Dzień Dobry.
Jest sobie auto typu minivan, na co dzień zwykłe auto, na urlop służy jako noclegownia. Posiadam w nim drugi akumulator (kwasiak, do pracy cyklicznej). Drugi akumulator służy do zasilania lodówki na postoju, przetwornicy dc/ac, zasila też ogrzewanie postojowe. Na postoju doładowywany jest przez panel słoneczny umieszczony na boksie dachowym. Mam też ładowanie z alternatora- po uruchomieniu silnika po ok 2-3 minutach dołączany jest akumulator postojowy ( przekaźnik). Problem polega na tym, że jeżeli zdarzy się sytuacja,że akumulator postojowy jest bardzo "wygłodzony" to po dołączeniu do instalacji pojazdu przez pierwszych parę chwil ładowany jest bardzo dużym prądem- w zasadzie chyba cała wydajność alternatora, plus chyba jeszcze prądy wyrównawcze - z akumulatora startowego, który ma już ponad 14v do akumulatora postojowego. Efekt jest taki , że pierwsze uderzenie prądowe to ok. 70 amperów! Potem prąd maleje. Wiem, że to bardzo niezdrowe dla akumulatora, i chyba tłumaczy to dlaczego akumulator po 3 latach ze 100 AH m tylko 25..
Planuję wykorzystać do ładowania drugiej baterii moduł przetwornicy step-up z ograniczeniem prądowym. (Dostępne w naszej lub chińskiej sieci) .
Widzę trzy zalety tego rozwiązania:
1.Maksymalny prąd będzie ograniczony do 10 amperów.
2.Precyzyjnie ustawię napięcie ładowania na 14,4V- regulatory w samochodowych alternatorach mają korektę napięcia wzgl. temperatury, i latem napięcie ładowania nie przekracza 13,8V- trochę mało dla pracy cyklicznej drugiej baterii.
3.Nie będzie możliwości chwilowego podbierania prądu z baterii postojowej przy dużym zapotrzebowaniu pokładowym ( dmuchawa,światła, klima,) podczas biegu jałowego silnika, kiedy alternator nie dysponuje pełną mocą.
Mam pytanie do osób, które spotkały się z takimi modyfikacjami, czy takie rozwiązanie będzie miało racje bytu? A może inne pomysły?
Jest sobie auto typu minivan, na co dzień zwykłe auto, na urlop służy jako noclegownia. Posiadam w nim drugi akumulator (kwasiak, do pracy cyklicznej). Drugi akumulator służy do zasilania lodówki na postoju, przetwornicy dc/ac, zasila też ogrzewanie postojowe. Na postoju doładowywany jest przez panel słoneczny umieszczony na boksie dachowym. Mam też ładowanie z alternatora- po uruchomieniu silnika po ok 2-3 minutach dołączany jest akumulator postojowy ( przekaźnik). Problem polega na tym, że jeżeli zdarzy się sytuacja,że akumulator postojowy jest bardzo "wygłodzony" to po dołączeniu do instalacji pojazdu przez pierwszych parę chwil ładowany jest bardzo dużym prądem- w zasadzie chyba cała wydajność alternatora, plus chyba jeszcze prądy wyrównawcze - z akumulatora startowego, który ma już ponad 14v do akumulatora postojowego. Efekt jest taki , że pierwsze uderzenie prądowe to ok. 70 amperów! Potem prąd maleje. Wiem, że to bardzo niezdrowe dla akumulatora, i chyba tłumaczy to dlaczego akumulator po 3 latach ze 100 AH m tylko 25..
Planuję wykorzystać do ładowania drugiej baterii moduł przetwornicy step-up z ograniczeniem prądowym. (Dostępne w naszej lub chińskiej sieci) .
Widzę trzy zalety tego rozwiązania:
1.Maksymalny prąd będzie ograniczony do 10 amperów.
2.Precyzyjnie ustawię napięcie ładowania na 14,4V- regulatory w samochodowych alternatorach mają korektę napięcia wzgl. temperatury, i latem napięcie ładowania nie przekracza 13,8V- trochę mało dla pracy cyklicznej drugiej baterii.
3.Nie będzie możliwości chwilowego podbierania prądu z baterii postojowej przy dużym zapotrzebowaniu pokładowym ( dmuchawa,światła, klima,) podczas biegu jałowego silnika, kiedy alternator nie dysponuje pełną mocą.
Mam pytanie do osób, które spotkały się z takimi modyfikacjami, czy takie rozwiązanie będzie miało racje bytu? A może inne pomysły?
