Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Sprzęt wojskowy - co siedzi w radiach i radiostacjach wojskowych lat 70-tych

Mariouch 25 May 2019 22:32 2796 34
Tespol
  • #1
    Mariouch
    Level 2  
    Witam.
    Nie wiem czy to akurat dobre miejsce, bo jestem świeży tutaj, lecz chciałbym spytać jeśli ktoś jest w temacie... Co zawierają stare radia i centrale wojskowe? Dlaczego są takie ciężkie? Z góry dziękuję za odpowiedzi.

    Mariouch
  • Tespol
  • #2
    haderach
    Level 26  
    Lampy i elementy im towarzyszące zamiast układów scalonych i mikroprocesorów, a to swoją wagę ma :)
  • #4
    stefanisko
    Level 14  
    Najcięższym elementem radiostacji plecakowej był akumulator (2,4V), a we wcześniejszych wersjach jeszcze bateria anodowa (90V). Akumulator służył do zasilania włókien żarzenia lamp.
  • #5
    jacekwwy
    Level 19  
    Żeby wzmocnić żołnierza na polu Walki :) a tak na poważnie dla czego takie ciężkie? większa połowa wagi to były baterie a reszta to elektronika. same kondensatory wyglądały jak słoiki od konfitur i oczywiście czas działania takiego radia był wydłużony z uwagi na pojemne baterie, dzisiejsze radiostacje są lżejsze i wydajniejsze to tak jak z dzisiejszymi telefonami.
  • Helpful post
    #6
    Mobali
    Level 39  
    Mariouch wrote:
    Dlaczego są takie ciężkie?
    Za ciężar odpowiada głównie solidna obudowa oraz masywne chassis. Sprzęt projektowany do wykorzystania w trudnych warunkach, więc i wykonanie musiało zapewniać większą odporność na wszelkie niespodzianki. Na przykład popularna radiostacja czołgowa R-123 gwarantowała bryzgoszczelność i pyłoszczelność, przy pracy w skrajnie trudnych warunkach klimatycznych i mechanicznych (od -50 °C do +50 °C, przy wilgotności względnej do 98%). Co ważne, stary sprzę wytrzymywał zwykle więcej niż obiecywał producent. Teraz jest na odwrót. A w środku? No cóż, wysublimowanej kosmicznej technologii raczej nie powinieneś się w tym sprzęcie spodziewać ;-)
  • #7
    zworys
    Level 39  
    Waga wynikała przede wszystkim z konstrukcji. Panele były odlewane ze stopów nieżelaznych. Taki panel czy moduł musiał mieć bardzo dużą sztywność więc było to naprawdę grube. Wszystkie cięższe elementy były dodatkowo mocowane co podnosiło masę takiego modułu. Np wzbudnik WD-11 to była przede wszystkim skorupa bodajże za zn-al i w nią powtykane łączówki, lampy i ekranowane moduły generatorów.Gdyby to robić wg zasad "cywilnych " to byłoby o połowę lżejsze i mniejsze. Większość modułów była solidnie ekranowana. Oczywiście akumulatory zasadowe też miały swoją masę, a wydajność mierną. Koledzy twierdzili że lepiej nadają się do mordowania wroga niż do zasilania sprzętu....

    Dodano po 3 [minuty]:

    Mobali wrote:
    No cóż, wysublimowanej kosmicznej technologii raczej nie powinieneś się w tym sprzęcie spodziewać

    To prawda ale za to był to sprzęt "idiotoodporny". Tolerował naprawdę wiele. Np z radiostacji o mocy nominalnej 800W bez problemów obsługa "wyciągała" 1300W ( przy pracy ciągłej )
  • #8
    Mobali
    Level 39  
    Sądzę, że cechą wspólną, którą można wskazać w tym sprzęcie, jest przede wszystkim brak kompromisów jeśli chodzi o materiały użyte do ich produkcji. A więc prawdziwy dobry mosiądz, tam gdzie trzeba elementy rzetelnie posrebrzone, gruba stal na obudowy, i tak dalej.

    Kolejna kwestia, to rzetelne wykonanie i jakość, której próżno szukać w dzisiejszych plastikowych cudeńkach. Do tego wysoka dbałość o spasowanie elementów mechanicznych i masz gotowy przepis na niezawodne urządzenie, które z powodzeniem może działać przez lat kilkadziesiąt. A dzisiaj? Projektuje się tak, żeby większość partii produktów przekroczyła z bezpiecznym zapasem okres gwarancji. A potem choćby i potop..

    Co można znaleźć w środku? Z "trafionego" na złomie grata z lat wczesnych powojennych wyjąłem piękne oporniki i kondensatory, kawał mosiężnej blachy, mnóstwo drobnych elementów konstrukcyjnych, śrub i nakrętek. Po wstępnym oczyszczaniu wszystko wygląda jak nowe. Niby drobiazgi, ale... Kupić niełatwo, więc każda taka "potrzeba" to albo wyjazd do marketu, albo czas spędzony na zakupach przed komputerem.
  • #9
    zworys
    Level 39  
    Co do środka, bardzo dobre rezystory MŁT czy OMŁT, srebrzone przełączniki na kalitowych izolatorach, zresztą wszystkie przełączniki z takiego sprzętu mają bardzo dużą trwałość.Można wykorzystać całe moduły np "dopalacz" z III zakresu radiolinii R-409, lampy ceramiczne , przekładnie planetarne napędu skal , kwarce. Wszystko zależy od tego co mamy w ręku i inwencji posiadacza. Niektórzy np na bazie nadajnika R-140 budują swoją wersję nadajnika wykorzystując większość gotowych modułów R-140.
  • #10
    palmus
    Level 33  
    A nie bylo czasem tak, że to były rosyjskie konstrukcje, gdzie nie dbano o masę i zużycie materiałów?
  • Tespol
  • #11
    bearq
    Level 38  
    zworys wrote:
    To prawda ale za to był to sprzęt "idiotoodporny". Tolerował naprawdę wiele.

    Tak chyba było w każdym sprzęcie "wojskowym". Agregat prądotwórczy o mocy 2kW przy wadzę przeszło 140kg gdzie dzisiejszy wyrób waży co najmniej połowę mniej. Różnica taka że ten pierwszy spokojnie można było przeciążyć o 100% a nawet więcej a wszystko zależało tylko od kondycji silnika napędowego. Wszelkie prostowniki czy zasilacze też były tak samo robione, prąd znamionowy 15A a w środku wszystko obszyte przewodami 4mm2, diody 50A, transformator o mocy przynajmniej dwa razy takiej. Dzisiejszy wyrób wiadomy, transformator miernej jakości, diody 5A na pająku w powietrzu, plastikowa obudowa ale na froncie dumny napis 12V 20A...
  • #12
    Mobali
    Level 39  
    palmus wrote:
    A nie bylo czasem tak, że to były rosyjskie konstrukcje, gdzie niedbano o masę i zużycie materiałów?
    Dawniej solidnie produkowało się na całym świecie, więc słynęły z niej nie tylko konstrukcje rosyjskie. Materiałochłonność produktu to zawsze kwestia wyważenia, czy zbytnie oszczędzanie nie nie okaże się zbyt dużym kompromisem z jakością i trwałością. W każdej armii niezawodność będzie ważniejsza od oszczędzania materiałów.

    Masa? Fakt, w lotnictwie to naprawdę bardzo istotne. Ale sztuczne oszczędzanie kilograma w opisywanej przez mnie radiostacji czołgowej nie jest chyba bezwzględnie konieczne?

    I wreszcie koszty produkcji. Podejrzewam, że w zimnowojennym świecie były to najmniej istotne czynniki dla decydentów. Tym bardziej, że kompleksy wojskowe obu blików były właściwie centralnie sterowane.

    Zwykle w temacie rozrzutności wojskowych, natychmiast wskazuje się na Rosjan. Ale paradoksalnie, to właśnie oni doszli do perfekcji w optymalizacji wojskowej produkcji. Faktem jest, że w całym okresie wojny, czołg T-34 był stale odchudzany i upraszczany, coraz tańszy w produkcji i jednocześnie coraz lepszy w boju. A czołgi niemieckie odwrotnie - pożerały coraz więcej cennych zasobów a ich stopień komplikacji i wynikająca z tego awaryjność narastały.
  • #13
    Mariouch
    Level 2  
    Dziękuje za wszystkim za odpowiedzi.Pytanie wzięło sie z tego że kolega ma dostęp do jakich takich rzeczy i nie bardzo wie co z tym robić ,tzn chodzi mu o złomowanie ,ale nie wie czego i ile w czym jest ,bo podobno w środku są jakieś ciężkie ( i drogie metale ?)
    Pozdrawiam.
  • Helpful post
    #14
    TELEWIZOREK52
    Level 29  
    palmus wrote:
    A nie bylo czasem tak, że to były rosyjskie konstrukcje, gdzie niedbano o masę i zużycie materiałów?
    Za moich wojskowych czasów (1971r) ten sam typ odbiorników był również produkcji czechosłowackiej i węgierskiej. Różnica była w wykończeniu nieistotnych elementów a nawet w jakości lakieru. Radzieckie były przeważnie młotkowym lakierowane. A ciężar ? W przypadku stacjonarnego sprzętu nikt tego nie dźwigał a stropy były wzmocnione. Jak wyżej koledzy pisali, panelowa budowa, do naprawy wyciągało się jak szufladę z biurka. W każdym panelu poszczególne bloki ekranowane grubą blachą. Masa przełączników i wskaźników do kotroli pracy poszczególnych obwodów, o transformatorach nie wspomnę. Wszystko to musiało ważyć. Nie raz zdarzyło mi się wysuwając panel dziurę w klepce zrobić. Pozdrawiam.
  • #15
    Mobali
    Level 39  
    Mariouch wrote:
    nie bardzo wie co z tym robić ,tzn chodzi mu o złomowanie ,ale nie wie czego i ile w czym jest ,bo podobno w środku są jakieś ciężkie ( i drogie metale ?)
    Sądzę, że prawdziwą wartość te przedmioty ujawnią w rękach zapalonego zbieracza i hobbysty, a nie jako źródło cennych surowców wtórnych. Tu zaczynamy ocierać się o zwykłą dewastację. Może opisz co masz, zrób zdjęcia, wstaw popytaj... Rozebrać zawsze zdążysz ;-)
  • #16
    aksakal
    Tube devices specialist
    Bardzo przykro czytać takie posty , w których autora interesuje tylko jedno pytanie - a ile to kosztuje !!! Takie rarytasy nie mają ceny- są bezcenne z punktu widzenia zachowania historii rozwoju techniki i z czasem ich wartość ( nie komercyjna ) będzie tylko wzrastać. Bardzo dziękuję kolega Mobali za twoją, zasługującą szacunku, odpowiedź autorowi.
  • #17
    ArturAVS
    Moderator of HydePark/Cars
    Mariouch wrote:
    ,ale nie wie czego i ile w czym jest ,bo podobno w środku są jakieś ciężkie ( i drogie metale ?)

    Dla niejednego radioamatora fakt posiadania takiego sprzętu( a zwłaszcza sprawnego i w dobrym stanie) ma większą wartość niż materiały użyte do jego budowy.
    Drugim potencjalnym nabywcą, mogą być wszelakiego rodzaju grupy rekonstrukcyjne. Pod tym względem szukałbym zbytu na te powojskowe urządzenia.
    Recycling, to naprawdę ostateczność.
  • #18
    kowal011
    Level 21  
    Bo sprzęt miał być gniotsa nie łamiotsa :D
  • #19
    Mariouch
    Level 2  
    No tak trochę mi się dostało za kolegę...nie mniej kumpel ma dostęp jak już wspomniałem ,rzeczy które były na wyposażeniu naszego wojska żadnym pasjonatem radiotechniki nie jest ...i stąd do głowy przyszedł mu taki pomysł żeby to zezłomować na metale szlachetne... Sprzedając to na sztuki nie wie bardzo co i za ile wystawić bo nie wiadomo w jakim to jest stanie używalności?
    Pogadam z nim może coś się uradzi :-).Dziękuję za zainteresowanie w temacie.
  • Helpful post
    #21
    ml
    Level 29  
    Na poczatku lat 90tych kiedy miałem obowiązek odsłużenia zsw przez kilka miesięcy pełniłem obowiązki dowódcy warsztatu łaczności plutonu remontowego. Wtedy już nikt tego nie naprawiał a naszym głównym zajęciem był demontaż i złomowanie wyposażenia wojskowego. Do dziś żałuję, że nie "zabezpieczyłem" więcej podzespołów które nowe szły na szrot. Co tam ważyło tyle - przede wszystkim solidna konstrukcja mechaniczna a również elementy elektroniczne gdzie nikt nie bawił się w miniaturyzację. Przede wszystkim metal, ceramika, bakelit plus preszpan. Plastiku i folii minimum. Fakt, że widziałem niewielki wycinek tego co wojsko posiadało R105, R113, R140 centrale telefoniczne, małe nasobne radmorki... . Największe wrażenie zrobiły na mnie zasoby ZN-ów. W drewnianych skrzyniach na pokładzie Starów "pszczółek" w mobilnych warsztatach łaczności znalazłem m.in. duże złocone tranzystory Motoroli. ZN były z lat co najmniej 80tych i wcześniejszych i nie sądzę by takie tranzystory były oficjalnie nabywane u producenta przez armię Układu Warszawskiego.
  • #22
    Mobali
    Level 39  
    Mariouch wrote:
    ...nie wie bardzo co i za ile wystawić bo nie wiadomo w jakim to jest stanie używalności
    Tak jak pisałem powyżej, jest wielu pasjonatów i fachowców, którzy chętnie pomogą ocenić co masz, w jakim stanie jest ten sprzęt, a także pomogą ocenić jego rzeczywistą wartość. Jestem także przekonany, że znaczną część z tych urządzeń uda się przywrócić do pełnej sprawności.

    Zapewniam, że zwykła dewastacja będzie najmniej opłacalnym sposobem postępowania. Odsprzedając w całości czy na części, albo FACHOWO demontując wybrane podzespoły, zarobisz na tym "złomie" znacznie lepiej. Nie mówiąc już o tym, że wiele z tych perełek uda się ocalić od zapomnienia. To przecież świadectwo czasów i cenne zabytki kultury technicznej.
  • #23
    Zutket
    Level 35  
    kowal011 wrote:
    Bo sprzęt miał być gniotsa nie łamiotsa :D
    Najwyraźniej w życiu nie miałeś do czynienia z wojskowym sprzętem łączności produkcji radzieckiej. Faktycznie, czasami wyglądał topornie, ale jego głównym zadaniem było niezawodnie działać na polu walki i dać się naprawić w warunkach polowych i to im się doskonale udało.
  • #24
    kris8888
    Level 35  
    Mobali wrote:

    Kolejna kwestia, to rzetelne wykonanie i jakość, której próżno szukać w dzisiejszych plastikowych cudeńkach. Do tego wysoka dbałość o spasowanie elementów mechanicznych i masz gotowy przepis na niezawodne urządzenie, które z powodzeniem może działać przez lat kilkadziesiąt. A dzisiaj? Projektuje się tak, żeby większość partii produktów przekroczyła z bezpiecznym zapasem okres gwarancji. A potem choćby i potop..

    Ale masz na myśli współczesny sprzęt wojskowy? Bo nie wydaje mi się, żeby był dużo gorszy niż ten sprzed 50 lat. Miałem okazję niedawno widzieć "na żywo" wojskowe radiostacje naszego Radmoru i moim zdaniem są bardzo solidnie zrobione, tak jak na wojskowy sprzęt przystało. Wiadomo, że technologia jest zupełnie inna, stopień skomplikowania sprzętu również dużo większy (co pewnie przekłada się na mniejszą niezawodność), ale to dlatego, że wymagania od takiego sprzętu są też dużo większe niż kiedyś.
  • #25
    Mobali
    Level 39  
    kris8888 wrote:
    Ale masz na myśli współczesny sprzęt wojskowy?
    Zdecydowanie nie - mam na myśli seryjną plastikową tandetę oferowaną przeciętnemu odbiorcy. Sprzęt wojskowy - mimo zupełnie innej technologi - wciąż musi spełniać bardzo wyśrubowane wymagania jeśli chodzi o jakość, trwałość, niezawodność w trudnych warunkach pracy.
  • #26
    Sofeicz
    Level 18  
    Mobali wrote:
    kris8888 wrote:
    Ale masz na myśli współczesny sprzęt wojskowy?
    Zdecydowanie nie - mam na myśli seryjną plastikową tandetę oferowaną przeciętnemu odbiorcy. Sprzęt wojskowy - mimo zupełnie innej technologi - wciąż musi spełniać bardzo wyśrubowane wymagania jeśli chodzi o jakość, trwałość, niezawodność w trudnych warunkach pracy.


    No to po co porównujesz ziemniaki z kapustą?
    Przecież sprzęt wojskowy, nieważne z jakich czasów, zawsze był, jest i będzie z zasady wykonywany w innej klasie odporności niż zwykła elektronika konsumencka.
    I chodzi nie tylko o elektronikę.
    Weż takiego wojskowego Stara 66 z napędem na wszystkie osie - pije jak smok ale nie do zajechania.
  • #27
    Mobali
    Level 39  
    Sofeicz wrote:
    Weż takiego wojskowego Stara 66 z napędem na wszystkie osie - pije jak smok ale nie do zajechania.
    I jest także wykorzystywany w cywilu.
    Sofeicz wrote:
    No to po co porównujesz ziemniaki z kapustą?
    Miłe i subtelne ;-)
  • #28
    kris8888
    Level 35  
    Mobali wrote:
    Zdecydowanie nie - mam na myśli seryjną plastikową tandetę oferowaną przeciętnemu odbiorcy. Sprzęt wojskowy - mimo zupełnie innej technologi - wciąż musi spełniać bardzo wyśrubowane wymagania jeśli chodzi o jakość, trwałość, niezawodność w trudnych warunkach pracy.

    No tak, jakościowa przepaść pomiędzy sprzętem wojskowym a cywilnym teraz jeszcze bardziej się powiększa, a to głównie za sprawą dyrektywy RoHS z której sprzęt wojskowy jest wykluczony.
  • #29
    TELEWIZOREK52
    Level 29  
    Sofeicz wrote:
    Weż takiego wojskowego Stara 66 z napędem na wszystkie osie - pije jak smok ale nie do zajechania.
    A jeździł któryś z kolegów Starem 66 ? Bo ja tak. Obawiam się że większość dzisiejszych kierowców nie potrafiłaby nim ruszyć. :) Pozdrawiam.
  • #30
    rysiekg
    Level 18  
    Kolego TELEWIZOREK 52 masz całkowitą rację co do Stara 66 też służyłem w tym czasie w wojsku i były jeszcze samochody URAL bardziej potężne i służyły do rozruchu samolotów odrzutowych, zrobiłem małe usprawnienie do niego zabezpieczające, zamknięcie ramienia z kablami (nagrodzony urlopem) pozdrawiam.