Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

[Solved] Dama Pik ZRK - Podłączenie do tego magnetofonu DOLBY

BURMAR 21 Jun 2019 21:21 2190 49
  • #31
    arigato
    Level 27  
    Tak to jest kiedy człowiek próbuje zadowolić wszystkich.
    ATRAC analizuje i wywala to czego "podobno" ucho nie słyszy. zostaje jedna-piąta.
    Dolby nie myśli tylko robi swoje, czyli trochę podbija, trochę obniża, trochę zmienia prąd podkładu, trochę... W zależności od wersji.
    Już pracuję, nad pełną odpowiedzią, bo przecież kolegów nie mogę zawieść.



    Dodano po 19 [minuty]:

    Dla mnie sprawa jest prosta ponieważ rozmowa o Doblby B/C/S to rozmowa o zapisie analogowym.
    Rozmowa o MD to tylko i wyłącznie, rozmowa o zapisie cyfrowym.
    Skoro rozmawiamy i obracamy się w świecie tych, co to mają pojęcie, wyszedłem z założenia, że bez sensu jest tłumaczenie rzeczy oczywistych, w stylu białe jest białe bo jest białe i właśnie z tego powodu…
    Kiedy piszę o MD to mam na myśli zapis cyfrowy. Kiedy piszę o Dolby to mam na myśli - zapis: analogowy. Proszę o schemat wątpliwości a udzielę wyczerpujących odpowiedzi z radością. Różnice są tak znaczne, że nawet nie zamierzałem się z tego tłumaczyć. Kolega tutaj rozdaje karty, zatem czekam na pytania.
  • #32
    kaem
    Level 28  
    Z tego co pamiętam, to nagminne było odsłuchiwanie z wyłączonym Dolby kaset nagranych w Dolby. Młodzi ludzie lubią mocny dźwięk, z dużą (nawet za dużą) ilością wysokich tonów, dlatego działanie Dolby odbierali jako "psucie dźwięku". Inna rzecz, że z kompatybilnością magnetofonów też było różnie i często kaseta nagrana w Dolby na jednym magnetofonie, brzmiała naprawdę strasznie źle na drugim, dopóki nie wyłączyło się Dolby.
  • #33
    BURMAR
    Level 23  
    Z przyjemnością czytam posty Kolegów. Dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy odnośnie zasady wyciszania szumów i urządzeń z tym związanych.
    Płytki z Dolby leżą i czekają. Na razie odpuszczam sobie ten projekt.
    Pewne jest tylko to, że DNL mnie nie zadawala właśnie na to częściowe obcinanie wysokich razem z szumami. Co do zapisu z Dolby i odtwarzaniu tego samego nagrania bez Dolby też sam często się spotkałem Robiłem też tak samo.
    Dowiedziałem się też z Waszych postów, że Dolby nie wycina szumu taśmy. Myślałem, że właśnie też to robi. No cóż. Nie jestem profesjonalistą. Słyszę tylko czy słuchane nagranie ma w miarę możliwości pełną barwę, dobrą dynamikę i niskie szumy. I do tego dążę.
    Z przyjemnością poczytam nadal wszystko o Waszych doświadczeniach z wyciszaczami szumów.
    Nadal czekam na jakiegoś praktyka, który zastosował dolby MDS 442 w Damie Pik
  • #34
    kris8888
    Level 35  
    kaem wrote:
    Z tego co pamiętam, to nagminne było odsłuchiwanie z wyłączonym Dolby kaset nagranych w Dolby. Młodzi ludzie lubią mocny dźwięk, z dużą (nawet za dużą) ilością wysokich tonów, dlatego działanie Dolby odbierali jako "psucie dźwięku".

    To trochę bez sensu bo do tego powinien służyć regulator barwy tonu, ewentualnie korektor graficzny, a nie układ Dolby. Ale faktycznie tak niektórzy robili.
    kaem wrote:

    Inna rzecz, że z kompatybilnością magnetofonów też było różnie i często kaseta nagrana w Dolby na jednym magnetofonie, brzmiała naprawdę strasznie źle na drugim, dopóki nie wyłączyło się Dolby.

    No to fakt, szczególnie jeśli chodziło o fabrycznie nagrane kasety, rzekomo w systemie Dolby. Inna sprawa, że mam jeszcze u siebie sporo kaset, nagranych przeze mnie w systemie Dolby i niestety po wielu latach leżakowania, w wyniku samorozmagnesowania się i obniżenia poziomu zapisu głównie w zakresie wysokich tonów, tych kaset nie da się już poprawnie słuchać z włączonym systemem Dolby.
    BURMAR wrote:
    Dowiedziałem się też z Waszych postów, że Dolby nie wycina szumu taśmy. Myślałem, że właśnie też to robi.

    Całkowicie się niestety nie da, można jedynie umiejętnie zamaskować i stłumić szum odpowiednio silnym sygnałem, który w trakcie zapisu ulega kompresji a przy odczycie ekspansji do pierwotnej swojej dynamiki. Przy okazji tłumi się szum odczytany z taśmy.
  • #35
    kaem
    Level 28  
    Systemy Dolby C i Dolby S potrafią o kilka dB zmniejszyć nawet poziom przydźwięku sieci oraz przydźwięku silnika w kiepsko zaprojektowanym magnetofonie. Wiedzą coś o tym posiadacze MDS-ów "szuflad".
    Na chłopski rozum, działanie systemu Dolby B można by opisać tak: przy zapisie wzmacniamy wysokie tony, a przy odczycie je tłumimy. Wyjściowy poziom wysokich tonów pozostaje więc niezmieniony, ale szumy taśmy i wzmacniacza odczytu ulegają zmniejszeniu, ponieważ ich przy zapisie (co oczywiste) nie wzmacniamy. Na podobnej (ale prostszej, bo są tylko bierne filtry) zasadzie działa preemfaza i deemfaza w torze UKF-FM.
  • #36
    arigato
    Level 27  
    Gdybyśmy mieli do dyspozycji tylko szum taśmy to sprawa byłaby bardzo prosta. Całość tworzą – sygnał, szum zawarty w sygnale i szum taśmy, na której zapisujemy. Redukcja szumów to jest takie cwane oszustwo. Tak jak napisał kolega wyżej.
    Z kompatybilnością od zawsze w polskim sprzęcie były problemy. Głównie dotyczyło to kaseciaków. Żeby Dolby zaczął się gubić wystarczy zmienić prędkość przesuwu taśmy i cały pomysł idzie w diabły. A prędkość przesuwu w kasetowcach bywała bardzo różna. Mam na myśli odchyłkę od wzorca. I jeszcze do tego polscy producenci opracowali swój odpowiednik dla Dolby B. Miało to chyba oznaczenie CNRS. Jeżeli błędnie podaję to proszę o korektę. Z powodu zbyt niskich standardów jakościowych firma Dolby Laboratories wycofała zgodę na stosowanie swojego produktu i stąd taki wynalazek.
    Jakość dźwięku często wiele pozostawiała do życzenia i dlatego ludzie korzystali tak jak korzystali z układów redukcji szumów, czyli – przy zapisie włączone, a przy odczycie wyłączone.
    Teoretycznie jest możliwość sprawdzenia działania DBX na chociażby polskim szpulowcu. Wystarczyłoby przekopiować jeden do jednego zakodowane w DBX nagranie z kasetowca na taśmę szpulową i następnie odsłuchiwać ją przez kaseciak korzystając z funkcji DBX disc. Byłoby to coś jak odsłuchiwanie poprzez kasetowy magnetofon płyty gramofonowej zakodowanej w DBX.
    Taki mój mały pomysł racjonalizatorski.
  • #37
    Grzegorz Markowski
    VIP Meritorious for electroda.pl
    arigato wrote:
    ... I jeszcze do tego polscy producenci opracowali swój odpowiednik dla Dolby B. Miało to chyba oznaczenie CNRS. Jeżeli błędnie podaję to proszę o korektę. ...


    https://pl.wikipedia.org/wiki/CNRS_(elektronika)

    Dama Pik ZRK - Podłączenie do tego magnetofonu DOLBY
  • #38
    kris8888
    Level 35  
    arigato wrote:
    Żeby Dolby zaczął się gubić wystarczy zmienić prędkość przesuwu taśmy i cały pomysł idzie w diabły. A prędkość przesuwu w kasetowcach bywała bardzo różna. Mam na myśli odchyłkę od wzorca.

    Bez przesady. System Dolby jest systemem analogowym a nie cyfrowym, opartym o analogowe filtry pasmowe o niezbyt stromym zboczu. Niewielka odchyłka tonacji odczytywanego sygnału nie ma wpływu na ogólne działanie systemu. Natomiast bardzo duże znaczenie na kompatybilność pomiędzy magnetofonami ma poziom zapisywanego i odczytywanego sygnału z taśmy. Tor odczytu i zapisu musi być dokładnie skalibrowany względem taśmy wzorcowej. Nawet nieumiejętna wymiana głowicy i brak kalibracji magnetofonu po tej wymianie spowoduje nieprawidłowe działanie układu Dolby.
  • #39
    398216 Usunięty
    Level 43  
    Dokładnie jak napisał Kolega Grzegorz Markowski - Polski system redukcji szumów miał 2'kę na końcu. A swoją drogą - miałem przez dłuższy czas kilka 8010 i dwa 8011 - wszystkie dokładnie wyregulowane i z wymienionymi głowicami na ALPS'y (te 8011 z CNRS2 właśnie) i powiem, że CNRS 2 mi lepiej "podpasywał" miał nieco większy wpływ na obniżenie szumów. Tak jakby Dolby powodowało "zmiękczenie" nagrania. Różnica nie byłą duża, ale była. Malo tego - zrobiłem nawet próbę wstawienia płytek Dolby B (oryginalne od 8010 - pasowały zamiennie z CNRS'em) i mimo dokładnej regulacji nie dawał ten układ takich dobrych efektów jak CNRS-2. W efekcie po wielu próbach wróciłem do CNRS'a i mam go w 8011 do dziś.
  • #40
    arigato
    Level 27  
    398216 Usunięty wrote:
    A swoją drogą - miałem przez dłuższy czas kilka 8010 i dwa 8011 - wszystkie dokładnie wyregulowane i z wymienionymi głowicami na ALPS'y (te 8011 z CNRS2 właśnie) i powiem, że CNRS 2 mi lepiej "podpasywał" miał nieco większy wpływ na obniżenie szumów. Tak jakby Dolby powodowało "zmiękczenie" nagrania. Różnica nie byłą duża, ale była.

    Szczerze mówiąc, ja też miałem wrażenie, że ten polski suplement działał jakoś – lepiej...?
    Jednak pamiętajmy i o tym, że my wówczas często bazowaliśmy na rzeczonych suplementach i wyboru wielkiego nie było. Przecież rzeczone Alpsy charakteryzowały się stosunkowo wysokim oporem indukcyjnym (ich kształt nie miał tutaj zbyt wielkiego znaczenia), co wymagało ingerencji w układ toru zapis/odczyt po montażu. W oryginale instalowane były jakieś takie głowice z niskim profilem.
    Alpsy były bardziej odporne mechanicznie i zdecydowanie lepsze pod kontem audiofilskim.

    Prędkość przesuwu taśmy ma bardo istotne znaczenie. Kluczowa jest szybkość narastania sygnału – dla przykładu szarpnięcie struny gitarowej. Co za tym idzie, szybkość opadania amplitudy. Zdecydowanie inaczej wygląda to, kiedy zwolnimy bieg taśmy. Nie bez powodu w tych bardziej nowoczesnych konstrukcjach zaczęto stosować stabilizację przesuwu taśmy z użyciem rezonatorów kwarcowych. Powiedzmy, że zapisujemy taki pomocniczy (pilot?) sygnał, o częstotliwości 56kHz (pokrywałby się z częstotliwością prądu podkładu dla taśmy żelazowej) i odwołujemy się do niego podczas odtwarzania. Porównałbym to do bufora gromadzącego informacje i oddającego je w równych interwałach czasowych. Dzięki takiemu reżimowi ustala się na sztywno, że tylko w takim tempie odczytujemy zawartość taśmy. Tak jak w przypadku bufora – tylko w takim tempie wysyłamy kolejne bity.
    W przypadku płyt gramofonowych rejestrowanych w DBX sprawa była trochę prostsza. W równomiernym i w miarę dokładnym odczycie pomagał stroboskop, ale też i – stabilizacja kwarcowa.

    I jeszcze jeden wniosek racjonalizatorski – ale już tak na koniec.
    Gdyby komuś bardzo zależało na rejestracji (eksperymentalnej) materiału np. w Dolby C, za pomocą magnetofonu szpulowego to można się pokusić i do głowicy magnetofonu szpulowego (do jego głowicy) dostarczyć sygnał z głowicy magnetofonu kasetowego. Wówczas to magnetofon szpulowy będzie tylko ślepym narzędziem. Przesuwa taśmę.
    Oczywiście włączamy zapis w szpulowym, bo przecież głowica kasująca powinna „rozgrzać” taśmę przed użyciem :D
    Być może, a nawet na pewno, wymagałoby to dopasowania prądowego i jeszcze jakichś innych regulacji na zasadzie prób i błędów. U źródła wybieramy zapis dla taśmy żelazowej, bo Dama Pik pracowała tylko na takich. Przy odczycie tak zarejestrowanego materiału nadal wymagane byłoby korzystanie z elektroniki kaseciaka.
    Nigdy się w takie klocki nie bawiłem, ale sądzę, że byłoby to do zrobienia. Były przecież (i z pewnością są do dnia dzisiejszego), takie konstrukcje, które korzystały z głowicy odtwarzacza w radiu samochodowym i dzięki temu możliwe było/jest słuchanie np. MP3 przez zabytkowe urządzenie.
    Chociaż odszedłem od tych ANALOGOWYCH wynalazków to przyznaję – nadal mnie to kręci. Pozytywnie. Jest w tym jakiś urok. I trochę sentymentu.
    Już kilka razy rozważałem zakup Koncerta. Byłby to piękny mebel w pokoju audiofila. Ale coś ze stajni Studer - Revox... Eh!

    A czy zauważyliście, że do tej pory w technikach podsłuchowych stosuje się analogowce szpulowe z najwyższej półki?
    No, kto był taki bystry i odnotował taki fakt w nawet najnowszych produkcjach filmowych?
    Ja to nawet DAT-y wychaczałem. Takie moje kolejne zboczenie. Przez kilka ładnych lat korzystałem i z tej technologii.
    MD też się trafiało w jakichś choliłudzkich produkcjach.
    Kiedy już raz człowiek wdepnie w takie „bagno” to normalnie przestać nie może.
    Bo ja to chyba lubię…
  • #41
    398216 Usunięty
    Level 43  
    arigato wrote:
    Przecież rzeczone Alpsy charakteryzowały się stosunkowo wysokim oporem indukcyjnym (ich kształt nie miał tutaj zbyt wielkiego znaczenia), co wymagało ingerencji w układ toru zapis/odczyt po montażu.
    A co ja wyżej pisałem? Wybacz Kolego, ale nie jestem amatorem, którego jara podbicie wysokich czy basu. Charakterystyka Z/O po wymianie była wręcz idealnie płaska i to w znacznie szerszym zakresie, niż podawana przez Kasprzaka...
    arigato wrote:
    ich kształt nie miał tutaj zbyt wielkiego znaczenia
    arigato wrote:
    W oryginale instalowane były jakieś takie głowice z niskim profilem.

    To w końcu jak? Bo najpierw piszesz o braku znaczenia kształtu głowicy, a potem piszesz, że krajowe głowice miały inne czoło?
    Czyli z tego kontekstu wynika, że jednak kształt ma znaczenie ( :) ) - A ma znaczenie. Na przyleganie taśmy do czoła głowicy (konkretnie do szczeliny w głowicy).
    arigato wrote:
    Prędkość przesuwu taśmy ma bardo istotne znaczenie.
    TAk, oczywiście. Jednak (znów wybacz wtręt w Twój wywód) - prędkość w granicach kilku procent? Bo w innym wypadku każdy by się już mógł zorientować, że coś nie tak przy odtwarzaniu nagranych kaset? Zresztą - był również produkowany magnetofon na mini kasety (takie jak w dyktafonach) gdzie nie dość że taśma jeszcze węższa, to i szybkość przesuwu dużo, dużo mniejsza. A jakość? Jakość była nawet lepsza niż M 8010 z oryginalna głowicą...
    https://www.youtube.com/watch?v=ZZYpPlpD3ow&l...JAECy9Qnl_t6ek4CXD&index=41[quote:a7a771b197="arigato"> target="_blank" rel="nofollow noopener ugc" class="postlink">https://www.youtube.com/watch?v=ZZYpPlpD3ow&l...JAECy9Qnl_t6ek4CXD&index=41[quote:a7a771b197="arigato wrote:
    Zdecydowanie inaczej wygląda to, kiedy zwolnimy bieg taśmy.
    Powtarzam - jeśli mówimy o zapisanej i odtworzonej kasecie z kilkuprocentową różnicą (w obu przypadkach taką samą) różnicą prędkości - na słuch tego się nie usłyszy.
    arigato wrote:
    Nie bez powodu w tych bardziej nowoczesnych konstrukcjach zaczęto stosować stabilizację przesuwu taśmy z użyciem rezonatorów kwarcowych.
    Owszem, ale zupełnie z innego niż sugerujesz, powodu. Chodzi tu o wolne zmiany prędkości wynikające z np. niestabilnej w czasie pracy konwencjonalnego układu kontroli prędkości obrotów - np. z powodu nagrzewania się układu regulatora i silnika...
    arigato wrote:
    pomocniczy (pilot?) sygnał, o częstotliwości 56kHz

    ???W kaseciaku, czy nawet w szpulowcu Kasprzaka? Seryjnej produkcji i w wykonaniu na rynek konsumencki??? Wolne żarty. Nawet w najlepszym szpulowym magnetofonie konsumenckim osiągnięcie zapisu tak wysokiej częstotliwosci jest nierealne.
    Poza tym = jaki ma ten przykład związek ze stabilizacją kwarcową??? Żadnego. Nie ma bowiem żadnego magnetofonu, który by w ten sposób regulował prędkość zapisu czy odtwarzania. Poza tym -= a co jeśłi magnetofon ma stabilizację kwarcową ale tylko jedną głowicę? Jak niby w trakcie nagrania miałby taki sygnał pilota odczytywać? Bzdura i brak znajomości zasady stabilizacji kwarcem silnika magnetofonowego.
    arigato wrote:
    przecież głowica kasująca powinna „rozgrzać” taśmę przed użyciem :D
    P{roszę, nie pisz takich "rewelacji" bo jeszcze ktoś uwierzy w te bzdury. Nawet jeśłi kończysz to uśmieszkiem.
    arigato wrote:
    Być może, a nawet na pewno, wymagałoby to dopasowania prądowego i jeszcze jakichś innych regulacji na zasadzie prób i błędów. U źródła wybieramy zapis dla taśmy żelazowej, bo Dama Pik pracowała tylko na takich. Przy odczycie tak zarejestrowanego materiału nadal wymagane byłoby korzystanie z elektroniki kaseciaka.
    Kolejny przykład nie wiem doprawdy co mający wykazać. Przecież zmiana prędkości MUSI być powiązane ze zmianami w okładzie korekcji Z/O - zmianami zarówno w podbiciu krańca pasma jak i w jego częstotliwosci odniesienia.. Podobne kombinacje nic dobrego nie przyniosą, no, może poza zwiększeniem (nienaturalnym ) podbicia wysokich częstotliwości. Pytam - PO CO? Co ma takie kombinowanie wykazać?
    arigato wrote:
    Były przecież (i z pewnością są do dnia dzisiejszego), takie konstrukcje, które korzystały z głowicy odtwarzacza w radiu samochodowym i dzięki temu możliwe było/jest słuchanie np. MP3 przez zabytkowe urządzenie.
    No i? Kolejny raz pytam jaki to ma mieć związek z tym co pisałeś wcześniej? Ponadto - może zapoznaj się z zasadą działania takiej przystawki a potem pisz swoje rewelacje. W przystawce takiej częstotliwość jest taka sama jak sygnału do niej doprowadzonego. Ulega jedynie niewielkiej (by złagodzić efekt osłabienia wysokich przez niedoskonały styk głowicy z przystawki z głowicą magnetofonu) korekcji tego - podawanego na przystawkę - sygnału. Taki skorygowany sygnał trafia następnie na głowicę spełniającą rolę "nadajnika" - czyli de facto zastępcy taśmy, a potem działa już tylko zasada indukcji.
    arigato wrote:
    Chociaż odszedłem od tych ANALOGOWYCH wynalazków

    Wybacz proszę, że to powiem, ale moim zdaniem - za bardzo odszedłeś tracąc logiczne myślenie przy okazji.
    A co do Koncerta... No cóż. Miałem okazję i z nim mieć "przyjemność" i poza zastosowaniem go w charakterze "mebla" nie widzę innego. Co prawda wzorowany na Stuer'ze i Revox'ie, ale .... ale jakoś im to nie wyszło. Zarówno elektronika starowania i nadzoru funkcji mechanicznych, jak i elektronika audio i sama mechanika to nic innego jak byś próbował na podstawie zdjęcia Fergusona zbudować Ursusa. Wyglądać może i by wyglądał, ale nic poza tym.Tak jak i Koncert - wygląda... Cała reszta niestety mocno odstaje od ideału.
    arigato wrote:
    A czy zauważyliście, że do tej pory w technikach podsłuchowych stosuje się analogowce szpulowe z najwyższej półki?
    No i? Zauważyliśmy, ale co to Ci daje? Od dłuższego już czasu wiadomo, że nagrywanie/odtwarzanie analogowego dźwięku nie jest "skażone" wadami nagrań cyfrowych.
    Gdybym miał taką konieczność pewnie sam bym sobie zafundował jakiegoś Revox'a. Wiem bowiem co on potrafi i jak pracuje. Na co-dzień jednak korzystam z nośników cyfrowych - z czystej wygody i... braku miejsca.
    arigato wrote:
    MD też się trafiało w jakichś choliłudzkich produkcjach.
    Za dużo więc filmów oglądasz. Jakoś nie słyszałem by jakikolwiek MD był produkowany przez Hollywood'zką wytwórnię filmową.
    arigato wrote:
    Bo ja to chyba lubię…
    Zgadza się - lubisz... Grafomanię. Kolejny raz wybacz moje (może zbyt dosadne) skojarzenia, ale jak już masz ochotę coś napisać to pisz to co wiesz na pewno, a nie to Ci się wydaje że wiesz.
    Albo usiądź w cieniu... ;)
  • #42
    pikarel
    Level 35  
    Przy redukcji szumu nalezy pamiętać o jego specyficznych cechach i rodzajach.
    W torze audio magnetofonu są różne źródła szumu:
    1. szum taśmy (domen)
    2. szum styku taśma-czoło głowicy
    3. szum elektroniki
    Aktywne systemy odszumiania mają za zadanie redukować głównie szumy z pkt.1 i 2, czyli to, co nie daje się usunąć żadną z metod mechanicznych.
    Z szumami elektroniki jest znacznie łatwiej; postęp w elektronice doprowadził do zredukowania szumu o 4 rzędy wielkości w porównaniu z szumem z taśmy;
    taśma 58 dB przy 19 cm/s, tor elektroniki uzyskuje łatwo ok. 100 dB.

    Co do nagrywania kopii kaset:
    nawet w produkcji seryjnej kaset CC matka, to kaseta już nagrana w systemie Dolby B, ze źródła (komputer lub magnetofon studyjny).
    System nagrywający ma własną korekcję pasma i prądu podkładu dla różnych prędkości nagrywania (prędkość nawet 16x w urządzeniu firmy Recordex, Recordex 640 SoundMaster IV Expansion), ale każdy system kopiowania (nawet kopiarka Diory w trakcie kopiowania) nie używa systemu Dolby B; po prostu urządzenia kopiują zawartość matki 1:1, czyli już z zapisem Dolby.

    Dlatego w domowym zaciszu, kopiując kasetę na inny magnetofon kasetowy - nie wciskamy Dolby w magnetofonie źródłowym, natomiast w magnetofonie nagrywającym poziom nagrania należy ustawić na +5 dB, następnie nagrać niedługi fragment i na koniec z już włączonym system Dolby w obydwóch magnetofonach porównać te fragmenty nagrań; jeśli subiektywnie są identyczne (należy tylko wyrównać ich poziom głośności Volume, niektóre lepsze Decki mają regulację poziomu Line OUT) - to można nagrywać całość.
    Jeśli wystąpiło przesterowanie trzeba powtórzyć test z poziomem mniejszym o 1 dB
    - i tak aż do uzyskania idealnej kopii nagrania.
    Czasem w trakcie tej metody można skorzystać ze znaczka Dolby na wskaźniku wysterowania - jednak często system jest tak źle skalibrowany do posiadanej kasety, ze warto zapamiętać poziom nagrania ustalony w trakcie testu.
    Zakładam oczywiście, że obydwa magnetofony i kasety są sprawne, nagranie na kasecie jest wysokiej jakości a melomanowi słoń nie deptał po uchu :)
  • #43
    kris8888
    Level 35  
    398216 Usunięty wrote:

    arigato wrote:
    pomocniczy (pilot?) sygnał, o częstotliwości 56kHz

    ???W kaseciaku, czy nawet w szpulowcu Kasprzaka? Seryjnej produkcji i w wykonaniu na rynek konsumencki??? Wolne żarty. Nawet w najlepszym szpulowym magnetofonie konsumenckim osiągnięcie zapisu tak wysokiej częstotliwosci jest nierealne.
    Poza tym = jaki ma ten przykład związek ze stabilizacją kwarcową??? Żadnego. Nie ma bowiem żadnego magnetofonu, który by w ten sposób regulował prędkość zapisu czy odtwarzania.

    Tak gwoli ścisłości to był i jest taki magnetofon: NAGRA słynnej firmy Kudelski, który stabilizację przesuwu taśmy realizował właśnie na zasadzie zapisu tonu pilotującego na taśmie. Tyle, że ton ten nie był częstotliwości rzędu kHz ale znacznie niższej, bo 50Hz. W późniejszych wersjach magnetofonu ton ten faktycznie był wytwarzany przez generator kwarcowy. Była to więc w pewnym sensie stabilizacja kwarcowa, działająca jednak na zupełnie innej zasadzie niż współcześnie stabilizowane kwarcowo silniki capstan.
    Jednak ja nadal nie widzę tu związku i wpływu na działanie układu Dolby. Tak jak napisałeś, odchyłka prędkości musiałaby być już bardzo słyszalna, żeby pierwotna tonacja lub tez szybkość narastania dźwięków się zmieniła.
  • #44
    pikarel
    Level 35  
    Do modelu Kudelski 3 jest głowica tachometryczna, zastosowana jest stabilizacja obrotów silnika, to jest pośrednia stabilizacja przesuwu taśmy.
    Od wersji 4 jest już dodatkowy kanał na taśmie, z zapisem częstotliwości pilota, z generatora stabilizowanego kwarcem i jej jednoczesnym odczytem dla układów stabilizacji.
    To jest stabilizacja prędkości nośnika, przez bezpośredni pomiar jego przesuwu.
    W Kudelski 4 i następcach prędkość przesuwu taśmy jest dokładnie taka, jaką przewiduje standard, a odchyłka była wówczas poza zakresem przyrządów pomiarowych (jeśli układ był sprawny).
  • #45
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kris8888 wrote:
    był i jest taki magnetofon: NAGRA słynnej firmy Kudelski, który stabilizację przesuwu taśmy realizował właśnie na zasadzie zapisu tonu pilotującego na taśmie.

    W wcześniejszym od pogrubionego zdaniu pisałem o magnetofonach KONSUMENCKICH, a jak by nie patrzeć Nagra (żaden z modeli) nie jest takim magnetofonem.
  • #46
    kris8888
    Level 35  
    Zależy co rozumiesz pod pojęciem magnetofonu konsumenckiego. Bo magnetofon NAGRA mógł sobie kupić każdy, kogo oczywiście było na to stać i był mu do czegoś potrzebny. Może bardziej chodziło Tobie o sprzęt powszechnego użytku? Magnetofony NAGRA były faktycznie przeznaczone raczej do użytku zawodowego.
    pikarel wrote:
    Do modelu Kudelski 3 jest głowica tachometryczna, zastosowana jest stabilizacja obrotów silnika, to jest pośrednia stabilizacja przesuwu taśmy.
    Od wersji 4 jest już dodatkowy kanał na taśmie, z zapisem częstotliwości pilota, z generatora stabilizowanego kwarcem i jej jednoczesnym odczytem dla układów stabilizacji.

    Odszukałem schemat magnetofonu NAGRA III B i tam rzeczywiście było jeszcze zastosowane koło tachometryczne.

    No ale to już zrobił się offtop.
  • #47
    398216 Usunięty
    Level 43  
    kris8888 wrote:
    Może bardziej chodziło Tobie o sprzęt powszechnego użytku?
    To według mnie to samo miało być. Jeśli nie zrozumiałeś - przepraszam.
  • #48
    arigato
    Level 27  
    pikarel wrote:
    Do modelu Kudelski 3 jest głowica tachometryczna, zastosowana jest stabilizacja obrotów silnika, to jest pośrednia stabilizacja przesuwu taśmy.Od wersji 4 jest już dodatkowy kanał na taśmie, z zapisem częstotliwości pilota, z generatora stabilizowanego kwarcem i jej jednoczesnym odczytem dla układów stabilizacji.To jest stabilizacja prędkości nośnika, przez bezpośredni pomiar jego przesuwu.W Kudelski 4 i następcach prędkość przesuwu taśmy jest dokładnie taka, jaką przewiduje standard, a odchyłka była wówczas poza zakresem przyrządów pomiarowych (jeśli układ był sprawny).

    O w mordę, jestem jasnowidzem! Nawet nie miałem pojęcia o tym, że ktoś już coś takiego wymyślił. Kudelski to Kudelski. A sprzęt, jaki by on nie był, jest właściwie dla wszystkich. Płacisz - kupujesz. Nie ma żadnych ograniczeń.
    Płacisz - masz.
    Chciałem trochę tę zdechłą atmosferę przewietrzyć, ale widzę, że kolega na stypie, gwiazdą pierwszej wielkości będąc, prym wiodąc, się wyprzedzić nie pozwolili, na pogrzeb zbiegłszy się, pierwsze skrzypce grając… Chyba fajnie bedzie? Pytam, bo miny jakieś takie, rzadkie są... Erekcja taka sobie...
    Ups, i się mnie pomyliło, bo przecież, jednakowoż, A NAWET BYĆ może z pewnością - reakcja…?
    kris8888 wrote:
    Bez przesady. System Dolby jest systemem analogowym, a nie cyfrowym, opartym o analogowe filtry pasmowe o niezbyt stromym zboczu. Niewielka odchyłka tonacji odczytywanego sygnału nie ma wpływu na ogólne działanie systemu. Natomiast bardzo duże znaczenie na kompatybilność pomiędzy magnetofonami ma poziom zapisywanego i odczytywanego sygnału z taśmy. Tor odczytu i zapisu musi być dokładnie skalibrowany względem taśmy wzorcowej. Nawet nieumiejętna wymiana głowicy i brak kalibracji magnetofonu po tej wymianie spowoduje nieprawidłowe działanie układu Dolby.

    Jasne, że układ jest analogowy, ale skoro bawimy się w dosłowną jakość dźwięku to dlaczego Dolbiemu mielibyśmy odpuszczać? Albo bierzymy do ideału albo bierzmy co „dajom”.
    Jężeli z taką tolerancją/niedbałością/lekceważeniem będziemy traktować owoce naszej pracy rejestratorskiej to równie dobrze możemy stwierdzić, że białe jest czarne. Jak u Orwella, kiedy się weźmie mnożenie...
    Panowie i Panie – pisałem jedynie o czysto teoretycznym rozwiązaniu, problemu równomiernego przesuwu taśmy.
    I oczywiście walnąłem aszybkę, bo miało być 26kHz, ale nawet 56 szpulowy magnetofon analogowy powinien udźwignąć
    Niby wynalazłem, ale już jest. Się trochę spóźniłem :-)
    Dlaczego jednak więcej niż 50Hz? Łatwiejsza kalibracja przy odczycie i większa precyzja. Mniejsza podatność na zakłócenia.
    Przecież kaseciak dysponuje zaledwie 1\4 prędkości szpulowca, a jednak daje podobno radę zapisać około 20kHz.
    Daje, czy nie?
    Kolega 398216 Usunięty ma to w jednym palcu i wie na bank, że nawet z wielkimi „stratami własnymi” maszyna szpulowa poradzi sobie z Hertzami. Każdy głośnik przecież dźwiga wszystko, co prawda ze stratami, ale daje radę nawet przy tych skrajnych przebiegach?

    Podejdźże człowieku rozumowo do tego, co napisałem.
    398216 Usunięty wrote:
    To w końcu jak? Bo najpierw piszesz o braku znaczenia kształtu głowicy, a potem piszesz, że krajowe głowice miały inne czoło?
    Czyli z tego kontekstu wynika, że jednak kształt ma znaczenie ( :) ) - A ma znaczenie. Na przyleganie taśmy do czoła głowicy (konkretnie do szczeliny w głowicy).

    Nigdy bym nie podjął stwierdzenia mówiącego o… Już na wstępie brzmi głupio. Wybacz kolego, ale nigdzie nie pisałem, że kształt czoła głowicy jest bez znaczenia. Będę więcej pisać i zostanę grafomanem do kwadratu.
    Kształt ma znaczenie bez dwóch zdań!!! I co z tego, że stożek? I co z tego, że tamte miały inne czoło? Przecież każdy wie, że lepsze jest to, co do buzi daje więcej, ale też nie tnie rączki, nóżki, oka nie wydłubuje. Jaką szablą wygrasz w pojedynku – nie mając rąk i nóg?
    Jaka by nie była głowica to wciąż mamy do czynienia z protezą. Polska głowica oferuje/daje „tak sobie” przez długi czas. Zachodnia daje „mniam”, ale po kilku miesiącach intensywnej eksploatacji…
    Natomiast podbicie rzeczonego basu to już jednak kwestia gustu jest. Ktoś lubi, kiedy kobieta sopranem przekonuje o wielkości tyranozaura i jednocześnie, barytonem wali mury Jerycha. Inny woli - zniekształcony przez Arię dźwięk odtwarzany wciąż i wciąż, który nawet przyzwoity bas pozostawia w bardzo umownej granicy rzetelności…
    Napisałem wyraźnie, że kształt/profil głowicy nie gwarantuje jednak sukcesu.
    Wiem, że na szkołę kamieniami rzucałem, ale nie aż tak dużymi… łagodny profil ODSUWA W CZASIE wymianę głowicy na kolejną/nową. W przypadku stożka (powiedzmy, że utwardzonego amorficznie) jest znakomicie, ale kiedy przekroczymy jakąś umowną granicę, zauważymy drastyczne obniżenie/spadek jakości odtwarzanego dźwięku.
    Zawsze Alpsy dawały na początku tę iluzję prawdziwego dźwięku, tylko po jakimś (magicznym i zadziwiająco krótkim!) czasie, jakość spadała. Oj, spadała!
    I co, kolega tego nie pamięta? Niech kopnie kolega profesjonalny zapas wspomnień, bo za chwil kilka zarzuci mi, że se znowu bzdury GRAFOMAN wypisuje.
    I żeby nie było – nawet te mikroskopijne taśmy (dostępne w handlu) miały/mają? nadal rozmiar zwykłej kasetowej taśmy magnetofonowej. Szli po kosztach i korzystali z tego, co za psie pieniądze można było wykorzystać w urządzeniach.
    Nawet zakup amorficznej głowicy niczego nie gwarantuje. Może za wyjątkiem przedłużonej eksploatacji, bo skoro utwardzona...
    Po raz kolejny – Alps = idiotoodporność i zdecydowanie lepsza odpowiedź dla układu we/wy. Pamiętajmy, że nie ma mowy przy takich kombinacjach o jakiejkolwiek dosłowności w muzyce. Po takich akrobacjach pozostaje już tylko zabawa w – nadal całkiem fajnie gra, albo - jednak gra, ale mam dosyć..., albo, a może jeszcze by tu coś spieprzyć…?
    Pisząc o profilu głowic miałem na myśli ich mechaniczną odporność na zużycie. Profil głowicy/kształt tzw. stożka nie może być przecież gwarantem nieprzerwanej doskonałości i jednocześnie gwarantem sukcesu, jako takiego. Mamy korzystny profil i dzięki temu - jakość, ale nie idzie z tym w parze trwałość. Były głowice AKAI o handlowym znaku GX, które (zgodnie z obietnicami producenta) dawały 90000 godzin pracy. Ilu w Polsce macało takie klocki. Kult jednostki przy takich statystykach wysiada już na zięć dobry.

    I żeby było śmieszniej - spadek jakości odtwarzanego materiału jest zdecydowanie szybszy w przypadku nieutwardzanej stożkówki niż z użyciem polskiej nędzy z niskim profilem. Na początku jest szał i bardzo szybko przechodzimy do „ździwka” w postaci zachwianego/niezrównoważonego pasma dźwięku w odtwarzanym materiale.
    Elektrycznie - te głowice były niedopasowane do naszego sprzętu i jeżeli ktoś tego nie słyszał to po trzydziestu latach już warto iść - nie do uchologa, a do transplantologa, który pomorze, doradzi i zainstaluje trzecie uszko :D
    Jeżeli mamy tolerować tak absurdalne odstępstwa od wzorca to równie dobrze możemy nie wymieniać głowicy w magnetofonie w ogóle i też będzie dobrze. Podkręcamy na maxa wysokie i niskie tony, a potem hulaj dusza, piekła nie ma.
    I jako dopalacz – zapis z włączonym reduktorem szumu, a przy odtwarzaniu - …
    Polski Hi-End.


    A skoro rozmawiamy o rejestracji dźwięku w sposób, który po odwróceniu tego procesu daje nam jakość - najwyższą z możliwych – nie jest tajemnicą, że tutaj rejestracja analogowa już nie daje rady, bo ogranicza się jedynie do domen magnetycznych.
    Co do rejestracji magnetycznej - kiedy osiągniemy granicę indukcji/indukcyjności magnetycznej, która bez podziału na kolejne pola, nie przekracza/osiąga rozdzielczość możliwą do podziału w sensie 1:1 to zamiennie, użycie techniki cyfrowej będzie rozwiązaniem dającym większą dokładność. Być może ze względu na pewność zapisu nadal jednak stosuje się analogowe rejestratory…? Jest łatwiej i taniej chyba…
    Przepraszam za chwilę słabości i rozmięknięcia się. To się już więcej powtórzy.
    MD żadna holiłudzka firma nie produkowała. Może gdzieś tam w kadrze ustawili urządzenie a ja, głupia małpa, miałem czelność zauważyć…
    Najmocniej przepraszam za swoją spostrzegawczość.
    Po Koncerta do Wałbrzycha pojechałem autobusem. Koncerta nie było w tamtym sklepie. Naście lat mający gołowąs chciał mieć i nawet za to zapłacić był gotów.
    Kolega profesjonalnie chyba mnie znowu kopnie, ale tak lekko tą razą :-)
    Grafoman to moje trzecie imię jest.
    Dajcie jakiś znak, a zacznę kopać ku chwale...
    I tak was lubię :D
  • #49
    398216 Usunięty
    Level 43  
    arigato -> Nie wiem co bierzesz, ale bierzesz za dużo.

    Dodano po 9 [minuty]:

    Z Kolegi bełkotu wydłubałem z trudnością jedno zdanie które - mimo, że posiada jakąś treść - jest błędne w zało0żeniac:.
    arigato wrote:
    Pisząc o profilu głowic miałem na myśli ich mechaniczną odporność na zużycie. Profil głowicy/kształt tzw. stożka nie może być przecież gwarantem nieprzerwanej doskonałości i jednocześnie gwarantem sukcesu, jako takiego. Mamy korzystny profil i dzięki temu - jakość, ale nie idzie z tym w parze trwałość.

    Głowice stożkowe ALPS były wykonane ze stali amorficznej o dużo większej wytrzymałości na ścieranie niż "zwykła" głowica. Stożek w takiej głowicy nie ścierał się tak szybko jak w polskich, a nawet japońskich o normalnym profilu. Nie obchodzi mnie czy uwierzysz, czy nie, czy też znów wywalisz jakąś bełkotliwą epistołę, fakt jest taki, ze w moim 8011 ALPS stożkowy pracuje do dziś, a wymieniany był ...dziesiąt lat temu. I nadal czuje się świetnie. Zużycia nie da się zobaczyć gołym okiem i usłyszeć ani gołym uchem, ani miernikiem.


    Alkaprim polecam. Podobno pomaga.
  • #50
    BURMAR
    Level 23  
    Z uwagi na dużą ilość problemów odstąpiłem od projektu.