Bardziej kwestia projektanta i doświadczenia.
Powiem ci, że spotykam się w pracy z różnymi projektami i jednym z najgorszych jakie widziałem, był dość prosty jeżeli chodzi o stopień skomplikowania, projekt podpisany przez 3 doktorów inżynierów i dwóch magistrów z rzekomo olbrzymim doświadczeniem w dziedzinie.
Mimo teoretycznie ładnej oprawy, był pełny takich baboli i rozwiązań konstrukcyjnych, że elektrycy po zawodówce łapali się za głowę i pytali się co to za idiota rysował.

Choć ja osobiście uważałem, że panowie doktorzy dali to jakimiś studentom w ramach zaliczenia w jakiejś szkole - wskazywała na to pewna maniera podejścia do tematu na zasadzie "lepiej, by było, niż nie".
Przede wszystkim dla projektanta ważna jest znajomość praktyki i stosowanych rozwiązań. Nie zawsze w praktyce stosuje się rozwiązania idealnie oparte o przepisy czy normy. Tymczasem jak to mówią "papier/komputer przyjmie wszystko".
Dla projektanta to jest czasem postawienie kreski na planie, żeby ładnie wyglądała, a potem budowlaniec tnie diamentem belkę nośną (bo tak jest na planie) pół dnia i klnie przy robocie, a potem jego kierownik przy wymianie belki.
Tak samo zresztą w automatyce. Projektant np. nie rozumie zasady zabezpieczeń kaskadowych. Widziałem projekt oświetlenia, gdzie lampa LED miała swój warystor, jej zasilacz swój warystor, szafka rozdzielcza lokalna, swój warystor, a szafa główna - swój warystor. Przy czym wszystkie były tego samego typu.
I dla projektanta to było w porządku, bo zgadzało mu się z jego wiedzą (zabezpieczenie powinno być), ładnie wyglądało na planie.
A to, że koszty i działanie układu nie było poprawne i potem projekt poprawiał zwykły technik - To i tak ktoś wziął pieniądze za projekt powykonawczy...
Innym razem widziałem jak pewien stary brygadzista, w 15 minut rozrysował na kartce, ołówkiem, dość skomplikowany schemat automatyki i wszyscy od razu wiedzieli co, jak, po co i dlaczego, mimo iż nie miał ani podziału na obwody, strefy i arkusze, a dobór aparatury wynikał z tego co aktualnie było w podręcznym magazynku na zbyciu.
Jako projektant powinieneś przede wszystkim dużo ćwiczyć, być na bieżąco z rozwiązaniami technicznymi i ofertą podzespołów oraz poznać praktykę.
Trzeba też czytać i analizować wiele projektów, szczególnie tych starszej daty - uważam bowiem, iż wraz z ułatwieniami w pracy projektantów, znacznie spadła jakość pracy. Jest to tendencja niestety zauważalna. Praca jest łatwiejsza, mniej wymagająca i przekłada się to na większe jej lekceważenie i automatyzowanie.
To zaś powoduje, że np. jeden błąd potrafi się powielać wiele razy w projekcie.
Powiem tak - znam maszynę stacjonarną, bardzo drogą (koszt paru ładnych milionów), wyprodukowaną, zaplanowaną przez Austriaków i zbudowaną wg projektu przez polskiego wykonawcę.
Maszyny nie można włączyć, bo automatyka pracuje w nieskończonej pętli własnej blokady. W efekcie wyłącznika głównego nie da się uruchomić (samowyzwalacz). A bez wyłącznika nie działa nic.
Zatem jej włączanie polega na specjalnej procedurze, opracowanej przez zakładowego elektryka, w której główną rolę odgrywa 5 cm kawałek przewodu i oszukiwanie automatyki.
I wiesz co? Projektant maszyny uznał, że tam nie ma błędu i tak ma być, bo jest to zgodne z przepisami do jakich się stosował. Gdyż każda kolejna blokada - wynika z przepisów i norm. A że całość nie działa, bo jest tego za dużo... trudno.
Możesz się nauczyć oczywiście czyjejś maniery tworzenia projektów i schematów, lub wypracować własną. Ilość stosowanych programów do tego celu i używanych przez nie bibliotek symboli i zasad - jest ogromna i często wzajemnie sprzeczna, nie zawsze też zgodna z zasadami stosowanymi w Polsce.
Najważniejsze, żeby rozumieć co się robi i umieć to zrobić.
A z tym niestety u bardzo wielu projektantów wygląda różnie.