Sporo nie na temat. Czy kupujesz głośniki dla watów, czy dla przyjemności słuchania? (ja tak postępuję). Dlatego zagrać musi wszystko - wzmacniacz, głośniki, pomieszczenie i ich rozmieszczenie. Do Kenwooda z 1998 roku (2x110W) najpierw wrzuciłem Altusy, potem jakieś Philipsy, nieźle grało Sony (wszystkie w okolicach 50W) było też okazyjnie kupione RCA... Teraz mam Infinity (po 70W) i pełnię radości odsłuchu koncertów Chopina. Niby moc do wzmacniacza za mała, ale w pokoju 28m2 nie da się słuchać głośniej.
Podsumowując moją myśl: Czy najważniejsze są waty? Pracuję przy konserwacji miejskich systemów ostrzegania dźwiękowego (DSO) -jeden taki zestaw ma 1 kW mocy, ale czy naprawdę słuchanie go sprawi komukolwiek przyjemność?
Następna sprawa to bałagan w metodologii wprowadzony dla ogłupiania nabywcy. Już nie podajemy mocy sinus, tylko RMS, bo więcej watów wychodzi, albo ulubione PMPO. Przyjmij więc "na moje wyczucie, że to 470 W mocy PMPO, podziel przez 10 i przyjmij, że te kolumny na pewno mają 47 Watów uczciwych, a może nawet więcej. Jeśli mają do tego dobre brzmienie, to ciesz się muzyką.