atari_robbo napisał: I widzisz, nic nie ma o 6 miesiącach. To nie jest sprzedaż konsumencka, bo tak faktycznie jest podobny termin ('ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej').
No bo jest rok - czyli na niekorzyść sprzedającego
Chyba, że sprzedający udowodni, że:
Art. 563. § 1. Kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie w ciągu miesiąca od jej wykrycia, a w wypadku gdy zbadanie rzeczy jest w danych stosunkach przyjęte, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie w ciągu miesiąca po upływie czasu, w którym przy zachowaniu należytej staranności mógł ją wykryć.
podstępne zatajenie/ukrycie wady — rozumiane jako wiedza sprzedającego o wadzie i niepoinformowanie o niej kupującego lub zapewnienie ze strony sprzedającego, że w pojeździe nie ma wady, która została wykryta.
Przepychanka na zasadzie wysyłania gróźb przez pełnomocnika kupującego a jeśli dojdzie do sprawy w Sądzie to minimum 2 lata chodzenia i "procesowania" się.
W obecnych czasach powiedzenie "widziały gały co brały" traci sens bezapelacyjnie

A zapis w umowie "kupujący zapoznał się ze stanem faktycznym pojazdu" to zdanie bez żadnej wartości -> do podważenia w Sądzie przez przyszłego prawnika z I roku studiów prawniczych z dwoma promilami we krwi i obudzonego o północy
Kupujący ma mnóstwo praw, ale nie każdy o tym wie...
Kraniec_Internetów napisał: "Ten biegły" zwykle ma tyle wspólnego z mechaniką co ja z lotami w kosmos.
Tyle, że On pójdzie do Sądu przedstawi swoje racje a Sąd to łyknie bo to jest biegły
atari_robbo napisał: Odpowiedz na zadane wcześniej pytanie dotyczące rękojmi. W sądzie będzie musiał udowodnić, że wiedziałeś o usterce wtrysku (jeśli była) i że zataiłeś to przed nim.
Owszem - udowadnianie będzie, ale w drugą stronę...
Sprzedający będzie udowadniał, że nie wiedział.
andrzej20001 napisał: Dokładnie niech buja wory. Mógł zakatować, przegrzać silnik i co? Oddać bo popsute, tak?
vogelek1 napisał: Przez dwa miesiące wszystko mogło się wydarzyć, nasuwa się pytanie dlaczego nowy właściciel nie przyjechał bądź nie zadzwonił wcześniej do Ciebie?,
graundenz napisał: Tak jak koledzy wyżej piszą,mógł zakatować silnik i jelenia szuka.Jak to się mówi "gwarancja do bramy i się nie znamy" i to jeszcze po 2 miesiącach się odzywa... po roku do Pana tez by zadzwonił, że auto się zepsuło?
I sprzedający musi to teraz udowodnić, że kupujący zajechał silnik - w przeciwnym wypadku istnieje domniemanie, że wada tkwiła w rzeczy w momencie sprzedaży...
Po roku to kupujący mógłby "cmoknąć" sprzedającego
Kraniec_Internetów napisał: Rękojmia obowiązuje zawsze, chociaż sprzedając jako osoba prywatna można do umowy dołączyć osobny dokument że kupujący zrzeka się prawa do reklamowania z tytułu rękojmii. W sumie przy sprzedaży konsumenckiej też jest coś podobnego (ograniczenie czasu) ale tylko w uzasadnionych przypadkach.
Masz rację - ja po rekompensacie z tytułu uszkodzonego rozrządu podpisałem taki papier sprzedającemu, że z chwilą otrzymania rekompensaty zrzekam się dalszych roszczeń wynikających z przysługujących mi praw.
Na pocieszenie autorowi tematu napiszę, ze dopóki nie otrzyma żadnych papierów w tej sprawie to nie ma się czym martwić.
Sprzedający będzie teraz straszył bo albo nie wie jak się do tego zabrać, albo nie ma czasu, ale nie ma kasy na biegłego, prawnika i założenie sprawy w Sądzie.
To czasochłonny proces - trzeba być emerytem żeby mieć czas na taką zabawę