładne, to nawet jak do tego górzystego lasu wjadą, to i tak będziesz musiał dzwonić do sąsiada z nissanem patrolem, by Cie z stamtąd wyciągnąć. Vitara i Frontiera ok, ale w dobrym stanie (bez inwestycji kolejnych 10k) to albo się nie pokarzesz, albo złamie się się w terenie - szczególnie frontiera 2 bez ramy. Może tak taniego gruza do lasu - piszesz, że masz własny teren do jeżdżenia. A do pokazania się 10k na pewno nie wystarczy. Autor pisze że na pierwszy samochód - więc nie ma porównania - to tak jak byś się chciał crossem z superbike-ami po torze ścigać i na odwrót. :?:

    Dodano po 31 [minuty]:

    A tak dla hecy napiszę - jest takie auto, co wszędzie wjedzie, pokazać w nim się można, komfort może mizerny, ale za szybko nie jeździ, więc nie odczujesz. Parkujesz gdzie chcesz - straż miejska blokady nie założy. tyle że nie w tych pieniądzach. Z demobilu USA H1 i nawet jak go będą wózkiem widłowym do kontenera pakować, to mu krzywdy nie zrobią :D
  • Poziom 8  
    sanfran napisał:
    I zdaje się potrzeba prawka kategorii C do prowadzenia tego czołgu.

    Niby tak, ale masa własna to 3359 kg, więc poniżej 3,5. Prawo europejskie mówi że to ciężarówka, ale sam jeździłem na "b" busami z wielką paką z windą, w dowodzie minimalnie poniżej 3,5 tony i przy kontroli nie było problemu, tyle że na windę musiałem mieć kurs. Jak nie zrobi tego limuzyny do ślubów, to się zmieści na "b"
  • Poziom 40  
    Scenic RX4. Całkiem przyjemnie się tym jeździ a i lekkiego terenu się nie boi.
  • Poziom 23  
    Panowie chyba trochę źle mnie zrozumieliście. Nie mam zamiaru bynajmniej jeździć w błocie po klamki albo po nie wiadomo jakich wertepach, ani nawet za zbytnio po lasach (chociaż akurat w mojej okolicy sporo jest dróg leśnych gdzie można jeździć bez problemu).
    Chodzi głównie o to że czasami fajnie by było wjechać gdzieś dalej np. drogą prowadzącą wzdłuż większej rzeki czy w górach na wiosce dotrzeć pod sam domek i nie martwić się, czy da radę zjechać i ewentualnie wjechać z powrotem jak spadnie większy deszcz. Byłem już w sytuacjach gdzie zwykłą osobówką najpierw wjechało się bez większych problemów a potem nagle warunki się zmieniły - np. w nocy przywalił deszcz - i się trochę komplikowało bo nie można było wyjechać ze względu na wcale nie za duże błoto albo powymywane w drodze dziury, ewentualnie po drodze zbierało się kawałki samochodu do bagażnika. Tam gdzie regularnie jeżdżę, w zimie do noclegu zwykła osobówka raczej w ogóle nie dojedzie, nawet nie ma co marzyć - a wjazd jest po teoretycznie utwardzonej drodze.

    Czymś co w razie czego trochę da sobie radę w terenie i się przy tym od razu nie połamie, zawsze większa pewność i dlatego w sumie od paru lat ciągnie mnie w stronę Frontery. Wcześniej miałem smaka właśnie na wspomnianą Nivę bo generalnie technicznie by mi taki samochód odpowiadał, ale jednak jest trochę za toporny i nie podoba mi się wizualnie.
  • Poziom 43  
    Frontera 1 czy 2 jak 2 krótka to OK, byle by nie w dizlu.
    Z Reszta to lekkie terenówki zresztą gnijące.

    W teren musi być reduktor.