Może ktoś miał podobny problem - najpierw trochę zarysu historycznego.
Kia u mechanika miała wyczyszczony wtryskiwacz, bo za mocno kopciła (silnik benzynowy), mechanik twierdzi, ze nie odpinał akumulatora, tylko kostkę odpowiedzialna za wtryskiwacze. Dodatkowo był podciągany pasek klinowy, bo zaczął nieco piszczeć, a w Picanto nie ma samonapinacza.
Następnego dnia zauważyłem, ze w kabinie nie ma zasilania (radia/gniazdo zapalniczki). Auto przed odstawieniem na wymianę bezpiecznika było użytkowane przez kilka dni już po wyczyszczeniu wtryskiwacza. Oddałem auto ponownie, wymienił bezpiecznik - odbiorniki w środku zadziałały. Co ciekawe w instrukcji za te dwa elementy odpowiadają dwa osobne bezpieczniki, natomiast mechanik mówił o wymianie jednego, a co ciekawe oba obwody po tej "naprawie" faktycznie zaczęły działać.
Przyjechałem odebrać auto, kilka godzin po wymianie bezpiecznika u mechanika - auto miało kompletnie rozładowany akumulator. Po przekręceniu kluczyka było słychać tylko stukający bendix i jedno ciche burknięcie, i koniec.
Czy ktoś wie co tu się mogło stać?
Wg mechanika akumulator ma zwarcie wewnętrzne i to jego wina. Ja twierdze, ze coś zrobił źle i to przez pobór prądu w trakcie postoju akumulator się tak skrajnie rozładował.
Zgodziłem się na wymianę akumulatora, gdyż ten na którym to się zdarzyło faktycznie nie był zbyt nowy (5+ lat).
Co można zrobić, aby mieć pewność, że odbierając auto nie zostanę z ponownie rozładowanym, tym razem nowym akumulatorem pod blokiem za kilkadziesiąt godzin?
Kia u mechanika miała wyczyszczony wtryskiwacz, bo za mocno kopciła (silnik benzynowy), mechanik twierdzi, ze nie odpinał akumulatora, tylko kostkę odpowiedzialna za wtryskiwacze. Dodatkowo był podciągany pasek klinowy, bo zaczął nieco piszczeć, a w Picanto nie ma samonapinacza.
Następnego dnia zauważyłem, ze w kabinie nie ma zasilania (radia/gniazdo zapalniczki). Auto przed odstawieniem na wymianę bezpiecznika było użytkowane przez kilka dni już po wyczyszczeniu wtryskiwacza. Oddałem auto ponownie, wymienił bezpiecznik - odbiorniki w środku zadziałały. Co ciekawe w instrukcji za te dwa elementy odpowiadają dwa osobne bezpieczniki, natomiast mechanik mówił o wymianie jednego, a co ciekawe oba obwody po tej "naprawie" faktycznie zaczęły działać.
Przyjechałem odebrać auto, kilka godzin po wymianie bezpiecznika u mechanika - auto miało kompletnie rozładowany akumulator. Po przekręceniu kluczyka było słychać tylko stukający bendix i jedno ciche burknięcie, i koniec.
Czy ktoś wie co tu się mogło stać?
Wg mechanika akumulator ma zwarcie wewnętrzne i to jego wina. Ja twierdze, ze coś zrobił źle i to przez pobór prądu w trakcie postoju akumulator się tak skrajnie rozładował.
Zgodziłem się na wymianę akumulatora, gdyż ten na którym to się zdarzyło faktycznie nie był zbyt nowy (5+ lat).
Co można zrobić, aby mieć pewność, że odbierając auto nie zostanę z ponownie rozładowanym, tym razem nowym akumulatorem pod blokiem za kilkadziesiąt godzin?