Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Sprzęt audio a kondensatory elektrolityczne.

30 Kwi 2019 12:09 1077 19
  • Poziom 8  
    Witam serdecznie!
    Mam pewien dylemat. Jestem posiadaczem systemu audio, firm Primare, AMC, ClearAudio etc, skrzętnie dobieranego pod swój gust z przełomu wieków, tj. lata około 1998-2001. Zastanawiam się, czy w erze tak niskiej trwałości kondensatorów elektrolitycznych, dobrym posunięciem jest "profilaktyczna" wymiana tych kondensatorów na nowe. Sprzęt pracuje bez zarzutu, nigdy nie miałem z nim problemów. Jednakże męczy mnie, czy np. wysychanie kondensatorów może w systemach audio doprowadzić do poważnych uszkodzeń elektroniki, tak jak to ma miejsce np. w przetwornicach. Z logicznego punktu widzenia nie powinno, ale chciałby skonsultować to z mądrzejszymi ode mnie ;-)
    Generalnie nie zależy mi na poprawie brzmienia, wynikającego z np. zastosowania kondensatorów wyższej jakości, bo tu wiem, że szybciej można coś zepsuć niż poprawić. Zależy mi bardziej na stabilnej i bezawaryjnej pracy urządzeń.
    Zatem pytanie: profilaktycznie wymieniać czy czekać, aż dadzą o sobie znać?
    Dziękuję z góry za wypowiedzi.
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
  • Poziom 13  
    Sprzęt audio to na szczęście nie przetwornica. Kondensatory nawet 40 letnie z lat 70-80 nadal dobrze trzymają swoje parametry.
    Wymiana dawnych kondensatorów nie zawsze jest dobrym posunięciem.. kiedyś mniej cieli koszty i oszczędzali na czym się da więc elektrolity nie były takie złe.

    Kilka razy na życzenie upartego właściciela sprzętu (głównie wzmacniacza) wymieniłem kondensatory na nowe i moim zdaniem efekt był bardzo dyskusyjny... czy grało lepiej chyba nie
    raczej grało inaczej- więcej basu albo cykającej góry.

    Lepsze rozwiązanie to zrobić przegląd polegający na wylutowaniu tych kilkunastu kondensatorów i pomierzeniu na mierniku pojemności. Co ma mniej niż 20 procent (taka jest tolerancja kondensatorów elektrolitycznych) wymienić na nowe ale jak najlepsze markowe jakie są dostępne i tyle.
  • Pomocny post
    Poziom 43  
    stachumuszel napisał:
    czy w erze tak niskiej trwałości kondensatorów elektrolitycznych, dobrym posunięciem jest "profilaktyczna" wymiana tych kondensatorów na nowe. Sprzęt pracuje bez zarzutu, nigdy nie miałem z nim problemów.
    Do lekarza idziesz wtedy gdy masz gorączkę, czy ot tak, bo dawno już nie chorowałeś?
    Nie ma najmniejszego sensu. Jeśli - jak sam piszesz - sprzęt pracuje bez zarzutów, to znaczy że wszystko w nim jest również bez zarzutów. Wymienia się tylko te elementy które tego wymagają - są uszkodzone co w konsekwencji daje złą pracę sprzętu.
    Wymiana kondensatorów z zupełnie nie wiadomych mi powodów krąży w sieci jako remedium na wszelkie dolegliwości. Jeszcze trochę i na kaca będą polecać wymianę kondensatora... ;)
    Prawda jest taka, ze owszem - czasem zdarza się ich uszkodzenie i konieczność wymiany. Jednak z kilkudziesięciu lat praktyki i biorąc pod uwagę setki jak nie tysiące napraw jakie wykonałem jest to bardzo rzadkie zjawisko w sprzęcie mającym więcej niż 15-20 lat. Po prostu współczesne elementy są robione "oszczędnie" (dla producenta, dla klienta już nie). Znam wiele przypadków gdzie w sprzęcie mającym "na karku" 50 lat kondensatory mialy parametry takie jakby wyszły wczoraj z fabryki. Chcesz więc wymieniać dobre, na "lepsze"? By narobić sobie kłopotu, bo za trzy-cztery (do pięciu - tyle wynosi przeważnie okres gwarancyjny współcześnie produkowanego sprzętu domowego) lata padną?
  • Poziom 13  
    A dodam jeszcze, że bywa tak, ze producent rzeczywiście w swoim klocku zainstalował tani szajs (a tak często bywa) to wtedy często wymiana kondensatorków na nowe dobrej klasy znacznie polepsza brzmienie sprzętu audio.
    Kolega posiadacz wzmacniacza sansui postanowił z automatu wymienić wszystkie tanie no-namy jakie tam były na Nichicon FG i efekt był taki, że szczena opada. ( jakbym nie słyszał różnicy to bym piany nie bił)
  • Poziom 8  
    Piotrek608 napisał:
    A dodam jeszcze, że bywa tak, ze producent rzeczywiście w swoim klocku zainstalował tani szajs (a tak często bywa) to wtedy często wymiana kondensatorków na nowe dobrej klasy znacznie polepsza brzmienie sprzętu audio.
    Kolega posiadacz wzmacniacza sansui postanowił z automatu wymienić wszystkie tanie no-namy jakie tam były na Nichicon FG i efekt był taki, że szczena opada. ( jakbym nie słyszał różnicy to bym piany nie bił)


    Tak, wiem. Swego czasu bawiłem się w poprawki cd Marantza CD53, 63, 6000 poprzez wymianę kondensatorów na Elna Cerafine, Silmic. Były to urządzenia wyjątkowo podatne na takie zabiegi. Było lepiej, ale i inaczej. Dlatego tak jak napisałem, chciałbym utrzymać charakter brzmienia, nic w nim nie zmieniając. Zależy mi jedynie na niezawodności urządzeń.

    Wylutowywać, mierzyć etc. też chciałbym uniknąć, urządzenia są jeszcze dziewicze, nie grzebane. Chciałbym taki stan utrzymać maksymalnie długo.
    Póki co bardzo dziękuję Panowie za wpisy. Zapraszam też innych ;-)
  • Poziom 43  
    stachumuszel napisał:
    urządzenia są jeszcze dziewicze, nie grzebane

    Więc tym bardziej nie kombinuj :) ...
  • Poziom 42  
    Nawet wylut w celu pomiaru to błąd. Niepotrzebne podgrzewanie elementu i druku. Wystarczy generator sygnałowy i oscyloskop by sprawdzić wzmacniacz bez otwierania go. No dobrze, jeszcze odpowiednie rezystory. Wtedy można ocenić czy potrzebna jest jakakolwiek ingerencja czy nie.
  • Poziom 8  
    kortyleski napisał:
    Nawet wylut w celu pomiaru to błąd. Niepotrzebne podgrzewanie elementu i druku. Wystarczy generator sygnałowy i oscyloskop by sprawdzić wzmacniacz bez otwierania go. No dobrze, jeszcze odpowiednie rezystory. Wtedy można ocenić czy potrzebna jest jakakolwiek ingerencja czy nie.


    Moje doświadczenie z elektroniką jest tylko na poziome, powiedzmy "zaawansowany amator", ale dokładnie jestem tego samego zdania.
    Znam człowieka który co około 3 miesiące otwiera swoje klocki, pędzelek,, odkurzacz etc. Wkręty wyglądają już jak po działaniach wojennych. ociera to mi się już o nerwicę natręctw;-)
  • Poziom 33  
    Jestem takiego samego zdania jak koledzy. Jak sprzęt dobrze gra nie ma przydźwięku sieciowego to kondensatory zostawić w spokoju. No chyba ,że są wylane lub wybrzuszone to w tedy wiadomo wymiana. A w przeciwnym razie to nie ruszać.
  • Poziom 13  
    Wczoraj otwarłem wzmacniacz Diory WS442 kupiony na allecośtam. Na druku rok produkcji 06/1985 czyli ma 34 lata. Spalony stopień mocy, ok tak bywa. W środku ok 40 kondensatorów elektrolitycznych plus główny 2x4700uF/40V ... Wylutowałem i mierzę.
    Główny ma 5300uF i 5100,
    Kondensatory w zasilaczu przedwzmacniacza 220/63 mają najmniej 232uF jeden ma nawet 254uF!
    Małe jest ich 6 sztuk 100uF/10V mają po 127uF!
    Za to śruby mocujące tranzystory końcowe nie wymagały praktycznie żadnego nacisku aby je odkręcić od radiatora... czyli tranzystorki końcowe praktycznie nie miały styku, sama pasta termo przewodząca niekiedy nie wystarczy wiadomo.
  • Poziom 8  
    Piotrek608 napisał:
    Wczoraj otwarłem wzmacniacz Diory WS442 kupiony na allecośtam. Na druku rok produkcji 06/1985 czyli ma 34 lata. Spalony stopień mocy, ok tak bywa. W środku ok 40 kondensatorów elektrolitycznych plus główny 2x4700uF/40V ... Wylutowałem i mierzę.
    Główny ma 5300uF i 5100,
    Kondensatory w zasilaczu przedwzmacniacza 220/63 mają najmniej 232uF jeden ma nawet 254uF!
    Małe jest ich 6 sztuk 100uF/10V mają po 127uF!
    Za to śruby mocujące tranzystory końcowe nie wymagały praktycznie żadnego nacisku aby je odkręcić od radiatora... czyli tranzystorki końcowe praktycznie nie miały styku, sama pasta termo przewodząca niekiedy nie wystarczy wiadomo.


    Piotruś, tylko pojemność kondensatora to nie wszystko. Zmierz jeszcze rezystancję szeregową. Często tu bywa problem w leciwych elektrolitach.
  • Poziom 43  
    stachumuszel napisał:
    Wkręty wyglądają już jak po działaniach wojennych.
    Bo nawet wkrętaka trzeba umieć używać. Poza tym - nacięcia na łbach śruby MUSZĄ być zawsze dopasowane do końcówek wkrętaka, a wbrew pozorom nie chodzi tu tylko o to, żeby "wsadzić" 0 dobrze dopasowana końcówka to taka która nie ma żadnego (!) luzu na nacięciach śruby. Ktoś kto nie ma do czynienia z takimi rzeczami nie odróżni śruby na wkrętak PH od takiej na PZ.

    Dodano po 4 [minuty]:

    stachumuszel napisał:
    Zmierz jeszcze rezystancję szeregową. Często tu bywa problem w leciwych elektrolitach.
    Poza tym zwiększenie pojemności to może być sygnał ostrzegający przed zwiększeniem tejże rezystancji. Niewielkie nadwyżki w wypadku polskich elektrolitów to norma - duże kondensatory potrafiły nawet mieć fabrycznie ustaloną normę tolerancji na poziomie -20 do +100% (!!!), Taki że sam pomiar pojemnosci to tylko jeden wynik, który ma dopiero znaczenie gdy jest połączony z pomiarem ESR.
  • Poziom 33  
    Rezystancja ESR kondensatora elektrolitycznego w audio nie ma aż tak dużego znaczenia jak w przetwornicach impulsowych.
  • Poziom 39  
    Do wszystkich wywodów kolegów należy dodać jeszcze jeszcze jeden fakt - dobrze zaprojektowane układy mają dużą tolerancję na zmiany wartości elementów, nikt w sprzęcie średniej czy nawet wyższej klasy nie stosował precyzyjnych elementów bo to było drogie i niepotrzebne.
  • Poziom 38  
    Mam Belmę 2x32µF z 1961 która wciąż trzyma parametry katalogowe.
    Mierzyłem różne Elwy z lat 80-tych i 70tych, trzymały.

    Ale z tym zostawianiem starych to też bym nie popadał w skrajność.

    Jeżeli nasz wzmacniacz ma elementy nieprodukowane i/lub ciężko dostępne to czasem warto iść w profilaktykę.
    Choćby wzmacniacze V-FET.

    Zwłaszcza tam gdzie przebicie może nam popsuć naprawdę sporo.
    To że nam obniżenie pojemności czy wzrost ESR pogorszy brzmienie to mały pikuś.

    Upływności/zwarcia kondensatorów międzystopniowych mogą ładnie uszkodzić rzadkie elementy poprzez podanie na bazę/bramkę/siatkę znacznego potencjału.

    Najczęściej spotykane w sprzęcie lampowym gdzie kondensator ma na sobie kilkaset V różnicy. Papierowych najczęściej nie ma nawet co mierzyć tylko z miejsca wymieniać. Po paru dekadach nawet "najlepsze" po prostu mają upływności,zwarcia bądź w ogóle nie mają pojemności.
    Kanibalizowałem lampowca z lat 50-tych(rdza,rozlatująca się mechanika i styl konstruowania przez ludzi z NRD skutecznie uniemożliwił odbudowę). Z kilkunastu chyba tylko jeden w ogóle był kondensatorem(za to +150% pojemności), reszta nie miała żadnej pojemności. Tylko ceramiczne w obwodach w.cz i dwa elektrolity Elwa oraz Belma były sprawne. Reszta trafiła do kosza.

    Ale zdarza się też w sprzęcie tranzystorowym.
    Czerwone plastikowe Elwy czy też niektóre sowieckie kondensatory elektrolityczne.

    Czerwone Elwy to z miejsca kosz.Prędzej czy później dostaną zwarcia.
    W Meratroniku E307 miałem dwa zwarcia(mało co nie spaliło TG70) a reszta nie trzymała w ogóle tolerancji. Zresztą w wielu Polskich sprzętach był z nimi problem.

    Z Sowietami to różnie. Można wymieniać profilaktycznie bo one i tak nie były najlepszej jakości.
    Będę musiał obejrzeć je w Tamburynie bo coś się podejrzanie nagrzewa tranzystor sterujący a torze siedzą akurat sowiety.

    Ci którzy serwisują oscyloskopy i inną sowiecką pomiarówkę raczej wymieniają całość.
  • Poziom 33  
    Kolega pawelr98 zwrócił uwagę na kwestie które nie były poruszane. Ja się z tym zgadzam.
  • Poziom 8  
    Witam ponownie!
    Ku potomnych napiszę parę słów, bo nie wytrzymałem i wybrałem jedno ze swoich urządzeń, aby dokonać "upgrade" kondensatorów elektrolitycznych. Padło na preamp gramofonowy, swego czasu bardzo dobrze oceniany Ri-Audio PH-1. Data produkcji 1998, czyli 21 lat. Zasilanie dual-mono, stopnie audio również, 14 sztuk OPA627/637. Obecność tych opampów może świadczyć o klasie urządzenia. Wymianie podlegało 28 kondensatorów elektrolitycznych. Zakupiłem odpowiednie Nichicony FW, FG oraz Panasonic FC.
    Po wymianie kondensatorów urządzenie ruszyło bez problemów, teraz wygrzewa się. Pozwoliłem sobie pomierzyć "stare" kondensatory i muszę powiedzieć, że większość z nich trzyma znamionowe pojemności i rezystancję szeregową a są to kondensatory firm Hitano (nie wiem co to za wynalazek) oraz Samwha. Jedynie Samwha 470uF maja po 425uF ESR=0,16ohm, ale to i tak w granicach tolerancji.
    Także Panowie, systemy audio dosyć łagodnie traktują, ten chyba najbardziej niedoskonały element elektroniczny, jakim jest kondensator elektrolityczny. Jedynym plusem mojej roboty to wymiana na pojemności "for audio", cokolwiek miałoby to znaczyć, bo odsłuchy nie potwierdzają póki co jakiejś przewagi "zwykłych" nad "for audio":-)
    Pozdrawiam w maksymie "działa, to nie ruszaj" :-)