Cześć. Uzupełniałem jak zwykle tusz w moim kartridżu PG-510 do drukarki Canon Pixma MP250, strzykawką od góry, już kilkunasty raz. Niby działało, ale na kartkach były niezadrukowane, białe paski. Dość szerokie. Spróbowałem więc dwukrotnie czyszczenia dysz i czyszczenia zaawansowanego, ale nie pomogło. Położyłem więc go na ręczniku papierowym zwilżonym udrażniaczem na kilkanaście minut. Problemu z paskami chyba się nie pozbyłem, chyba, że przełączyłem na wysoką jakość wydruku. Wtedy sytuacja się pogorszyła. Drukarka przestała całkowicie zapełniać kartki, a gdy wyjąłem kartridż, okazało się, że cały tusz, zamiast trafić na kartkę, jakimś cudem zebrał się na spodzie głowicy i przy wyjmowaniu duża kropla skapnęła mi na rękę, cudem nie plamiąc dywanu.
Czy to oznacza, że kartridż definitywnie umarł? Co mogło się stać?
Mam jeszcze jeden stary, nie używany kilka lat, trochę się zalepił. Czy jest szansa, że ewentualnie uda się go udrożnić, czy nawet nie ma co próbować?
Czy to oznacza, że kartridż definitywnie umarł? Co mogło się stać?
Mam jeszcze jeden stary, nie używany kilka lat, trochę się zalepił. Czy jest szansa, że ewentualnie uda się go udrożnić, czy nawet nie ma co próbować?