Witam
Sprzedałam 10 letni samochód za pośrednictwem komisu.
Kupujący przyjechał ze swoim "diagnostą" , udali sie na stacje diagnostyczną i tam dokładnie obejrzeli samochód, po czy odbyła się jazda testowa.
Poinformowałam o wszystkich rzeczach jakie były naprawiane, na co miałam faktury , oddałam razem z autem.
Przy oględzinach wykryto "wyciek - pocenie się oleju" oraz lekkie stuki nie zawsze odczuwalne podczas jazdy o czym sprzedający dobrze wiedział i widział.
Przyjezdny ( ten który był z kupującym) diagnosta odradzał kupującemu zakup auta, jednak ten sie uparł i auto zakupił.
Została sporządzona umowa komisowa , kupujacy dodatkowo "wykupił - otrzymał" gwarancję .
Dodatkowo kupujący podpisał na kartce , że wie o stukach oraz o wycieku.
Również sporządzona została fotodokumentacja , na której widać kupującego na stacji diagnostycznej pod autem oraz wyciek.
Dodam , że nie uczestniczyłam przy tranzakcji , wszystko załatwione było za pośrednictwem komisu.
Po 2 miesiącach od zakupu, żada odbioru auta oraz zwrotu kosztów zakupu.
Wadami ukrytymi nazywa wyciek, o którym wiedział oraz stukanie .
Dodatkowo wymienia awarię świateł, czujników oraz kontrolki paliwa (przez okrez użytkowania nigdy żadnych awarii nie miałam , które zostały przez niego wymienione.
Dodatkowo kupujący otrzymał nr telefonu do mnie w celu jakichkolwiek informacji, gdyby je potrzebował, kontaktu z jego strony nie było.
Sprzedałam 10 letni samochód za pośrednictwem komisu.
Kupujący przyjechał ze swoim "diagnostą" , udali sie na stacje diagnostyczną i tam dokładnie obejrzeli samochód, po czy odbyła się jazda testowa.
Poinformowałam o wszystkich rzeczach jakie były naprawiane, na co miałam faktury , oddałam razem z autem.
Przy oględzinach wykryto "wyciek - pocenie się oleju" oraz lekkie stuki nie zawsze odczuwalne podczas jazdy o czym sprzedający dobrze wiedział i widział.
Przyjezdny ( ten który był z kupującym) diagnosta odradzał kupującemu zakup auta, jednak ten sie uparł i auto zakupił.
Została sporządzona umowa komisowa , kupujacy dodatkowo "wykupił - otrzymał" gwarancję .
Dodatkowo kupujący podpisał na kartce , że wie o stukach oraz o wycieku.
Również sporządzona została fotodokumentacja , na której widać kupującego na stacji diagnostycznej pod autem oraz wyciek.
Dodam , że nie uczestniczyłam przy tranzakcji , wszystko załatwione było za pośrednictwem komisu.
Po 2 miesiącach od zakupu, żada odbioru auta oraz zwrotu kosztów zakupu.
Wadami ukrytymi nazywa wyciek, o którym wiedział oraz stukanie .
Dodatkowo wymienia awarię świateł, czujników oraz kontrolki paliwa (przez okrez użytkowania nigdy żadnych awarii nie miałam , które zostały przez niego wymienione.
Dodatkowo kupujący otrzymał nr telefonu do mnie w celu jakichkolwiek informacji, gdyby je potrzebował, kontaktu z jego strony nie było.